🎙️069: Jak niewielkim wysiłkiem odzyskać zasoby w rodzinie?

W sześćdziesiątym dziewiątym odcinku podcastu “Ogarnij Chaos®” rozmawiamy o tym czego najbardziej brakuje w sytuacjach przeciążenia nadmiarem spraw rodzinnych. Podpowiadamy jak odzyskać siłę i energię do popychania spraw rodzinnych.

Zapraszamy do posłuchania!

Pobierz materiały dodatkowe do podcastu:
https://ogarnijchaos.pl/zarzadzanieczasemwrodzinie

Zapraszamy do posłuchania!

(jeżeli nie widzisz powyżej odtwarzacza podcastu kliknij w ten link)

Podcast jest dostępny również na Youtube:

🎧 Podcast dostępny również na platformach:

Spotify
Spreaker
Apple Podcast

UWAGA:

Treści prezentowane w tym podcaście nie mają charakteru porad medycznych, a autorzy podcastu NIE posiadają uprawnień lekarzy medycznych. NIE posiadają również tytułów naukowych w randze doktora. Wszelkie odniesienia do świata medycznego  mają jedynie charakter konwencji artystycznej sprzyjającej łatwiejszemu przyswojeniu prezentowanej wiedzy.

Jednocześnie informujemy, że usługi świadczone w ramach projektów „Ogarnij Chaos®” oraz Zawód ojciec mają charakter szkoleniowy, są wykonywane profesjonalnie i służą usprawnieniu efektywności osobistej zarówno w pracy jak i w życiu prywatnym Klientów.

Transkrypt

Marcin Kwieciński: Ogarnij. Chaos. Podcast o tym, jak wyjść z przepracowania i zacząć robić to, co naprawdę ważne. Marcin Kwieciński.

Mikołaj Foks: I Mikołaj Foks.

Marcin Kwieciński: Witamy w kolejnym odcinku podcastu Ogarnij Chaos.

Marcin Kwieciński: Jesteśmy cały czas na SOR-ze, w tym sezonie rozmawiamy o tym, jak uzdrowić zarządzanie czasem w rodzinie. W poprzednich odcinkach ci z was, którzy słuchali, mogli dowiedzieć się o tym, że w momencie, gdy trafiamy na szpitalny czy rodzinny oddział ratunkowy, trzeba się zarejestrować, trzeba opanować krwotok, a dzisiaj porozmawiamy o trzeciej czynności, która jest niezbędna w ratowaniu i przywracaniu sprawczości. Mikołaj, jaka to czynność?

Mikołaj Foks: Dzisiaj będziemy podawać tlen, choć teraz pomyślałem sobie, że czemu nie powiedzieć, że podawać kroplówkę albo po prostu dodawać nam zasobów, bo w sytuacji, w której trafiliśmy do szpitala na sygnale, no to pewnie nie tylko mamy rany, które rzeczywistość nam zadała, ale brakuje nam w jakimś sensie sił, zasobów, żeby te rany się szybciej goiły. I dzisiaj porozmawiamy o tym właśnie, jak wydostać się z SOR-u, bo to jest trzeci odcinek na SOR-ze, na tym właśnie oddziale ratunkowym związanym z zarządzaniem czasem w rodzinie. I dzisiaj zamykamy SOR, to znaczy wierzymy, że tym odcinkiem to, co jest nagłe, natychmiastowe do zrobienia, zamkniemy temat i będziemy mogli przejść już do takiego leczenia szpitalnego.

Marcin Kwieciński: No dobrze, to co? To zaczynamy podawanie tlenu?

Mikołaj Foks: Tak jest.

Marcin Kwieciński: Jak niewielkim wysiłkiem odzyskać zasoby w rodzinie. Mikołaj powiedział bardzo ważną rzecz, że poza tym, że my tutaj gasimy te pożary i ratujemy te krwotoki, w tym wszystkim potrzebujemy zachować nasze takie witalne parametry życiowe. Jakkolwiek by się nie paliło, jakkolwiek by się tutaj ta krew nie lała, jakkolwiek by to nie było przeciążające, już na początku chcemy wam powiedzieć, że przywracając zdrowe zarządzanie czasem w rodzinie, od samego początku trzeba zaopiekować samego siebie. I mamy na to dla was pewien model, o którym chcielibyśmy dzisiaj przedyskutować i go wam podać do prostego stosowania.

Mikołaj Foks: No właśnie, ale jeszcze do rzeczywistości, no bo drodzy słuchacze, ja to miałem już nie raz, że świat się wali po prostu, jest mnóstwo spraw, które trzeba załatwić na przedwczoraj, sił brak, no i przychodzi jakiś mądrala i mówi, no wiesz, no ale byś się wyspał, nie? No ale kiedy tu się wyspać? Ciężko to zrobić. Albo pójść na spacer. Właśnie, pójść na spacer, dokładnie. No były takie różne tam żarty, prawda? Złote takie rady, jak to swoją rzeczywistość naprawić. Zapisz się na terapię, zacznij chodzić na siłownię, no milion rzeczy. Spotkaj się z przyjaciółmi. Z przyjaciółmi się spotkaj, muzyki posłuchaj, trochę odpocznij. Po prostu weź i wyjedź na kilka dni, tak? No co to za problem, dzisiaj wycieczki są tanie. I zrób sobie drzemkę. O właśnie. No i to wszystko jest wtedy, kiedy my jesteśmy w środku tej sytuacji trudnej, to wszystko to nawet denerwuje po prostu.

Mikołaj Foks: Wiktor Frankl właściwie napisał w swojej książeczce „Człowiek w poszukiwaniu sensu”, że w naszym życiu z cierpieniem jest jak z gazem. No w ogóle to jest dość takie mocne porównanie, biorąc pod uwagę, że on był w obozie zagłady, kiedy kiedy to przemyślenie się mu jakoś pojawiło. Czyli jak jesteś w pomieszczeniu, w którym jest gaz, to nawet jak niewielką ilość tego gazu wpuścisz do pomieszczenia, no to on wypełnia całe pomieszczenie. Więc człowiek, który jest w jakimś cierpieniu, w jakimś trudzie, no nie myśli o tym, że no ale jeszcze jednak to stężenie tego gazu to jest tylko 10%, nie? Dla niego to jest całościowe.

Marcin Kwieciński: Jeszcze trochę wchłonę.

Mikołaj Foks: Tak jest. I właściwie jak myślimy, jak spotykamy ludzi, którzy cierpią, mają jakiś trud wielki, no to też nie próbujmy mówić „o stary, to ja to miałem dopiero”, prawda? Bo z ich punktu widzenia to, co mają, nawet jeśli to nie jest jakieś wielkie, no to tak obiektywnie, prawda? To to jest cały świat. Tak jak dziecko, które się przewróciło, płacze, boli je noga. Dla niego to jest cały świat. Je boli to po prostu w sposób w sposób totalny. Więc więc taka jest rzeczywistość, ale ale tutaj właśnie zanim Marcinowi oddam głos właśnie do tego modelu, o którym mam nadzieję zaczniesz Marcinie mówić, to chcę jeszcze powiedzieć, że jeżeli weźmiemy sobie drugą metaforę, no to ta metafora, niech to będzie metafora samochodu, prawda? To znaczy, jeżeli mamy samochód popsuty, nie wiem, wybite światło, nie wiem, nie działa kierownica, no to musimy go naprawić i my to rozumiemy, prawda? I to jest to tamowanie krwi. Ale też, jeżeli samochód ma benzynę na rezerwie, to my naprawdę, jakbyśmy się nie śpieszyli, to my mamy świadomość, że że musimy po prostu go zatankować. I my dzisiaj w tym odcinku chcielibyśmy wam powiedzieć, podzielić się też jakimiś naszymi doświadczeniami i pracą z innymi ludźmi, czyli doświadczeniami naszymi i innych ludzi, o tym, że naprawdę to zatankowanie samochodu jest absolutnie konieczne, tylko że, czyli właśnie zdobycie trochę tych zasobów, żeby wyzdrowieć, żeby pójść dalej, tylko przy takim zrozumieniu, że że to nie ma być tankowanie, wymiana oleju, prawda, nie wiem, lakierowanie, szlifowanie, polerowanie, czyli chodzi o to, że jasne jest, że w sytuacji tego wielkiego rodzinnego przeciążenia nie da rady napełnić się wszystkimi możliwymi zasobami świata.

Marcin Kwieciński: Zrobić remontu generalnego.

Mikołaj Foks: Tak jest. Tylko trzeba będzie trochę coś wybrać. Dlatego będziemy coś wybierać, coś, co jest realne, coś, co jest osiągalne i coś, co doda nam sił i trochę wam o tym powiemy i mamy nadzieję, że sobie z tego zaczerpniecie.

Marcin Kwieciński: Ogarnij. Chaos. Tak szukając też metafor i takiego spojrzenia właśnie na te kwestie zasobów, to ja często mówię klientom, że szkoda, że my na ręku czy na czole nie mamy wyświetlanego takiego wskaźnika, jak mamy na smartfonie, że ta bateria jest naładowana czy już rozładowana, bo nawet jeżeli mamy jakieś nowoczesne gadżety, to one jednak nie do końca czy nie w pełni pokazują dokładnie, ile my tych zasobów mamy. Tutaj jednak moim zdaniem jedyny sposób, który mamy, to jest nauczyć się takiego czucia i rozpoznawania tej sytuacji, kiedy ja czuję i doświadczam tego, że już ta bateria jest rozładowana, a kiedy ona jest absolutnie pełna. I pewnie te wszystkie gadżety, jestem ogromnym zwolennikiem gadżetów, mogą nam pomóc wskazać coś, tak? Pokazać pewne parametry, parametry snu, parametry regeneracji. Natomiast ja bardzo bym jednak zachęcał do tego, żeby sobie taki wskaźnik samemu wykształcić, niezależnie od wskazań tych gadżetów, takiego pełnego kontaktu z sobą, ze swoim naładowaniem baterii, no i żeby tam regularnie zaglądać, bo myślę, że w tej sytuacji przeciążenia zdarzają się dwie częste sytuacje.

