W siedemdziesiątym odcinku podcastu “Ogarnij Chaos®” rozmawiamy o tym co można zrobić kiedy doświadcza się codziennie przeciążenia nadmierną liczbą spraw.

Zapraszamy do posłuchania!
Pobierz materiały dodatkowe do podcastu:
https://ogarnijchaos.pl/zarzadzanieczasemwrodzinie
Zapraszamy do posłuchania!
(jeżeli nie widzisz powyżej odtwarzacza podcastu kliknij w ten link)
Podcast jest dostępny również na Youtube:
🎧 Podcast dostępny również na platformach:
✅ Spotify
✅Spreaker
✅Apple Podcast
UWAGA:
Treści prezentowane w tym podcaście nie mają charakteru porad medycznych, a autorzy podcastu NIE posiadają uprawnień lekarzy medycznych. NIE posiadają również tytułów naukowych w randze doktora. Wszelkie odniesienia do świata medycznego mają jedynie charakter konwencji artystycznej sprzyjającej łatwiejszemu przyswojeniu prezentowanej wiedzy.
Jednocześnie informujemy, że usługi świadczone w ramach projektów „Ogarnij Chaos®” oraz Zawód ojciec mają charakter szkoleniowy, są wykonywane profesjonalnie i służą usprawnieniu efektywności osobistej zarówno w pracy jak i w życiu prywatnym Klientów.
Transkrypt
Marcin Kwieciński
Ogarnij.
Mikołaj Foks
Chaos.
Marcin Kwieciński
Podcast o tym, jak wyjść z przepracowania.
Mikołaj Foks
I zacząć robić to, co naprawdę ważne.
Marcin Kwieciński
Marcin Kwieciński.
Mikołaj Foks
Mikołaj Foks.
Marcin Kwieciński
Kolejny odcinek podcastu „Ogarnij Chaos”. Dzisiaj zabieramy was do szpitala.
Mikołaj Foks
No, w pewnym sensie w tym szpitalu już jesteśmy, ale wreszcie porzucamy SOR, czyli Szpitalny Oddział Ratunkowy, albo ROR, Rodzinny Oddział Ratunkowy, bo w tym sezonie naszego podcastu rozmawiamy o tym, jak zarządzać czasem w rodzinie. Specjaliści od ogarniania chaosu, czyli Marcin i ja od spraw ojcowskich i rodzinnych, łączymy nasze umiejętności, efekt synergii się pojawia, żeby pomóc wam lepiej zarządzać waszą rzeczywistością rodzinną. No i w szpitalu jest czas na leczenie, na leczenie już takie, które nie jest na szybko, na teraz, na natychmiast. Też jest ono sprawne i dynamiczne, ale takie, któremu możemy dać troszeczkę więcej namysłu, trochę bardziej poukładać długofalowo.
Mikołaj Foks
I dzisiaj zaczynamy od takiego najważniejszego, przynajmniej na początek najważniejszego punktu, który mamy przekonanie, że wy go bardzo chcecie i bardzo dużo wam on może zmienić.
Marcin Kwieciński
Tak jest. To będzie taki oddział, gdzie zrobimy kilka badań, przyjrzymy się temu, jak w ogóle przeciążona rodzina funkcjonuje, ale już nie w trybie ratunkowym, tylko w takim trybie leczenia. No i tak jak to na oddziale, najpierw będzie jakaś diagnostyka, a na koniec zaproponowane leczenie.
Marcin Kwieciński
Dzisiaj na tym oddziale będziemy przyglądać się temu, jak wygląda wasz dzień i co możemy zrobić, żeby poradzić sobie z codziennymi przeciążeniami. Z naszej perspektywy to jest tak, że jeżeli chcesz ułożyć sobie dobre funkcjonowanie, jakkolwiek byśmy je nazwali, produktywne, efektywne, skuteczne, to najważniejsze jest zastanowić się, jak wygląda twój dzień, w jaki sposób podchodzisz do swojego dnia, jak gospodarujesz tymi 24 godzinami, które każdego dnia masz do dyspozycji.
Mikołaj Foks
Tyle, że w tym odcinku nie będziemy już mówić, tak jak w odcinkach poprzednich, o takich rzeczach, które trzeba zrobić natychmiast już, żeby w ogóle zatamować krwotok i dać sobie odrobinę oddechu, o takich prostych właśnie technikach, które są natychmiast do wdrożenia, tylko na prawie natychmiast, tylko teraz będziemy rozmawiać o takich rzeczach, które można trochę bardziej też długofalowo zacząć wprowadzać w swoim dniu, właśnie w każdym kolejnym dniu, tak żeby ten dzień bardziej grał na naszą korzyść, mniej on sobie płynął, a bardziej był pod naszą kontrolą.
Mikołaj Foks
Chociaż z Marcinem mamy tutaj zagwozdkę, czy to jest odcinek o planowaniu, czy niekoniecznie. No to może nam trochę wyjdzie to w czasie rozmowy.
Marcin Kwieciński
To ja bym zaczął od takiego rentgena, zanim właśnie o lekarstwach typu planowanie, to może prześwietlmy, co zazwyczaj widzimy w perspektywie dnia przepracowanego rodzica, przepracowanego członka rodziny. Mikołaj, jakie masz pierwsze spostrzeżenia?
Mikołaj Foks
Ciekawe jest, czy słuchacze się w tym odnajdą, ale wydaje mi się, że większość rodziców, większość przeciążonych rodzin swój dzień przeżywa w taki sposób, że trzeba naprawdę wcześnie wstać, chociaż ten dzień de facto zaczyna się już dzień wcześniej wieczorem, ale trzeba naprawdę rano wstać, żeby przygotować wszystkie rodzinne sprawy, a może przygotować śniadanie i do szkoły, i to, które zjemy jeszcze przed wyjściem do pracy, do szkoły.
Mikołaj Foks
To jest w stanie naprawdę wcześnie, bo trzeba ogarnąć siebie, trzeba ogarnąć dzieci, a potem bardzo często trzeba no całkiem sporo czasu poświęcić, żeby dojechać do szkoły. Więc jeżeli ten dojazd to jest powiedzmy jakieś nie wiem pół godziny, no to znaczy, że 7:30, nierzadko 7:30 trzeba wyjść, więc wstać trzeba często przed 7:00. Budzenie dzieci, no to w ogóle masakra, prawda? My je budzimy, one nie chcą wstawać, więc już się nam podnosi ciśnienie.
Mikołaj Foks
Potem jest szybka strzała w stronę pracy, już w samochodzie prawdopodobnie załatwianie jakichś telefonów, może już czytanie jakichś maili. Potem w pracy jedna sprawa za drugą, bieganie między spotkaniami, próba odpisania na maile. No i oczywiście się okazuje pod koniec dnia, że jeszcze został ocean spraw, no ale i tak musisz pędzić, biec do domu, żeby odebrać dzieci ze szkoły, potem je czymś nakarmić.
Mikołaj Foks
Może miały obiad w szkole, ale pewnie my też chcielibyśmy jednak coś tam po przyjściu do domu zjeść. Odrabianie lekcji, robienie prania, sprzątania, może jakieś zakupy. Zaraz się nagle nam zrobił wieczór. Uch, próbujemy złapać chwilę dla siebie albo odpisać na te zaległości w pracy i jeszcze przygotować się na dzień następny.
Mikołaj Foks
I często to jest taki kołowrotek, no i jak z tego w ogóle wyjść? To ja mam wrażenie, że to jest matnia, z której w ogóle trudno sobie wyobrazić, że można czymś wyjść. A jak ja jakichś dwóch ludzi chcę nam dodać jeszcze jakichś super lifehacków, to sobie myślimy, gdzie my je zmieścimy, jak tu szpilki nie ma gdzie wetknąć.
Marcin Kwieciński
Tak, to jeszcze tutaj w tym przykładzie pokazałeś, że jeszcze nie było takich rzeczy, że jeszcze nagle coś ważnego się wydarzyło. Już właśnie wracasz sobie do domu, a tutaj się okazuje, że masz jeszcze gdzieś tam pojechać, coś załatwić, bo przypomniało się, że na jutro do szkoły jest na przykład blok potrzebny. Albo właśnie siedzisz sobie w pracy, próbujesz robić te swoje projekty, a tutaj telefon, bo właśnie się wydarzyło coś, co wymaga jakiegoś szybkiego ratowania, typu na przykład zbiła się szyba albo zepsuł samochód.
Marcin Kwieciński
No właśnie, więc tu rzeczywiście kołowrotek, matnia, dużo różnego się dzieje, ale wiesz, ja mam taką obserwację, że rodzice dzieci w wieku szkolnym mają trochę łatwiej, ponieważ mają wytyczone te ramy planu tygodnia i planu lekcji. Wiedzą, na którą godzinę trzeba dojechać, wiedzą, o której dziecko wychodzi z przedszkola czy ze szkoły, więc jakby ta rama pewnie trochę pomaga.
Marcin Kwieciński
I powiedziałeś też, taka perspektywa, że rano trzeba wstać, no ale myślę, że też często jest tak, że ta pobudka nie jest zwykle tak wcześnie rano, to by było idealnie, często ona jest na ostatnią chwilę i też może być tutaj kłopot. I ja się tak zastanawiam, w jaki sposób odróżnić tych, którzy mają taki spokój i mają takie poczucie „wow, zarządzamy dobrze tym czasem w naszej rodzinie”, od tych, którzy po prostu działają w ciągłym chaosie.
