🎙️068: Jak szybko przejąć kontrolę nad największymi pożarami w rodzinie?

W sześćdziesiątym ósmym odcinku podcastu “Ogarnij Chaos®” rozmawiamy na temat gaszenia rodzinnych pożarów. Podpowiadamy które sprawy trzeba zaopiekować w pierwszej kolejności, a które można odłożyć na później.

Zapraszamy do posłuchania!

Pobierz materiały dodatkowe do podcastu:
https://ogarnijchaos.pl/zarzadzanieczasemwrodzinie

Zapraszamy do posłuchania!

(jeżeli nie widzisz powyżej odtwarzacza podcastu kliknij w ten link)

Podcast jest dostępny również na Youtube:

🎧 Podcast dostępny również na platformach:

Spotify
Spreaker
Apple Podcast

UWAGA:

Treści prezentowane w tym podcaście nie mają charakteru porad medycznych, a autorzy podcastu NIE posiadają uprawnień lekarzy medycznych. NIE posiadają również tytułów naukowych w randze doktora. Wszelkie odniesienia do świata medycznego  mają jedynie charakter konwencji artystycznej sprzyjającej łatwiejszemu przyswojeniu prezentowanej wiedzy.

Jednocześnie informujemy, że usługi świadczone w ramach projektów „Ogarnij Chaos®” oraz Zawód ojciec mają charakter szkoleniowy, są wykonywane profesjonalnie i służą usprawnieniu efektywności osobistej zarówno w pracy jak i w życiu prywatnym Klientów.

Transkrypt

Marcin Kwieciński: Ogarnij. Chaos. Podcast o tym, jak wyjść z przepracowania i zacząć robić to, co naprawdę ważne.

Mikołaj Foks: Marcin Kwieciński i Mikołaj Foks. Witamy w kolejnym odcinku podcastu Ogarnij Chaos. Jak już dobrze wiecie, bo zapewne słuchaliście poprzedniego odcinka, tym razem zajmujemy się zarządzaniem czasem w rodzinie. W tym sezonie wykorzystujemy najlepszą możliwą synergię, jaka między nami jest. Marcin, ekspert produktywności. Ja zajmuję się ojcostwem i rodzicielstwem. No a rodzina to miejsce, w którym jest bardzo, bardzo dużo spraw i często też bardzo dużo chaosu.

Mikołaj Foks: Pomyśleliśmy sobie kiedyś z Marcinem: „Kurczę, napiszmy o tym książkę”, ale przecież umiemy w podcasty, więc nagrywamy podcast, a książka, kto wie, może kiedyś. Na pewno, jeśli lubicie papierowe, elektroniczne czy fizyczne, ale papierowe materiały, to zanim ta książka się pojawi, jeśli w ogóle się kiedyś pojawi, możecie sobie już teraz kliknąć w opis do tego odcinka i już teraz pobrać dodatkowe materiały, które załączamy. Załączamy do każdego odcinka.

Mikołaj Foks: No i przypominając, jesteśmy, słuchajcie, na SOR-ze. Na SOR-ze, czyli w miejscu, gdzie ratujemy nasze rodziny. Właściwie to jest może ROR, bo to jest rodzinny oddział ratunkowy. Rozmawialiśmy w poprzednim odcinku o triazżu, czyli o tym, jak przyjeżdżamy na ten SOR i jak się sortuje pacjentów, a dzisiaj porozmawiamy o kolejnym kroku.

Marcin Kwieciński: Tak jest.

Mikołaj Foks: Tematem dzisiejszego odcinka jest, jak szybko przejąć kontrolę nad największymi pożarami w rodzinie.

Marcin Kwieciński: I rzeczywiście triage doprowadził nas do tego, że my zidentyfikowaliśmy, które tematy wymagają natychmiastowego działania.

Marcin Kwieciński: I tak jak na SOR-ze, w pierwszej kolejności trzeba zaopiekować to, co rzeczywiście zagraża naszemu życiu, czyli przede wszystkim krwotoki, również te wszystkie kwestie związane z zawałami, udarami. No i pewnie lekarze tutaj mogą powiedzieć: „Co jeszcze, co jeszcze?” Tak my potrzebujemy zidentyfikować te najważniejsze pożary, bo może być ich dużo, ale nie wszystkie wymagają natychmiastowego działania. Jeśli słuchacie tego odcinka usłyszawczy wcześniej, poprzedni odcinek, to super. I mamy nadzieję, że macie swoją listę, o której rozmawialiśmy w poprzednim odcinku. Jeśli nie, no to oczywiście możecie słuchać, ale większe zrozumienie tego, co nastąpi teraz, zdecydowanie większe, będzie, jeżeli wrócicie najpierw do poprzedniego nagrania. Są kluczowe rzeczy do zrobienia.

Mikołaj Foks: Myśmy mówili o tym, w jaki sposób je sobie wyłuskać i żeby je sobie wyłuskać, żeby je sobie też podkreślić na czerwono. Marcin mówił o tym, że dobrze, żeby to było tych rzeczy pięć. Oczywiście to jest jakaś liczba taka dająca jakiś pogląd sprawy. To chodzi po prostu o to, żeby wszystkiego w swoim życiu nie zaznaczać na czerwono, bo to jest po prostu nie do ruszenia. Lubię taką metaforę o słoniach. Może nawet ona się już pojawiła w którymś z odcinków podcastu. No jak jak wypuścić słonie z wielkiej zagrody? No odpowiedź? Po kolei.

Mikołaj Foks: Przez bramę słonie przechodzą po kolei. Wszystkich. No nie przepuścisz wszystkich naraz.

Mikołaj Foks: No stratują zagrodę. Więc po prostu te słonie rozgryzamy po kolei, a nawet rozkładamy je na czynniki pierwsze. Zajmijmy się najpierw trąbą, a na końcu ogonem. No dobrze. To jak my to będziemy robić dalej?

Marcin Kwieciński: No właśnie. Ja myślę, że zacznijmy może od takiego przyjrzenia się, co w ogóle jest tym pożarem, który wymagałby zajęcia się w pierwszej kolejności.