Marcin Kwieciński: Pierwsza jest taka, że my w ogóle nie zerkamy sami w siebie i nie patrzymy na ten nasz wewnętrzny wskaźnik naładowania baterii, czyli troszeczkę zapominamy, że ten wskaźnik tam świeci i on albo jest taki bliski rozładowania na czerwono, albo pełny na zielono. Ale druga częsta sytuacja, którą też spotykam, to jest taka, że w sytuacji przeciążenia my nawet może czujemy, że ten wskaźnik już jest taki na rezerwie, na czerwono, ale sobie mówimy „nie, nie, w tej sytuacji to ja nie mam wyboru, ja muszę jechać na tej na tej rezerwie”, no bo przecież tyle się tam wali, pali, to jeszcze dojadę, śmiało jeszcze dojadę. No i sobie wtedy zawsze przypominam taką sytuację, jak to jest, jak się jedzie właśnie na przykład autostradą, gdzie nie bardzo jest jak zjechać z tej autostrady i może się zdarzyć, że jest taki odcinek, że że po prostu nie ma gdzie dotankować czy doładować samochodu i się jedzie rzeczywiście w takim ogromnym stresie, że czy ja w ogóle dojadę do najbliższej stacji benzynowej czy stacji ładowania. I myślę, że to jest częsta sytuacja właśnie w przeciążonych rodzinach, że albo właśnie w ogóle nie zwracam uwagę na wskaźnik, albo łudzę się, że dojadę.

Mikołaj Foks: No to jest bardzo ciekawe porównanie, ciekawa metafora, bo ona mi mówi o tym, że po pierwsze, czy my potrafimy wyłapywać takie sytuacje, kiedy jest ta stacja benzynowa. To znaczy, wiesz, w Baku masz jeszcze na 100 kilometrów, no a bywają takie historie, że nawet w Polsce miałem ostatnio taką sytuację, co mnie zaskoczyło, że jakoś bardzo długo jechałem rzeczywiście autostradą, byłem przekonany, że a to za chwilę na pewno jakaś stacja będzie, jak nie za 10 kilometrów, to za 2 i rzeczywiście jakoś bardzo długo nie było tej stacji, albo ona może była przy jakimś takim większym zjeździe, że trzeba było zjechać do jakiegoś miasta, a ja myślałem, że no zaraz na pewno jakaś będzie, prawda? I już tak byłem no bardzo, bardzo na styk, więc dla mnie to jest o tym, czy my potrafimy napełniać te zasoby wtedy, kiedy jest na to możliwość, choć nam się wydaje, że to jeszcze nie trzeba, albo że no ta możliwość jest taka może nieidealna.

Mikołaj Foks: No i o tym, wiesz, dawaniu rady na rezerwie. No czasem, znaczy ja myślę, że w rodzicielstwie to jest wiele razy tak, że my dajemy radę na rezerwie i że to trzeba też się tego nauczyć i trzeba to robić, tylko tylko ile razy można to zrobić, nie? Ile razy można tak sobie poradzić, to jedno, a drugie to na ile to jest tak, że rzeczywiście tu trzeba jechać na rezerwie, a na ile to jest tak, że my sobie w głowie mówimy, że trzeba jechać na rezerwie. No i to są pewnie dwie różne rzeczy. No dobra, ale to chyba najwyższa pora te rezerwy zacząć uzupełniać i powiedzieć o tych zasobach właśnie, które są do zadbania, do zaopiekowania. Chociaż ja jeszcze też coś chciałem tam potem powiedzieć o tym, czy można w ogóle samemu o siebie zadbać, ale to może później.

Marcin Kwieciński: A może od razu, bo ja myślę, że o modelach i o technikach to jeszcze zdążymy powiedzieć, niektórzy ewentualnie przyspieszą i przewiną sobie, ale ja myślę, że w tym temacie dużo ważniejszy niż model jest to, żebyśmy my rozmawiali w takim kontekście tak zwanego mindsetu, bo to trochę jak w tym odcinku, o którym rozmawialiśmy, czy my już nie jesteśmy zmęczeni ciągłym przypominaniem o tej regeneracji i myślę, że powtarzania nigdy dosyć i pracy na mindsecie nigdy dosyć, bo już sama technika to jest prosta.

Marcin Kwieciński: Myślę, że dużo ważniejsze jest to, żebyśmy my rzeczywiście mieli w sobie takie przekonanie, że choćby się waliło i paliło, ja jednak potrzebuję dbać o to podawanie tlenu. I albo sam o to zadbam, albo się doprowadzę do sytuacji, że właśnie ktoś na SOR-ze będzie mi musiał tą maseczkę założyć i w trybie reanimacyjnym podawać to za mnie, czego nikomu nie życzymy. Wiesz, no dzisiaj bardzo popularne jest to sformułowanie, że potrzebuję zadbać o siebie. Ono jest właściwie dobre, bo bo to jest o tym, żeby zauważyć, że samemu ma się też jakieś potrzeby, że samemu coś trzeba dla mnie samego, żeby się wydarzyło, żebym ja też lepiej zafunkcjonował. To jest to, o czym myśmy chyba rozmawiali w poprzednim też odcinku, że tak często rodzice są skupieni na dzieciach, że nie dbają o o siebie, o relacje między sobą w związku, a to się i tak odbija na dzieciach, prawda? Czyli w sumie najlepszą formą zadbania o dzieci w tym wypadku byłoby zadbanie o samego siebie. Rodzic, który jest, nie wiem, dobrze funkcjonujący, jakoś zrównoważony, nie wiem, psychicznie, fizycznie też, prawda, i tak dalej, no to jest lepszy rodzic.

Mikołaj Foks: Ale o co chodzi z tym, że nie da się zadbać o siebie? To jest taki kawałek z psychologii więzi, którą bardzo lubię. Przedstawiciel, czy właściwie twórca, to jest doktor Gordon Newfeld, więc jeżeli ktoś chciałby sobie poczytać, to bardzo polecam to, co on napisał. Taka najbardziej znana jego książka, wydana zresztą z modnym dzisiaj Gaborem Mate, no i dobrze, że modnym, bo bardzo ciekawym autorem, to jest „Więź. Dlaczego rodzice są ważniejsi od rówieśników?” Taki mniej więcej jest podtytuł. No i wszystko, co jest ze stajni tej psychologii więzi, wydawnictwo Szum Lasu wydaje te książki.

Mikołaj Foks: I Gordon Newfeld mówi, czy w tym nurcie się mówi, że nie możesz o siebie zadbać. Możesz tylko pozwolić, żeby ktoś zadbał o ciebie. I to jest jakby wzięte z takiego kawałka, że no prawda, dzieci, kiedy są malutkie, że w ogóle w życiu chodzi o więź. I dziecko, jak krzyczy, jak woła mamę i tak dalej, no to to jest o więzi. O byciu blisko. O mamy, która mnie uratuje i nakarmi. I że właściwie całe życie żyjemy w więzi, w relacjach.

Mikołaj Foks: No i to w sumie jest prawda, bo wszystkie te nasze rozmowy de facto są o relacjach, czy z szefami, czy z żonami, czy z dziećmi i tak dalej. I to pozwolenie zadbać o siebie to jest trochę tak jak właśnie w szpitalu. Nie idziesz do szpitala i nie dbasz tam o siebie, tylko pozwalasz, żeby lekarze o ciebie zadbali. Więc ja nie chcę przez to powiedzieć, żeby kurczę nie wsiąść na rower i samemu zdecydować. Wsiadam na rower, jadę i słuchajcie, potrzebuję teraz dwie godziny dla siebie, ale trochę pozwolić na to, żeby inni zadbali, żeby żeby w rodzinie, chociaż nie wiem, może żonie to się nie bardzo spodoba, albo może się bardzo spodoba, nie mam pojęcia, ale żeby ona właśnie powiedziała, mówię no tak ze swojej perspektywy, nie powiedziała „tak, jedź, jedź na tym rowerze”. Bo często mamy w sobie dużo takiego napięcia, że nie, ja względem ciebie nie powinienem, albo ty, bo ty mi nie pozwalasz. Jak to, ja nie pozwalam tobie?

Marcin Kwieciński: Nic takiego nie było.

Mikołaj Foks: Ale żebyśmy my pozwolili, żeby świat jakby uwolnił nas do tego kawałka. Żeby możemy to zrobić w ogóle, tak?

Marcin Kwieciński: Tak jest.

Mikołaj Foks: Długi wywód, a o to chodzi właśnie. Okej. Ale wiesz co, to myślę, że też ważna taka perspektywa, tak?

Marcin Kwieciński: Bo często się właśnie podkreśla tą kwestię, że ty weź odpowiedzialność, ale właśnie też przyjrzyj się jakby środowisku, nie? Właśnie czy i czy rzeczywiście w ogóle te zakazy są, bo ja myślę, że w tym wszystkim to jest też tak, że tych zakazów formalnie nie ma, ani w ogóle nawet nie ma intencji zakazu, a ktoś sobie w głowie zrobi „no nie, dla nich, dla niej, dla niego, to ja jednak nie zadbam o siebie, bo ja muszę” i właśnie te różne musiki i trzebiki.

Mikołaj Foks: I znowu, nie? To jest wszystko w głowie, a nie formalnie w relacji, nie?

Marcin Kwieciński: To myślę, że to jest… No i tu jest jeszcze słowo „słuchaj, poświęcę się”. Poświęcę się.

Mikołaj Foks: Poświęcę się, poświęcenie. I to jest to jest bardzo ciekawe, bo ja myślę, że to jest w ogóle dobre słowo.

Mikołaj Foks: Poświęcać się dla kogoś jest, uważam, nieźle, tylko że żeby coś komuś poświęcić, no to po pierwsze nie da się tego, znaczy tak sobie wyobrażam, że to bardziej jest akt jednorazowy, trochę sobie filozofuję wokół tego, ale to, co jest bardzo ważne w tym poświęceniu, to jest to, że wiesz, jak chcesz coś komuś dać, to musisz to najpierw mieć.

Marcin Kwieciński: No tak. Czyli jak chcesz po prostu swoim bliskim powiedzieć „słuchajcie, wiecie co, okej, ja tam nie jadę na ten mój wjazd, ja po prostu chcę wam to dać, nie? Ten mój czas”, no to najpierw musisz jakby to mieć, nie?