Marcin Kwieciński
I jak się nad tym zastanawiałem, to wiem, że pierwszym takim wyznacznikiem czy rozróżniaczem to jest to, czy ktoś w ogóle się zastanowił, jak ten mój dzień będzie wyglądał. Rano bądź jeszcze wieczór poprzedni. Bo mam taką obserwację i powtarzające doświadczenie, że jeżeli ludzie robią taką prostą rzecz, że siadam, dosłownie siadam, czasem w biegu, to może być nawet podczas jakiegoś takiego przelotu w autobusie albo gdzieś tam coś sobie szykując, ale takie podjęcie decyzji, jak będzie wyglądał mój dzień, co będzie najważniejsze tego dnia, co chcę przede wszystkim zrobić, to jeżeli to jest już robione, to nagle ten dzień zmienia się z od takiego bardzo chaotycznego ku bardziej takiemu po naszemu. Nadal nie wszystko tam się zmieści, ale zaczynamy mieć jakiś punkt odniesienia, który po prostu daje nam poczucie, że dobra, wiem, co jest najważniejsze tego dnia.
Mikołaj Foks
Trudno się z tym nie zgodzić, chociaż moja pierwsza myśl była inna. Moja pierwsza myśl była taka, po czym tych ludzi rozróżnić. No, że żyjemy w takiej sytuacji, że nie wszyscy mamy po równo i że na jednym biegunie tych spraw są osoby, które mogą sobie pozwolić na to, że na przykład jedna właśnie jest w pracy, a druga nie jest w pracy, tak? W sensie ci rodzice, że nie wiem, ktoś ma kredyt, a ktoś go nie ma, że ktoś ma dziadków, a ktoś ich nie ma, że ktoś ma jedno dziecko, a ktoś ma siedmioro.
Mikołaj Foks
I to naprawdę bardzo dużo zmienia, bo nawet ludzie całkiem fajnie zorganizowani, no jeżeli wiozą więcej w tej taczce, to po prostu jest im trudno. Ale chciałem też powiedzieć taką rzecz, że ty powiedziałeś o tej szkole. No tak, tak jest, że ta szkoła daje ramy i że to jest dobre. Z drugiej strony też jest tak, że w ogóle każde pół roku, mam takie wrażenie, no szczególnie dla rodziców jednego dziecka, prawda? I jeszcze w dodatku małego.
Mikołaj Foks
Słuchajcie, każde pół roku, to się tak, to się tak zazwyczaj rodzicom właśnie jednego małego dziecka nie wydaje, że tak jest, ale może może wy macie akurat inaczej, ale że każde pół roku robi różnicę. Naprawdę, w samodzielności dziecka, w tym, że ono, wiesz, no w pewnym momencie idzie do tego przedszkola, potem w tym przedszkolu już samo swobodnie zostaje, potem jest zupełnie już inaczej z odbieraniem, potem może zostać może trochę dłużej, potem się pojawia szkoła, jak już jest szkoła, to tak jak mówiłeś, jest inaczej, potem samo już będzie jeździć do tej szkoły, więc tutaj trzeba jakiegoś dużego optymizmu i nie przejmowania się tym, co jest teraz i myślenia sobie, że spokojnie, tak jak jest teraz, to jest właśnie nawet fajnie, bo później już będzie inaczej.
Mikołaj Foks
Ale tak, w tym, co mamy, jest ważne, żeby popatrzeć, zobaczyć też w tym jakąś wartość, no i rzeczywiście wypracować sobie jakieś bardzo konkretne sposoby, jak sobie z tym radzić. Czy ty, Marcin, uważasz, że jest jakiś jeden sposób, taki podstawowy, główny, najważniejszy, dotyczący planowania dziennego i uporządkowania w ogóle dnia, który który sprawdza się zawsze i wszędzie?
Marcin Kwieciński
Dobre pytanie i zaraz na nie odpowiem, ale chciałem się zatrzymać yyy nad tym, co powiedziałeś o tym, że różni ludzie mają różnie yyy i jesteśmy w różnych sytuacjach, bo jak tak słuchałem tego, o czym mówisz, to rzeczywiście, no każdy każdy z nas, każda z nas ma różnie, jesteśmy w różnych sytuacjach, yyy układach, też sezonach życia, natomiast to nie zmienia tej jednej rzeczy. Czy ja podejmę decyzję, że ja wybieram, jak chcę wyglądać mój dzień, czy ja zdaję się, że mój dzień będzie wypadkową moich okoliczności. I oczywiście to ta różnorodność wprowadza to, że różni ludzie będą w stanie różne rzeczy w ciągu tego dnia zrobić.
Marcin Kwieciński
Jeżeli masz więcej tych takich osób, które ci mogą pomóc, zapewnić wsparcie, yyy tak jak powiedziałeś, dziadkowie, yyy druga połowa, może jeszcze przyjaciele, yyy masz tyle zasobów finansowych, żeby sobie pozatrudniać ludzi, którzy yyy którzy będą mogli yyy jeszcze ci pewne rzeczy ogarnąć za ciebie, no to masz po prostu więcej możliwości tego dnia. Możesz, byśmy powiedzieli tak z punktu widzenia yyy efektywności, będziesz bardziej mieć dzień bardziej produktywny, więcej wyprodukujesz efektów.
Marcin Kwieciński
yyy Ci, którzy mają więcej wyzwań, bo nie wiem, na drugiej jakiejś takiej skrajnej skali możemy sobie wyobrazić samotny rodzic, wychowujący jeszcze na przykład dziecko z jakąś chorobą albo niepełnosprawnością, borykający się z jakimiś trudnościami finansowymi, no i w ogóle w jakiejś dramatycznej sytuacji w danym momencie, to będzie zupełnie inna sytuacja, bo nie będzie w stanie dużo mniej, byśmy powiedzieli, wyprodukować tych efektów, ale nadal jest w stanie sprawić, że jednak te najważniejsze efekty się zadzieją. Mi się wydaje, że jak patrzymy z takiej perspektywy właśnie tej esencji danego dnia, to to jest pytanie, czy ja chcę się stać niewolnikiem sytuacji i okoliczności, w których się znalazłem, i wpaść w taki tryb ofiary „nic to ode mnie nie zależy”, czy ja chcę stać się osobą, która po prostu bierze sprawy w swoje ręce, czy bierze odpowiedzialność za swoje życie, ocenia możliwości, ocenia sytuację, w której jesteśmy, i dopasowuje do tej sytuacji racjonalne i realne zobowiązania, z którymi po prostu, które później przekuwa w efekty i pewną jakość życia.
Mikołaj Foks
Wiesz co, dziękuję ci, że to powiedziałeś o tym produkowaniu efektów, bo to jest myśl, z którą ja jestem już od wielu lat i to jest myśl, która, wiesz, po której następują tylko trzy kropeczki. To znaczy ci, którzy mają większe rodziny, większe to znaczy niekoniecznie one to, wiesz, dwudziestka dzieci, no ale dwoje dzieci albo więcej, to troje dzieci i tak dalej, prawda? Mają większe rodziny, to mają większe potrzeby, no bo jest więcej osób, prawda, które mają swoje potrzeby, a mają mniejsze możliwości produkcji tych rezultatów, o których mówiłeś.
Mikołaj Foks
No i to jest, no to jest taki paradoks, prawda, że no że tak po prostu jest. To jest oczywiście potężne wyzwanie i myślę sobie, że można byłoby załamać tu ręce albo sobie powiedzieć „no dobra, to co z tym zrobimy?” I myślę, że my to właśnie robimy. Co z tym teraz zrobimy?
Marcin Kwieciński
Tak, i ja bym wrócił do tego pytania, które zadałeś. Czy jest jakaś taka jedna technika, czy sposób, który rzeczywiście to jakoś diametralnie zmieni? I mi przyszły dwie rzeczy, takie, od których zaczynam też pracę ze swoimi klientami.
Marcin Kwieciński
Pierwsze to już trochę to zagaiłem wcześniej, czyli to takie świadome rozpoczynanie dnia i nawet więcej, wybieranie na każdy dzień trzech najważniejszych spraw do załatwienia. Jakie są dzisiaj trzy najważniejsze rzeczy, które absolutnie muszą się wydarzyć? I tutaj tylko może taką gwiazdką, bo to trochę zależy też od naszej sytuacji zawodowej. Niektórzy stwierdzą, że te trzy rzeczy najważniejsze to są rzeczy do zrobienia w pracy, a niektórzy stwierdzą „mi to w zasadzie wszystko jedno, czy to będzie, a może w ogóle na przykład to będą trzy rzeczy prywatne, a tam zawodowe to mi wszystko jedno”.
Marcin Kwieciński
Więc jeżeli ktoś ma taką pracę zawodową, gdzie też potrzebuje dużo efektów wyprodukować, to ja wtedy mówię „to rozszerzmy to i zróbmy sobie trzy najważniejsze sprawy zawodowe i co najmniej jedna bardzo ważna sprawa pozazawodowa”, czyli wtedy cztery rzeczy. I tu już trzeba sobie zobaczyć, co komuś będzie pasowało, bo to jest taka, bym powiedział, osobnicza sprawa. Jedni powiedzą „trzy rzeczy i nieważne, czy to są zawodowe, czy prywatne”, innym bardziej leży „trzy rzeczy zawodowe i jedna bardzo ważna prywatna”.