Marcin Kwieciński: Czyli co w zasadzie moglibyśmy zakwalifikować jako przypadki, które wymagają natychmiastowego działania. Mi oczywiście w pierwszej kolejności przychodzi na myśl wszystkie kwestie związane rzeczywiście z zagrożeniem życia i zdrowia. Czyli właśnie jakieś nagłe wypadki, rzeczywiste krwotoki, złamania, konieczność właśnie rozwiązania sytuacji. Wydarzyło się coś bardzo takiego dramatycznego i potrzebujemy zaopiekować właśnie bądź wręcz ratować życie, albo zaopiekować zdrowie. No bo wydaje się, że to jest jakby absolutny priorytet. Tu może rzeczywiście w pierwszej kolejności po prostu trzeba 112 i ratujemy, bądź samemu na tym rzeczywistym SOR-ze się pojawić.

Mikołaj Foks: Wiesz co, ja myślałem, że ty powiesz co innego. Myślałem, że powiesz ze względu na swoją specjalność, że powiesz o pracy, że rzeczywiście jest często tak, że wiesz, no w domu mnóstwo spraw, ale wracasz od nie wiem, 21:00, bo masz nadgodziny, bo jest ciężko, wracasz bez siły i że o tej rzeczywistości zawodowej będziesz mówił i że po prostu sprytnie odeślesz naszych słuchaczy do sezonu czwartego, w którym o tym więcej mówimy, a ty proszę bardzo o o zdrowiu.

Marcin Kwieciński: I wiesz, ja myślę, że oczywiście praca jest tutaj też bardzo ważna i rzeczywiście no jest tak, że potrzebujemy tej pracy, żeby mieć też z czego żyć. I ale wiesz, też mnie się wydaje, że no nie zawsze. Wiem, że sytuacje są bardzo różne, ale można się temu też przyjrzeć, że bywa tak, że że siedzimy w tej pracy nie zawsze dlatego, że ta praca tak bardzo chce, żebyśmy tam siedzieli, tylko że my nie stawiamy granic i my chcemy tam siedzieć. Albo po to, żeby nie wiem, zadowolić współpracowników, albo żeby uciec od rodziny. No czasem są jakieś też inne takie powody psychologiczne, dlaczego tak tak tam długo jesteśmy.

Mikołaj Foks: Ale ja chciałem się odnieść do tego, co ty powiedziałeś o tym zdrowiu, bo wiesz, ja uważam, że w ogóle w kryzysach rodzinnych, co może zabrzmieć trochę tak dziwnie, w ogóle zdrowie nie jest problemem. Hmm To znaczy, ono tutaj też bywa tak, prawda, że się odzywa jakaś psychosomatyka, że no może nie wiem, czy tam skaleczenie, czy wypadek na trampolinie, czy coś w tym stylu, ale jakieś bardziej przewlekłe choroby, nie wiem, mogą się wiązać ze stresem, z jakimiś takimi trudem po prostu codzienności.

Mikołaj Foks: Natomiast większość rodziców, czy w ogóle ludzi, myślę, że jak wiesz, naprawdę dojdzie do wypadku, to doskonale wie co robić. To znaczy, my bardzo łatwo potrafimy rzucić wszystko i po prostu powiedzieć: „Sorry, nie ma mnie w pracy, bo nie wiem, moje dziecko złamało nogę i po prostu robię to.” Gorzej jest z takimi tematami, które są naprawdę bardzo ważne i one są trochę jak… Myśmy w poprzednim odcinku użyli takiej… Ja do tej metafory mówiłem zębów, nie? Że no bo zęby bardzo długo nas nie bolą, mimo że wymagają jakiejś naprawy. I myślę, że o wiele trudniejsze są takie tematy w tym zestawie tematów rodzinnych i my zaraz je sobie spróbujemy trochę wylistować, które nie są takie oczywiste.

Mikołaj Foks: No bo jak pęknie ci rura u twoja i zaleje sąsiada, no to all hands on deck, prawda? I ręce na pokład i naprawiamy. Ale są takie obszary w naszym życiu, które się mówi: „A to jutro”, ale to jutro trwa już trzy lata. I tam się robi bagno i trudność, która potem jest… No bardzo trudno to jest posprzątać. Bardzo trudno to jest posprzątać.

Marcin Kwieciński: Ogarnij. Chaos.

Marcin Kwieciński: Ja bym chciał to pociągnąć trochę, bo rzeczywiście jakby to, co powiedziałeś, szczególnie w tych kwestiach zdrowotnych, to myślę, że jest tak, że w zasadzie w momencie, kiedy wypadek się pojawi i rzeczywiście jest zagrożenie życia i zdrowia, to to to z tym nie dyskutujemy i nawet właśnie znajdujemy te siły, pomimo że jesteśmy zmęczeni. Otoczenie jest w stanie nas zrozumieć: „A no wydarzył się wypadek, wiadomo, leć do tego, leć to ogarniaj”, prawda? I jakby też ci nasi współpracownicy, szefowie też to zrozumieją.

Marcin Kwieciński: Natomiast wiesz, ja o tym powiedziałem z takiej perspektywy, bo czasem tych wypadków w danym okresie może się zdarzyć wyjątkowo dużo. I one się zdarzają. Są takie okresy, gdzie po prostu nie mamy do czynienia tylko z jednym wypadkiem raz na rok, ale akurat się parę rzeczy kolejkuje. I powiedziałem o tym, że to jest takie natychmiastowe, żeby też uspokoić i jakoś wziąć na radar to, że no tak się może zdarzyć. Żeby nie ciosać sobie tutaj kołków na głowie na takiej zasadzie, że „o rany, znowu mi się coś wydarzyło i teraz ja już nie daję rady”. No pewnie możesz być zmęczony, zmęczona, ale właśnie to działanie na SOR-ze tak, w pierwszej kolejności ogarniamy te tematy, które są absolutnie kluczowe, natychmiastowe i godzimy się.

Marcin Kwieciński: Ja wiem, że to łatwo mi jest powiedzieć, a bardzo trudno wprowadzić w życie, ale godzimy się z tym, że jeżeli my decydujemy się właśnie ratować te sprawy wypadkowe, to nie zawsze musi być też zdrowie, bo to może być właśnie pęknięta rura, to automatycznie podejmujemy decyzję, że jednak inne tematy będą leżały niezaopiekowane. I warto tu sobie włączyć takie myślenie, że tak, ja teraz zdecydowałem się rozwiązywać te najbardziej palące problemy i wszystkimi szkodami, które z tego wynikną, zaniedbaniami zajmę się w drugiej kolejności. Żeby zdjąć z siebie to takie ciśnienie, a widzę mnóstwo ludzi, którzy właśnie tu sobie robią ciśnienie. Tu ratuje dzieci, tu ratuje, naprawia samochód, bo ten samochód jest potrzebny, bo jutro trzeba gdzieś pojechać. Tu jeszcze właśnie jest jakieś nagłe zakupy, bo się coś przypomniało, że absolutnie jak ich nie zrobimy, to naprawdę właśnie na przykład wycieczka się nie uda i jest to ciśnienie, a ktoś jeszcze sobie dokłada ciśnienia: „o rany, bo teraz właśnie to znaczy, że mieszkania nie posprzątam”. Albo: „ja jeszcze powinienem posprzątać mieszkanie, a jeszcze muszę ugotować obiad, a jeszcze muszę, wypadałoby, żeby mamę albo tatę gdzieś tam odwiedzić”. I sobie ludzie sami robią takie ciśnienie, że właśnie próbują robić te rzeczy z kategorii B i C, pomimo tych takich natychmiastowych, które no są siłami wyższymi i wymagają zaopiekowania. Więc z tego powodu chciałem jakoś to szczególnie położyć.