Mikołaj Foks: To znaczy, że trudno jest się poświęcać dla innych i dawać coś dla innych, kiedy nigdy się siebie kawałek nie miało, nie? Tego właśnie nie pozwoliło się sobie, żeby inni się zaopiekowali. Nie pozwoliło się sobie nabrać swoich własnych sił, pewności siebie, swojego jakiegoś świata zbudować.

Mikołaj Foks: Jak to się stanie, to wtedy można powiedzieć „okej, mam ten swój świat i kawałek tego świata rezygnuję z niego dla ciebie”. Mhm. Więc zadbanie o siebie turbo ważne, podawanie tlenu super ważne i budowanie własnych zasobów nawet w największych kataklizmach jest niesamowicie, niesamowicie ważne.

Marcin Kwieciński: Nawet właśnie Viktor Frankl, który pisał właśnie tą niezwykłą książkę, bardzo, bardzo polecam, „Człowiek w poszukiwaniu sensu”, on tam opowiada coś, co pewnie wielu z was, słuchaczy, zna, że w obozach zagłady Żydzi, którzy tam byli, znaczy w ogóle więźniowie, no ale on to tak z perspektywy, on był żydowskiego pochodzenia, austriackim psychiatrą, no to po prostu urządzali tam teatr i stand-up, kabaret, nie? W obozie zagłady.

Mikołaj Foks: No właśnie. Żeby nawet w tej trudnej sytuacji jakoś mimo głodu, wycieńczenia, to tam było. Mieć elementy człowieczeństwa.

Marcin Kwieciński: I to o czymś, kurczę, mówi.

Mikołaj Foks: Tak.

Marcin Kwieciński: No to gruba metafora. Marcin, ja się rozczalałem, musisz mnie sprowadzić na ziemię, bo to jest rzeczywiście już tak bardzo mocno.

Marcin Kwieciński: W ogóle nie wiem, czy masz takie obserwacje, ale wydaje mi się, że skoro tak poszliśmy w tym kierunku, to też masz takie obserwacje, że szczególnie w tym obszarze przeciążenia, jak już jest, że że że nas dogięło, to wiele osób z różnych powodów, że nie chciałbym dzisiaj wchodzić z jakich, i ma tę tendencję, żeby te wszystkie rzeczy odkładać na zaś. Często słyszę taki rzucany mimochodem „wyśpię się na emeryturze” albo „wyśpię się w grobie”, nie? I wtedy ja się zawsze zastanawiam, ale czy ty dożyjesz tej emerytury, albo czy zaraz ten grób nie nastąpi, jeżeli będziesz tak funkcjonować bez podawania tego tego tlenu.

Marcin Kwieciński: I myślę sobie, że może przejdźmy do tego modelu, który żeśmy sobie przygotowali do tego odcinka, bo wydaje mi się, że on też nas poprowadzi w takim kierunku, to co my jako przeciążone rodziny, jako osoby w przeciążonych rodzinach, które mają kłopot właśnie ze znalezieniem czasu na różne ważne rzeczy, bo ja myślę, że to z jednej strony jest mindset, żeby o tym myśleć i sobie przypominać, ale myślę też sobie, że większość ludzi wie, że to jest ważne, że to nie jest tak, że my tu odkrywamy teraz Amerykę, my wam powiemy, że trzeba zadbać o siebie, nie? Jakby każdy zdroworozsądkowo myślący człowiek z jakimś tam doświadczeniem życiowym powie, no przecież ja wiem, no że muszę zadbać, nie? Że jak się nie wyśpię, to to później tego nie udźwignę, że jak będę non stop wkurzony na przykład, albo zirytowany, to to coraz gorzej mi będzie w tej mojej rodzinie i tej mojej rodzinie będzie ze mną gorzej i mi z nimi będzie coraz gorzej, więc myślę, że my to wszyscy wszyscy wiemy, natomiast jest pytanie, jak to zrobić, jak to zrobić, nie?

Marcin Kwieciński: I i i ja mam taką perspektywę, że ten model tych czterech obszarów, on jest bardzo uniwersalny i w zasadzie w bardzo prosty sposób daje konkretne rozwiązanie, nie? Że jest takim szkieletem, który łatwo łatwo wypełnić. Więc drodzy słuchacze, jeżeli się zastanawiacie, jak niewielkim wysiłkiem odzyskać zasoby w rodzinie, to na poziomie modelu zapamiętajcie, że trzeba zadbać o cztery obszary, żeby w ciągu tygodnia albo w ciągu miesiąca znajdować przestrzeń na to, żeby regenerować się w czterech obszarach. Może Mikołaj omów pokrótce te cztery obszary.

Mikołaj Foks: Proszę wymienić. Proszę wymienić.

Marcin Kwieciński: Tak jest, będzie tak, dobrze, profesorze. Na egzaminie.

Mikołaj Foks: Tak jest. Wiesz co, no to tak, dobre są te cztery obszary, chociaż oczywiście już mi się w głowie, wiesz, pięć, nie wiem, czy to są disclaimery, ale no kilka tych takich chyba disclaimerów. Muszę się jeszcze zastanowić, przychodzi mi, ale dobrze. Wiesz co, no dobra, pierwsze. Już do brzegu, do brzegu, jak na egzaminie. Do brzegu, do brzegu, niech pan, tak. Na egzaminie. Drodzy państwo, więc jest to obszar fizyczny, intelektualny, emocjonalny i duchowy. I w tych czterech aspektach potrzebujemy złapać powietrza, potrzebujemy złapać tlen.

Mikołaj Foks: Bo jeśli tego nie zrobimy, to może być ciężko. Więc oczywiście, że fizyczne to jest to wszystko, co się wiąże z naszą fizycznością, czyli to nie tylko jest siłownia, to nie tylko jest, znaczy siłownia, to przysłowiowa, prawda? No to, że ktoś, nie wiem, robi spacer, że to można, to nie trzeba wiele, no można wysiąść w przystanek autobusowy wcześniej i uznać, że okej, będę podróżował do domu 10 minut dłużej, bo po prostu ten przystanek przejdę, tak? Albo rzeczywiście jakąś tam zrobić siłownię, czy gimnastykę, czy… Ale to jest też kwestia jedzenia, prawda? Czy ja, nie wiem, karmię się jakimiś tam hot dogami ze sklepów, takich sieci sklepów, co tam ich jest dużo, tylko i wyłącznie tym się karmię, no bo też przecież nic złego w tym, żeby raz zjeść hot doga, ale karmić się tym na co dzień to niekoniecznie dobrze. To jest kwestia wyspania się, to jest właśnie kwestia dostarczenia sobie jakichś witamin, no tak? Czy to, że zjem jabłko, a może, że zjem w ogóle coś jeszcze tam lepszego, prawda? To mogą być małe rzeczy i duże, ale ale cały ten obszar fizyczny jest niezwykle niezwykle ważny. Potem jest obszar intelektualny, mam mówić dalej?

Marcin Kwieciński: Ja bym jeszcze… To może jakby spróbujmy przejść właśnie przez te obszary, żeby też nasi słuchacze mieli po prostu właśnie różne od razu inspiracje, tak? Nie tylko na zasadzie zapamiętania nazw, ale po pierwsze to w ogóle celująco, tak? Cztery obszary, egzamin zaliczony. Gratulacje.

Mikołaj Foks: Dziękuję bardzo. Tu jest mój indeks.

Marcin Kwieciński: Tak jest, już wpisuję. Natomiast właśnie ja myślę, że w kontekście tego, co dzisiaj chcemy powiedzieć, to warto też popatrzeć o takie drobiazgi, które my możemy zrobić dla siebie, bo czasami jak mówimy o tym obszarze regeneracji fizycznej, to nam przychodzą jakieś takie „a, no właśnie, to są te rzeczy, na które ja nie mam zawsze czasu”. No ja wiem, że powinienem pójść na siłownię, no ale wiesz, Marcin, ja nie mam czasu. Ktoś inny powie „no ja to tak wspinaczka, ale wiesz, Mikołaj, żeby pójść na ścianę wspinaczkową, to ja muszę pojechać pół godziny, przygotować sobie strój, poza tym no nie, no wiesz, ja tu nie mam czasu”.

Marcin Kwieciński: Więc warto zwracać uwagę właśnie na takie drobiazgi. Ty powiedziałeś o tym spacerze na przykład, zamiast zamiast wsiąść w samochód. Myślę, że też takim dobrym drobiazgiem może być właśnie pojechać gdzieś rowerem, zamiast właśnie jechać jechać samochodem, albo nawet hulajnogą, niekoniecznie elektryczną. To również może być właśnie zadbanie o siebie też w tej sferze takiej wyglądu, dać ciału odpocząć, idąc chociażby, no ja to niekoniecznie do fryzjera, ale właśnie czy na dobrą wizytę do fryzjera, czy czy czy barbera, czy pójść sobie na jakiś masaż. No i znowu, no ktoś powie „o rany, pół godziny masażu”, no ale właśnie, no to bardzo fajnie regeneruje twoje twoje ciało. Nie wierzę, że nie jesteś w stanie raz na jakiś czas pójść właśnie na na jakąś odnowę biologiczną typu masaż. Niekoniecznie musisz jechać do ośrodka spa, może gdzieś za rogiem jest po prostu jakiś gabinet masażu.

Marcin Kwieciński: Coś ci jeszcze przychodzi?

Mikołaj Foks: No pewnie, oczywiście, że mi przychodzi do głowy. Wiesz co, jeszcze a propos tego masażu, to ostatnio kolega mówił, że „słuchaj, tu jest właśnie niedaleko taki super opcja masażu i wiesz, dokładnie, ty chyba byś mógł, bo między 10 a 12 mają w ogóle tam super cenę”. Jeszcze ja już nie pamiętam, jaka była ta cena, ale faktycznie, no ona była taka, że sobie pomyślałem „wow, no to grzech chyba nie skorzystać”, więc można po prostu też szukać takich zupełnie jakichś takich innych innych pomysłów, jak tą sferą się zaopiekować.

