W siedemdziesiątym czwartym odcinku podcastu “Ogarnij Chaos®” rozmawiamy o tym jak podejść do realizacji marzeń rodzinnych. Omawiamy technikę corocznego zaplanowania najważniejszych projektów i wydarzeń. Ten odcinek to mini-szkolenie, w którym Mikołaj dzieli się swoją metodą przygotowania roku, która pomogła już wielu rodzinom realizować wspólnie swoje najważniejsze inicjatywy.

Zapraszamy do posłuchania!
Pobierz materiały dodatkowe do podcastu:
https://ogarnijchaos.pl/zarzadzanieczasemwrodzinie
Zapraszamy do posłuchania!
(jeżeli nie widzisz powyżej odtwarzacza podcastu kliknij w ten link)
Podcast jest dostępny również na Youtube:
🎧 Podcast dostępny również na platformach:
✅ Spotify
✅Spreaker
✅Apple Podcast
UWAGA:
Treści prezentowane w tym podcaście nie mają charakteru porad medycznych, a autorzy podcastu NIE posiadają uprawnień lekarzy medycznych. NIE posiadają również tytułów naukowych w randze doktora. Wszelkie odniesienia do świata medycznego mają jedynie charakter konwencji artystycznej sprzyjającej łatwiejszemu przyswojeniu prezentowanej wiedzy.
Jednocześnie informujemy, że usługi świadczone w ramach projektów „Ogarnij Chaos®” oraz Zawód ojciec mają charakter szkoleniowy, są wykonywane profesjonalnie i służą usprawnieniu efektywności osobistej zarówno w pracy jak i w życiu prywatnym Klientów.
Transkrypt
Marcin Kwieciński
Ogarnij.
Mikołaj Foks
Chaos.
Marcin Kwieciński
Podcast o tym, jak wyjść z przepracowania.
Mikołaj Foks
I zacząć robić to, co naprawdę ważne.
Marcin Kwieciński
Marcin Kwieciński.
Mikołaj Foks
I Mikołaj Foks.
Marcin Kwieciński
Witamy w kolejnym odcinku podcastu Ogarnij Chaos.
Mikołaj Foks
W tym sezonie naszego podcastu rozmawiamy o tym, jak zarządzać czasem w rodzinie. No i jest to nie lada wyzwanie, z którym mam nadzieję, będzie wam łatwiej się zmierzyć z naszą pomocą.
Marcin Kwieciński
Tak jest. Dzisiaj na warsztat, myślę, bierzemy fajny temat, no bo właśnie, kto tego tematu nie lubi? Jak zrealizować rodzinne marzenia? Porozmawiajmy o marzeniach, o czymś, co wielu przeciążonych, przepracowanych, przytłoczonych rodziców mówi: „Kurczę, nie mam czasu w ogóle myśleć o moich marzeniach”. Ale właśnie, nie dajmy się temu przytłoczeniu, bo marzenia są ważne.
Mikołaj Foks
Marzenia się spełniają i wtedy wszyscy, yyy, trenerzy, yyy, coachowie i inni możliwi ludzie mówią: „Nie, marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia”. No i słuchajcie, my też chyba trochę tak wierzymy, że jednak się je spełnia. I co więcej, yyy, chyba nawet yyy obaj z Marcinem yyy podchodzimy do tego, że jest pewien algorytm, czyli po prostu plan, żeby te marzenia spełniać.
Mikołaj Foks
Ale może, żeby zejść troszkę na ziemię, to to ja bym chciał powiedzieć, że to nie chodzi o to, żebyśmy teraz sobie powiedzieli, że jesteś zwycięzcą, co tylko chcesz, możesz osiągnąć. Bo myślę, że można osiągnąć w ogóle wiele, ale jakoś daleko mi od takiego myślenia, że że naprawdę zupełnie nie ma ograniczeń.
Mikołaj Foks
No jesteśmy tym, kim jesteśmy i myślę, że w ramach tego, kim jesteśmy i gdzie żyjemy, to możemy naprawdę dużo. I no i tyle. I tylko trzeba wiedzieć, czego się chce. O, to jest w ogóle największe wyzwanie życiowe. Wiedzieć, czego się w życiu chce.
Marcin Kwieciński
Tak, kiedyś słyszałem bardzo ciekawe zdanie, że granica jest… To nie jest tak, że nie ma granic, ale granica jest dalej niż ci się wydaje. I właśnie, więc… Zresztą o byciu zwycięzcą mieliśmy jeden z poprzednich odcinków, więc dzisiaj przejdziemy do konkretów. Jak podejść do tego, żeby chociaż część marzeń w rodzinie zrealizować?
Marcin Kwieciński
I to nas też prowadzi w naszej tutaj serii przyglądania się życiu rodzinnemu, takiemu wręcz szpitalnemu przyglądaniu się. Właśnie tak jak w szpitalu mamy jakąś diagnostykę i obserwujemy sobie najpierw, jakie są parametry, a później rekomendujemy jakieś konkretne zalecenia czy lekarstwa, no to w tym odcinku przyjrzymy się takiemu obszarowi, które w tym świecie produktywności nazywa się „A jak wygląda twój rok?” Czy w ogóle ta perspektywa roczna jest uwzględniana w twoim właśnie funkcjonowaniu rodzinnym? Bo czy nam się to podoba, czy nie, no rok za rokiem płynie i albo on będzie jakimś… Ten rok będzie pewnym dziełem przypadku i zdarzeń losowych, albo będzie czymś, co w jakiś sposób świadomie też uporządkujemy, no i sprawimy, że będzie bardziej po naszemu, a mniej po przypadkowemu.
Mikołaj Foks
I tutaj koniecznie trzeba przejść do tego wątku już podjętego, czyli że właśnie czy marzenia się spełniają i że trzeba wiedzieć, jakie są moje marzenia. W ogóle to słowo „marzenia” to nie jest do końca moje ulubione tutaj słowo, bo myślę, że marzenia to jest trochę co innego niż pragnienia i trochę co innego niż aspiracje, ale wszystkie te rzeczy są gdzieś tam w naszej głowie, że no to by było świetnie, gdyby się udało zrobić to czy tamto, czy coś osiągnąć, czy coś, nie wiem, otrzymać od życia. No a żeby otrzymać, to też trzeba życie poprosić o to, to tak metaforycznie mówiąc.
Mikołaj Foks
Ale właśnie o tym wiedzeniu jest to jest bardzo ważne, dlatego że mając lat 30 i 40, no tak zakładam, że mniej więcej głównie tyle mają rodzice mniejszych dzieci, no to my mniej więcej chyba, tak mi się wydaje, wiemy, czego chcemy od życia. To znaczy, co by było super mieć. Ale nasze dzieci, one nie mają takiej perspektywy. Jak sobie przypomnimy, jak to było, jak my byliśmy dziećmi czy byliśmy młodzieżą, no to nawet to mówienie, prawda, o wyborze liceum czy wyborze studiów, nawet jeśli to było już naprawdę już za chwilę, już za rok. Boże, przecież to jeszcze tyle czasu, to ja nie wiem właściwie, czego chcę. Nie wiem, na czym mi tak naprawdę zależy. To dzieciństwo jest takim czasem, kiedy to się wykuwa.
Mikołaj Foks
Więc dzisiaj rozmawiając o perspektywie roku, to mam takie poczucie, że rozmawiamy o najdalszej perspektywie, i na jaką możemy w ogóle sobie pozwolić w kontekście rodziny. To znaczy, że razem z dziećmi rozmawianie o tym, co będzie za rok, jest bardzo odległe, ale jeszcze na tyle, że można o tym porozmawiać. Że na przykład kończą się wakacje i powiem: „A gdzie za rok pojedziemy? Co za rok zrobimy?” No to to jest jeszcze jakoś ogarnialne, prawda? Że to będzie coś podobnego, że też będzie cieplej, że też będzie można gdzieś pojechać, bo nie będzie szkoły. Czyli ta perspektywa roku to jest taka, myślę, maksymalna dla dzieci, żeby o jakichś swoich, niekoniecznie używając tych słów, ale aspiracjach, marzeniach, planach, pragnieniach mówić.