Mikołaj Foks: Wiesz co, to nie wiem, czy to mówić, ale już trudno, powiem. Powiedziałeś o tym, jak ktoś biadoli, nie? Że „a nie daję rady” i tak dalej. I wiesz co, pomyślałem sobie, że że to jest chyba ważne, żeby o tym powiedzieć. Żebyśmy dali sobie prawo biadolić. Bo przecież to, że ktoś biadoli i mówi „nie dam rady”, to wcale nie oznacza, że on nie da rady. Bo przecież on właśnie daje radę. Tylko to jest, żeby to przetłumaczyć na język, prawda? Co w tym jest, nie? No jest mi bardzo ciężko, ledwo daję radę. Wiele rzeczy odpuszczam, bo już nie potrafię, żeby wszystko spiąć. I wiesz, myślę, że to jest po prostu też ważne, bo może właśnie nasi bliscy, nasi, nie wiem, nasza żona na przykład, niech będzie, tak? Właśnie tak mówi, że „o już nie daję rady” i żeby po prostu pozwolić jej nie dawać rady. Mówić, że nie daj rady, bo to jest też rodzaj takiego po prostu wentylowania swoich emocji.

Mikołaj Foks: I myślę, że w ogóle w tym zarządzaniu takimi sytuacjami, prawda? I odpowiedzią na to pytanie, które my dzisiaj sobie stawiamy, jak szybko przejąć kontrolę nad największymi pożarami w rodzinie, to jest to, żeby sobie pozwolić, no żeby być w tym, kim my naprawdę jesteśmy. I że ciężko tu będzie być tak, wiesz, stuprocentowo ze stali, prawda? I może to jest też moment, prawda? Żeby powiedzieć o tym, że warto to robić też nie w pojedynkę. I może o tym zaraz powiemy więcej. Ale jeśli ja słyszę pytanie, jak szybko przejąć kontrolę nad największymi pożarami w rodzinie, to w pierwszej kolejności myślę sobie, że muszę wiedzieć, które pożary są największe. Straż pożarną, jak mam więcej pożarów niż zastępów, tak sobie to wyobrażam. Muszę zapytać kolegę, który jest strażakiem, czy na pewno tak jest. Ale wydaje mi się, że się wysyła najpierw do tych pożarów, które najbardziej zagrażają, mogą się najbardziej rozprzestrzenić, czy mogą największą szkodę wywołać. Tak się spodziewam, że tak jest. Tak w każdym razie chyba tu musimy zrobić.

Marcin Kwieciński: Więcej, tu jeszcze wrócę do trajażu. Trajaż najbardziej taki dramatyczny, który się rozgrywa, jeżeli właśnie mamy więcej niż jesteśmy w stanie przerobić, to jest również nadawanie koloru czarnego. Czyli świadome zrezygnowanie z ratowania pewnych spraw, bo wiemy, że one nie rokują zbyt dobrze. Znaczy, że nie rokują po prostu na wyleczenie i nie opłaca się tam alokować zasobów. Przekładając na metaforę strażacką, to jest taka brutalna decyzja: tego nie gasimy, bo jednak musimy ugasić tych, którzy którzy są najważniejsi. Nie wiem, jak jest w straży pożarnej, wiem, że w medycynie, w trajażu ratownicy również nadają kolor czarny, jeżeli jest przypadków za dużo. I to też warto sobie popatrzeć, bo jeszcze ja wrócę do tych takich kumulacji, że czasami właśnie trzeba podjąć decyzję, że pewnych rzeczy nie będziemy robić, mimo że one krzyczą. Ja nie mówię tutaj o sytuacjach zagrożenia życia i zdrowia, ale są takie, no wydaje się, że już naprawdę trzeba się nimi zająć i podejmujemy decyzję: „ja się jednak nie zajmę”. I właśnie niech ktoś inny się zajmie, niech ktoś inny ogarnie. Ja już tutaj nie dam rady i to jest jedna perspektywa.

Marcin Kwieciński: A druga perspektywa jeszcze z tymi takimi naprawdę nagłymi, która mi tu przychodzi, to jest taka, że my czasami, my bądź nasze otoczenie podbija sprawy takie, które nie są de facto pożarami, ale robią taką otoczkę, że my czujemy się jakby to był pożar. I tutaj właśnie też też warto sobie popatrzeć, zadać sobie takie pytanie: czy jeżeli ja się tym nie zajmę dzisiaj, to co złego się wydarzy? Jakie będą negatywne konsekwencje tego, że ja się nie zajmę tym pożarem dzisiaj? I to jest też takie pytanie, które nam czasem racjonalizuje. I się okazuje, że to wcale nie jest ta natychmiastowa, aktualna sytuacja, tylko coś, co może spokojnie poczekać, albo jest po prostu bliskie, ale ale jeszcze nie czymś, co musimy się w pierwszej kolejności zajmować.

Marcin Kwieciński: No myślę tyle o tych takich kwestiach pożarowych i takich najbardziej krytycznych. Może przejdźmy do tych, co co jednak warto robić, właśnie o tych, co ty powiedziałeś, tak? Czyli że i one się spiętrzają, spiętrzają, nie są tym zagrożeniem życia, ale też warto je zrobić w pierwszej kolejności.

Mikołaj Foks: Czyli dałeś tutaj pomysł na taką technikę, jak to, co sobie zaznaczyliśmy jako rzecz na już, na natychmiast, żeby jeszcze to sobie odsiać, takie dodatkowe siteczko. I to jest bardzo dobrze, bo po prostu łatwiej jest pracować wtedy, kiedy mamy jakby mniej rzeczy, prawda? Mniej znaczy więcej. Wtedy bardziej na tej konkretnej rzeczy można się skupić. Tutaj tak bardziej esencjonalnie działać, że nawiążę do książki „Esencjalista”, którą zresztą też polecaliśmy wcześniej w podcastach.