Mikołaj Foks: No i ja myślę sobie, wiesz, to co ja kiedyś robiłem, był taki czas, że w budynku, w którym pracowałem, szczyciłem się tym, że jeszcze nigdy w życiu nie korzystałem w tym budynku z windy. I sobie pomyślałem, że nigdy nie skorzystam, no prawda, że nie wjeżdżałem na dziesiąte piętro, to tylko tam na drugie, ale rzeczywiście, ponieważ mało się wtedy ruszałem i sobie pomyślałem, że to jest okazja dla mnie, że ja naprawdę mogę zawsze wchodzić i schodzić.

Mikołaj Foks: To jest raczej pewnie dwa do czterech razy dziennie i naprawdę można to zrobić. Więc wydaje mi się, że wokół nas jest mnóstwo takich okazji, drobnych, właśnie takich mikrookazji. Ten przystanek autobusowy wcześniej, ta hulajnoga, o której mówiłeś, te schody, no to są po prostu okazje na to, żeby się chociaż troszeczkę troszeczkę poruszać, ale też kurczę, no jest masa, wiesz, jakichś filmików, nie gdzie jest tam pięć minut jakieś ćwiczenia do doboru względem wieku, potrzeb, no to jest w ogóle ocean tego.

Mikołaj Foks: I to myślę, że to jest jednak, to jest chyba kurczę głównie w głowie, tak mi się wydaje. No Chociaż nie mówię, że jest łatwo tę głowę przestawić i wtedy, kiedy mamy rzeczywiście dużo na tej głowie, no jeszcze se ćwiczenia będzie dokładał, nie? Ale też znam takie osoby, nie wiem, czy ty takie znasz, które mówią „tak, no ale jak ja bym nie zrobił tych ćwiczeń, no to bym pojechał tydzień, dwa, trzy, ale później to już czułbym, że to…”

Marcin Kwieciński: No właśnie, ja myślę, że tutaj w tej głowie jest jeszcze taki schemat, który często się pojawia, to jest, że to wymaga tyle czasu, albo że jeżeli to nie potrwa co najmniej pół godziny albo godziny, to to nie ma sensu. Ja często przywołuję też takiego trenera personalnego, z którym kiedyś sam pracowałem i on mi zawsze powtarzał „Marcin, każdy ruch jest dobry, każdy ruch jest dobry, nawet pięć minut ruchu, to ci się dokłada do do właśnie do tej sumy ruchu, który masz w swoim życiu”.

Marcin Kwieciński: I myślę, że to warto sobie też przeramować, że to nie zawsze musi być, nie wiem, siłownia, to nie zawsze musi być ogromna, na przykład wracając do tego roweru, ta podróż co najmniej 10 kilometrów albo 20, a już w ogóle idealnie to 40 kilometrów za jednym razem, bo wtedy to jest takie zmęczenie i danie sobie w kość. O tym będziemy mówić w tym leczeniu szpitalnym. Pewnie warto warto wydłużać ten interwał, ale jeżeli jesteśmy przeciążeni, to właśnie pięć minut.

Marcin Kwieciński: Wypożyć sobie rower, jeżeli masz rower miejski na przykład, jak już nawet nie masz swojego i pojedź nim do sklepu, albo na drugi koniec miasta, niekoniecznie do najbliższego sklepu za róg, tylko przejedź się kawałek rowerem. Tyle samo czasu zajmie, a dasz sobie więcej wysiłku. Idziesz do sklepu, jest na przykład siłownia miejska, jakiś taki zestaw do do ćwiczeń, zatrzymaj się na pięć minut, porozciągaj kilka mięśni, zrób kilka przysiadów, czy nawet, ja jestem też wielkim zwolennikiem uczenia technik oddychania, bo technikę oddychania możesz zrobić praktycznie wszędzie, czy w samochodzie, czy czekając gdzieś na na kogoś, czy nawet siedząc w domu, właśnie zamiast w smartfonie, to lepiej sobie zrobić technikę oddychania, która też zregeneruje twoje ciało, dotleni umysł i rozluźni mięśnie.

Mikołaj Foks: Ja chciałem tu jeszcze powiedzieć o jednej rzeczy, która jest w temacie tych zasobów fizycznych, ale tak naprawdę ona jest dużo szersza. Chodzi tutaj o jedzenie. Wiesz, no cóż, to jest też trochę kawałek mojej historii, ale wiem, że to jest historia wielu mężczyzn, że jedzenie jest formą tankowania paliwa. To znaczy, nie czerpiesz radości z tego, że zdejmujesz pistolet z dystrybutora i go wciskasz do baku i wąchasz to paliwo i cieszysz się, że te złotówki tam lecą na liczniku, tylko że po prostu jak najszybciej, jak najszybciej głową już jesteś w innych sprawach, po prostu załatwiasz i jedziesz. I dla wielu mężczyzn, kobiet może też, nie wiem, jedzenie to jest po prostu takie po prostu wrzucanie w siebie pokarmu. Mhm Natomiast no poza tym, że w ogóle lepiej się nam trawi, jak to się je po kolei, powoli i tak dalej, to jest absolutnie fantastyczny moment też na na relaks i na takie po prostu no korzystanie z życia. No jakby życie tym życiem, no bo właściwie po co jemy?

Mikołaj Foks: No tylko po to, żeby zatankować i potem pracować. No to jest kawałek po prostu naszego życia i ono może być przyjemne, nawet jeśli to nie są jakieś najbardziej wyszukane dania. Wiesz, miałem niedawno taką sytuację, że stałem z tak z kolegą, gdzie była grupka młodzieży, znaczy to byli ojcowie i synowie. To był koniec takiego spotkania, które też organizowałem. No i był taki pomysł, żeby na koniec pójść na lody. Ja o tym opowiadam, bo w ogóle bardzo serdecznie pozdrawiam jednego z ważnych też dla mnie takich mężczyzn, bo to fantastyczny facet jest. I widzę, że tak je te lody z cydem właśnie i tak szybko mówię „ale czekaj, czemu tak szybko?

Mikołaj Foks: No nie wiem, to lody, to lody, to się zjada, nie? Zaraz się rozpuszczą.”

Marcin Kwieciński: Tak jest, ale rzuciłem mu, wiesz, tak trochę od niechcenia, chociaż tam była głęboka myśl, ale potem on do mnie wróci i mówi „cały czas to mi się kończy w głowie”. Mówię „ale poczekaj, a poczuj strukturę wafla, nie? Jaki on jest, jak go trzymasz, a jak go gryziesz, jak on się kruszy w twojej buzi, jak jak jakie tam są lody, jak te lody są z nim razem, z tym waflem albo nie? Poczuj to w ogóle.” No więc pozdrawiam cię, drogi kolego.

Marcin Kwieciński: I on mi potem mówi „kurczę, wiesz co, no siedzę z tym, czuć strukturę wafla.” No nawet tej parówki, tego hot doga w tym sklepiku można no po prostu zatrzymać i poczuć ten keczup czy tam tę musztardę. Po prostu być w tym, nie? Więc to jest nie tylko o jedzeniu, ale w ogóle, jeżeli my nawet, wiecie, zrobimy te te te wyjazd na tym rowerze miejskim 10 kilometrów czy tam 3, żeby do sklepu pojechać, ale w głowie jesteśmy po prostu „dobra, już teraz wysyłam te maile, już teraz załatwiam te telefony, poczuj sobie trochę, jak te jak jak te rączki, te gumowe rączki są tego tej kierownicy, nie? Jak ten wiatr wieje we włosach, których my z Marcinem nie mamy, nie? W brodzie, nie?

Marcin Kwieciński: Pobądźmy trochę w tym.

Mikołaj Foks: No właśnie, to płynnie przeszedłeś do drugiego obszaru.

Marcin Kwieciński: Tak jest. Intelektualne, bo tu to, co szczególnie powiedziałeś, nie? Że możesz robić coś tam fizycznie, ale intelektualnie to być cały czas właśnie w tym zabieganiu. I czy to będzie maile zawodowe, czy kolejna sprawa, którą muszę załatwić dla mojej rodziny, o czym ja tam jeszcze miałem pamiętać, albo miałam pamiętać. I ta głowa, ten ten intelekt może być cały czas właśnie przeciążony takim nadmiernym, czy nawet zbyt intensywnym myśleniem.

Marcin Kwieciński: Myślę, że ja mam taką obserwację, że dla jednych to jest najbardziej niezrozumiały temat, regeneracja intelektualna, a dla innych to jest najważniejszy i w ogóle najistotniejszy element i oni doskonale wiedzą, o co chodzi. I myślę, że to jest związane też z typem umysłowości. Jest takie bardzo duże uproszczenie, że są ludzie, którzy są bardziej duerami, czyli oni właśnie są tacy bardziej aktywni, czasem hiperaktywni, działacze, aktywiści i dla nich ta regeneracja intelektualna to jest „ale w ogóle o co chodzi, o czym wy mi tutaj mówicie?” I są ludzie, którym bliżej jest do takich bardziej myślicieli, ludzi, którzy mają tysiące myśli, którzy każdy element analizują, rozkładają na czynniki pierwsze. Z angielskiego nazywamy ich thinkerami i dla tych szczególnie, oni myślę, że wtedy, jak się z nimi rozmawia o tej regeneracji intelektualnej, to mówią „no tak, no rzeczywiście wiem, o czym mówisz, bo ja już jestem zmęczony myśleniem albo ja już jestem zmęczona tym takim nadmiernym myśleniem i i i i tym wszystkim, co się kołacze w mojej głowie”. Więc tutaj ja bym podpowiedział, szczególnie tym, którzy właśnie czują takie nadmierne przemęczenie intelektualne, przeciążenie intelektualne, że kluczowe są dwie techniki. Czyli jedna to jest znajdowanie czasu na nudę, na takie wyjście z tego takiego biegania, z tego takiego załatwiania tych wszystkich spraw, z tych wszystkich pożarów, krwotoków, o których mówiliśmy w w poprzednim odcinku.