Marcin Kwieciński
Tak, no ja myślę, że też kulturowo mamy, tak? Bo jedno, edukacyjnie, rzeczywiście częste zdanie wśród rodziców: „Co nas czeka w tym roku szkolnym?” I rzeczywiście w wielu rodzinach jest tak, że właśnie ten rok to jest ten rok szkolny, od września do następnego września.
Marcin Kwieciński
Ale też kulturowo, no jakoś tak jest zakorzenione w naszej kulturze, cywilizacji, że no mamy to świętowanie Sylwestra, odliczanie, że właśnie kończy się jeden rok, zaczyna się nowy. Wtedy jest ten czas też tak zwanych postanowień noworocznych, no to co ja w tym roku nie zrobię.
Marcin Kwieciński
Więc wydaje się, że perspektywa roczna jest jakąś naturalną dla nas perspektywą, a skoro jest naturalną, no to świat produktywności powie: „No to możemy nią zarządzić, możemy mieć na nią wpływ” i możemy właśnie albo podejść z takiej perspektywy: „A no co najwyżej wyznaczę sobie postanowienia noworoczne”, o których z badań wiemy, że generalnie one nie powodują, że się realizują. Wyznaczenie postanowień noworocznych nie sprawia, że coś się zmienia.
Marcin Kwieciński
Albo możemy podejść właśnie tak bardziej: „Okej, to skoro ja wiem, że czeka mnie rok, to chcę mieć na to wpływ” i podejmę konkretne czy zobowiązanie, czy właśnie decyzję, że w tym roku chcemy coś konkretnego rodzinnie zrealizować. I to świat produktywności nazwie, że to jest wyznaczanie celów i planowanie roku.
Mikołaj Foks
Powiedziałeś, że to jest naturalne, ten rok. No pewnie, że jest naturalny, no bo są cztery pory roku i po prostu zaliczamy jeden obrót wokół Słońca, prawda? Tak? Tak to było, prawda? Że Ziemia się kręci wokół własnej osi i wokół Słońca. No i właśnie ten obrót wokół Słońca zaliczamy przez jeden rok. I no i dlatego też to jest naturalne. Wiele rzeczy w przyrodzie dzieje się w tym cyklu.
Marcin Kwieciński
No i jeszcze mamy urodziny. No też świętowanie urodzin, szczególnie tych okrągłych.
Mikołaj Foks
I też jest co roku. To jest naturalne. Ale też niesamowicie widać przez rok, jak nam się dzieci zmieniają. Jeśli robimy zdjęcia, no chociażby w te urodziny, to widzimy, że te dzieci są już inne, zupełnie inne, a szczególnie wtedy, kiedy wchodzą w taki wiek gdzieś pomiędzy, powiedzmy, 11 a 13, 14 rokiem życia, to naprawdę jeden rok czy nawet pół roku może zmienić bardzo dużo.
Mikołaj Foks
Ale też i rodzice dobrze wiedzą, że trzeba zmienić buty, trzeba zmienić kurtki, że zimowe sprzed roku to już za małe. No nie zawsze, ale bardzo często tak jest. I to rzeczywiście rok to jest taki odcinek czasu, w którym też bardzo dużo widać i widać, jak szybko mija nasze rodzicielstwo.
Mikołaj Foks
Więc my dzisiaj was zapraszamy do tego, żeby sobie ten odcinek czasu wykorzystać. A ja powiem szczerze, że to, co w mojej rodzinie się dzieje raz w roku, o czym też chętnie mówię na warsztatach, ale też i chętnie powiem w podcaście, to jest używanie narzędzia, które moim zdaniem ma największy wpływ, największą sprawczość właśnie w mojej rodzinie, żeby działy się rzeczy naprawdę dla nas ważne.
Mikołaj Foks
I szczerze mówiąc, jakbym miał powiedzieć, że któryś z tych naszych odcinków podcastu dotyczy czegoś najważniejszego, to moim zdaniem to właśnie dzisiaj jest ten odcinek. Mimo że wcześniej też były ważne, ale dla mnie to spojrzenie w perspektywie roku i użycie jednego bardzo konkretnego narzędzia jest najważniejsze, też dlatego, że robi się to po prostu raz w roku, nie ma takiego częstego zobowiązania, więc jest może trochę łatwiej.
Mikołaj Foks
No i to rzeczywiście wyznacza kierunek na cały rok, taki azymut. Co to jest azymut, to jakby co powiem za chwilę, ale uważam, że to jest naprawdę numer jeden.
Marcin Kwieciński
Tak i wiesz co, ja w ogóle z dużym wyczekiwaniem czekałem na ten odcinek, z takim dużym entuzjazmem, bo ja bym chciał tutaj ci bardzo oddać przestrzeń na to, żebyś poopowiadał o tym waszym planowaniu rodzinnym. Bo ja mam taką obserwację, że jakby z punktu widzenia tej efektywności, to to jest taka technika, wyznaczanie celów rocznych, myślenia o roku, podejmowania decyzji, co będzie dla mnie najważniejsze w tym roku.
Marcin Kwieciński
Z punktu widzenia efektywności ta technika często kojarzy się z takim działaniem bardziej biznesowym. No tak, no firmy to wiadomo, mają budżet roczny, wyznaczają cele roczne, targety ktoś powie. Tak sobie myślę, że niektórzy rodzice, którzy na przykład pracują w korporacji, to teraz mogą pomyśleć: „O rany, znowu będą mówić tutaj o tych targetach i o KR-ach, którymi mnie tutaj szefowie męczą właśnie w pracy.”
Marcin Kwieciński
A ja mam takie poczucie, że tak jak też cię słuchałem, Mikołaj, na twoich warsztatach, że ty pokazujesz zastosowanie właśnie tej takiej techniki właśnie planowania rocznego, takiej twardej techniki, ale w bardzo fajnym ujęciu, takim dopasowanym do życia rodzinnego. I nagle właśnie technika, która no dość dobrze została przebadana w świecie biznesu, może być bardzo fajnie przeniesiona do życia rodzinnego i co więcej, nie musi sprawiać, że życie rodzinne nam się stanie nagle korporacją albo firmą. Więc ja czekam z niecierpliwością, żebyśmy tutaj porozmawiali. Masz takie poczucie w ogóle?
Mikołaj Foks
No, zdecydowanie. Wiesz, jak w moim rodzicielstwie zacząłem odkrywać, że różne rzeczy, które znam z rzeczywistości biznesowej, można zastosować w tym rodzicielstwie, to mnie to bardzo zafascynowało. Ale równocześnie zauważyłem, że rzeczywiście istnieje też takie zagrożenie. Znaczy, kluczem francuskim można popracować i w łazience, w domu i w biurze. Ale istnieje takie niebezpieczeństwo, że się przeniesie ten dryk korporacyjny do domu i to już niekoniecznie dobrze działa. Więc tak, na pewno świat biznesu był dla mnie dużą inspiracją, ale mam poczucie, że to trzeba trochę inaczej. Że to trzeba trochę inaczej i bardzo chętnie się tym podzielę, więc może to rzeczywiście jest właśnie ten moment, w którym opowiem, w jaki sposób wygląda planowanie roczne w mojej rodzinie i tym samym, jak to wygląda w innych rodzinach, które znam, bo ta technika, mam nadzieję, że tam idzie w świat i niech idzie. Ja na niej opowiadam w trakcie warsztatów gdzieś tam pod koniec, ale trochę to robię na zasadzie „i teraz wam powiem jeszcze o fajnej technice”, więc nie jest to jakieś zdradzanie kluczowych elementów warsztatów, więc po prostu chcę, żeby to szło w świat i żeby ludziom jakoś lepiej się tam w życiu rodzinnym funkcjonowało. No to co, opowiadam.