Mikołaj Foks: Przejdźmy sobie przez te obszary, a potem porozmawiamy o tym, co zrobić, kiedy już zidentyfikujemy konkretne działania i co zrobić, żeby przejąć nad nimi kontrolę. O tym, że mamy dużo w pracy, mówiliśmy. Sprawy edukacyjne dziecka. To może być temat, który może się spiętrzyć i może być takim tematem na już. Szczerze mówiąc, to jest raczej temat, który… Jeżeli tu rzeczywiście to wybuchło, to prawdopodobnie to wynika z tego, że długo się tym tematem nie zajmowaliśmy, że nie było jakby takiej naszej kontroli, w sensie no trzymania ręki na pulsie. To znaczy, że ten obszar był poza właśnie twoją metaforą, idąc radarem. I to myślę, że to może być taki temat do zajęcia się na już.

Mikołaj Foks: I od razu powiem dlaczego. Dlatego, że to to są rzeczy, no których się nie da zrobić na zapas. To znaczy, tego kwiatka nie da rady podlać na najbliższy miesiąc, prawda, jednym wiadrem wody. To po prostu trzeba będzie bardziej kropelkować. Więc to są takie sprawy, które które no zaczniemy już. Zrobimy jakiś pierwszy krok. Zrobimy jedno działanie.

Mikołaj Foks: Umówimy się, nie wiem, do na spotkanie z nauczycielem czy czy wychowawcą, tak? Czy pójdziemy do poradni pedagogiczno-psychologicznej, czy zamówimy książkę, z której będziemy pracować. No to jest rzecz, która rzeczywiście może tutaj być się dobrze wybijać na pierwszy plan, bo ona i tak będzie długofalowa i tak nam dużo czasu zajmie, więc im szybciej się zajmiemy, tym lepiej. No i ona nie będzie jakimś jednym wielkim, potężnym działaniem zajmującym, nie wiem, tydzień, prawda? Cały wyjmujący z życia.

Marcin Kwieciński: Mhm.

Mikołaj Foks: Dalej takim obszarem to są sprawy zdrowotne dziecka albo nasze. No i i tu to już właściwie ta sama analogia.

Mikołaj Foks: Albo to było coś, co żeśmy strasznie odkładali, więc no najwyższa pora się tym rzeczywiście zająć już. Albo to są rzeczy, które się wydarzyły, przypadki losowe i my by sami będziemy wiedzieli, żeby się tym zająć już. Myślę, że jedno i drugie dotyczy właśnie… Ta edukacja i zdrowie to jest rzeczywiście coś, co może nam spiętrzyć wiele obowiązków.

Mikołaj Foks: I w edukacji, i w zdrowiu możemy popatrzeć tak, że są pewne rzeczy, które wynikają z takiej ciągłości procesu. No właśnie, podjęliśmy decyzję, że dziecko chodzi do szkoły, to się wiąże z jakimś planem lekcji, chodzi na jakieś zajęcia dodatkowe, to też na nas nakłada jakieś zobowiązania, szczególnie jeżeli na przykład potrzebujemy to dziecko tam dowieźć. Ale są też sytuacje nagłe.

Mikołaj Foks: Nagle nauczyciel na przykład nas wzywa do szkoły, albo nagle ogłasza, że jest zebranie i po prostu na tym zebraniu trzeba się pojawić. I w zdrowiu jest bardzo podobnie. Czyli mamy te rzeczy, o których mówiliśmy, te nagłe, to już jakby nie wracam do tego, ale są takie rzeczy, gdzie są po prostu obowiązki rodzicielskie. My potrzebujemy zadbać o to, żeby dziecko miało odpowiedni przegląd, zadbać o szczepienia, tu nawet prawo na nas nakłada pewne obowiązki. I teraz, jeżeli my tym się nie zajmiemy, no to narażamy już nie tylko… Znaczy, oczywiście narażamy i zdrowie, ale też narażamy po prostu proces na to, że coś nie będzie działało, tak? Jakby właśnie, albo edukacja nie będzie działała, albo no to zdrowie będzie gdzieś tutaj zaniedbane.

Mikołaj Foks: I w obu tych przypadkach tu jest taka subtelna granica, bo żeby z jednej strony nie zrobić wszystkiego naraz, żeby nie przejść, o to teraz ja już odwlekałem to wszystko i nagle wszystko muszę ogarnąć, ale jednak wybrać taką rzecz, a co w pierwszej kolejności? No może jednak w tym tygodniu to jedną z tych spraw popchnę do przodu i zrobię ją jako taką, która będzie najważniejsza do zrobienia. Bardzo już czekam na moment, kiedy powiemy, w jaki sposób to popchnąć do przodu, mimo że mamy tak dużo na głowie, że już trudno tam szpilkę wetknąć, ale spróbujemy o tym powiedzieć.

Mikołaj Foks: Kolejny taki punkt, który sobie tu wypisaliśmy z rzeczy, które mogą się no rzeczywiście jakoś tak spektakularnie zchrzanić, o tak powiem, w naszej rodzinie, to są rzeczy związane ze związkiem. To znaczy, ja się tak staram, a relacja się sypie, prawda? To mężczyźni, ja to od mężczyzn słyszę, często mówią, że no przecież ja się tak starałem, ja tak wszystko robiłem i i i co? I to nie działa.

Mikołaj Foks: No najczęściej to mówią ci, którzy już odkryli, co tam nie działało i i są w ogóle niesamowici w tym. Bardzo ich podziwiam, znam znam trochę takich mężczyzn, którzy właśnie myśleli, jak tutaj oni się starają, a to się wszystko sypie, a potem no a potem sobie odkryli, no ale to jest już bardzo indywidualne odkrycie, co i jak i i zaczęli wychodzić na na prostą.

Mikołaj Foks: I tutaj chcę powiedzieć o tym, że związek w rodzinie to jest trochę jak jak głowa tej rodziny. To jest trochę jak porównując, no wiele naszych tych podcastów to były takie podcasty idące w kierunku biznesu jednak głównie, prawda? W nie wiem, w 90%. Więc to jest trochę jak management w firmie, prawda? No jeżeli ten management ma przetrąconą głowę, czy głowa jest przetrącona, no to po prostu to to zespół może nie od razu, może przez chwilkę jeszcze nie, ale za moment to to odczuje.