Marcin Kwieciński: I myślę, że tutaj właśnie ta struktura wafla, o której wspomniałeś, to może być taki element właśnie, bo wtedy się zanurzasz w teraźniejszości, zostawiasz te wszystkie inne rzeczy i przekierowujesz ten intelekt właśnie w kierunku tu i teraz. Jestem tu, teraz, zwracam uwagę na to, co się dzieje, zapominam o tym wszystkim, co mnie tam przytłacza. I druga technika to jest znajdowanie mikrotechnik na złapanie dystansu, czyli właśnie na takie wyłączanie się. Tu wielu osobom pomaga po prostu empatyczna rozmowa z drugim człowiekiem, ale nie o problemach, tylko o tym, jak się czuję, jak mi jest, co u mnie ważnego, ale właśnie nie o pożarach. Dla tych, którzy niekoniecznie chcą się dzielić z innymi, to też zapisywanie myśli w formie dziennika. I znowu to może być dziennik papierowy, a może być to po prostu zapisanie sobie myśli w smartfonie, która mi właśnie przyszła, żeby nie kołatała po głowie. Widzę, że mi pokazujesz jakąś książkę, nasi słuchacze tego nie zobaczą.

Mikołaj Foks: No ale ja miałem nadzieję, że to powiesz, że pokazuję ci tutaj książeczkę. Potrafisz przeczytać, co tu napisane jest?

Marcin Kwieciński: „One line a day”, jedna linia dziennie.

Mikołaj Foks: Dokładnie. Tak, „Five Year Memory Book”, czyli taki właściwie, no taki dziennik, notatnik, gdzie każdego dnia, no to może nie jest jedna linia, bo tu aż jest pięć linijek, ale rzeczywiście na bardzo krótką notatkę, na jakąś jedną myśl, na jedno wspomnienie z dnia, czy na jakiś taki kilka punkcików, rzeczywiście jedno czy czterosłownych. I można w ten sposób też, ja korzystam, powiem szczerze, był moment, że korzystałem dużo bardziej, teraz mam troszkę przestój, ale no ale jest to fajne, bo w przeciągu kilku lat można sobie zobaczyć, co się tam kiedyś działo, właśnie w jakim ja byłem stanie w ogóle pięć lat temu, nie albo rok temu, albo dwa lata temu. To jest też bardzo, bardzo cenne.

Mikołaj Foks: Wiesz co, to co mówiłeś o tych duerach, a potem nazwałeś ich bardzo fajnie aktywistami, o i thinkerach, czyli takimi myślicielami, to to myślę sobie, że rzeczywiście to jest trochę o tym, że te obszary, o których my teraz rozmawiamy, no to trudno pewnie będzie, wiesz, jak ktoś cały dzień układał cegły, to go teraz odesłać, żeby poszedł jeszcze sobie na siłownię. Tutaj może raczej ten masaż. I myślę, że że to wszystko, co mówimy, to jest jednak trochę tak, że jesteśmy naznaczeni tym piętnem, że i my się też obracamy wśród osób, które głównie jednak wykonują jakieś formy pracy intelektualnej, tak? Czy to czy to będzie, nie wiem, będą no jakieś osoby bardzo różne, niekoniecznie w biurze to może być i w gabinecie, tak? Ale ale niekoniecznie fizyczne i to po prostu trzeba do siebie dopasować. I

Mikołaj Foks: czasem właśnie chodzi o to, żeby czegoś nie robić, żeby to przestać robić. I rzeczywiście, tak jak ten odcinek jest, no to my mówimy, że jesteśmy na SOR-ze, rodzina jest przeciążona, a my mówimy „róbcie jeszcze to”. No więc my raczej mówimy „róbcie jeszcze w kilku innych obszarach, a w kilku może przestańcie robić”, ale jak robicie, to właśnie szukajcie mikro rzeczy, które możecie zrobić, no chyba, że możecie zrobić makro rzeczy, ale żebyście też mieli takie przekonanie, że to nie jest tak. Ja myślę, że to przekonanie jest oczywiste wśród naszych słuchaczy, ale to trochę taka forma ponazywania tego jeszcze raz, żeby mieć takie przekonanie, że nawet wtedy, kiedy się wali i pali, no ja mam prawo po prostu zjeść w sposób spokojny obiad, nie? Nawet wtedy. Nawet wtedy, kiedy jest bardzo ciężko, mogę wypić kawę, nie tylko ją wlać w siebie, ale mogę poczuć, że ten kubek jest ciepły i jak ta kawa pachnie i spojrzeć za okno. I nawet właśnie wtedy może tego potrzebuję jeszcze bardziej, kiedy jest ciężko.

Marcin Kwieciński: Tu jeszcze w tym obszarze przychodzi mi jeden aspekt, nawiążę też do tego, co powiedziałeś o kulturze wcześniej, że właśnie bardzo fajną sposobem regeneracji intelektualnej jest świadome korzystanie z szeroko pojętej kultury. I tu już niezależnie, czy mamy pracę fizyczną, czy pracę intelektualną, bo chodzi o to, żeby ten nasz intelekt mógł też pobyć w innym kontekście. Dać sobie taką przestrzeń, nawet mimo tych wszystkich pożarów.

Marcin Kwieciński: Ja wiem, że to nie zawsze będzie mikro, ale żeby jednak gdzieś skorzystać z jakiegoś dobra kultury. Czy to będzie poczytać jakąś książkę, nie trzeba od razu przeczytać całej na raz, wystarczy dwie kartki każdego dnia. Czy wybrać się raz na jakiś czas do kina, czy do teatru. Być może pozwolić sobie na jakiś koncert. Znowu, to nie musi być koncert największej gwiazdy na największym stadionie w Polsce. To może być lokalny koncert w lokalnym domu kultury, których jest bardzo dużo, jakiegoś lokalnego artysty. Albo jakiś koncert plenerowy, który się odbywa akurat.

Marcin Kwieciński: Czy może po prostu chociażby zagranie w planszówkę ze znajomymi. Taka też kwestia, jak nie mamy znajomych albo nie zawsze jest możliwość spotkania się, to nawet można zamiast planszówki wybrać na przykład, nie wiem, układanie klocków albo puzzli. To też fajna regeneracja intelektualna, żeby dać, żeby dać odpocząć temu naszemu intelektowi od tych spraw, które nas przytłaczają. Dać sobie chwilę wytchnienia.

Marcin Kwieciński: I jeden protip, który kiedyś był dla mnie bardzo przełomowy, oglądanie filmów na raty. Otóż ja ja tak miałem, ale też jak rozmawiam z klientami, to to często spotykam się, że inni też tak mają, że dla mnie oglądanie filmu albo serialu to było coś takiego specjalnego, że ja muszę znaleźć czas, miejsce, przestrzeń, najlepiej się do tego jeszcze przygotować, no wybrać ten film, że to właśnie…

Marcin Kwieciński: I i i też sam cierpiałem, że kurczę, nie za dużo jest przestrzeni na przykład na oglądanie filmów, a nawet no serial też, jeden odcinek, 40 minut. No teraz te odcinki są troszeczkę krótsze, ale kiedyś to były 60 minut, tak zazwyczaj.

Mikołaj Foks: O, różnie bywa. No teraz jest różnie, tak? Nie trafiłem, 90 minut odcinek, zdziwiłem się, pierwszy. No właśnie. Drugi 60. No właśnie, więc więc więc różne są tutaj.

Marcin Kwieciński: I dla mnie odkryciem było, że można to oglądać na raty. Tak jak książkę można czytać dwie strony, nie trzeba od rozdziału do rozdziału, tylko wystarczy dwie strony przeczytać i jeżeli robisz to codziennie, to dość szybko tą książkę skończysz. Tak samo można film oglądać na raty. Dzisiaj obejrzę 15 minut tego filmu, ale jeżeli to zrobię codziennie, to w ciągu tygodnia mam film obejrzany.

Marcin Kwieciński: I i i też nawet można w internecie poszukać, są takie rozpiski, w którym miejscu dany film warto zatrzymać. To to też jakby tutaj właśnie, żeby zrobić sobie de facto taki serial z jakiegoś dłuższego filmu. Więc też podpowiadam, dla mnie to była przełomowa technika w tym w tym kontekście intelektualnym, właśnie takiej regeneracji, żeby… Ja lubię oglądać filmy i seriale, więc żeby też tego z tego korzystać. Może wam się też przyda.

Mikołaj Foks: Wiesz co, ja bym chciał trochę na na na drugą nóżkę, to znaczy tak o tych trudach, bo no ja mam takie doświadczenie, że myślałem sobie, że coś zrobię dla siebie, takiego właśnie, coś tam poukładam, coś się pobawię i potem do mnie docierało, że że że nie, że to po prostu, że że ja bym się czuł fatalnie, nie w tej sytuacji, w której właśnie jest mi tak trudno, tak dużo spraw jest na głowie, że ja teraz będę układał sobie puzzle, to jest dla mnie mentalnie nie do przeskoczenia.

Mikołaj Foks: I chciałem po prostu powiedzieć, że ja rozumiem, że tak jest też, nie i że wtedy się szuka jakichś innych rzeczy, które jednak jakiś taki kawałek kreatywności wyzwalają. To jest, nie wiem, czy to jest o sferze intelektualnej, czy nie, ale mi taką radość sprawia i taką jakąś regenerację grania na instrumencie. O, na przykład. Tak, to może… I wtedy naprawdę to może zająć trzy minuty. Nie jest to rozpoczynanie jakiejś układanki, tylko każdy jeden dźwięk już jest właściwie sam w sobie kompletny.

Mikołaj Foks: I akurat mi to dużo daje, bo też tutaj ciało też się aktywizuje, bo nawet w sprawach intelektualnych ważne, żeby aktywizować też ciało i też więcej naszych obszarów niż tylko sam intelekt. To chyba tyle. Skoczymy do następnego?

Marcin Kwieciński: Zdecydowanie. Ogarnij. Chaos.

Mikołaj Foks: Następny jest obszar emocjonalny i on się może kojarzyć tak przede wszystkim z emocjami i dobrze, które że wyrażać emocje na przykład. Też myślę, że w ogóle to jest też ważne. Ostatnio ja dużo myślę o też o świecie męskim, ale nie tylko. Pewnie to jest nie tylko męskie, ale o świecie męskim i niewyrażaniu złości w świecie męskim. Właśnie, że ten mężczyzna musi być w garniturze opanowany i nie wolno mu wyrażać złości.