Marcin Kwieciński
Opowiadaj. O co w ogóle chodzi? Ale w ogóle ja podprowadzę cię tutaj, bo tak sobie myślę, przeskoczyliśmy właśnie planowanie rodzinne, ja tutaj wiem, o co chodzi, ale czyli co, to jest tak, że ty chcesz przekazać ludziom „ludzie, usiądźcie i zaplanujcie sobie rok rodzinnie”?
Mikołaj Foks
Tak.
Marcin Kwieciński
O co w ogóle chodzi w tej technice?
Mikołaj Foks
W tej technice chodzi o to, że ludzie, są rzeczy ważne w naszym życiu, które łatwo nam umkną i rzeczy, których się nie da powtórzyć, bo jak będziesz świętował dziesiąte urodziny swojego dziecka, to one tylko raz będą dziesiąte.
Mikołaj Foks
Wiem, że to brzmi trochę może dziwnie, ale słuchajcie, dwudzieste piąte, dwudzieste szóste, dwudzieste siódme i trzydzieste to są ciągle te same urodziny. Ale dziesiąte, a dwunaste są już zupełnie inne urodziny. A piętnaste, szesnaste to są zupełnie inne urodziny, one ich się już nie da powtórzyć.
Mikołaj Foks
I w tych okresach, bo to też jest taka historia o tym, że w dzieciństwie mamy takie okresy, które na coś są szczególnie dobre, a na coś już nie są aż tak dobre. No to chociażby tak jakby spojrzeć, słuchajcie, na książki. Jak coś się przeczytało w dzieciństwie, o, no to to jest super, nie? I to nam zostaje w głowie. Ale jakbyś chwycił tę samą książkę dwa, trzy lata, cztery lata później…
Marcin Kwieciński
Albo dwadzieścia lat później.
Mikołaj Foks
Proszę cię, tato, nie czytaj mi tego, to jest jakieś dziwne, prawda? Ale że znam to wcześniej, poznałem to, tak, to jest jakoś jakieś wyjątkowe. Więc chodzi o to, że w dzieciństwie są takie okresy chłonne, specjalne na różne rzeczy i jeśli my dobrze wiemy, co w danym roku chcemy zrobić, no w danym roku, w danym okresie, prawda? No ale te okresy nadal dzielą się jednak na lata. Jakoś trzeba próbować to sklasyfikować, jakoś podzielić. No to będziemy wiedzieli, co robić, nie?
Mikołaj Foks
Jeżeli my na przykład w domu mamy taki zwyczaj, że ja na szóste urodziny zabieram moje dziecko na taką wyprawę z tatą pod namiot, jeden dzień czy jedna noc właśnie gdzieś tam w terenie pod namiotem, tylko we dwoje, no to mam takie poczucie, że jakbym pierwszy raz na taką wyprawę zabrał moje dziecko, jakby miało szesnaście lat, no to tak by nie zagrało dobrze jak na sześciolatka, prawda? Ale że coś takiego się robi z sześciolatkiem, no to z szesnastolatkiem można robić jakiegoś rodzaju kontynuację czegoś takiego.
Mikołaj Foks
Więc po co jest to planowanie? Planowanie jest po to, żeby nie przegapić w danym roku rzeczy, które można w pewnym sensie zrobić tylko w tym roku, tylko w tym okresie, ale planowanie jest też po to, żeby oddać dzieciom trochę, nie powiem, że władzy, ale sprawczości. Bo władzy w domu, słuchajcie, nie oddajemy dzieciom, bo ona jest nasza, nie da się delegować odpowiedzialności, to tak jak w biznesie. Jak ktoś jest, nie wiem, dyrektorem, to nie może zdelegować odpowiedzialności za swoje dyrektorskie sprawy, może zadania zdelegować, prawda? Ale można oddać trochę sprawczości w zespole. Tutaj szukając tych analogii. Więc tutaj w planowaniu rocznym jest bardzo dużo, oddaje się dzieciom sprawczości, takiej inicjatywy i poczucia, że zaangażowania takiego, że to jest też moje, że ja też jakby współdecyduję. No i to jest po to.
Marcin Kwieciński
No i jak to się robi?
Mikołaj Foks
Jak to się robi? Dobrze, no powiem, jak my to robimy, chociaż wiem, że różne rodziny też, które ja inspirowałem, robią to różnie i nawet dostawałem właśnie po warsztatach takie właśnie maile czy zdjęcia. Hej, zrobiliśmy plan, ale zrobiliśmy go inaczej. Więc można inaczej. My robimy to tak.
Mikołaj Foks
Kiedy przychodzi szósty stycznia, to jest to dzień dla naszej rodziny. Dlaczego szósty stycznia? Bo jeszcze jesteśmy w, jak to mówi jedna z moich nastolatek, jest jeszcze vibe świąteczny, prawda? Więc to jest dobre. Jest to dzień wolny od pracy, od szkoły, ale nie ma już tych wszystkich historii obiadów rodzinnych i takich tam innych rzeczy. No wiem, że niektórzy chodzą w orszakach Trzech Króli. My akurat kibicujemy tej inicjatywie, uważam, że jest świetna, ale nie chodzimy w samych orszakach, więc dlatego wykorzystujemy sobie ten dzień. Można oczywiście wybrać inny dzień. No i on jest na początku roku, więc to też ma dość dużą moc.
Marcin Kwieciński
No póki co też jest dniem wolnym od pracy po prostu, więc…
Mikołaj Foks
No właśnie, właśnie, tak, więc to… Ale można, wiesz, można na przykład wybrać pierwszy weekend stycznia, nie? Na przykład pierwsza sobota stycznia. Albo no tak, żeby już, wiesz, wypadasz już z takiego biegu świątecznego. Już też jesteś po tym jakby odpoczynku świątecznym, prawda? Czyli trochę inaczej się myśli wtedy. Mhm.
Mikołaj Foks
Dlaczego o tym wszystkim mówię? Bo dzień jest ważny. Bo to, czy to się zrobi, wiesz, między tak zwaną wódką i zakąską, czy to się zrobi, że ma się na to ekskluzywny czas, to jest różnica. Ja na przykład lubię, kiedy tego dnia uda nam się, nie wiem, rano zrobić spacer, a potem zrobić planowanie albo połączyć to właśnie z jakimś fajnym obiadem, takim trochę bardziej świątecznym, który sami sobie szykujemy. Więc to ma znaczenie.
Marcin Kwieciński
I przygotowujemy dzień, tak? Jakby mamy… To jest ważne. Przygotowanie sceny jest ważne.
Mikołaj Foks
Przygotowanie sceny jest ważne i dalej jest już tylko prościej. Bierzemy dużą kartkę. Jeśli w domu takich nie macie, to może w biurze sobie pożyczycie z firmy dużą kartkę z flipcharta. To właściwie jedna taka kartka starczy. I można oczywiście też na innych, można kupić papier prezentowy na przykład, prawda? I na drugiej stronie z rolki rozwinąć po prostu duża kartka. I na tej dużej kartce robimy rzecz bardzo prostą. Rysujemy długą strzałkę oś czasu w połowie. Ja zresztą gdzieś opisałem to na blogu, więc tam z jakichś naszych dawnych planowań sprzed lat jest też jakieś zdjęcie.
Marcin Kwieciński
Podlinkujemy do opisu odcinka.
Mikołaj Foks
Jasne. A jakby co, zawódojciec.pl i tam gdzieś pewnie plan roczny czy coś takiego. I co robimy z tym odcinkiem, z tą osią czasu? No dzielimy na 12 kawałków, prawda? Nie na 12 punkcików, tylko na 12 odcinków. Dlaczego? Bo tyleż jest miesięcy.
Mikołaj Foks
No i dalej jest nadal bardzo prosto, bo wiemy, kiedy kto ma urodziny w rodzinie, prawda? Więc można zaznaczyć na tej osi czasu punkty takie. A tu są urodziny tego, tamtego, tamtej i tak dalej. My jeszcze zaznaczamy rocznicę ślubu. Uważamy, że to jest rodzaj święta rodziny, chociaż też nie wiąże się to z jakimś wielkim świętowaniem, ale wpisujemy.