Marcin Kwieciński
Takie założenie, co dzisiaj jest najważniejsze do zrobienia i to jest pierwsza technika, a druga technika to jest właśnie takie racjonalne podejście do tego, że mam ograniczone zasoby, czas, energię, siłę do zrobienia tych rzeczy. Właśnie to, co ty powiedziałeś, mogę być rozproszony na wiele różnych osób, bo mam na przykład dużą rodzinę albo na przykład, nie wiem, mam jakieś zobowiązanie typu opiekowanie się starszymi osobami w mojej rodzinie też, prawda?
Marcin Kwieciński
Więc też zostawianie sobie takiego bufora, który w ogóle nie będzie zaplanowany, czyli nie patrzenie, że „aha, no dobra, ja sobie obudziłem się dzisiaj, załóżmy 8 godzin spałem, no to mi zostało 16 godzin do pełnego wykorzystania”, tylko popatrzenie racjonalnie, że to wcale nie jest 16, tylko 60% tego jest do wykorzystania. Tylko 60%. Że jednak zostawienie jakiegoś bufora.
Marcin Kwieciński
I te 60% jest oczywiście umowne, bo tutaj trzeba popatrzeć, jakie są moje te zobowiązania, ta moja sytuacja życiowa. Czasem nie da się utrzymać tak dużego bufora, ale jednak pamiętanie, że jakiś bufor musi być, że to nie jest tak, że mój kalendarz musi być wypełniony pod korek, bo wtedy jestem najbardziej produktywny i wtedy wykorzystuję każdą minutę doskonale. Właśnie chodzi o to, żeby sobie powiedzieć „nie, no to nie wszystko musi być zaplanowane, ja potrzebuję mieć taki margines czy bufor rzeczy, które nie wiem, co tam się wydarzy”.
Mikołaj Foks
Chciałbym się odnieść do pierwszej techniki i zadać ci kolejne pytanie. Ta pierwsza technika to jest technika, którą ja nazywam żetonami Marcina Kwiecińskiego, bo to są właśnie te twoje żetony, prawda? Że to są trzy rzeczy, trzy jakby żetony, które masz na te rzeczy do wykonania, trzy albo trzy plus jeden.
Mikołaj Foks
No w każdym razie to, co dla mnie w tej technice jest ważne i o czym nie powiedziałeś, i chciałbym, żeby to wybrzmiało, że to nie zawsze te trzy ważne rzeczy niekoniecznie znaczy trzy wielkie rzeczy. Oczywiście to może być jakaś rzecz złożona, skomplikowana, wymagająca, nie wiem, dwugodzinnej, bardzo skupionej pracy, ale może to być telefon właśnie, żeby, nie wiem, umówić to szczepienie, które już odkładam od miesiąca, żeby rzecz zaczęła się dziać, żeby nadać tok jakiejś sprawie.
Mikołaj Foks
Ale mogą być to też rzeczy właśnie bardzo ważne, które może nam się wydają jakoś, nie wiem, błahe, gdyby ktoś nam o nich powiedział, ale jeśli ktoś na przykład doświadcza, że w tym życiu codziennym zaczyna się oddalać, nie wiem, od swoich dzieci czy od swojej żony, od swojego męża, to może właśnie tym czymś będzie powiedzenie sobie, że właśnie dzisiaj tym żetonem będzie to, że wspólnie zjemy razem kolację.
Mikołaj Foks
Więc dla mnie to jest bardzo ważne, żeby tu powiedzieć o tym, że to nie tylko chodzi o właśnie kolejny jakiś tam, nie wiem, wyczyn zawodowy składający się z bardzo wielu, bardzo skomplikowanych elementów, choć to oczywiście czasem też i że to sobie po prostu trzeba rozpoznawać. Chcesz coś dopowiedzieć, czy mogę zadać pytanie?
Marcin Kwieciński
Dawaj pytanie.
Mikołaj Foks
No bo zadałem ci pytanie, czy istnieje jakaś jedna technika, która będzie ważna co do dnia, ale interesuje mnie też, wiesz, interesują mnie dziurawe garnki, dziurawe wiadra.
Mikołaj Foks
Kiedy zaczynasz pracę z klientem, który jest w dużym przepracowaniu i chaosie, to czy widzisz jakieś typowe dla nas, dla ludzi, właśnie dziury w tym garnku, które właściwie, gdyby to zatkać, no to już, no to już by było lepiej, prawda? No bo ta woda, czy ten czas, który mamy do wykorzystania, nie uciekałby na rzeczy, które na przykład, albo działałby lepiej, bo coś.
Mikołaj Foks
Czy są po prostu takie błędy, które najczęściej popełniamy? No oprócz tego planowania stuprocentowego, o którym mówiłeś jako druga technika.
Marcin Kwieciński
Mi się wydaje, że takim dziurawym wiadrem to jest to, że ktoś nie używa w ogóle kalendarza. Bo jak sobie mówimy o kwestiach dnia i takie opatrzenie, jak będzie wyglądał mój dzień, to jest spora grupa osób, które zdają się na pamięć. Ja będę pamiętał, co mam dzisiaj zrobić. A, no wiem, no idę do pracy, później wyjdę z pracy, później jest rutyna, no to wiadomo, dzieciaki trzeba odebrać na przykład, albo, nie wiem, wrócić do domu, bo tam trzeba coś sobie zrobić, albo, nie wiem, jakieś zakupy, tak? Jakby cokolwiek. I są osoby, które bazują tylko na pamięci. Nie używają kalendarza. I myślę, że to jest takie bardzo duże dziurawe wiadro, bo pamięć, szczególnie w sytuacji stresowej, jest bardzo ulotna. I to jest jakby pierwsza rzecz, która mi przyszła do głowy.
Marcin Kwieciński
A druga, też z tym powiązana, to jest takie miejsce, gdzie mam spisane rzeczy na dzisiaj, bo one nie muszą być w kalendarzu. W kalendarzu są takie rzeczy, które muszą się wydarzyć o tej godzinie konkretnej tego dnia, ale są też takie rzeczy, które nie są tymi żetonami, ale chciałbym, żeby się wydarzyły. I tutaj podobnie uważam, że dziurawym wiadrem jest to, że ktoś nie zapisał ich w jakiejkolwiek formie i nie ma ich pod ręką.
Marcin Kwieciński
Z czego to wynika? To wynika z tego, że w dzisiejszym przybodźcowanym świecie nam jest bardzo trudno łapać uwagę, czy taką koncentrację na tym, co jest dla nas najważniejsze. Ta nasza uwaga jest trochę jak taki Odyseusz wśród syren. Płyniemy sobie, jest mnóstwo syren i każda syrena nas kusi. Jedna mówi „tu do mnie przypłyń”, druga mówi „tam przypłyń”, trzecia jeszcze tutaj kusi jakimś ładnym głosem, czwarta włosami, jeszcze jakaś inna jakimś śpiewem. I te syreny cały czas odciągają naszą uwagę od tego, co my dzisiaj chcemy zrobić, co wybraliśmy, że będzie dla nas ważne.
Marcin Kwieciński
No i teraz masz wybór, trochę jak ten Odyseusz, że albo będziesz tak od jednej syreny do drugiej syreny, albo sobie powiesz „no nie, no to się ja jakoś się przywiązuję, żeby jednak płynąć tam, gdzie zaplanowałem”. I moim zdaniem właśnie taka lista spraw, które ja chcę dzisiaj załatwić, którą mam zawsze pod ręką, którą sobie mogę otworzyć i powiedzieć „aha, no to na dzisiaj to są te sprawy”. I czy to będzie kartka papieru, czy to będzie nasz notesik, czy to będzie w smartfonie przypominajki, czy to będzie moje ulubione systemy zarządzania zadaniami, to wszystko jedno. Ale czy mam taką takie taką kartkę, takie miejsce, gdzie mogę zobaczyć „to są moje sprawy na dzisiaj”? To to ja bym powiedział, że to jest rozwiązanie, a dziurawym wiadrem jest właśnie brak takiej takiego miejsca.
Mikołaj Foks
No, powiedziałeś kurczę ciekawą bardzo rzecz, bo myślę, że to jest no duży temat, że są te rozpraszacze, te rzeczy, które są mniej ważne i też one są ważne, tylko one są mniej ważne i nas przeciągają w różne strony. Ja myślę, że jeszcze takim upiorem współczesności jest to, że my potrzebujemy chwili jakiegoś, wiesz, wytchnienia, a znaczy jako ludzie tak po prostu, a upiorem współczesności jest to, że że mamy yyy smartfony czy w ogóle właśnie narzędzia elektroniczne, w których yyy przebywanie daje nam poczucie, że my coś robimy, że my cały czas jesteśmy zajęci i ważne rzeczy robimy.
Mikołaj Foks
I ja nie mówię tutaj tylko o scrollowaniu, wiesz, mediów społecznościowych, które oczywiście jest fatalne i straszne i ono się, ale ja się w ogóle nie dziwię, że ono się dzieje, dlatego że ono jest po prostu takim substytutem tego, że no dostaję jakąś informację, ale trochę się relaksuję, ale trochę jestem na bieżąco, a trochę, no jak to się mówi, że jest szara strefa, prawda? To to jest trochę taka szara strefa między pracą a niepracą, ale ale chociażby, wiesz, ciągłe przebywanie na mailu, ciągłe odpowiadanie na to, co po prostu spływa tu i teraz.