Mikołaj Foks: On czasem wyrazi, no to to taka wpadka przy pracy, ale jednak nie powinien. Więc te emocje pewnie są ważne. Natomiast dla mnie ten obszar jest przede wszystkim o przyjaźniach i o relacjach, o ludziach, z którymi możemy nawiązywać emocjonalne, niekoniecznie może emocjonujące, chociaż może czasem też relacje. I myślę, że są relacje do zastanowienia. Macie tak? Że są takie relacje, w których odpoczywacie i takie, w których po prostu aż mnie nosi i mam tego dość?

Marcin Kwieciński: No nie wiem, myślę, że każdy ma, ale może nie. Może warto sobie zobaczyć, które relacje dają ukojenie, wytchnienie, a które po prostu nas, mówiąc tym popularnym dziś słowem, triggerują na maksa. No to dla mnie o tym jest przede wszystkim obszar emocjonalny. Mhm

Marcin Kwieciński: Ja bym do tego dołożył, oprócz relacji, chociaż to się z tym wiąże, to jest również, no powiem tak, bardzo z wysokiego C, docieranie do wewnętrznego dziecka, do swojego wewnętrznego dziecka, zaopiekowanie go przez zabawę, a jakbym miał powiedzieć tak wprost, to znajdowanie frajdy dla siebie w tym życiu. A bo szczególnie jeżeli jesteśmy przeciążeni, przytłoczeni, a wszystko brakuje czasu, to bardzo szybko ta frajda potrafi zniknąć i stajemy się po prostu takimi no przytłoczonymi, narzekającymi, przemęczonymi ludźmi.

Mikołaj Foks: I tu bardzo ważne jest coś… Starymi dziadami.

Marcin Kwieciński: Starymi dziadami, dziadersami się stajemy, tak. Więc tu bym popatrzył z takiej perspektywy właśnie zachowania tej takiej frajdy, radochy i znajdowania jednak czasu na coś, co daje nam tą radochę, ale znowu w takim kluczu mikrozabawy. To nie musi być mega impreza, w której muszę uczestniczyć.

Marcin Kwieciński: To są te drobnostki, które dają mi po prostu frajdę i dają chwilę wytchnienia i dostrzeganie pozytywów. Bo też myślę, że w tej kwestii emocjonalnej, ty też dzisiaj mówiłeś już o tym byciu tu i teraz, jedno to jest, że my często w przytłoczeniu nie jesteśmy tu i teraz, ale też w przytłoczeniu bardzo często nie dostrzegamy wielu takich drobnostek, które po prostu dobrze nam idą nawet w tym przytłoczeniu.

Marcin Kwieciński: My często rozmawialiśmy w naszym podcaście o tak zwanym pielęgnowaniu wdzięczności, ale ja bym chciał trochę na coś innego spojrzeć, bo też zauważyłem, że jak się o tym mówi, to znowu czasami to potrafi pójść w takim kierunku, a no to te wielkie rzeczy potrzebuję do dostrzegać. A ja bym tu raczej powiedział, że w tej emocjonalności bardzo ważne jest zauważenie drobnostek, że dzisiaj na przykład łatwo mi się uprasowało koszulę, albo o dzisiaj wyszliśmy z domu, szykując się na przykład, nie wiem, do szkoły, stosunkowo łatwo, bez jakiejś tam napięcia i szarpaniny.

Marcin Kwieciński: Dzisiaj spotkałem kogoś, kto się do mnie uśmiechnął, a może w ogóle zapytał, jak się czuję, albo ktoś mi pomógł, wnosząc coś po schodach chociażby, jakiś ciężar. Takie mikrodrobiazgi, ale żeby zatrzymać się na chwilę, znowuż nawet nie zapisywać, bo żebyśmy nie szli, że wszystko ma być zapisane, ale właśnie, pijesz tą kawę, czy herbatę, czy jakiś ulubiony napój, weź się zastanów, co dzisiaj było dobrego, co dzisiaj było fajnego, co ci łatwo poszło, co cię pozytywnie zaskoczyło, bo wcale nie musiało takie być, nie żeby skompensować ten taki zabieganie i przytłoczenie tymi takimi drobiazgami, które gwarantuję tym, którzy nas słuchają i powiętpiewują. Nawet jeżeli teraz macie taki bardzo trudny okres, gwarantuję, że jak się zatrzymasz, to pięć takich rzeczy, które dzisiaj były fajne, na pewno znajdziesz.

Mikołaj Foks: Wiesz co, przez to, co powiedziałeś, poczułem się zaproszony do tego, żeby powiedzieć jednak coś o tym wyrażaniu emocji, bo bo też jest tak, że w tej rzeczywistości, w której teraz jesteś, ponieważ słuchasz podcastu o tym, jak zarządzać czasem w rodzinie, to prawdopodobnie oznacza, że niekoniecznie to zarządzanie wygląda tak, jakbyś chciał, jakbyś chciała. Więc pewnie też jest tak, że coś cię po prostu cholernie wkurza. Coś pewnie jest bardzo przykre dla ciebie, coś jest po prostu smutne, coś jest turbo ciężkie. I to jest bardzo w ogóle ważne, żeby móc to sobie pozwolić na to, żeby uznać, że no kurczę, no po prostu dojechało mnie to życie naprawdę mocno.

Mikołaj Foks: I w jakiś sposób przeżyć taką żałobę, no żałobę to brzmi tak bardzo jakoś poważnie, jakoś tak opłakać, jakoś tak no pozwolić sobie na to, żeby zobaczyć, kurczę, no faktycznie, no zraniło mnie to. nie I pozwolić sobie, to nie o to chodzi, że teraz prawda przepraszam, pięć minut, spotkanie biurowe, ale muszę teraz opłakać, ale żeby może pozwolić sobie na ten spacer, to dwa przystanki autobusem, nie wysiąść i po prostu sobie myśleć, kurczę, ale to było. nie I tak pożałować samego siebie trochę. To słuchajcie, to jest niezwykle oczyszczające. Jak nie próbowaliście, to to spróbujcie. Oczywiście to najfajniej wychodzi w jakichś takich większych procesach, z jakimś towarzyszeniem kogoś, kto nie wiem, jakiegoś terapeuty. No to są, ale ale mówimy o takich mikro rzeczach, nie żeby to jakoś spróbować tego dotknąć. To bardzo jest oczyszczające i i bardzo regeneruje.

Marcin Kwieciński: Tak.

Mikołaj Foks: To co? Duchowość. Jest trochę blisko duchowego. O, właśnie.

Marcin Kwieciński: Nie wiem, czy pamiętasz, mieliśmy chyba w pierwszym wspólnym sezonie w ogóle cały odcinek „Duchowość w świecie korporacji” i tam dotykaliśmy też w ogóle tego dziwnego obszaru. No i właśnie, no co tutaj o tej duchowości powiedzieć?

Mikołaj Foks: No tak, ja się zdziwiłem, słuchaj, że ty powiedziałaś, że najtrudniejsze dla ludzi jest ten obszar intelektualny, no moim zdaniem duchowy jest najtrudniejszy. Znaczy są tak tacy, dla których to jest w ogóle bardzo oczywisty obszar, chociaż najczęściej mówią „duchowość”, a to ja wiem, to jest religijność.

Marcin Kwieciński: Tak. No niekoniecznie, ale bywa, że są osoby religijne, które mówią „a wiem, duchowość, no moja religia mi pozwala realizować duchowość”. Oczywiście są też osoby areligijne, które mówią „a duchowość, o, no to ja wiem właśnie”. Myślę teraz o jednym koledze, z którym ostatnio o tym rozmawiałem właśnie, który mówił, jak bardzo ważna jest dla niego duchowość, choć jest osobą areligijną.

Mikołaj Foks: Mhm

Marcin Kwieciński: I on dość dobrze rzeczywiście to miał przemyślane, te sprawy.

Mikołaj Foks: Mhm

Marcin Kwieciński: No ale to wiesz, no pytanie, co tu powiedzieć, żeby to było uniwersalne dla wszystkich. I niebanalne.

Mikołaj Foks: Niebanalne.

Marcin Kwieciński: O, banalne to nie wiem, co to znaczy banalne, w tym sensie, że trochę wiem, ale trochę dla każdego może znaczyć co innego. Wiesz, moim zdaniem to jest dużo tutaj o w ogóle świecie wartości i o pielęgnowaniu czegoś, co ty powiesz jeszcze zaraz, na pewno, na ile cię znam. Robisz taką minę, jakbyś nie wiedział, że chodzi o pielęgnowanie życia wewnętrznego. Ty zawsze tak o tym mówisz, to jest bardzo piękne moim zdaniem. To powiesz coś.

Mikołaj Foks: Coś powiem, tak. No, no to najpierw o tych wartościach, że że dla mnie to jest bardzo o nie tylko, ale bardzo o wartościach. To znaczy, że że jednak mamy jakieś wartości, którymi się w życiu kierujemy, czy to będzie, nie wiem, uczynność, dobroczynność, czy to będzie właśnie wiara, czy to będzie jakaś, nie wiem, relacje, miłość, rodzina. No to jest dużo rzeczy. Sprawiedliwość, nie wiem, czy czy czy jakieś jeszcze inne. Miałem kiedyś taki bardzo fajny zestaw wartości, chyba z 250 tam było. A w dzisiejszych czasach to nawet można zadać pytanie, nie? Czatowi albo Gemini, albo tam Copilotowi. Wymień mi wartości. Albo poprosić, przeanalizuj to, co tutaj napisałem, albo powiedziałem. Powiedz mi, jak myślisz, jakie są moje wartości. I się nad tym zastanowić, jakie są moje wartości i na ile ja po prostu żyję zgodnie z tymi wartościami. Bo jeżeli jest tak, że ja jestem w takim kołowrotku, w którym absolutnie nie jestem w stanie realizować moich wartości. Załóżmy, że tymi wartościami jest, że taką wartością jest właśnie rodzina. A ja bardzo dużo jestem w pracy. Czyli właściwie ciągle mówię mojej wartości „nie”. Tak. No to no to jest odcinanie swoich własnych zasobów. Także znajdywanie znów tych mikro rzeczy, nie? Jeśli nie można dużych. Jak tu troszkę bardziej, nie może od razu w 100%, ale trochę bardziej żyć w zgodzie z tym, co jest wartością, którą uznaję za wartość.