Mikołaj Foks
Czyli mamy takie punkty i na tej osi czasu zaznaczamy też ważne okresy. Na przykład wakacje są bardzo ważnym okresem, bo wtedy się wszystko zmienia, prawda? Czyli można sobie jakoś tam napisać. Czasem te wakacje są trochę dłuższe, ale zazwyczaj to jest po prostu lipiec i sierpień. Czasem tych kilka, tam tydzień czy dziesięć dni prawie nawet czerwca dochodzi. Okej, no to to jest właśnie tak.
Mikołaj Foks
Zaznaczamy też ferie zimowe, zaznaczamy majówki, czerwcówki. No takie miejsca, gdzie można sobie…
Marcin Kwieciński
Czyli takie charakterystyczne punkty na linii czasu. Co nas czeka w tym roku, bo wiemy, że to nas czeka na 100%. Te dni nadejdą.
Mikołaj Foks
Tak jest. I też oczywiście święta, Boże Narodzenie, Wielkanoc. No i jak to zaznaczymy, to jest właściwie koniec rysowania mapy i każdy bierze sobie, bierzemy takie karteczki post-it, takie, prawda, które łatwo nakleić, chociaż niekoniecznie, bo ostatnio mieliśmy…
Marcin Kwieciński
Czyli żółte, białe, kolorowe?
Mikołaj Foks
Tak, mieliśmy żółte przez lata. Ostatnio chyba dwa razy mieliśmy zestaw jakichś takich karteczek nienaklejalnych, no ale po prostu mieliśmy klej taki zwykły, kolorowych karteczek. Więc bierzemy karteczki i każdy członek rodziny rysuje na jednej karteczce jedno swoje marzenie, a dokładnie coś, co w tym roku dla niego byłoby bardzo ważne, żeby robić. No i to są, wiesz, bardzo różne rzeczy. Zawsze wspominam pierwsze, czy nie pierwsze, ale chyba jedno z pierwszych planowań, gdzie jedna z córek stwierdziła, że ona w tym roku chce jeść truskawki. No i to już było dość proste, bo tą karteczkę z truskawką narysowaną, bo nie potrafiła jeszcze wtedy pisać, przyklejamy w miejscu, kiedy można jeść truskawki, czyli w czerwcu, w tym wypadku, prawda? No ale ktoś będzie chciał jeść lody, ktoś będzie chciał chodzić do lasu, ktoś, no różne takie działania, prawda? Na przykład moje córki zdarzało im się wpisywać przynajmniej dziesięć razy spotkać się z koleżanką jakąś tam X, prawda? I to już się zaczyna robić mierzalne, prawda? Że już wiemy, co my chcemy zrobić i wtedy rodzice też inaczej do tego podchodzą. Znaczy, jak widzą, że córka znowu umawia się po raz piąty z tą koleżanką, to mówią: „Super, no ale jeszcze żebyś zdążyła jeszcze pięć razy się umówić.” No dobrze, ale to już rozmawiamy o realizacji planu. Czyli każdy z nas pisze albo rysuje, albo rysuje i pisze i potem układamy to na tej osi czasu. No i zastanawiamy się, kiedy to najlepiej zrobić. I naklejamy na tą oś czasu wszystko. Ja często słyszę takie pytanie: „No to znaczy, że co? Że dziecko może wpisać cokolwiek chce i to będzie zrealizowane?” No więc moje doświadczenie jest takie, że moje dzieci wpisują rzeczy realne. To znaczy, raz zdarzyło mi się, że córka wpisała rzecz nierealną, to było całkiem niedawno. Może dla kogoś realną, dla nas nierealną, bo to aktywność sportowa, której nikt w życiu nie robiła w Ameryce Południowej. Okej, więc ciekawa aktywność, no ale zapytałem właśnie, no czemu to wpisała. Powiedziała, że rzeczy, które tutaj się wpisuje, to one zazwyczaj się wydarzają, więc postanowiłam zaryzykować. No właśnie i chodzi o to, że tak naprawdę to nie do końca może nawet jest plan. To jest bardziej identyfikacja potrzeb i nazywanie ich i zastanawianie się, gdzie w ogóle można na nie odpowiedzieć. Tylko, że te potrzeby to też są takie potrzeby, że na przykład w tym roku pojedziemy na wakacje, w czasie których będzie morze. To jest też jakaś potrzeba. Albo, że będą góry, albo, że kogoś się odwiedzi, albo, że zrealizuje się coś, co od dawna się chciało zrealizować. I kiedy już wszyscy te rzeczy właśnie napiszą i kiedy narysują i kiedy się ułoży na osi czasu, no to po prostu je naklejamy na tej osi czasu. No i w pewnym sensie to jest tyle, no.
Marcin Kwieciński
Ogarnij chaos. Tworzycie taką mapę właśnie, co chcielibyśmy, żeby się wydarzyło w danym roku. Najpierw ustalacie te punkty, które wiecie, że na pewno są, bo one wynikają z świąt, rocznic, urodzin i tak dalej. Później wybieracie to, co będzie, to, co chcielibyście, czyli te potrzeby, a później jeszcze jest ten moment umiejscowienia, to kiedy my to zrobimy.
Marcin Kwieciński
To w czerwcu, to w lipcu, to we wrześniu i urealnienia swego rodzaju, bo też można zobaczyć, że właśnie, no jeżeli, tak sobie myślę, że jeżeli nagle się okaże, że jedno chce być w Poznaniu, a inne w Białymstoku, a jeszcze inne w Lublinie, no to przynajmniej się odbędzie rozmowa, czy na pewno się rozdzielamy, czy może jednak jakoś spróbujemy to połączyć. Czyli tu widzę jeszcze taki moment urealnienia.
Mikołaj Foks
Tak.
Marcin Kwieciński
Chociaż powiem ci, że zatrzymałem się na tej intuicji, bo ta intuicja zwiększania prawdopodobieństwa jest genialna. Bo rzeczywiście tak jest, że jeżeli sobie wybierzesz, że w tym roku coś jest najważniejsze, i nawet jeżeli to jest no takie trudno wyobrażalne, to jednak sama ta decyzja, no przynajmniej tak badania pokazują, i wzięcie odpowiedzialności za tę decyzję może sprawić, że zwiększa się prawdopodobieństwo, że to się naprawdę wydarzy.
Mikołaj Foks
No zdecydowanie tak jest, bo tutaj zobacz, też jest element zadeklarowania czegoś przed rodziną, no bo przecież ja też piszę rzeczy, które są ważne. I jeśli przychodzi właśnie, mówiłem o tym zwyczaju tych wypraw z dzieckiem sześcioletnim, no to ja to też wpisuję w plan roczny. Znaczy jakby ja wiem, co ja w tym roku chcę zrobić, ale to jest ten moment, w którym ja się deklaruję i moje dziecko też to słyszy, widzi potem przez cały rok na tym planie, no bo ten plan potem wieszamy w takim wyraźnym miejscu. Nie takim, żeby widział ten plan listonosz czy kurier, prawda, wchodzący do mieszkania, ale żeby rodzina widziała, żebyśmy mijali ten plan, żeby on nie był schowany. No i to wtedy ma też bardzo duże znaczenie.