Mikołaj Foks
Trochę w domu też tak jest, prawda? I to jest jeszcze trudniejsze nawet, bo dzieci są tym czymś, co spływa tu i teraz, one coś chcą tu i teraz i to i to jest bardzo ważne, bo one teraz proszą cię, żebyś się pobawił z nimi, zapytają cię jeszcze trzy razy, jak trzy razy je odprawisz z kwitkiem, to już później cię nie zapytają. A z drugiej strony są jakieś rzeczy do zrobienia, nie? I to jest łapanie jakiegoś takiego balansu między tym, żeby móc powiedzieć „nie, teraz nie”, a powiedzieć „tak, teraz teraz tak”. No i to jest, myślę, wielka, wielka szkoła życia i no i właśnie.
Mikołaj Foks
Ale są sposoby, bo o tym chciałbym, żebyśmy porozmawiali, bo są sposoby, żeby właśnie zawalczyć o to skupienie. Nie tylko ta kartka. My sobie zrobiliśmy tutaj, jak pamiętasz, całą taką listę różnych w ogóle pomysłów, co by można było robić, żeby w danym dniu po prostu było było lepiej. I oczywiście to nie o to chodzi, żeby te wszystkie techniki jakieś tam przedziwne wdrażać, ale może właśnie warto poszukać takich, wiesz, inspiracji, co będzie tą moją liną Odyseusza, żeby mnie przywiązano do tego pala i żebym zrobił to, co najistotniejsze, a potem miał prawdziwy odpoczynek, prawdziwe, wiesz, prawdziwy czas dla siebie.
Marcin Kwieciński
Ogarnij chaos. Ja bym się jeszcze zatrzymał, bo wydaje mi się, że też poruszyłeś bardzo ważną kwestię, taką nieoczywistą, z tym balansowaniem. Mam taką obserwację, że jak rozmawiam z osobami na temat produktywności, to jest takie ryzyko, że często ta dyskusja idzie w takie trochę szarpanie się i takie przeciąganie, że no to albo ta lista zadań, albo właśnie ta taka spontaniczność. Czyli trochę wracając do tego przykładu, który powiedziałeś, że no jedni by powiedzieli „no tak, ale wiesz Marcin, to jak mam tą listę zadań, to ja teraz muszę tym wszystkim właśnie dzieciakom odmawiać, żona zadzwoni albo mąż zadzwoni, no to nie odbierać, no bo przecież ja mam tutaj na liście, mam coś w kalendarzu, jestem taki poukładany i zaplanowany”, to ja tak nie chcę, bo właśnie dla mnie ważne są relacje. No i druga skrajność po drugiej stronie, no to jest „nie, nie, to w ogóle jakby nie używajmy żadnych list, bo właśnie, no przecież najważniejsze to jest takie reagowanie na tu i teraz, bądźmy tu i teraz”. Ktoś kiedyś mi na szkoleniu fajną taką metaforę przywołał, mówi „ja to trochę tak wolę żyć, że wsiadam do pociągu i gdzie on mnie dowiezie, to ja ufam, że on mnie dowiezie w dobre miejsce”. Czyli zdanie się takie na totalnie właśnie na tą taką „no co życie przynosi, to ja teraz robię”.
Marcin Kwieciński
I ja mam osobiście taką perspektywę, że jedna skrajność i druga skrajność jest wylaniem dziecka z kąpielą. Bo wydaje mi się, że właśnie ta mądrość, bo wydaje mi się też, że ty powiedziałeś w ogóle o mądrości, że ta wielka rzecz to jest tak naprawdę mądrość, którą zbieramy w ciągu życia, że my mądrze podejmujemy decyzje. I teraz ta lista może mi po prostu przypomnieć „halo, tu się dzieje życie, ale zobacz, ty wybrałeś te kilka rzeczy na dzisiaj, które dobrze by było zrobić, bo one są ważne, ale jednocześnie jesteś otwarty na to, co życie przynosi”. I jeżeli właśnie twoje dziecko chce się na przykład do ciebie przytulić, albo ty masz ochotę, nie wiem, widzisz bliską sobie osobę i ty się chcesz do kogoś przytulić, albo w ogóle, nie wiem, spontanicznie teraz gdzieś wyjść, to nadal w mądrości możesz wybrać, coś wybrać, oszacować. I pewnie dziesiąta zabawa danego dnia to już będzie pójście za syrenami, ale wlecenie między tą listę właśnie tego elementu zabawy czy relacji, czy nawet jakiejś spontaniczności po prostu sprawia, że nasze życie jest bogatsze. Po to jest ten bufor właśnie. Jeżeli zostawiamy sobie bufor, to my mamy przestrzeń na to, żeby tym balansować.
Marcin Kwieciński
Więc ja bym powiedział, że to nie jest albo albo, tylko właśnie sztuką takiego mądrego zarządzania czasem w rodzinie to jest i posiadanie tej listy, i bycie otwartym na to, co życie przynosi. Słuchaj, tego Odyseusza i te syreny to teraz ty je wymyśliłeś? Wpadły ci teraz do głowy? Czy to jest jakaś twoja stara metafora? Bo wiesz, ja po prostu totalnie uwielbiam tę historię, Odyseję. Uważam, że w niej jest mega dużo właśnie elementów, na których można, z których można skorzystać, żeby opowiedzieć różne kwestie życiowe. No i zaskoczyłeś mnie, no tyleśmy już razem nagrali, a tu nagle wyskakujesz z metaforą tak mi bliską.
Marcin Kwieciński
To nówka sztuka właśnie z teraz, czy to już stary temat jest u ciebie?
Mikołaj Foks
No nie, nie, nie stary, ale myślę, że ci, którzy w najnowszych szkoleniach brali udział, to już ją słyszeli.
Marcin Kwieciński
No dobrze, to był taki mały przerywnik.
Marcin Kwieciński
Dążę, wiesz, ciążę do tych technik, wiesz, do tej listy naszej.
Mikołaj Foks
Co tutaj teraz brać na tą listę, tak?
Marcin Kwieciński
Mamy taką listę, no czekaj, gdzie to jest? Ja sobie tu scrolluję, bo słuchajcie, my się do tych odcinków w ogóle trochę szykujemy, wiecie, to może zaskoczenie będzie, ale jest. Czytać, wrócić do tej listy?
Mikołaj Foks
No to dawaj, już zacząłeś, to dawaj.
Marcin Kwieciński
Już zdradziłem, że jest jakaś lista.
Mikołaj Foks
O, Lender, to nie jest tak, że my tutaj tak szyjemy?
Marcin Kwieciński
Kurczę, niesamowite, nie? To nam się przygotowali chłopcy. Słuchajcie, mamy taką listę, która jest długa. Myśmy sobie nawet wypisali, że to będzie 50 rzeczy, które można zrobić każdego dnia. Jak zrobisz 20 albo 10, to jest super. Ogarnij chaos.
Marcin Kwieciński
Ale nie mamy 50, spokojnie, jest ich mniej, można je łączyć, ale też takich trochę elementów, o których w ogóle warto wiedzieć każdego dnia i sobie dopasowywać dzień, nie tylko to, co mam w głowie, że „o, to super by było, prawda, dzisiaj będę jeździł Formułą 1”, no bo pewnie nie masz ani tego bolida, ani umiejętności, żeby go poprowadzić, ani toru i tak dalej, prawda? Więc to nie chodzi o teraz o wymyślanie technik, które sobie możemy wymyśleć, że będą super, tylko o właśnie wprowadzeniu rzeczy takich całkiem realistycznych.
Marcin Kwieciński
No ale jednak zacznijmy z tej z grubej rury, bo jest takie coś, co swego czasu zresztą pewien mój znajomy obśmiał, ale znam ileś osób, które uwielbiają i robią to, to jest klub 5:55. I to jest taki pomysł na to, że jak chcesz zrobić rzeczy ważne, no to po prostu musisz wstać przed wszystkimi, znaczy musisz, no jest jednym ze sposobów, jest wstać przed wszystkimi i po prostu mieć tę godzinę czy ile tam czasu zależy, kiedy cała reszta rodziny wstaje, na zrobienie tylko tych rzeczy właśnie, nie na rozdrabnianie się mailami, tylko na, nie wiem, planowanie albo na, nie wiem, tworzenie czegoś właśnie takiego bardzo kreatywnego, nowego, innowacyjnego.
Marcin Kwieciński
Chcesz powiedzieć coś jeszcze o klubie 5:55?
Mikołaj Foks
Tak, chcę o tym powiedzieć, bo chciałbym, żeby też w ogóle to będzie dotyczyło całej tej listy, żeby to dobrze wybrzmiało, bo my teraz sobie rzeczywiście przejdziemy przez tą listę, ale drodzy słuchacze, to nie jest tak, że wszystko z tej listy trzeba od razu wziąć dla siebie. My, jak się właśnie przygotowaliśmy do odcinka, to też trochę o tym rozmawialiśmy, czy takie podanie listy nie spowoduje, że będzie takie poczucie „o rany, to oni teraz tyle rzeczy mi jeszcze dokładają, no bo przecież to wszystko powinno się robić”.