Mikołaj Foks: Tutaj mówiąc o tej duchowości, to ja osobiście mam taki kłopot właśnie w tym kontekście mikro. Łapania tych mikro chwil, bo wydaje mi się, że ktoś, kto zaniedbał swoją duchowość, albo w ogóle nigdy w ten obszar nie wszedł na przykład, nie? I i i w ogóle na etapie takiego odzyskiwania kontroli nad sobą, czy tego podawania tlenu, w ogóle powie „no ale to ja tego nie robię”, albo w ogóle nie nie wiem, o czym wy teraz mówicie. To wydaje mi się, że każda rada właśnie „zrób coś takiego w tym obszarze mikro” będzie trochę taka ocierała się o banał, bo wydaje mi się, że w tym obszarze jednak kluczowe jest, żeby troszkę sobie ten temat najpierw przemyśleć, a później dopiero zacząć go robić.

Mikołaj Foks: I ja mam tutaj taką trudność, nie? Jakby w szukaniu, co można zrobić. Bo znaczy szczęście jest takie, że każde z nas, czy większość ludzi w ogóle, a czy w Polsce, czy nie tylko w Polsce, o jakąś formę duchowości się otarła. Że to też nie jest tak, że ten obszar nie istnieje. Albo otarła się w książkach, albo w procesie wychowania i tak dalej. Więc wydaje mi się, że na poziomie takiego podania tlenu, to ja bym chyba tylko podpowiedział, żeby raczej nie otwierać tego obszaru, że teraz to wiesz, pojedź gdzieś tam do lasu, do Tybetu, czy gdzieś i zacznij szukać prawdziwego siebie. I i i tutaj przede wszystkim, i dopóki nie znajdziesz, to w ogóle się tym nie zajmuj. Tylko raczej poszedłbym na skróty i powiedział „dobra, czy jest w twoim doświadczeniu jakaś taka rzecz, którą już kiedyś robiłeś dla swojej jakkolwiek rozumianej duchowości?” Może tego ktoś nie nazwał duchowość, ale żeby głębiej pomyśleć, żeby pobyć samemu ze sobą. No w psychologii to się często nazywa dotrzeć do swojego prawdziwego ja, cokolwiek to znaczy. Ale czy miałeś, miałaś taką praktykę, czy technikę, która kiedyś ci służyła?

Mikołaj Foks: I ktoś powie „wiesz co, no kiedyś to mi na przykład rzeczywiście w takich trudnych chwilach to ja lubiłem sobie pójść i i posiedzieć samemu ze sobą.” Po prostu gdzieś w ciszy, gdzieś po prostu zebrać myśli. To zacznij to robić. Znajdź na to czas. Ktoś inny powie „no w Polsce mamy duży duży odsetek katolików, czy czy w ogóle chrześcijan”. Ktoś powie „no to w kościele”, tak? Okej, no to może znajdź na to czas. A ktoś inny powie „no nie, dla mnie to wtedy właśnie wyjście do lasu. Zawsze takie na łono przyrody. Mieszkałem blisko lasu, mieszkałam blisko lasu i zawsze w takich trudnych chwilach to dla mnie ważne było pójść do lasu, złapać kontakt z przyrodą.” Okej, no to znajdź na to czas, nie? Żebyśmy tutaj nie nie nie nie wchodzili w to. Ja przynajmniej nie chciałbym tutaj wchodzić w takie objaśnianie tej duchowości. Skoro szukamy podawania tlenu, to ja bym chyba po prostu zaprosił do tego, że znajdź ze swojej historii coś, co masz takie wspomnienie, że to cię budowało, dawało ci takie wytchnienie i spróbuj to zrobić raz na jakiś czas, nawet w tym takim natłoku spraw codzienności, przytłaczających spraw codzienności.

Marcin Kwieciński: Wiesz co, mam kilka rzeczy, które wydają mi się być dość konkretne, które tutaj chciałbym powiedzieć. Znaczy po pierwsze to taka, że z duchowością to jest moim zdaniem, to już tak dawne moje przemyślenie, że jest jak ze sportem. To znaczy, jeżeli wiesz, w dzieciństwie cię nie nauczyli sportu, to znaczy nie chodziłeś na jakąś tam drużynę, nie wiem, koszykówki, siatkówki, piłki nożnej, czegokolwiek innego, to nagle wskoczenie w tryb sportowy, mając lat, nie wiem, 30, może być po prostu trudne. No bo po co mi ten sport? On jest niepotrzebny, tylko się człowiek poci i potem brzydko pachnie. Ale dzisiaj coraz bardziej rozumiemy, prawda? Bo pokazuje nam też świat, jaką to ma wartość. Nasz świat też coraz bardziej pokazuje, że duchowość ma wartość. Nie tak jak, może nie jeszcze nie tak mocno jak sprawy fizyczne, ale więc to po prostu, jeżeli to jest trudne, to to to będzie trudne. To jest pierwsza rzecz i jakby żeby się tym nie przejmować, po prostu pójść dalej.

Marcin Kwieciński: Druga rzecz jest taka, że duchowość to jest też dla mnie coś, co można by było spróbować nazwać. Ja bym tak spróbował to nazwać, że to jest jakby przekroczenie siebie. To znaczy przekroczenie takiego siebie jak zwykłego zwierzaczka, prawda? Że muszę zjeść, pójść do toalety, spać i tak dalej. To znaczy i to jest przecież ten świat wartości, o którym mówiłem, prawda? To jest przecież to, że my siebie przekraczamy, bo ludzie, nawet żyjąc tymi trzema, prawda? Tak, bo to tak się utarło, że tam Bóg, honor, ojczyzna, nie? Jak ktoś coś robił dla ojczyzny, to jakby robił ponad siebie, mhm, żeby w pewnym sensie tam siebie odnaleźć w tym.

Marcin Kwieciński: Więc więc duchowość dla mnie to jest ponad siebie, czyli jakby wejście w siebie, zastanowienie, co ja czuwam i tak, to jest trochę ponad siebie. Więc to jest to jest kolejna kolejna sprawa. Chciałbym zrobić taką polecajkę jednak, taką nie mikro polecajkę, ale ale coś bardzo konkretnego. Chyba myśmy wtedy też to polecali, ale jeśli ktoś szuka duchowości areligijnej, to ja myślę, że całkiem niezłe i bezpieczne są kursy MBSR, czyli Mindfulness Based Stress Reduction, tak? Czyli takie kursy po prostu jakby medytacji mindfulness, one tam trwają chyba 10 spotkań, które po prostu pokazują, w jaki sposób jakby zatrzymać się samemu ze sobą. I to jest takie 10 spotkań, 10 tygodni i i no po prostu trochę złapać siebie właśnie głębiej gdzieś tam, więc myślę, że to jest całkiem ciekawe.

Marcin Kwieciński: A rzeczywiście, tak jak powiedziałeś, jest ten kontekst katolicki w Polsce i ja znam dużo osób, niekoniecznie specjalnie wierzących, znaczy może teraz już tak, które doświadczyły czegoś, co znamy jako rekolekcje ignacjańskie, gdzie jest dużo właśnie medytacji, spotkania ze sobą, takiej duchowości, no nie tylko religijności, czy też może może religijność tam nie jest aż tak ważna jak duchowość, które myślę, że bardzo, bardzo trzeba polecić, bo są po prostu świetne.

Marcin Kwieciński: No i ostatnia rzecz, jest cała lista, nie? Ale zaraz ci oddam głos. Usłyszałem ostatnio taką historię, bardzo piękną, jak to był pewien rabin, który miał syna. I ten syn każdego ranka wstawał, odrabiał wszystkie lekcje, wszystkie zadania, które które miał do zrobienia i wybiegał do lasu. I tam siedział cały dzień i wracał dopiero wieczorem. No rabin był bardzo zadowolony ze swojego syna, no bo ten syn jednak odrabiał wszystkie lekcje, wszystko, no we wszystkim był, czy obowiązki domowe i potem, no a potem był gdzieś w lesie. No ale po jakimś dłuższym czasie nieco się zaniepokoił, mówi „co ten syn tam w tym lesie robi?” Więc postanowił, że zapyta. Przybiega ten syn i mówi „no gdzie byłeś synku?” No to byłem w lesie. A co ty tam robiłeś? O, ja tam spotykałem się z Bogiem. No to rabin się ucieszył, no dobrze wychowany syn wie, że tam właśnie z Bogiem ma się spotykać. No ale troszkę go to tak zaniepokoiło, że on siedzi w tym lesie, więc jak to rabin, prawda, mówi, znawca, mówi „no synu, ale wiesz, no Bóg wszędzie jest taki sam i w domu, i w lesie, i w synagodze. No Bóg wszędzie jest taki sam.” A syn mu na to odpowiedział „hmm, tak tato, ale ja nie wszędzie jestem taki sam. Warto szukać miejsc na spotkanie czegoś więcej, specjalnych dla nas, gdzie nie jesteśmy tacy sami jak gdzie indziej.”

Marcin Kwieciński: Świetna puenta tego obszaru. I tak sobie myślę, że lądując już w tym naszym odcinku dzisiejszym, może byśmy jeszcze popatrzyli, bo właśnie pokazaliśmy, powiedzieliśmy naszym słuchaczom tutaj o tych różnych obszarach, tak? Fizycznym, intelektualnym, emocjonalnym, duchowym. Może na koniec byśmy postarali się znaleźć jakieś takie protipy, takie co dla ciebie, Mikołaj, i też ja się spróbuję coś w tym tutaj podzielić, jest takim protipem, co jednak ułatwia robienie tych czterech rzeczy. Bo też sobie wyobrażam, że ktoś posłuchał tego i powiedział „o rany, panowie, no fajnie, może i ważny obszar, ale ja tu kurczę słucham tego podcastu, bo nie mam czasu w rodzinie.” A tu i fizyczność, i intelektualność, i emocjonalność, i jeszcze duchowość. To jak to wszystko ogarnąć, żeby jednak podać sobie ten tlen? Masz jakiś protip?