Mikołaj Foks
Myśmy jeszcze zrobili, wiesz, taką rzecz też już ileś lat temu, że zaczęliśmy nadawać priorytet. No bo nas też jest trochę więcej niż przeciętnie. Jest nas siedmioro, dwoje rodziców, pięcioro dzieci. No i każdy by coś chciał, prawda? I wtedy trudno jest wyłuskać, co tak naprawdę było to najważniejsze. Dlatego każdy uczestnik, każdy członek rodziny ma swój kolor, jakiś taki flamaster jakiegoś koloru i może postawić pięć kropek przy rzeczach, które uważa za najistotniejsze. No i w ten sposób jest to rodzaj takiego trochę głosowania czy typowania może, bo to nie o to chodzi, że coś nie dostało głosu, to nie będzie zrealizowane, ale właśnie takiego typowania, co jest najważniejsze. I wiesz, jak potem się okazuje, że właśnie jakiś tam wyjazd, nie wiem, dla trzech osób aż był najważniejszy, nie? To jest już dużo, że trzy osoby przy tym postawiły kropkę. No to jest taka, wiesz, próba jakiegoś radzenia sobie z tym, żeby te plany właśnie realizować. Natomiast rzeczywiście to ma niezwykłą moc. Wiele rzeczy, myślę, które się wydarzyły w naszej rodzinie, wydarzyły się właśnie dlatego, że był taki plan. Jeszcze mam tutaj mały dodatek, ale to może za chwilę.
Marcin Kwieciński
Wydaje mi się, że tutaj warto też na poziomie takim operacyjnym, że konsekwencją tej techniki, czy metody, czy nie wiem, po prostu tego wydarzenia było to, że zwyczajnie planujesz sobie później urlop pod te najważniejsze aktywności. Ja spotykam mnóstwo ludzi, którzy mówią: „No kurczę, nie mam gdzie wcisnąć urlopu.” I właśnie taki początek roku, co jest w ogóle ciekawe, często pracodawcy też na tym zależy, żebyśmy rozplanowali urlop, bo to po prostu pomaga w zarządzaniu, ale to jest właśnie możliwość zastanowienia się, to gdzie my ten urlop weźmiemy, kiedy, żeby nie być zaskoczonym. Mówiłeś o rocznicach. My mamy na przykład takie, tego się mocno trzymamy, że na rocznicę właśnie ślubu chcemy gdzieś zawsze z żoną pojechać i to jest dla nas taki czas właśnie. Gdybyśmy nie robili tego tak, że na początku roku, no wiemy, kiedy jest ta rocznica, to jest tylko wcelowanie z jakimś tam tygodniem, tydzień w tą, tydzień w tamtą, ale na początku roku, gdybyśmy nie wstawili tego w kalendarz, że w tym czasie nie ma nas dla pracy, dla innych, to by się po prostu to nie wydarzało. Więc myślę, że szczególnie właśnie u rodziców aktywnych zawodowo to ważne, żeby o tym urlopie nie zapomnieć. To też znowu jest kwestia urealnienia. Nagle się może okazać, że tego urlopu nie ma tyle, żeby na wszystko starczyło i jest ta kwestia priorytetów.
Mikołaj Foks
Wiesz, ja to zawsze się dziwiłem w takich sytuacjach zawodowych, że ja już tego urlopu w pewnym momencie nie miałem, zbliżając się do końca roku, czy nawet po wakacjach. Może jakieś tam pojedyncze dni zostawały, żeby można było z niego jeszcze skorzystać po świętach, czy w okolicy świąt Bożego Narodzenia. A osoby, no inne współpracownicy, mieli jeszcze urlop z poprzedniego roku.
Mikołaj Foks
I zawsze się zastanawiałem, czy to jest tak, że ja po prostu źle dysponuję tym urlopem, że go sobie tak roztrfaniam, czy może to jest właśnie tak, że oni niepotrzebnie chomikują. Nie wiem, bo każda sytuacja jest bardzo indywidualna, no to też nie wszyscy byli rodzicami, więc natomiast ja mam takie poczucie, że no ja teraz potrzebuję ten urlop wykorzystywać.
Mikołaj Foks
Ja teraz potrzebuję jakby jak najmniej pracować, żeby jak najwięcej być z dziećmi właśnie teraz, kiedy one są małe, kiedy mnie potrzebują. Jak są już nastolatkami, to też mnie potrzebują, tylko trochę inaczej pewnie, a jak są już dorosłe, to mogę sobie naprawdę posiedzieć po godzinach i nawet nie wiem, uczynić z pracy bardziej moją, nie wiem, pasję. Ale teraz potrzebuję być z dziećmi i myślę, że naprawdę wykorzystywanie urlopu i że można też coś wyczarować.
Mikołaj Foks
Ja miałem kiedyś tak, że potrzebowałem naprawdę dużo czasu na wyjazd. Miałem takie przekonanie, że chcę z rodziną odbyć długi, rodzinny wyjazd w sierpniu. No i się udało, nie? Znaczy, jak w styczniu wiesz, czego potrzebujesz w sierpniu, to łatwiej to zdobyć, niż jak nie wiesz, czego potrzebujesz i do czego, no.
Marcin Kwieciński
Tak, wiesz, ja jeszcze tu pójdę za tym wątkiem, bo to też nie tylko dotyczy dzieci. Przychodzi mi na myśl taka nasza znajoma, która regularnie podróżuje. I ona zazwyczaj bierze trzytygodniowe urlopy albo nawet czterotygodniowe urlopy. I dla większości ludzi w otoczeniu to jest w ogóle: „O rany, jak ty to robisz? Wow! Jak ty to robisz, że ty znajdujesz czas na te podróże, na te realizacje marzeń?” I odpowiedź jest banalnie prosta. W zasadzie składa się z dwóch elementów.
Marcin Kwieciński
Po pierwsze, przyzwyczaiłam pracodawcę, że tak mam, że to jest pewien element stały, powtarzalny w moim działaniu. A dwa, odpowiednio wcześniej się do tego przygotowuję. Czyli nie zostawiam tego na ostatnią chwilę. W zasadzie, tak jak tutaj mówiliśmy na początku o tych rodzicach, gdzie za rok na te wakacje, to ta nasza znajoma mówi: „Ja wiem, że za rok znowu będę w podróży.” I to jest automatycznie rezerwowanie tego czasu właśnie na tę podróż. Więc tak sobie myślę, że to jest też taka implementacja właśnie tego planowania rocznego, że gdyby ona nie wiedziała, albo tak zdała się na taki ad hoc: „A jak przyjdzie Wena, to sobie gdzieś pojadę”, no to po prostu większość tych wypraw by się nie wydarzyła.
Mikołaj Foks
Ja mogę ci powiedzieć, że oczywiście różne rzeczy mogą się wydarzyć, ale generalnie ja już wiem, co będę robił w następne wakacje, a nawet jeszcze w następne.
Marcin Kwieciński
Ale to cieszę się, że do tego nawiązałeś, bo aż mi się tak czekałem, żeby zadać to pytanie. Wiesz, bo a jak ty reagujesz, Mikołaj, na takie sytuacje warsztatowe, gdzie ktoś ci mówi: „No ale Mikołaj, przecież nie da się wszystkiego przewidzieć.
Marcin Kwieciński
Rok czasu. Ja nie wiem, co będę robić za miesiąc. Ja nie wiem, czy ja będę żyć za te pół roku. To po co? W ogóle to planowanie nie ma sensu. To rok. To po co tak się zaprzątać sobie głowę takim interwałem, taką daleką przyszłością?” Jak ty na to odpowiadasz?
Mikołaj Foks
Znaczy, wiesz, to jest ja wiem, że to są pytania, które ty słyszysz. Nie potrafię teraz odpowiedzieć w taki sposób jakiś uporządkowany, ale po prostu strasznie mi się tak mocno wybiło na wierzch w głowie wspomnienie i wspomnieniem bym odpowiedział. Sześć lat temu byłem z córką w Tatrach. Teraz podobno jest jeszcze gorzej, ale zarezerwowanie tej nocy w schronisku, właściwie dwóch nocy w schronisku, było niezwykle trudne. Niezwykle trudne. Z jakimś ogromnym wyprzedzeniem wtedy to rezerwowałem, a teraz to podobno jest jeszcze bardziej. I wiesz, wtedy to była taka sytuacja, że no że ja po prostu stwierdziłem: „No dobra, ale a ktoś mi nawet mówił, bo to był jakiś tam maj i ktoś mówił: „Słuchaj, ale przecież nie wiesz, jaka będzie pogoda. A w górach, w Tatrach, w maju to jeszcze jest zima. To nie wiesz, czy będzie taka zima, że już koniec zimy, czy jeszcze sroga zima.” Mówię: „No tak, no ale muszę zarezerwować jakieś miejsca, no bo jak nie zarezerwuję tych miejsc, no to już w ogóle nie pojadę, prawda?” No więc zarezerwowałem te miejsca.