Mikołaj Foks: Tak, że nie ma takiego kierowania, że nie ma jakiejś tam zgodności na górze, że że nie ma spójnej wizji.

Mikołaj Foks: I kiedy pracuję z z ojcami, z właśnie w obszarze tego, że no chcą być lepszymi ojcami, czy czy czy w ogóle w czasie jakichś różnych warsztatów dla rodziców, to zawsze mówię o tym, że są takie rzeczy, którymi się w ogóle nie należy przejmować. I to jest na przykład zdrowie. No bo właśnie jak dziecko ci się skaleczy i wywróci, to ty od razu z automatu się tym zajmiesz. Ale są takie rzeczy jak na przykład związek, który właśnie zawsze będziemy odkładać na później. I moim zdaniem istnieją trzy takie rzeczy, które w rodzinie odkłada się zawsze na później, bo one nie są na już, bo one nie trzeba z nimi jechać na sorki. Jedna rzecz to są właśnie sprawy związane z relacjami w związku.

Mikołaj Foks: Pójdziemy sobie do kina innym razem, a zresztą co nam jedno kino zmieni w związku? I znów to jest to takie kropelkowanie versus podlewanie kwiatka wiadrem na cały miesiąc.

Mikołaj Foks: Druga sprawa to jest indywidualna relacja z naszym dzieckiem. Nie relacja polegająca, czy wstawiłeś zmywarkę i co było w szkole, tylko rzeczywiste takie po prostu, że mamy wspólny świat, wspólne jakieś tematy, żeby pogadać, zainteresowania. Tu nie chodzi o to, żeby być najlepszym kumplem naszego dziecka, ale że po prostu mamy o czym ze sobą rozmawiać i to nam jakąś frajdę sprzyja, nie że tylko jestem policjantem, który tam goni moje dziecko.

Mikołaj Foks: I trzecia sprawa, która jest prawdopodobnie najważniejsza, to jest to, o czym mówiliśmy w poprzednim odcinku, to jestem ja sam. To znaczy, jeżeli ja sam przestanę czerpać coś z tego życia i powiedzieć „fajnie, że jestem na tym świecie i że mogę zrobić coś dla siebie, ale też że fajnie, że mam tą rodzinę i że po prostu mam jakiś taki kawałek satysfakcji”, no to no to będzie już bardzo źle.

Mikołaj Foks: I to są takie rzeczy, które które po prostu bardzo łatwo jest odłożyć, bardzo trudno jest z dnia na dzień naprawić i które mają absolutnie fundamentalne przełożenie na rzeczywistość rodzinną.

Mikołaj Foks: I Jak w naszych tutaj punktach jest następną rzeczą są sprawy wychowawcze, to zobaczcie, że przeważnie sprawy wychowawcze naszych dzieci w szkołach, nie zawsze, ale dość często są też o relacjach w domu. nie O tym, na ile dziecko jest nasycone relacją z rodzicem, nie ma ją zaspokojoną. Nie zawsze, wiem, że to czasem bywa bardziej zniuansowane, ale te rzeczy są po prostu ze sobą powiązane.

Marcin Kwieciński: Czyli co, sugerujesz, że jednak te kwestie relacyjne nie odkładamy ich, no kiedyś się nimi zajmiemy, tylko jednak taka decyzja, jak najszybciej trzeba by je robić w pierwszej kolejności?

Mikołaj Foks: Ja chcę powiedzieć, że jak nam się sypie wszystko i nie wiemy, w co ręce włożyć, to oczywiście może być tak, że my sobie powiemy „słuchajcie, teraz jest nie wiem tydzień, dwa tygodnie, trzy tygodnie, kiedy my zajmujemy się wyłącznie, bo jest remont na przykład, prawda? Dzieci do dziadków, bo to małe dzieci jeszcze i nie wiem, nie chodzą do przedszkola, do szkoły, tak? No rozłąka jest trudna, ale ogarniemy ten remont, no tak po prostu będzie”. Ale generalnie, że bardzo łatwo zepchnąć takie tematy z radaru relacyjne, a one potem nam wybiją trochę jak szambo.

Mikołaj Foks: Więc tak, zajmować się z tym zdecydowanie i kiedy jest bardzo ciężko, to słuchajcie, znajdować małe sposoby, proste sposoby, minimalistyczne sposoby na to, żeby te obszary zaopiekować. Mieć na przykład „ale słuchajcie, teraz jest mój święty czas na kawę”. Ja będę pił, trzy minuty ją piję, ale ja, kawa, słońce zza okna. I to jest mój przenajświętszy czas. I to jest takie po prostu wycinanie takich kawałków dla siebie, które mimo tego, że jest natłok spraw, albo nawet szczególnie wtedy, one naprawdę są mega potrzebne. Mega potrzebne.

Marcin Kwieciński: Ogarnij chaos. Powiedziałeś o zadbaniu o siebie, ale też właśnie o tej kwestii relacji, tak? Że właśnie, mimo że się wali i pali, to jednak podejmujemy decyzję, że na przykład pielęgnujemy to, żeby kolację jemy zawsze wspólnie, tak? Bez wtedy rozmawiania o sprawach bieżących, bez patrzenia się w ekrany. Spędzamy ten czas właśnie, żeby pielęgnować relacje.

Marcin Kwieciński: Albo właśnie wydaje mi się też taki element też myślenia w ogóle o rytmie tygodnia, że pomimo wielu różnych spraw, które mamy na głowie z tej tak zwanej bieżączki, pamiętamy o tym, że na przykład jeden dzień przeznaczamy na to, żeby go wspólnie spędzić. Może nie jeden dzień, bo to za dużo, ale że w jednym dniu jakąś aktywność robimy taką wspólną, typu właśnie czy wspólny spacer, czy wspólne rowery, czy wspólne wyjście do kina. No już w zależności kto co lubi, czy nawet czasami podjęcie decyzji, że razem oglądamy jakiś film czy serial w domowych pieleszach, ale właśnie, żeby rzeczywiście to nam nie odeszło i nie pójść w takim kierunku, że no tak, tak, tak, jak już ogarniemy bieżączkę, to takimi fajniejszymi rzeczami będziemy się zajmować.

Mikołaj Foks: Tak, ja powiedziałem o zadbaniu o siebie, dlatego że chodziło mi o to, żeby właśnie, to jest ten element, żeby pamiętać o tym, żeby zadbać o siebie, o relacje w związku i o relacje z dziećmi. To są te trzy elementy. Ty świetnie to uzupełniłeś tym przykładem z kolacją, bardzo dobrym.