Mikołaj Foks
Pamiętajmy, że wszystko, co będziemy mówić o tej liście, to jest pewna propozycja, inspiracja, doświadczenia, co ludzie wstawiają, bo im pomaga, ale właśnie bardzo ważne jest, żeby dopasować sobie to do swojej sytuacji życiowej, do swoich predyspozycji, do swojego sezonu życia i tak dalej.
Mikołaj Foks
I myślę, że szczególnie ten klub 555 jest takim elementem, który jest bardzo powiązany z chronotypem. Jednak tak, świetnie, jeżeli komuś pomaga wstawanie rano i widzimy bardzo wiele osób, które właśnie w poranku robią bardzo dużo. Inna propozycja to jest „Fenomen poranka”, to zresztą z tego, co tam kojarzę, też jest jakoś inspiracje mniej więcej są podobne.
Marcin Kwieciński
Tak się ta książka nazywa, „Fenomen poranka”, prawda? Są też inne książki, już nie pamiętam tytułów, ale wydaje mi się, że jeszcze były dwie książki, które mówiły generalnie o tym samym, że po prostu warto wstawać rano przed wszystkimi i wtedy mieć swój taki ekskluzywny czas na swoje działania.
Mikołaj Foks
Tak, no to nawet mamy to staropolskie, kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje, tylko pod warunkiem, że masz taki chronotyp, bo jeżeli chronotyp to jest nasze genetyczne uwarunkowanie do tego, ile nasz organizm snu potrzebuje i kiedy ma zwyżki, a kiedy ma zniżki energetyczne.
Mikołaj Foks
Bo teraz, jeżeli ktoś ma chronotyp tej umownie nazwanej sowy, tu polecam książkę „Kiedy” Daniela Pinka, która pomaga dosyć dobrze zrozumieć właśnie swój chronotyp, no to jeżeli ten chronotyp jest w poprzek tego porannego wstawania, to jakbyśmy się nie starali, to to będzie przeciwko nam działało.
Mikołaj Foks
I czasem trzeba ludziom powiedzieć jednak, no zrezygnuj z tego fenomenu poranka, bo to nie jest dostosowane do trwałych uwarunkowań genetycznych. Natomiast jeżeli ci służy, jak najbardziej warto to wprowadzić.
Marcin Kwieciński
Poleciłeś książkę „Kiedy”, to ja też polecę książkę „Potęga kiedy”, „Żyj w zgodzie ze swoim naturalnym rytmem” Michael Breus. Książka, która też w sposób bardzo ciekawy pokazuje, jak różni ludzie o różnych godzinach różne rzeczy robią, jak efektywnie albo jak nieefektywnie. Także tak, w ogóle myślę, że rozkminienie swojego chronotypu, tutaj autor tej książki, o której ja mówię, on podaje takie cztery chronotypy, ja już nie pamiętam, jak one się nazywały, był chyba lew, był chyba delfin i jeszcze dwa. I to można sobie w ogóle też zgooglać i zobaczyć, nawet jeżeli ktoś nie chce po książkę sięgać albo chciałby zobaczyć, o co tam w ogóle chodzi, zobaczyć sobie te cztery chronotypy. I prawie na pewno też jest jakiś test gdzieś w internecie, żeby sobie tak wstępnie w ogóle zrobić, zobaczyć, trochę lepiej zrozumieć po prostu swój zegar biologiczny, jak w różnych godzinach się funkcjonuje. Słuchajcie, to nie są czary, to jest absolutna prawda. Ja teraz sobie tak nawet pomyślałem, to jest moja teoria, ale spodziewam się, że mądra, że ewolucyjnie to też pewnie było potrzebne, prawda, żeby w grupie jakichś łowców-zbieraczy byli ludzie, którzy o różnych porach różnie funkcjonują. Ktoś kiedyś śpi, a ten drugi wtedy…
Mikołaj Foks
Ktoś tą wartę musiał pełnić.
Marcin Kwieciński
Tak jest, dokładnie, prawda, pilnuje czy dziecka, czy ognia, czy wejścia do jaskini. Także to myślę, że jest super własna rzecz. Także rozpoznawanie swojej energii i swojego chronotypu to jest też jeden z elementów planowania dnia. No i to jest chyba kropka i kolejny punkt, można się z nim mierzyć.
Mikołaj Foks
Kolejne na liście mamy poranną rekalibrację, o której już powiedzieliśmy. To absolutnie jedna z najważniejszych technik. Wybieraj to, co jest najważniejsze do zrobienia na dzisiaj.
Mikołaj Foks
Ale tutaj rozszerzając, bo myślę, że to też wyszło z naszej rozmowy, najpierw wybierz te trzy żetony, ale też wypisz sobie kilka, ja zawsze mówię trzy plus siedem, czyli jeszcze siedem takich dodatkowych spraw, które muszą być dzisiaj załatwione. Ale to już wtedy i zawodowych, i prywatnych razem, tak? Nie tak, że jeszcze siedem po pracy do załatwienia i jeszcze te jakaś jedna ważna, tylko no tak, żeby mieć właśnie taki pomysł, jakieś dziesięć rzeczy, które muszą być dzisiaj zrobione, z tego trzy najważniejsze.
Marcin Kwieciński
Nie zaczynaj dnia, kiedy nie wiesz, co ten dzień ma przynieść. To jest właściwie no rozwinięcie tego, o czym mówiliśmy, o tych trzech najważniejszych rzeczy, ale w ogóle, żeby mieć świadomość, czym ma ten dzień się właściwie zakończyć.
Marcin Kwieciński
To nie znaczy, że on koniecznie się w ten sposób zakończy, ale no bardzo zwiększamy prawdopodobieństwo. prawda Jak gdzieś idziemy i mówimy „o, mam dojść tam, do tego schroniska”, to duża szansa, że tam dojdziemy, bo będziemy inne rzeczy po drodze zostawiać, mijać, przyspieszać kroku. Jeśli nie wiemy, gdzie mamy dojść, no to tam nie dojdziemy.
Mikołaj Foks
Tutaj myślę, że warto pójść za tym nawykiem, który Stephen Covey nazwał „zaczynaj z wizją końca”. I tutaj myślę, że też możemy go odnieść do naszego dnia, czyli po prostu zaczynając dzień, możemy się po prostu chwilę zastanowić, kurczę, żeby to był dla mnie dobry dzień. To co ja bym chciał, żeby się w nim wydarzyło, jaki on ma być dzisiaj? Żebym mógł sobie wieczorem powiedzieć „to był dzisiaj dobry dzień”. I teraz to dobre, to oczywiście dla każdego będzie znaczyło coś innego, to już trzeba sobie zindywidualizować.
Marcin Kwieciński
Wiesz co, my cały czas właściwie mówimy w tej chwili o tym, że potrzebny jest w dobrze przeżytym dniu, potrzebny jest taki czas na sam początek tego dnia, na refleksję. Refleksję to oczywiście może być planowanie, ale nie tylko. To jest taki moment, słuchajcie, no mistrzostwo świata, jeśli to macie. Jak niektórzy mają 45 minut albo godzinę, inni mają 15, inni jeszcze mają 5. Niektórzy łączą to z jakąś osobistą właśnie medytacją, modlitwą, refleksją.
Marcin Kwieciński
Niektórzy właśnie wstają o tej 5:55, żeby wypisać swój dziennik, swój notatnik, żeby pomyśleć o tym, co tego dnia będzie ważne. Ale nawet jeżeli masz tylko kilka minut i możesz zatrzymać się, myśleć „jak ja się teraz czuję, co mi dodaje sił, co mnie obciąża, co dzisiaj chcę, żeby było na koniec dnia”. Jak to sobie przemyślimy, najlepiej jeszcze to jakoś napiszemy w kilku punktach, nie chodzi o jakieś wielkie tutaj rozpisywanie się, może być, ale nie o to chodzi, nie jest to konieczne, to też ma to większą moc.
Marcin Kwieciński
Jest taka metafora mówiąca o tym, że myślenie bez pisania jest jak nalewanie wody, ale bez szklanki albo bez kubka. Więc warto też to robić. Także to jest technika, która na pewno wprowadza bardzo dużo do każdego dnia i warto sobie taki czas na właśnie refleksję, przemyślenie, spisanie, zatrzymanie się i dopiero ruszenie do działania, żeby sobie taki czas zablokować.
Mikołaj Foks
Płynnie przyszedłeś do tego, co mamy na liście. W ogóle takim sekretem ludzi, i to oczywiście w rodzinie też się sprawdzi, ale to ogólnie sekretem ludzi produktywnych jest to, że te osoby robią coś, co się nazywa ustalanie rytmu dnia. Czyli w ogóle ich dzień, można by powiedzieć, nie jest przypadkowy w tym sensie, że ma właśnie jakiś swój rytm, ma jakąś taką świadomie wymyśloną przewidywalność.
Mikołaj Foks
I to nie chodzi o to, że teraz ja wiem, jak się potoczy każdy mój dzień, ale wprowadzenie rytmu dnia to jest świadome podjęcie decyzji, że jeżeli ja mogę decydować, to ja chciałbym, żeby w sposób powtarzalny pewne rzeczy tego dnia się wydarzały. I żeby teraz to przełożyć na konkret, ja zawsze na szkoleniach opowiadam o tych pięciu miejscach, gdzie można sobie zoptymalizować rytm dnia. Czyli zaraz po przebudzeniu, zaraz po rozpoczęciu pracy, w środku dnia, zakończenie pracy i zakończenie dnia. I się zastanowić, w takich jest takich pięć punktów, które mamy i zastanowić się, co tam chciałbym, żeby się wydarzało, żeby było obecne.