Mikołaj Foks
No i wydarzyło się coś standardowego, co się mi wielokrotnie wydarzyło przy tego typu wyjazdach. Znaczy tak, po pierwsze pogoda była paskudna. To znaczy prognozy, kolega, który wtedy mieszkał tam niedaleko Zakopanego, mówi: „Słuchaj, no przedwczoraj było nieźle, ale dzisiaj rano wróciła zima.” I wysłał mi zdjęcia. I to sroga zima. Mówię: „No ale co zrobię? No jadę.” Dodatkowo pojawiły się komplikacje takie, no poważne takie komplikacje zdrowotne w rodzinie. Myślę: „Kurczę, no ale co? Ja pomogę, jestem lekarzem. No miło byłoby może, gdybyśmy zostali z córką, no ale…” I słuchaj, pojechaliśmy w te góry. Mhm. Po pierwsze się otworzyło okno pogodowe dokładnie na nasz wyjazd. Jak schodziliśmy z gór, to zaczęło padać. 30 minut przed dojściem do samochodu. No sprawy zdrowotne były trudne, ale ale nie mieliśmy na nie kompletnie żadnego wpływu. I ten wyjazd się po prostu odbył. Tak.
Mikołaj Foks
Gdybym go nie zaplanował, gdybym nie zablokował tego w kalendarzu, nie zarezerwował i tak dalej, to by się po prostu nie odbyło. Tego by po prostu nie było. Nie byłoby no ważnego też wspomnienia. Więc oczywiście, że nie wiem, co będzie za pół roku, za rok. Nie mam pojęcia. Ale żyję w ten sposób, jakby było wszystko zgodnie z planem. I wiesz, na koniec wielokrotnie się okazuje tak, że właściwie nic się nie wydarzyło. To znaczy, nie wydarzyło się nic, co by te plany mogło pokrzyżować. Tak naprawdę. Tak stuprocentowo. Nawet choroba, nie? No to wiesz, ktoś powie: „Dobra, wezmę tam dwa papy, zobaczę, może dam radę, nie?” I potem się okazuje, że to się dzieje. Po prostu się to dzieje, bo było w planie.
Marcin Kwieciński
Tak. Znaczy, też myślę, że warto tutaj spojrzeć, że tak, no pewnie część planów się nie uda zrealizować, bo rzeczywiście wystąpi siła wyższa, ale pewnie dużo większej części się nie zrealizuje, jeżeli się ich nie zaplanuje po prostu.
Marcin Kwieciński
Ja pamiętam z twoich warsztatów bodajże, jakoś też mi się bardzo podobała ta odpowiedź, no z jakichś powodów domy budujemy, mimo że nie mamy pewności, że je ukończymy, albo że dożyjemy ich ukończenia tego domu. To był jakiś luźny cytat, nie wiem, czy ty dokładnie tak powiedziałeś, ale mam nadzieję, że sens oddałem.
Marcin Kwieciński
Więc właśnie, ja myślę, że też dla tych wszystkich, którzy mają jakieś wątpliwości, no to warto popatrzeć z takiej perspektywy. Może nie wszystko musi być zarezerwowane i zaplanowane, ale te najważniejsze wydarzenia na pewno warto gdzieś uwzględnić i się na nie przygotować.
Mikołaj Foks
No patrz, ja zapomniałem o tym przykładzie. On rzeczywiście jest dobry, ale to dla wielu ludzi też, którzy nawet nie budowali domu, branie kredytu, prawda? A skąd ja wiem, czy ja za dwa lata nie zachoruję na jakąś straszną chorobę i jeszcze mnie zwolnią? I nie będę mógł spłacać kredytu. No nie wiem.
Marcin Kwieciński
Wiesz co, jeszcze chciałem cię podpytać o jedną kwestię, też chyba wydaje mi się taką częstą. No fajnie, Mikołaj, inspirująca opowieść. Siadacie rodzinnie, robicie to, jest to waszym nawykiem. Ale są osoby, które mają tak, wiesz, ale mój partner, moja partnerka, mój mąż, moja żona w ogóle nie kupuje takiego podejścia. Moje dzieci nie chcą się w coś takiego zaangażować. Co byś takim osobom podpowiedział? Ja niekoniecznie radził, ale właśnie jestem ciekawy twoich jakichś pierwszych intuicji w tym kierunku.
Mikołaj Foks
No super, że o to pytasz. To zacznę może od tego, że jeszcze dopowiem taki chciałem dodatek wcześniej zadeklarowałem, że zrobię. My nie od początku, ale od któregoś roku planowania robimy też tak, że bierzemy dyktafon i nagrywamy sobie krótką rozmowę o tym, co się wydarzyło w tym roku minionym. I to jest fajne, bo gdybyśmy, wiesz, no mieli spisywać, to to by pewnie nigdy nie powstało.
Mikołaj Foks
Tak, to jest po prostu rozmowa. No i słychać też głosy dzieci, potem widać, jak one się zmieniły. Dzieci siebie nie poznają, to jest też ciekawe. I jest to rodzaj takiej kroniki rodzinnej. I mówię o tym też w tym punkcie, dlatego że może kogoś niekoniecznie przekonuje planowanie, ale może na przykład kronikarstwo kogoś przekona, prawda? Że to też jest takie fajne, że można sobie przejrzeć, co się wydarzyło.
Mikołaj Foks
I jest to rodzaj też takiego rodzinnego albumu w tym sensie, że w albumie, prawda, wracamy do tego, jak ludzie wyglądali, co się działo. A tutaj możemy też po iluś latach wrócić, nie? I mieć, no wyobraź sobie, że masz takich, nie wiem, 20 nagrań, nie? I sobie do tego wracasz i sobie odsłuchujesz. I to jest bardzo przyjemne też. I też bardziej możesz zrozumieć, jak, a jak to tak wtedy było.
Mikołaj Foks
Ale rzeczywiście bywa tak, że partner, partnerka nie chcą, albo że dzieci nie chcą. Jeśli chodzi o dzieci, no to na pewno jest tak, że im wcześniej zaczniemy, tym bardziej one poczują, że to jest naturalne, prawda? No jakbyśmy piętnastolatka zaczęli uczyć, że wiesz, no codziennie rano musisz i wieczorem myć zęby, to byłoby trochę trudne. A jak zaczynasz od razu, no to jakby to dla piętnastolatka jest już dość oczywiste. Więc to jest to, że myślę, że warto zaczynać naprawdę wcześnie, naprawdę jak te dzieci są małe. Może nie roczne, ale kilkuletnie, przedszkolne, no to można już spokojnie zacząć.
Mikołaj Foks
No i teraz tak, hmm, no to musi być coś przyjemnego i fajnego. Moje dzieci to bardzo lubią, że mogą decydować, że mają wpływ. I myślę, że dzieci to raczej będą lubiły, ale też jeśli będą widziały, że rodzice są w tym jakoś zgodni. No nie mam tutaj jakiejś super dobrej odpowiedzi, poza taką odpowiedzią, wiesz, w naszej rodzinie to było tak, że ja to zaproponowałem, a moja żona się jakby na mnie zdała. Tak, że o, to masz fajny pomysł i to, no to dobra, sprawdźmy to. No zobacz, zobaczmy, co dla nas wymyśliłeś. I ona bardzo mnie wspiera teraz w tym, w tym sensie, że to jest już bardzo nasze wspólne, bo widzimy, że to po prostu działa.