Mikołaj Foks: Ja myślę, że stwierdzenie „jeden dzień mieć cały dla siebie” jest super stwierdzeniem i nie myślałbym o tym, że to jest za dużo, szczególnie, że to może być taki dzień, który mamy dla siebie. Nawet nie mówię teraz o weekendzie, to też zależy jasne od wieku dzieci, ale że mamy taki dzień w tygodniu, który po prostu jest dla nas, że na przykład możemy odebrać jakoś dzieci wcześniej ze szkoły czy przedszkola, albo nawet nie wcześniej i po prostu po tym odebraniu razem jesteśmy już w domu.

Mikołaj Foks: Właśnie może właśnie tym razem zjemy razem, może późniejszy, ale obiad, a nie tylko kolację. Także, żeby po prostu mieć taką przestrzeń na to właśnie, na pielęgnowanie tej relacji. I tak, jak mimo tego, że nie mamy kontroli, to te rzeczy są po prostu podstawowe. To tak jak, słuchajcie, no myjemy zęby, mimo tego, że mamy dużo rzeczy na głowie. No jakby codziennie rano to i tak robimy, mimo że jest, mimo że w pracy nas dojeżdżają. Nie na to znajdujemy czas i właśnie na takie kluczowe rzeczy po prostu, mimo tego wszystkiego, trzeba znaleźć czas, bo inaczej, no właśnie, po co nam to wszystko?

Marcin Kwieciński: Tu pomyślałem sobie, że są jeszcze dwie takie kwestie, z którymi ja się często spotykam, jak układamy ten tak zwany work-life balance. Myślę, że warto może to, jak rozmawiamy o relacjach, też gdzieś położyć, a przynajmniej zasygnalizować. Jedno to jest, która relacja jest ważniejsza, czy nasza relacja w związku, czy relacja z naszymi dziećmi, bo mam takie poczucie, że że tutaj wiele osób ma mocno wymieszane. Pewnie ty, Mikołaj, się z tym częściej spotykasz, ale ja się spotykam z tym, że wiele osób ma takie przekonanie, że właśnie sprawy rodzicielskie i dzieciowe, nazwijmy to, są dużo ważniejsze niż sprawy związkowe. No i może ty byś coś powiedział z tej perspektywy. Zgadzasz się z tym? Nie zgadzasz się z tym? Jak to?

Mikołaj Foks: Nie, no najważniejsze są, to już powiedziałem, prawda? Management jest kluczowy. No to znaczy, po prostu ta relacja rodziców jest, to jest tym, co buduje w ogóle klimat w domu, kulturę organizacyjną, że sobie taką tą metaforą pójdziemy. To no to to jest po prostu fundament i i z tego będzie wypływała cała reszta.

Mikołaj Foks: To oczywiście, no wiadomo, że są patologie, prawda? Że są rodzice, którzy są taką fantastyczną parą, że zajmują się głównie sobą, a dzieci to tam, prawda? Ale ale to się rzadziej zdarza. Raczej to jest tak, że no nie, musimy się teraz zatroszczyć o dzieci, więc cała wajcha idzie w kierunku dzieci, a ten związek po prostu się degraduje. Sypie. I to bardzo mocno. I on Tak, tak, no tak eroduje, prawda? Erozja jest duża tego związku.

Mikołaj Foks: Więc oczywiście znów trzeba szukać, wiesz, równowagi, nie? Ale ale ważniejsze jest w związku.

Marcin Kwieciński: Czyli co, randka ważniejsza niż odrabianie lekcji?

Mikołaj Foks: Wiesz, no jest trend, żeby nie było prac domowych, więc może… Nie, no wiesz, no myślę, że to jest bardzo trudne pytanie, bo to jest pytanie o to, czy ważniejsza jest randka, czy przewinąć dziecku pieluchę, prawda?

Marcin Kwieciński: Mhm

Mikołaj Foks: A to już by był absurd, tak? No to byłby absurd, no tak. No ważniejsze przewinięcie pieluchy, no bo to… Ale o co tu chodzi? Chodzi o wiek dziecka i o sytuację. Może jesteśmy w stanie tę pracę domową jednak odrobić przed randką albo dzień wcześniej, prawda? No właśnie. Albo uznać, że nie odrabiamy, no bo jednak nieodrobiona praca domowa nie jest pewnie zbyt dobra, ale jest o wiele mniej mniej szkodliwa niż nieprzewinięta pielucha. Szczególnie przez kilka dni. To tak już żartem. Mam nadzieję, że wszyscy zrozumieli, że to taki żart.

Marcin Kwieciński: To jeszcze drugi element tutaj z relacjami, który często wraca i myślę, że też warto rozprawmy się z nim, czyli planowania spontaniczność. To szczególnie właśnie, jeżeli mówimy o randkach, budowaniu ze związku i tych takich kwestiach, które wielu osobom kojarzą się ze spontanicznością i raczej z takim spontanicznym zaspokajaniem potrzeb. No i właśnie, i ja mam taką obserwację, że jednak te związki i te relacje, które działają, dobrze działają, w zdrowy sposób działają, to one oczywiście mają w sobie dozę spontaniczności, ale jednak to są związki, które czy relacje, które są świadomie planowane.

Marcin Kwieciński: I zawsze przypomina mi się wypowiedź Laury Stack, która przytaczała taką historię ze swoimi koleżankami, które trochę się podśmiewały z Laury na temat tego, że Laura ty jesteś tak poukładana, że nawet randki sobie planujesz. A Laura zawsze odpowiadała: „No tak, rzeczywiście, tak jest, ja sobie planuję randki z moim ukochanym, ale chciałam was dziewczyny zapytać, kiedy wy byłyście ostatnio na randce?” I właśnie Laura opowiadała, że mówi, że wtedy nagle jakoś tak temat randek schodził z dyskusji i już ta spontaniczność gdzieś tutaj nie była tak ważna.

Marcin Kwieciński: Kim jest Laura Stack? Laura Stack jest taką też ekspertką od produktywności, od zarządzania czasem, dosyć znaną osobą w tym świecie produktywności w Stanach Zjednoczonych.

Mikołaj Foks: Tak myślałem, że tak właśnie jest, ale chciałem, żebyś powiedział, myślałem, że nie każdy musi znać tę autorkę. Ja osobiście nie czytałem nic jej, ale gdzieś tam na radarze było to nazwisko.