Mikołaj Foks
I osoby, które mają to przemyślane i na przykład podjęły decyzję, że na przykład zawsze wracając do domu, robię na przykład, nie wiem, zakupy po drodze, ale tylko na przykład w poniedziałki, bo to jeszcze możemy połączyć z takim zastanowieniem się z rytmem tygodnia, to one trzymają się trochę jak pewnego planu lekcji. No są pewne stałe punkty dnia, których się trzymam, co zwiększa prawdopodobieństwo, że te ważne rzeczy będą się działy.
Mikołaj Foks
Takim przykładem też rytmu dnia jest jedzenie o stałych porach. Świadomie podejmuję decyzję, że co by się nie działo, to pewne posiłki staram się, żeby były o określonych porach, w określonych godzinach. I ta liczba posiłków i godzina posiłków to już jest indywidualne wskazania dietetyczne, ale chcemy to mieć.
Mikołaj Foks
To, że na przykład zawsze na koniec dnia właśnie robię sobie jakieś podsumowanie albo rozmawiam w gronie domowników. Czy inny przykład, o którym rozmawialiśmy już na SOR-ze, że na przykład rytmem naszego dnia jest to, że jemy wspólnie kolację albo jemy wspólnie śniadanie. Cały dzień przed nami, ale śniadanie staramy się mieć przy wspólnym stole i o stałej godzinie.
Marcin Kwieciński
My tak naprawdę to robimy, bo też zresztą gdzieś tam wspomniane na SOR-ze czy przy okazji SOR-u mycie zębów, prawda? No jest tym naszym codziennym rytuałem, który wiemy, kiedy robimy, jak robimy. Myślę, że każdy ma swój najlepszy sposób na wstawienie zmywarki. I to jest tak, to są takie wypracowane ścieżki automatyzacji, kiedy my wiemy, że najlepiej najpierw to, potem to, potem tutaj delikatnie zagiąć, a potem tutaj delikatnie tam coś podsunąć. Mamy takie swoje sposoby i warto też takich sposobów szukać dotyczących dnia.
Marcin Kwieciński
Ja mam takie wspomnienie z lekcji historii, że jak opowiadano na lekcji historii o tym, że właśnie byli ci mnisi benedyktyńscy, którzy mieli takie zasady „ora et labora”, „módl się i pracuj”, mieli właśnie ten dzień podzielony na trzy części, na modlitwę, pracę i odpoczynek i że to wszystko było takie przewidywalne, no to że to by po prostu byli musieli być bardzo nieszczęśliwi ludzie, bardzo nieszczęśliwi ludzie. A myślę, że niekoniecznie tak było, bo może być tak, że przecież właśnie w tym czasie masz też zaplanowany czas właśnie na odpoczynek, a kiedy go nie masz, no to nagle się okazuje, że nie masz, na przykład jesteś cały czas w pracy, że masz zaplanowany czas na przykład na spontaniczny odpoczynek, właśnie że tutaj nie wiesz, co będzie, ale nie planujesz nic innego, nie planujesz wtedy, nie wiem, gotować, bo właśnie tu chciałbyś mieć czas na to, że sobie zdecydujesz, czy sobie poleżysz na kanapie, czy sobie pójdziesz na spacer.
Marcin Kwieciński
No i to jest już trochę taka magia, to ja mówię to z punktu widzenia też rodzica w dużej rodzinie, że trudno o coś takiego, ale na pewno jest to jakiś kierunek aspiracji, czyli coś, co ja chcę mieć. Może jeszcze teraz tego nie mam, albo to nie trwa, nie wiem, trzy godziny, tylko piętnaście minut, ale to jest coś, co ja chcę mieć, do czego dążę.
Mikołaj Foks
Tak, właśnie fajnie powiedziałeś, że jest wiele takich rytuałów czy elementów rytmu dnia, które de facto albo nam się wzięły z doświadczenia, albo po prostu z procesu jakiegoś wychowania, socjalizacji. I tu chodzi o to, żeby też się zastanowić, no skoro widzimy, że to działa, to różnica jest taka, że my możemy też świadomie podjąć na tym etapie życia, że chcemy wprowadzić właśnie nasze jakieś rytuały, które będą nam służyły, ale również czasami ta optymalizacja zarządzania tym czasem w rodzinie, to jest krytyczne popatrzenie na już istniejące rytuały i powiedzenie, że pewne chcę wyłączyć. Bo czasami jest tak, że my pewne rzeczy robimy, bo tak się zawsze robiło i one działały, one były super na pewnym etapie naszego związku, naszego życia rodzinnego, naszego funkcjonowania w młodości na przykład, ale na tym etapie życia próba ich się trzymania i kontynuowania po prostu powoduje bardzo duże straty, bo nam powoduje właśnie pewną nadmierną presję i takie, że jeszcze ja tutaj muszę zrobić dodatkowo to, no bo zawsze to się robiło. Więc tutaj też ja polecam popatrzeć, bo może, szczególnie jak jest za dużo, no to jest popatrzenie z takiej perspektywy, czy jakieś rytuały nie wymagają zakończenia, żeby sobie uprościć.
Marcin Kwieciński
Od razu już pomyślałem, zacząłem szukać u siebie takich rytuałów albo takich właśnie jakichś właśnie destrukcyjnych rytuałów i myślę, że my w ogóle też jako rodzice, prawda, o tym też mówiliśmy w poprzednim odcinku, możemy być przyzwyczajeni do tego, że nie wiem, z dzieckiem się odrabia lekcje, ale to dziecko ma już, nie wiem, 18 lat i może się już nie odrabia, albo nawet mniej, nawet ma 14, prawda, i ono już samodzielnie powinno to robić.
Marcin Kwieciński
Albo że o jakichś rzeczach się nie przypominało, a teraz właśnie trzeba zacząć się przypominać, że nie wiem, mój rytm dnia był związany z jakoś z ogarnianiem życia rodzinnego i w związku z tym zaczynałem zbierać się do łóżka dopiero po północy, żeby zdążyć przed pierwszą. I to jest zły rytuał, który najwyższa pora zmienić, bo już może jest takie przyzwyczajenie, ale nie ma takiej konieczności. Albo że nie wiem, jadłem o jakiejś porze albo nie jadłem. Myślę, że w ogóle rodzicielstwo jest fajne, bo jest bardzo o tym, żeby się też uczyć pewnych zmian. I to jest w ogóle dobre dla nas też, dla mózgu naszego, żeby się nie zasiedzieć w takiej rzeczywistości jednego stałego schematu.
Marcin Kwieciński
Okej, zobacz, zaczęliśmy mówić o jedzeniu i o regeneracji. To są w sumie dwa oddzielne punkty na naszej liście, ale to jest bardzo ważna rzecz. To znaczy, żeby sobie wprowadzać konkretny czas, kiedy jemy, jak jemy. Właśnie to też zresztą planować trochę z jakimś wyprzedzeniem, no ale myślimy o konkretnym dniu. I żeby mieć ten czas na regenerację. Jest bardzo łatwo jest właśnie zagospodarowywać czas w rodzinie właśnie kosztem regeneracji rodziców czy kosztem właśnie jedzenia, no bo obiad zawsze można zjeść szybciej, prawda? Trzy minuty szybciej, ale to jest trzy minuty. Pytanie, czy warto…
Mikołaj Foks
I jeszcze na stojąco, zamiast na siedząco.
Marcin Kwieciński
Tak jest. Znaczy, ja to przerabiałem wiele razy, więc ja powiem szczerze…
Mikołaj Foks
Czasem trzeba.
Marcin Kwieciński
…bardzo dobrze znam. Oczywiście, no. Dojadanie po dzieciach te historie, prawda? I teraz, no, czasem fajnie jest mieć kompetencje dojadania po dzieciach, ale czy to jest to, jak to powinno zawsze działać? Wątpię.
Mikołaj Foks
Ogarnij chaos.
Mikołaj Foks
Tutaj regeneracja jeszcze, to myślę, że szukając tych cieknących wiader, to myślę, że nigdy dość przypominania, że scrollowanie, rolki, również TikToki, tak? Jakby i te wszystkie kwestie związane z kompulsywną konsumpcją mediów nie jest regeneracją, nie jest prawdziwą regeneracją. I ja teraz nie chcę brzmieć jako jakoś całkowity przeciwnik, bo to też nie o to chodzi. Wszystko jest dla ludzi i też jest to potrzebne. Natomiast, no to jest schemat, który często się widzi. Te kwestie kompulsywnej konsumpcji cyfrowych mediów dają łudę, że ja się wtedy regeneruję. Ale badania niestety pokazują, że nasz mózg się nie regeneruje, tylko wręcz jeszcze dodatkowo się męczy i się rozregulowuje. Więc jakby tutaj warto o tym pamiętać.
Marcin Kwieciński
Więc ja w tym momencie powiem, że trochę się z tobą nie zgadzam, bo powiedziałeś, no może tak, ale wszystko jest dla ludzi i z tym się chcę nie zgodzić, bo zobacz, no ja na przykład sobie gdzieś założyłem w pewnym momencie, że jednak TikTok to już jest takie złoże, że ja nie będę w to wchodził zdecydowanie. Może brzmię jak boomer, takie mam podejście, ale wiesz, rozmawiałem jakiś czas temu z taką znajomą osobą, która mi powiedziała, wiesz co, nie, ja zdecydowałem się wyłączyć wszystkie social media.