Mikołaj Foks: Wiesz co, no no mój protip to jest taki, żeby po pierwsze nie nie brać wszystkiego, tylko w ogóle jeżeli jest jakaś jedna rzecz, która dzisiaj cię zainspirowała, to właśnie tą jedną rzecz sobie weź. I jeżeli widzisz, że możesz ją realizować, to jest pierwsza sprawa. Po co podajemy cztery obszary? Moim zdaniem podawanie czterech obszarów to jest trochę tak, jak jakby człowiek potrzebował wiedzieć, że wokół Polski jest nie tylko, nie wiem, są tylko Niemcy, ale są też inne kraje, są Czechy, Słowacja, prawda, Ukraina, Białoruś, Litwa i i jest też Rosja. W pewnym sensie jest Szwecja, prawda, no bo tam przez morze. I w każdą z tych stron można pojechać. I też nie o to chodzi, żeby teraz wszędzie pojechać na raz, ale żeby mieć świadomość, że a ja już tu już byłem w tym miejscu, a jeszcze są inne opcje. Czyli zobaczyć, że że żeby rzeczywiście poszukać takich mikro przestrzeni dla siebie do regeneracji, nawet z tym właśnie specjalnie w tym obciążeniu, to co mówiłem, prawda, żeby pozwolić sobie pić tę kawę spokojniej, albo zadzwonić po prostu do przyjaciela, albo naprawdę wrócić, nie wiem, tym autobusem, albo pójść na spacer, ale właśnie w jakiś sposób nawet praktyczny, nie? Pójść na małe zakupy na piechotę. I po prostu zobaczyć, że, wiesz, ja miałem tak, to będzie taka mała historyjka o sobie, ja miałem kiedyś takie wakacje, a zresztą kiedyś się jakiś tekst o tym napisałem, w których miałem wszystko, ale w ogóle nie odpocząłem, bo głową byłem gdzie indziej. nie I jeszcze to jedno, a drugie, nie miałem tam w czasie tych wakacji relacji z przyjaciółmi, mhm które mnie karmią. Czyli nie miałem wszystkiego, ale jak znam te obszary, to mogę sobie się zorientować, czemu ja w ogóle w ten weekend nie odpoczywam. Niby jest święty spokój, a ja w ogóle nie odpocząłem. No i to jest dla mnie o tym, nie? Łapać sobie jedną rzecz. To jest trochę o mnie, a jak to u ciebie wygląda?

Marcin Kwieciński: Dla mnie takim protipem, który może być pomocny, żeby właśnie znajdować na to czas, mimo że tego czasu nie mamy albo nam brakuje, to jest robienie tego wspólnie. Bo ja jestem ogromnym zwolennikiem łączenia tych obszarów, bo jak my sobie to rozbijemy tak na części składowe, to to może być przytłaczające. Jak jeszcze do tego dodamy, że ja to wszystko ja muszę zadbać, no bo przecież właśnie tu jednak weź odpowiedzialność za swoje życie, za swoją rodzinę, to to jeszcze będzie bardziej przytłaczające. A fajnie jest się tym podzielić i robić to wspólnie z innymi ludźmi i robić te obszary wspólnie. Już tłumaczę, o co chodzi. Często jest tak, że jednej osobie na przykład łatwiej jest wymyślać różne na przykład wydarzenia i różne aktywności, a innej osobie jest na przykład łatwiej zadbać o tę część, dajmy na to, empatycznej rozmowy. No i teraz niech każdy zrobi swoje. Przegadać to warto w rodzinie i powiedzieć „o słuchaj, skoro ty tutaj organizujesz, masz taki talent do organizacji różnych wydarzeń, to to może zróbmy tak, że że że że właśnie to ty zadbasz o to, żebyśmy w tym naszym rodzinnym czasie no mieli też tak, że raz na jakiś czas skorzystamy właśnie z jakiegoś dobra z kultury albo spotkamy się z przyjaciółmi albo gdzieś gdzieś wyjdziemy razem. A ja na przykład zadbam o to, żebyśmy mieli też czas na refleksję i na przykład na to, żeby też w tym zabieganiu porozmawiać o ważnych rzeczach.”

Marcin Kwieciński: To jest jakby, właśnie poszukajmy, to też nie muszą być ludzie z naszej rodziny, to mogą być nasi przyjaciele, znajomi. Skoro widzimy, że nam jest trudno teraz, taki sezon mamy życia, że nam trudno utrzymywać relacje, to to może poprośmy tych naszych znajomych. „Słuchajcie, nam jest ciężko coś zorganizować, ale chętnie pojawimy się, jeżeli zostaniemy zaproszeni. Czy możecie w nas tutaj w tym wspomóc, że że to jednak wy będziecie bardziej pilnować tego takiego spotkania, żebyśmy wyszli gdzieś razem na koncert, do teatru czy czy na planszówki, a może, że właśnie, że się napijemy kawy w spokoju? Dla nas to będzie też świetna okazja, żeby wyrwać się z tego takiego kołowrotka codzienności.” Więc to jest jakby robienie tego wspólnie. A łączenie tych obszarów, no to jest takie kreatywne szukanie, jak można pewne rzeczy połączyć. No najłatwiej przychodzi takie połączenie fizyczności ze spotkaniem ze znajomymi. Zamiast po raz kolejny się spotykać w domu, to może umówmy się na rowery, albo na hulajnogi, albo po prostu na wspólny spacer. Łączymy fizyczność z relacjami. Czy właśnie to, co tutaj już mówiliśmy, skoro mam coś załatwić na mieście, jakieś obowiązki, to połączę to na przykład z dobrą rozmową telefoniczną, albo z kimś bliskim, albo właśnie pójście tam piechotą, żeby zrobić te dodatkowe kroki. Więc takie kreatywne szukanie, jak te obszary mogą się wzajemnie przenikać i uzupełniać, żeby można powiedzieć, maksymalizować to, że robimy kilka rzeczy naraz. Ale nie z naciskiem, że musimy to robić, żeby teraz wycisnąć jak najwięcej tych technik, tylko właśnie poszukać takiej zbalansowanej synergii.

Mikołaj Foks: Ja nie mam nic do dodania. Szukajmy jej, tej synergii.

Mikołaj Foks: Nasze odcinki się robią ostatnio dłuższe niż w poprzednich sezonach. Mamy nadzieję, że to nam, ja mam nadzieję, że to wam bardzo nie przeszkadza i że udaje wam się dosłuchać do końca i wyciągnąć z tego coś dla siebie. No i słuchajcie, jak podamy tlen, to zejdziemy z SOR-u i zajmiemy się leczeniem szpitalnym i kto wie, może właśnie wtedy więcej będzie takich tak zwanych konkretnych konkretów, co po czym, jak kiedy układać. No i może to jest to, na co najczęściej się czeka, ale mam przekonanie, że bez też jakiegoś takiego zmieniania swojego własnego podejścia, no tak jak Marcin mówiłeś dziś na początku odcinka, nie gdzieś tam w dziesiątej minucie, że no że to po prostu tu tu tu jest chyba najważniejsze, żeby zmienić swoje myślenie, a potem dojdą narzędzia.

Marcin Kwieciński: Tak jest. Dziękujemy, drodzy słuchacze, za pobyt na SOR-ze. Zarejestrowaliśmy i posortowaliśmy, wybraliśmy te najważniejsze rzeczy do ogarnięcia w pierwszej kolejności. Zatamowaliśmy, mamy nadzieję, zatamowaliśmy krwotok, ugasiliśmy najważniejsze pożary. Dziś zadbaliśmy o zasoby, powiedzieć staraliśmy się podpowiedzieć wam, jak niewielkim wysiłkiem odzyskać zasoby w rodzinie, właśnie będąc w takiej sytuacji przytłoczenia.

Marcin Kwieciński: Wyszedł nam z tego taki trzyodcinkowy, myślę, że nawet można by się pokusić, że jest to takie trzyodcinkowe mini szkolenie, więc zapraszamy do tego, żeby sobie całą trylogię posłuchać. Jeżeli to wam służy, to prosimy, żebyście podali informacje o tej trylogii dalej. Przypominamy też, że są materiały dodatkowe do tego sezonu. One są dostępne pod adresem ogarniachaos.pl/zarządzanieczasemwrodzinie. Zapraszamy, żeby je sobie pobrać. Tam przygotowaliśmy dla was takie dodatkowe materiały, które pozwolą wam wprowadzić to, o czym mówimy tutaj, w życie.

Marcin Kwieciński: No i zapraszamy już od następnego odcinka do naszego szpitala, do leczenia szpitalnego, gdzie przyjrzymy się, jak teraz już tak w trochę większym spokoju zacząć pewne rzeczy leczyć w tym obszarze zarządzania czasem rodzinnym. Pomyślałem, że to jest trochę przytłaczające ten szpital, teraz tak pomyślałem, ale pomyślałem, że jest też ten szpital w Zielonej Górze chyba, nie? Czy jaki cyrk to był w tym serialu?

Mikołaj Foks: To nasz będzie jeszcze lepszy, słuchajcie. Nasz będzie taki pozytywny, gdzie naprawdę nie będzie tych starych obdrapanych białych ścian, tylko tylko będzie tak naprawdę, u nas to będzie naprawdę dobry szpital. To będzie ośrodek taki bardziej rozwojowy.

Marcin Kwieciński: Tak, czyli taki bardziej klimat z szpitala New Amsterdam, który może właśnie tutaj też dla wielbicieli seriali się gdzieś skojarzy. Tak, to będzie fajne doświadczenie.

Marcin Kwieciński: Dziękujemy za dzisiaj. Żegnają się Mikołaj Foks i Marcin Kwieciński. Do usłyszenia.

Mikołaj Foks: Do usłyszenia.

Marcin Kwieciński: Ogarnij chaos.

Stworzone w serwisie interankiety

💬 Porozmawiajmy

Zapraszam Cię do dyskusji w komentarzach na temat tego odcinka.

Leave a Reply