Mikołaj Foks
Więc rozumiem, że może być tak, że są związki, w których to nie będzie działało tak mocno jak w naszym, ale jednak to jest bardzo dobre narzędzie. Więc spróbujcie dać sobie takie przyzwolenie i też może, żeby to zrobić na przykład bardzo prosto na początek. Na początku nie stawialiśmy żadnych kropek, nie nagrywaliśmy żadnych rzeczy. To było bardzo proste. Spróbujcie po prostu i zastanówcie się, co zrobić, żeby to dla was było fajne.
Marcin Kwieciński
Ogarnij chaos. Ja jeszcze podzielę się dwoma perspektywami jakoś też w tym obszarze. Jedna. Która gdzieś wynikała ostatnio w społeczności Ogarnij Chaos właśnie, bo jakby też to pytanie rzeczywiście jest zainspirowane pytaniem jednej z osób właśnie jakby w takiej sytuacji. I tam wnioski były takie, że z tej dyskusji, że jeżeli jest taka sytuacja, że ta druga osoba nie kupuje takiego podejścia, to nadal jakby warto to zacząć robić i trochę pokazać własnym przykładem, że to jest ten mój wkład w związek. Tak jakby gdzie, okej, no rozumiem w wolności, ale to ja sobie będę jednak takie rzeczy robić. I jest duża szansa, że pokazanie, że w momencie, gdy nawet jedna osoba to robi i gdzieś wnosi owoce tego planowania do związku, może jakoś otworzyć dyskusję w pewnym momencie na to, żeby zacząć robić to wspólnie. Więc i jest mi jakoś to bliskie też rozwiązanie takie, że rzeczywiście chyba w takiej proaktywności, w momencie, gdy nie ma jakiejś zgody, to bliżej mi jest do spojrzenia takiego, że to zacznij robić to, co możesz, a niekoniecznie rezygnuj z fajnego podejścia, jeżeli ono ci się podoba.
Marcin Kwieciński
A druga myśl, która mi przyszła, to przypomniał mi się Michael Hyatt, który opowiadał historię. Michael Hyatt jest osobą, która no na pewno jest osobą poukładaną, jest osobą, która no w świecie produktywności dużo zrobiła, też promuje takie zdrowe nawyki, ma dużą rodzinę też podobnie, podobnie jak wy, Mikołaj, ale on dzielił się takim spojrzeniem, gdzie właśnie mówi, no ja zawsze jakoś do takiego wyznaczania tych celów, myślenia o celach rocznych było mi bardzo blisko, natomiast mojej żonie yyy totalnie nie. Yyy I wręcz właśnie, właśnie yyy żona, on tam mówił, że żona mnie w wielu rzeczach wspierała, natomiast niekoniecznie chciała razem ze mną właśnie sobie planować rok. Yyy No i znalazł w pewnym momencie, i to po latach w ogóle, po latach opowiadał, nie to, że na początku związku, tylko raczej już w jakiejś takiej fazie związku, gdzie bliżej już dzieci były dorosłe, że był to pomysł na jedną z randek małżeńskich, gdzie on to jakoś tak zainspirował, że mówi, to ja zorganizuję taką randkę i to nie było właśnie to, co też powiedziałeś, takie sformalizowane, że tu muszą być punkty, bardziej była to jakaś taka randka trochę z jakimiś rozmowami. No i się nagle okazało, że to zaskoczyło. I co więcej, bo ja później słuchałem też wypowiedzi tej żony, bo jej się to bardzo spodobało i wręcz ona sama w pewnym momencie stwierdziła, że że no żałuje, że że wcześniej się nie dała przekonać, bo to nie było o tym, że ona tego nie chce, tylko ta forma gdzieś jej się wydawała takim no zbytnim ułożeniem i dopiero przeniesienie tego na formę jakiejś takiej luźniejszej rzeczy gdzieś gdzieś ich otworzyło. Więc znowu, no ja bym ja bym raczej, może to też komuś posłuży jako jako dobry przykład, żeby się nie poddawać. Wiesz co, no
Mikołaj Foks
super, że tym mówisz, bo moim zdaniem planowanie rodzinne w ogóle w ogóle nie jest o celach. To znaczy ktoś, wiesz, ktoś kto zna jakieś techniki biznesowe powie, o, a wy tutaj właśnie robicie taką technikę biznesową. Dla mnie to jest po prostu o tym, że my razem rozmawiamy, co byśmy chcieli zrobić, nie? Trochę jak ktoś powie, no, ale jak rozmawiacie o tym, co chcecie zrobić w weekend, to już jest planowanie. No trochę jest, a trochę nie jest w takim sensie, że można spuścić z tego powietrze. I to jest po prostu rozmowa o tym, co jest dla nas ważne. I okazja, żeby rodzice powiedzieli, co jest ważne, i żeby dzieci powiedziały, co jest ważne, i jakieś uzgodnienie tego. Wiesz, były takie wakacje, gdzie wiedzieliśmy, że nie pojedziemy nad morze, że tu po prostu się już tego nie da wcisnąć, a nasza córka strasznie tam prosiła o to. Pojechaliśmy na weekend w październiku i było super. Więc to jest po prostu o tej identyfikacji potrzeb.
Mikołaj Foks
I teraz jeszcze powiedziałeś o planowaniu w parze. No bardzo dziękuję ci, że powiedziałeś, bo przecież nawet tutaj widzę, że to jest na liście kwestii, która jest do poruszenia, a o tym nic nie powiedziałem. Wiesz, no tutaj też jest trochę tak, prawda, że planowanie, cele i tak dalej, to może być trochę wyzwanie. Ale to jest ten plan roczny, to jest rzecz, która właśnie jest bardziej nazywaniem tego, co jest dla nas istotne i to się odbywa raz w roku.
Mikołaj Foks
Ja myślę sobie, że w tak jak z mojego doświadczenia pracy warsztatowej czy prowadzenia męskich kręgów, to ja znam dwie sytuacje związkowe, które są niewspierające dla rodzinnego planowania. O małżeńskim powiem za chwilę. I ale w sumie małżeńskiego to też dotyczy. Jedna sytuacja to jest taka, że drugiej osobie, tej żonie, bo ja jednak głównie z mężczyznami pracuję, prawda, czyli tej kobiecie, jakby no ona tego nie czuje. Ona nie widzi w tym wartości. Ale to jest co innego, jak wiesz, nie widzisz wartości do tego, żeby robić comiesięczny przegląd czy cotygodniowy razem, a co innego, jak nie widzisz wartości na rzecz, która się dzieje raz w roku. Możesz powiedzieć, wiesz co, nie bardzo, trochę mi się nie chce, nie widzę wartości, ale na 365 dni jedno popołudnie mogę poświęcić. Nie? I to jest trochę co innego niż taka sytuacja, którą też znam, że w związkach też często jest takie banowanie. Nie, ty masz głupie pomysły, znowu coś wymyśliłeś. Czyli jest różnica między banuję ciebie, a trochę nie mam przekonania. Więc w tym, gdzie nie mam przekonania, to pewnie łatwiej jest, słuchaj, ale zrób to dla mnie. No spróbuj się wykrzesać z siebie zaangażowanie na to jedno popołudnie. No a w banowaniu jest już znacznie, znacznie trudniej.
Mikołaj Foks
No i teraz wracając do tej, do tego, do tego planowania też w związku. No żeby to planowanie roczne, rodzinne miało rzeczywiście moc, to powinno być poprzedzone jakąś formą rozmowy o tym, co w danym roku jest dla nas szczególnie ważne w parze. Ono nie musi być, to nie musi być jakaś bardzo formalna rozmowa. No u nas w domu my z żoną oboje wiemy, że na te szóste urodziny będzie ten wyjazd taty pod namiot z dzieckiem. I czy, ale to jest element tego, że my przychodzimy przygotowani. No i absolutnie to jest świetne, żeby zrobić takie planowanie we dwoje.