Marcin Kwieciński
Dlatego, że ja mam tendencję do tego, że jak coś wchodzę, to już wchodzę w to na maksa. Jak zaczynam, wiesz, pierwszy odcinek serialu, który ma 10 sezonów, to ja po prostu muszę obejrzeć do ostatniego. I po prostu widzę, że jak ja tam wejdę na chwilę, to ja już tam po prostu ginę. Ja to jest jak wpadanie, wiesz, do króliczej nory. Więc myślę sobie, że okej, może wszystko jest dla ludzi, ale nie wszystko jest dla wszystkich ludzi.
Mikołaj Foks
No tak, bo myślę, że też tutaj to, co powiedziałeś, to już jest syndrom uzależnienia, tak? I to tak jak z osobami uzależnionymi od substancji na przykład, tak? No generalnie, jeżeli ktoś już jest uzależniony, no to później i jednak nie chce być w tym uzależnieniu, no to później jednak całe życie jest skazane na blokowanie i jakby unikanie tej substancji.
Marcin Kwieciński
Ale zobacz, że to nie jest kwestia tylko uzależnień, bo to masz rację, ale wydaje mi się, że ty z Bernardem Frugą, naszym wspólnym znajomym, miałeś taki webinar o, czy jakiś rodzaj nagrania o ADHD.
Marcin Kwieciński
No i chyba, nie wiem, bo ja nie znam tak bardzo się na tym, ale tak jak rozumiem tę przypadłość, no to jest coś takiego, że te osoby potrafią na przykład bardzo, bardzo się na czymś skupić i bardzo w coś wejść, które mają ADHD.
Mikołaj Foks
Tak, to prawda.
Marcin Kwieciński
Czyli to jest też trochę o tym, że niekoniecznie musisz mieć jakiś na przykład wątek uzależnieniowy, ale na przykład, wiesz, w turbo się angażujesz w coś, co ci po prostu tak naprawdę nie służy, nie? Daje ci łudę tym.
Mikołaj Foks
Tak, umysł może powodować, może powodować tendencję do nadużywania, tak? Jakby i rzeczywiście nie ma uzależnienia, ale ma predyspozycje, tak? Jakby do… Tak, no tutaj ja myślę, że znowu, no to jest tak jak z tym chronotypem, tak? Jakby rozpoznanie, co jest dla mnie, co mi służy. I ja się z tym jakby też, bo tak powiedziałem, wszystko jest dla ludzi, ale z drugiej strony ja też i sobie, i innym polecam też świadome ograniczanie.
Mikołaj Foks
Ja myślę, że akurat jeżeli mówimy o środowisku cyfrowych, a szczególnie właśnie social mediów i tych aplikacji, to trzeba pamiętać, że twórcy tych rozwiązań, no znaleźli tak naprawdę klucz do naszego umysłu i możemy zaryzykować stwierdzenie, że my jesteśmy tutaj na słabszej pozycji w walce z tymi mechanizmami. Więc tutaj ta świadomość jest ogromnie ważna i zapobieganie, również blokowanie.
Mikołaj Foks
Ja bardzo też polecam aplikację Freedom na przykład, która właśnie pozwala selektywnie w odpowiednich godzinach odłączać nas od pewnych elementów. I to jest to też pozwala nam stworzyć taki kompromis, że z jednej strony dopuszczam, że używam pewnych właśnie tych rozrywkowych narzędzi, ale jednocześnie tylko w określonych limitach, tak? Żeby tego nie było za dużo.
Marcin Kwieciński
My tu już prawie godzinę rozmawiamy, a tu jeszcze na tej liście parę rzeczy jest i może warto o nich powiedzieć i też jeszcze coś zebrać ten cały nasz dzień, całość. Wiesz co, ja sobie od ciebie kiedyś wziąłem ten pomysł, który nazywasz, chyba ty go tak nazywasz, listą sukcesów. Powiesz dwa słowa?
Mikołaj Foks
Tak, lista zwycięstw, lista sukcesów. Uważam, że szukając właśnie tego, co warto robić każdego dnia, to warto robić, zapisywać sobie te rzeczy i właśnie z naciskiem na zapisywać te rzeczy, z których jesteśmy zadowoleni, że je zrobiliśmy, osiągnęliśmy. Ale nie na zasadzie odhaczenia, wykreślenia zadania z listy, bo niektórzy powiedzą: „A no przecież mam zadanie na liście, jak je skreśliłem, no to już odhaczyłem, że jest sukces.” Chodzi o to, żeby świadomie mieć takie miejsce w smartfonie, w zeszycie, w kalendarzu, jak ktoś papierowy używa, w notesie jakimś, po prostu takie miejsce, gdzie sobie zapisujesz rzeczy, z których jesteś szczególnie zadowolony, że one się dzisiaj wydarzyły. A szczególnie z takim naciskiem, że ty je zrobiłeś albo zrobiłaś. Bo żeby mieć taką historię, żeby mieć miejsce, gdzie mogę zajrzeć i zobaczyć, mam historię bardzo konkretnych rzeczy, które dowiozłem do końca, które zrobiłem. I mogę być z nich dumny, zadowolony, radosny, że to się wydarzyło.
Mikołaj Foks
Bo wracając do tego kołowrotka, jak jesteśmy w tym kołowrotku, to bardzo łatwo nam wpaść w takie, że ja tu jak ten chomik w kołowrotku, ganiam, ganiam, ganiam i nic z tego, nic z tego nie mam. I taka lista sukcesów jest po prostu listą bezpieczeństwa dla dla tego, żeby zachować wysoką motywację, radość życia, spokój właśnie z tego, że też takie poczucie własnej wartości, że że ja właśnie, no tak, biegam, dużo się dzieje, to moje życie jest bardzo dynamiczne, czasem może nawet czuję się przeciążony, bo jest zaintensywnie, ale jest jednak jakiś urobek czy owoce tego mojego wysiłku.
Marcin Kwieciński
Blisko listy sukcesów jest w ogóle dostrzeganie tego, co pozytywne i tego, za co można być wdzięcznym. To jest to pielęgnowanie wdzięczności. Niektórzy robią dzienniki wdzięczności, inni po prostu mają taką przestrzeń, żeby sobie wieczorem powiedzieć, za co są wdzięczni, też czasem w rodzinie.
Marcin Kwieciński
Znam takie pary, które sobie nawzajem piszą, za co są sobie wdzięczne, jakąś przynajmniej jedną małą rzecz i no to jest bardzo mocarne. Znam taką parę, która robi to już od wielu lat i mają no grube takie te dzienniki czy zeszyty właśnie wypełnione tymi wdzięcznościami.
Marcin Kwieciński
No i w ogóle widzenie, prawda, że okej, no to jest trudno, to jest ciężko, no ale kurczę, żyję, świeci słońce, jest powietrze, woda w kranie płynie. Nawet no wiem, że to brzmi może banalnie, ale naprawdę, naprawdę myślę, że właśnie takie banalne rzeczy, też dostrzeganie ich, to w ogóle w takim codziennym rytmie i takim zaganianiu i przeciążeniu to bardzo, bardzo wzmacnia.
Marcin Kwieciński
No i wzmacnia też to, kiedy dajemy naszym bliskim też właśnie te słowa, tak jak mówiłem o tym dostrzeganiu pozytywów, docenianiu innych i usłyszeć od kogoś dobre słowo. No to są już takie techniki bardziej właśnie psychologiczne, ale w ogóle super, żeby nie traktować tego jak technika, tylko jak kawałek życia, że można tak żyć, widząc troszeczkę bardziej na różowo to swoje życie, w tak od tej pozytywniejszej strony, od tej jaśniejszej strony. To też jest bardzo ważne.
Mikołaj Foks
Tak jest. Wiesz, bo tu rzeczywiście jest takie ryzyko otarcia się o banał, szczególnie jak się o tym mówi albo ktoś słucha, mówi „o rany, to takie, przecież co tutaj, nie?” Jakby takie zatrzymywanie się i tak dalej. Ale ja zawsze wtedy wracam do doświadczeń, które podejrzewam, że i ty masz ze swoich warsztatów, że jak się przeprowadza ludzi przez takie doświadczenie, którzy, znaczy ludzi, którzy nigdy nie mieli doświadczenia pielęgnowania wdzięczności czy dostrzegania pozytywów i się ich w ogóle zaprasza do takiego ćwiczenia i oni robią to czasami w ogóle pierwszy raz w życiu, że tak świadomie pójdą sobie na spacer i z drugą osobą będą rozmawiać tylko o pozytywach, to ja mam bardzo powtarzalne doświadczenie, że ci ludzie po pierwsze wracają w rozruszeni i mówią „kurczę, to mi pokazuje, że rzeczy, które w moich przekonaniach były domyślnie mi się należące, wcale nie są takie oczywiste i domyślne.”