Mikołaj Foks: Ja myślę sobie, że to jest w ogóle o tym, że my wchodzimy w kolejne etapy życia, wyposażeni w doświadczenie, kompetencje, tak zdobyte bardziej profesjonalnie albo bardziej tak przypadkowo z poprzedniego etapu życia i wydaje nam się, że to będzie działać. Zabrzmiało zawile, no ale powiem, prawda? Jak jesteśmy, nie wiem, no randkujemy z kimś, prawda? Spotykamy się z jakąś dziewczyną, to tak mówię, prawda? Z naszej tutaj męskiej perspektywy, jak że to, prawda? Że sobie tam umawiamy się, spędzamy razem czas, nie wiem, idziemy do kina, potem się zaczynamy spotykać coraz częściej, nie wiem, może przedstawiamy rodzicom, prawda? Czyli to jest taki taki etap właśnie bycia parą. No i potem wskakujemy nagle, mówimy: „No dobra, no to może byśmy się związali już na zawsze”, no ale ale to nadal działamy z tymi zasadami wcześniejszymi.

Mikołaj Foks: I na tych pierwszych etapach jest właśnie dużo spontaniczności. Nawet jeśli jest planowanie, no to jest takie: „Hej, a może byśmy za tydzień tam razem coś zrobili X”, nie? Ale mało w tym jest czegoś takiego, że no wiesz co, no jesteśmy parą, to może za dwa lata byśmy jednak zrobili to, to i to. I w momencie, kiedy my się stajemy rodzicami i kiedy po prostu dochodzi bardzo dużo obowiązków, pięknych obowiązków, bo one są, kurczę, no mają dają wielkie poczucie też sensu, no to wtedy, no życie trzeba widzieć w bardziej takiej dłuższej perspektywie, nie? Że to dziecko dziś ma rok, ale za dziesięć będzie miało dziesięć, a po drodze pójdzie do szkoły i tak dalej. Może gdzieś trzeba myśleć o przeprowadzce albo i tak dalej, nie? Żeby było bliżej do szkoły. I tu jest cały szereg kwestii. Więc my po prostu wchodzimy z tą spontanicznością, że ta spontaniczność jest dobra w związku, ona w pewnym momencie jest dobra, a potem już nie jest aż tak dobra.

Marcin Kwieciński: Myślę, że dobre planowanie daje przestrzeń na spontaniczność. I szczególnie właśnie, gdy jest dużo rzeczy, to jeśli nie zaplanujemy tejże randki, o której powiedziałeś, no to jej prawdopodobnie nie będzie. A nawet myślę, że może być tak, że rocznic, które są raz w roku, jak nie zaplanujemy, że jednak wtedy to nas nie ma, a babcia, opiekunka albo ktoś inny jest z dziećmi, to prawdopodobnie nie będzie. To się nie wydarzy.

Marcin Kwieciński: Tak jest. Cieszę się, Mikołaj, że ty też o tym mówisz właśnie z takiej perspektywy, no eksperta w tych sprawach takich związanych i z rodzicielstwem, i z budowaniem rodzin. A ponieważ, wiesz, jak ja to mówię jako ekspert od produktywności, że pewne rzeczy można sobie przewidzieć, zaplanować i tak dalej, to to często właśnie jest: „A no tak, ale nie przekładajmy tych zasad biznesowych do tutaj życia rodzinnego”. A nagle się okazuje, że pewne prawidła, to czy one w biznesie, czy czy czy czy w rodzinie będą miały dokładnie to samo zastosowanie.

Marcin Kwieciński: Ogarnij chaos. Czyli co, mamy jako te sprawy takie, no jednak żeby były w pierwszej kolejności opiekowane, to mamy, już sobie powiedzieliśmy, te takie wypadki związane z zagrożeniem życia i zdrowia, wypadki, które po prostu wymagają nagłej interwencji, praca z taką uważnością, żeby ona nie z szczególnego postawienia granic tej pracy, sprawy edukacyjne, sprawy zdrowotne, doszły nam teraz sprawy relacyjne, co jeszcze?

Mikołaj Foks: Mamy jeszcze te wydarzenia losowe i to jest trochę o tym, że kalendarze współczesnych rodzin, czy w ogóle ludzi, są napchane do granic możliwości. To znaczy, tam nie ma takich buforów na nicnierobienie, na to, że można nic nie robić. Każdy czas trzeba wyzyskiwać. No nawet myślę, że to jest taka trochę obsesja współczesności, że nawet, prawda, nic nie robimy tak naprawdę, skorolując telefon, ale żyjemy w jakimś takim przekonaniu, że zdobywamy tu teraz jakąś bardzo istotną wiedzę albo budujemy relacje przez media społecznościowe, inspiracje i tak dalej. A to myślę, że po prostu dobrze jest mieć taki bufor. I wtedy, kiedy mamy te bufory, no to zresztą spodziewam się, że ty, tak kiedyś było, pamiętam, że uczyłeś tego, żeby no nie planować kalendarza na 100%, tylko ile się zostawia w kalendarzu, jakie są współczesne wytyczne speców od produktywności.

Marcin Kwieciński: Współczesne wytyczne nie zmieniają się od lat i to jest 60%. Wypełnienia i 40% niewypełnienia. Wypełnienia, tak.

Mikołaj Foks: Mhm

Marcin Kwieciński: Natomiast rzeczywiście to, co się zmienia, ponieważ też jakby dynamika życia się zmienia, to dzisiaj bardziej mówimy nie o sztywnym współczynniku, tylko właśnie, ty powiedziałeś buforze, też takim dobrym słowem to jest margines, czyli zostawiamy sobie margines, tak? I teraz ten margines jest uzależniony od naszej i sytuacji życiowej, i sezonu życiowego, i zobowiązań, które mamy, więc więc w biznesie to nadal jakby to sztywno trzymamy się tych 60%, natomiast przy tej rzeczywistości życiowej, no to patrzymy na ile tego marginesu nas stać na tym etapie życia i w tych zobowiązaniach, w których jesteśmy.