Mikołaj Foks
My też próbujemy i tutaj przyznam się do takiej ułomności. Próbujemy robić co roku takie planowanie, no i ono nam nie wychodzi co roku, tak mówiąc wprost. I myślę, że ono nam nie wychodzi trochę dlatego, że to jest właśnie kwestia wyjścia gdzieś z domu, pójścia gdzieś razem na jakąś randkę, a na randek nie mamy znowu tak wiele, jakbyśmy chcieli, więc nie zawsze to jest tak, są takie siły, żeby na to to przeznaczyć. Ale, ale to jest trochę opowieść o tym, że myślę, że jak jest się rodzicem i robi się coś takiego z dziećmi, to jest po prostu dużo większa motywacja wokół tego. Robimy to razem dla siebie i z dziećmi, to jest to rodzinne wydarzenie. No a w parze to jest takie, no jak to zwykle bywa, rodzicielskie, różne potrzeby, łatwiej tak zepchnąć, to zrobimy to jutro. Natomiast zdecydowanie to, o czym Hayat mówi, to ja się pod tym podpisuję i myślę, że takie, taka randka i rozmowa byłyby super ważne.
Mikołaj Foks
Mnie w tym naszym odcinku martwi właściwie tylko jedna rzecz. Tak. Że mało o tym miałeś przestrzeni, żeby powiedzieć o jakichś swoich potrzebach i praktykach, potrzebach wokół planowania i praktykach planowania. Więc nie wiem, czy coś na przykład uzupełnisz jakąś, jakąś swoją, swoją praktyką, czy dzisiaj się po prostu nastawiłeś na słuchanie i… Nie, ja się bardzo cieszę, tak jak ci powiedziałem, bardzo też się cieszę, że tutaj jakby ty mogłeś wybrzmieć. Ja uważam, że ten koncept, o którym opowiadasz, on jest mega ważny. I jednocześnie mam poczucie, że jak sobie mówimy o przeciążonych rodzicach, to on rzeczywiście, bo my możemy dużo rozmawiać, tak jak w poprzednich odcinkach, o takich technikach operacyjnych, o tej takiej bieżączce, ale jednak jak sobie mówimy, jeżeli my chcemy rzeczywiście wprowadzić ten, tą naszą rodzinę, ten nasz związek na taki poziom, że tam jest bardziej po naszemu, że to się dzieje bardziej jako coś intencjonalnego, a nie coś takiego, co jest wypadkową jakiegoś przypadku, to to jest mega ważny nawyk, taki do zbudowania.
Mikołaj Foks
Ja się też bardzo cieszę, że w tej naszej rozmowie mam przynajmniej taką nadzieję, mam takie wrażenie, że też staraliśmy się, a głównie ty też, pokazać, że to nie musi być doskonałe, to nie musi być takie bardzo skostniałe, to może być takie po prostu ludzkie, bliskie. I ja bym tylko chciał jeszcze sprowadzić tę naszą rozmowę na koniec, wrócić do tych marzeń, bo zaczęliśmy od tego, jak zrealizować marzenia i wydaje mi się, że pod spodem już można, można się domyślić, że że właśnie częścią tego, tej rozmowy o potrzebach to jest rozmowa o naszych marzeniach. Czy tutaj byś chciał coś dodać?
Mikołaj Foks
Mhm. O marzeniach. No wiesz co, nie wiem, czy chciałbym coś tu dodać o marzeniach, bo no może tylko to, żeby, żeby, że to jest przestrzeń na to, żeby je poznać, to znaczy, żeby sobie je nazwać, może tak, że każdy ma jakieś marzenia, że każdy coś tam by chciał. Ja to sobie lubię tak gdzieś wykoncypować coś, a ale super by było, jakbyśmy razem zrobili to i to. Chociaż planowanie w ogóle roczne, to może jeszcze tą rzecz dopowiem, dla mnie jest też o marzeniach indywidualnych. I ja miałem kiedyś takie marzenie, marzenie, które było marzeniem od czasów, kiedy byłem nastolatkiem, ponieważ jako nastolatek troszkę żeglowałem i bardzo mi się to podobało i jako nastolatek chciałem zrobić patent żeglarski, ale go nie zrobiłem. No a potem stałem się mężem i rodzicem, zamknąłem oczy, obudziłem się 10 lat później. Nie wiem, jak to minęło, chyba w rok. No to trochę pół żartem, pół serio, a ci, co to znają, to wiedzą, o co chodzi. I wiesz, i sobie myślę, no kurczę, no nie zrealizowałem nigdy tego, bardzo bym tego pragnął, bo chciałbym też z moimi bliskimi, z moimi dziećmi żeglować. No i wpisywałem przez kilka lat to w plan. I wiesz, i w pewnym już roku po prostu dzieci zagłosowały, żebym to wreszcie zrobił.
Mikołaj Foks
Mhm. Więc dla mnie to też jest bardzo o… I wtedy naprawdę to mi dało dużego takiego kopa, nie? Że naprawdę to mogę, mogę to zrobić i że powinienem to zrobić, że mam dużo, duże wsparcie rodziny. No bo to było ileś dni, de facto trzeba było urlop wziąć i tak dalej, który zazwyczaj jest na dzieci i na wspólne czasy. Więc myślę, że to jest o marzeniach własnych też bardzo, tylko trzeba je znać.
Mikołaj Foks
Właśnie, bo tu bym chciał jedną rzecz dodać w kontekście tego, co powiedziałeś, bo ja uważam, że plan to takie zatrzymanie się roczne, to jest świetny, świetny czas, żeby rzeczywiście podjąć decyzję, jakie marzenie zrealizuję w tym roku. Żeby nie pójść w tym tylko w taki aspekt, okej, no tam odhaczamy kolejne urodziny, kolejną rocznicę, tylko stworzyć sobie też taką przestrzeń, zrobimy coś ekstra, właśnie takie marzenie, które tak jak być może ten patent, o którym powiedziałeś, jest jakimś czymś odkładanym. I bardzo się cieszę, że powiedziałeś o tej kwestii indywidualnego, bo wydaje mi się, że jedno to jest porozmawiajmy o marzeniach rodzinnych, posłuchajmy też, jakie ty masz marzenie, drogie dziecko, droga żono, drogi mężu, druga połówko, ale też to jest przestrzeń na powiedzenie „ja też mam tutaj jedno marzenie, które bym chciał zrealizować w tym roku”. I rzeczywiście gdzieś układając te plany, ważne jest to, żeby gdzieś to wszystko zmieścić.
Mikołaj Foks
I pewnie oczywiście to, jak to w życiu, nagle się okaże, że wszystkiego się nie da zmieścić, że trzeba może jakieś głosowanie, może jakieś decyzje podjąć, coś przełożymy, coś połączymy, ale już samo otwarcie się i jakby też otwarcie rozmowy o tym właśnie zaczyna. Znacząco zwiększać szansę, że to marzenie w tym roku zostanie zrealizowane. Mam taką obserwację, że wiele przeciążonych rodzin bardzo łatwo rezygnuje z marzeń. I nie dlatego, że ich na te marzenia nie stać, albo że na tym etapie życia, w którym są, nie byliby w stanie tych marzeń zrealizować, ale dlatego, że nie znaleźli przestrzeni, żeby porozmawiać i podjąć decyzję, że w tym roku to marzenie urzeczywistnię, zrealizuję, spełnię. A ja się pod tym podpisuję dwoma rękami. My tu mamy jeszcze podgląd wideo, ręce widzimy, dwoma rękami się podpisujemy, super.
Mikołaj Foks
To co, będziemy lądować? Nic dodać, nic ująć, a jakby dodawać to już wszystko znane. Moi drodzy, dłuższy ten odcinek nam wyszedł, tak widać, miał taki być. Będziemy lądować. Zapraszamy was na kolejny. Myślę, że on będzie też nieco wstrząsający, ten odcinek następny. Więc słuchajcie koniecznie. Żegnają się Mikołaj Foks i Marcin Kwieciński. Do usłyszenia. Do usłyszenia. Ogarnij chaos.
💬 Porozmawiajmy
Zapraszam Cię do dyskusji w komentarzach na temat tego odcinka.