Mikołaj Foks
To, że ja widzę, to, że ja słyszę, to, że mogłem, mogłam iść na ten spacer, mam ręce, nogi, mogę doświadczać świata, nagle się okazuje, że właśnie no ktoś powie coś banalnego, a z drugiej strony właśnie nieoczywistego. Ja zawsze też przywołuję element czy etap pandemii. Było wiele osób, które za to, że mogą oddychać, naprawdę ogromne majątki by oddali, żeby móc złapać oddech. A w zasadzie większość z nas przechodzi wobec tego, tak? A no po prostu dzisiaj kolejne tam kilka tysięcy czy kilkanaście tysięcy oddechów. Więc ja myślę, że to jest taka rzecz, której nigdy za dużo. Oczywiście można przegiąć, ale też nie chodzi, żeby teraz stać się pięknoduchem, który tylko kontempluje piękno wszechświata i zapomina o wszystkim innym. Natomiast na zasadzie kompensowania i balansowania to ważna technika.
Marcin Kwieciński
Jeśli mówisz o powtarzalnym doświadczeniu, to ja uważam, że powtarzalnym doświadczeniem jest to, kiedy… Rzadko takie coś robię na warsztatach, bo moje warsztaty zazwyczaj jednak trochę bardziej są rzeczywiście o planowaniu rodzicielskim i o takim dostrzeganiu rzeczy istotnych i trochę urealnianiu, jak je zrobić i co właściwie warto zrobić.
Marcin Kwieciński
Ale czasem się dzieje tak, że jest taka sytuacja, kiedy w czasie warsztatów proponuję ćwiczenie, żeby komuś powiedzieć jakieś, nawet nie chwalenie, ale takie słowa uznania po prostu, jakiegoś takiego docenienia. I to jest niesamowite, bo jest powtarzalne, że ludzie mówią „no rzeczywiście, to było dla mnie jakoś bardzo pozytywne to usłyszeć, ale było też niezwykle trudne dla mnie to przyjąć.” Nie? Czyli jakby, że to było miłe, ale tak, ale to jest o mnie?
Marcin Kwieciński
To ja naprawdę? Że no powiedzieć takie coś drugiej osobie jest łatwiej, niż mimo, że to jest przyjemne samemu to przyjąć i naprawdę przyjąć to do siebie, że to ja taki jestem. No rzeczywiście, jestem świetny, faktycznie, radzę sobie z tym dobrze. Przyjemne, ale trudne. Więc są takie powtarzalne doświadczenia przy tym właśnie, co się dzieje właściwie każdego dnia, każdego dnia.
Marcin Kwieciński
I myślę sobie, że też taką techniką w ogóle, o której tutaj też trzeba powiedzieć, kiedy my już tak wszystko docenimy i mamy wdzięczność, to jest, wiesz, technika taka urealniania. Znaczy znów, nie wiem, może niepotrzebnie tu jest słowo technika użyte, ale to jest po prostu o spuszczaniu powietrza, wiesz, bo my w ogóle chcemy bardzo dużo, bardzo, bardzo dużo chcemy na każdy dzień. I takie powiedzenie sobie „kurczę, nie, no to ja nie dam rady tego zrobić” albo „w sumie to ja nie chcę tego robić”.
Mikołaj Foks
Albo „nie muszę”.
Marcin Kwieciński
Albo „to nie jest aż takie poważne”.
Mikołaj Foks
Tak, to jest, bo to jest rzeczywiście, to chyba nie jest technika, to jest bardziej też pewna umiejętność, ja bym raczej to zaliczył do tego mindsetu, umiejętność patrzenia i refleksji, jak ten mój dzień będzie wyglądał, czy to wszystko jest naprawdę ważne.
Mikołaj Foks
Tutaj mi się to bardzo łączy właśnie z tą techniką rozpoczynania dnia, że jak już sobie tam pozakładamy, co my chcemy zrobić, jakoś nawet kalendarz wypełnimy i tak dalej, to właśnie też warto mieć taki nawyk, żeby to tak krytycznie na to popatrzeć. A czy to wszystko jest potrzebne? A czy na pewno? A czy ja nie wziąłem właśnie na siebie za dużo?
Mikołaj Foks
Szczególnie jeżeli na przykład właśnie widzę u siebie taki rys. W ogóle bardzo warto zrobić sobie też na przykład jakieś takie narzędzia diagnostyczne, żeby lepiej zrozumieć siebie. Znaczy techniki Galupa, czy zobaczyć, czy na przykład ja nie mam jakiegoś takiego rysu maksymalisty czy achievera, czyli osiągacza, że ja chcę mieć bardzo dużo, tak?
Mikołaj Foks
I zrozumieć, szczególnie właśnie jeżeli widzę, że gdzieś ta ambicja jest taka, że ja biorę na siebie za dużo, no to właśnie urealnić, ale co będzie realne? I w drugą stronę, bo czasami urealnienie wymaga spojrzenia, może to nie w przypadku przeciążonych rodziców, ale są też takie osoby, które w pewnym etapie tu już pójdą w takim kierunku, że „no a to ja już nic nie zrobię”.
Mikołaj Foks
I to jest też to urealnienie na zasadzie „no nie, no to jednak ze trzy rzeczy to by wypadało dzisiaj zrobić”, nie? Żeby jednak właśnie patrzeć, myślę, że tu znowu wraca słowo „w zbalansowany sposób”, tak? Jakby gdzieś szukać, nie być w skrajnościach, tylko w takim zbalansowanym optimum, zrównoważonym optimum.
Marcin Kwieciński
Dochodzimy do bardzo ważnej rzeczy, to znaczy do tego, że z tych różnych pomysłów, jakichś refleksji, chcielibyśmy was zaprosić, żebyście wybrali sobie jakąś jedną rzecz, może coś już z tego wszystkiego robicie, albo wiele, a może coś robiliście, ale chcielibyście na to spojrzeć w nowy sposób i żebyście się zastanowili, czy wdrożenie takiej rzeczy, czy próba tego, żeby zacząć to robić, albo właśnie żeby przestać coś robić, czy to by wam pomogło bardziej ułożyć swój dzień w rodzinie, która jest przeciążona, której przyda się zarządzanie czasem. I chociaż myśmy tutaj powiedzieli o takiej właśnie dużej ilości różnych rzeczy i inspiracji, że to można wcześniej wstawać, że można poznać siebie, czy to co do chronotypu, czy do sposobu zachowań, to ja myślę, że takie wnioski najważniejsze z tego odcinka to są takie, żeby nie planować pod korek, żeby spuścić powietrze i troszkę bardziej jednak na luzie do tego podchodzić, żeby wiedzieć, jak zaczynamy ten dzień i co powinno się wydarzyć, a w związku z tym, żeby mieć taką chwilę poranną refleksji, żeby to się działo i wiedzieć właśnie, z czym chce się skończyć i żeby to była niewielka ilość tych rzeczy, prawda? Trzy takie na przykład rzeczy, które wiemy, że naprawdę na koniec dnia te trzy rzeczy, jak będę miał, to będę z tego naprawdę zadowolony. I wydaje mi się, że to jest taki kręgosłup, że to są takie najistotniejsze sprawy, a reszta to jest trochę wokół tego. Tak mi się wydaje. A ty, gdybyś miał podsumować, to zgodziłbyś się ze mną, zaprotestowałbyś, coś byś uzupełnił?
Mikołaj Foks
Zdecydowanie bym się zgodził. Myślę, że wybrałeś jakby te rzeczy esencjonalne. Wydaje mi się, żebym dodał jedną rzecz, żeby też nie umykała. Myślę, że ważna w perspektywie szczególnie przeciążonych rodzin, to jest zachowanie przestrzeni regeneracji.
Mikołaj Foks
I tutaj też takie, żeby patrząc na ten swój dzień, upewniać się, że zadbam o ten filar regeneracyjny typu posiłek i filar regeneracyjny związany z odzyskaniem zasobów. W jakiś sposób. Myślę, że dzisiaj dużo podaliśmy przykładów, nie wszystkie naraz, ale żeby mieć taką uważność, że poza tymi wszystkimi sprawami, które muszą się wydarzyć, czy chcę, żeby się wydarzyły, czasem muszą, czasem chcę, ale żeby właśnie nie zapomnieć o tym, że też musi się wydarzać regeneracja i odtwarzanie zasobów.
Marcin Kwieciński
Tyle na dziś.
Mikołaj Foks
Tyle na dziś. Drodzy słuchacze, bardzo dziękujemy za kolejne wspólne spotkanie.
Mikołaj Foks
Przypominamy, że przygotowaliśmy dla was również dodatkowe materiały, które pomogą wam wdrożyć te rzeczy, o których tutaj mówimy. One są dostępne pod adresem ogarnijchaos.pl/zarządzanieczasemwrodzinie. Zapraszamy do pobrania sobie tych materiałów, przerobienia ich w spokojny sposób.
Mikołaj Foks
Trzymamy kciuki, żeby wasz dzień stał się dużo bardziej uporządkowany i taki spokojniejszy, dobry dla was, cokolwiek to dla was znaczy. No i zapraszamy na spotkanie w kolejnym odcinku, gdzie dalej będziemy porządkować te wszystkie sprawy rodzinne, sprawiając, żeby skupić się na tym, co najważniejsze.
Marcin Kwieciński
Do usłyszenia, mówi Mikołaj Foks i…
Mikołaj Foks
Marcin Kwieciński. Ogarnij chaos.
💬 Porozmawiajmy
Zapraszam Cię do dyskusji w komentarzach na temat tego odcinka.