Mikołaj Foks: Wiesz co, no bo to też jest tak, że jeżeli my mamy 100% kalendarza wypchanego rodzinnego i nagle dochodzi przypadek losowy, niech to będzie jakaś właśnie pęknięta rura, rozwalony samochód, albo dziecko w szkole coś zrobiło i nas wzywają, to z czegoś trzeba będzie ukraść czas na załatwienie tego, no po prostu. I no i pytanie z czego? I oczywiście, no nie chcę teraz powiedzieć, że ten najwartościowszy czas rodzinny, o którym mówiłem, że go trzeba tutaj zagwarantować, to jest po to, żeby z niego kraść, bo to jest właśnie też trochę taka pułapka, że z niego łatwo się kradnie. No ale z drugiej strony, gdybyśmy mieli rzeczywiście w każdym tygodniu ileś takiego czasu, nie mało, nie że 15 minut w przeciągu tygodnia, to no to to jest taki czas, który daje pewną elastyczność, prawda? Że no tam coś można pozmieniać. Więc więc myślę sobie, że to jest, no to jest to jest bardzo ważne, żeby taki czas mieć. Tylko my już trochę mówimy też o takiej rzeczywistości jakiegoś większego spokoju, a my ciągle jesteśmy w temacie, jak szybko przejąć kontrolę nad największymi pożarami w rodzinie.

Mikołaj Foks: Więc ja bym chciał, żebyśmy wrócili do tego, że tak, my już znamy pożary, my już wiemy, które pożary są, że nam się wydaje, że to jest mały ogień i tutaj trzeba gasić pracę domową, a tu się okazuje, że trzeba gasić temat związku, który wydaje się być małym ogniem, a on jest po prostu ważniejszy. Więc warto w ten sposób też na to spojrzeć, jak będziecie sobie przeglądać swoje listy. Ale kiedy my już zidentyfikujemy te tematy i na przykład wiemy, że to jest temat związku, to jest jeden przykład, a drugi to jest po prostu pęknięta rura, która zalewa sąsiada, to Marcin, to co my robimy, żeby te największe pożary przejąć nad nimi kontrolę?

Marcin Kwieciński: No właśnie, bo myślę, że nasi słuchacze też mogą już tak, ale jak, jak to przejąć tę kontrolę? I myślę, że to jest dobry moment, żebyśmy wprowadzili technikę i powiedzieli trochę o technice, dosyć uniwersalnej, ale ona nam się właśnie przyda do odzyskiwania kontroli. Otóż takim sekretem ludzi, którzy mają kontrolę nad tymi sprawami, które są w ich życiu, ważnymi sprawami, które są w ich życiu, to jest to, że te osoby umieją duży temat podzielić na małe kroki. I tak z punktu widzenia produktywności to będziemy mówić, że duże przedsięwzięcie dzielimy na małe zadania i bardzo świadomie jakby używamy rozłączności tych wyrażeń.

Marcin Kwieciński: Czym innym jest duże przedsięwzięcie i w zasadzie to wszystko, o czym my tutaj mówiliśmy, ja mówiąc o tych różnych przykładach, to nie są zadania, to są przedsięwzięcia, są jakieś duże tematy, które chcemy mieć, bo nawet czy zorganizowanie randki, czy z przeprowadzenie chociażby szczepienia dziecka, rozwiązanie jakiegoś problemu wychowawczego, który się pojawił, to to nie jest zadanie. To jest duży temat, który my dopiero musimy podzielić, czy dobrze by było podzielić na małe zadania. W „Ogarnij chaos” w ogóle trzymamy się takiej zasady, że zadanie trwa nie dłużej niż dwie godziny, czyli jesteśmy w stanie to zrobić za jednym razem, nie dłużej niż dwie godziny. Czasem to będzie 15 minut, czasem 5 minut, czasem godzina, a czasem właśnie, że siadam i robię coś przez maksymalnie dwie godziny. I tak sobie, żeby od razu na przykładzie może, że nie o teorii, tylko o przykładzie, weźmy sobie chociażby właśnie zorganizowanie randki. No to przecież tam jest wiele zadań. Wybrać jakiś lokal, zrobić rezerwację, wymyślić w ogóle, jaki będzie motyw tej randki, później oczywiście pojechać na tę randkę, być może jeszcze załatwić jakieś, nie wiem, kwestie garderoby i tak dalej, i tak dalej.

Marcin Kwieciński: Proces szczepień to jest znowu kilka albo kilkanaście zadań. Umówić wizytę, sprawdzić w ogóle w książeczce, jakie teraz szczepienia, kupić szczepionkę, pojechać na wizytę, prawda?

Marcin Kwieciński: Jakby mamy mamy ileś ileś zadań. Jak W zasadzie każdą sprawę moglibyśmy porozbijać na te zadania. I teraz jak zastanawiamy się, jak szybko przejąć kontrolę, no to właśnie szybkość polega na tym, że my sobie identyfikujemy dla każdej dużej sprawy zadania z tym związane oraz pierwsze zadanie, od którego zaczniemy tę dużą sprawę, byśmy powiedzieli, popychać do przodu.

Mikołaj Foks: No super, że o tym powiedziałeś. Nie wiem, czy nie skomplikowałem.

Marcin Kwieciński: Nie, myślę, że nie skomplikowałeś. Myślę, że tu znów, bo te przedsięwzięcia to jest coś, co no wielu, myślę, słuchaczy zna ze swojej pracy zawodowej jako projekty. I one też przecież dzielą się na małe zadania. Tylko że te technikę można zastosować do życia rodzinnego, nawet myślę, że trzeba. Wiesz, ty pewnie byś tutaj zaproponował trochę inny sposób działania w tych rodzinnych tematach, bo myślę, że pewnie bardziej byś zaproponował takie narzędzia, jakich też uczysz w ramach swoich kursów produktywnościowych. Ale ja bym zaproponował coś bardzo, bardzo konkretnego. Słuchajcie, dzisiaj dużo osób korzysta z narzędzi Boole’a i moja propozycja jest taka.

Mikołaj Foks: Bierzecie sobie Google Keep. To jest bardzo prosty taki program, tak do list. Myślę, że wielu z was to zna. Bierzecie i taką listę udostępniacie sobie nawzajem ze swoją drugą połówką, z którą prowadzicie gospodarstwo domowe. No i jeżeli tak jest. Natomiast generalnie dzieci mają dwoje rodziców, nawet jeśli ci rodzice są jakoś ze sobą, nie wiem, rozwiedzeni, nie żyją razem, no to też bardzo często nawet ci rozwiedzeni próbują jakoś sprawy dzieci ogarniać razem. Więc jeżeli to są sprawy dziecięce, to tym bardziej.

Mikołaj Foks: I wypisujecie sobie w tym Google Keepie te tematy, które sobie zaznaczyliście jako te takie właśnie największe pożary. I w ramach tych tematów tam jest taka możliwość jakby przesunięcia części zadań, tak jakby, że to są takie podzadania. Tak troszkę pod spodem, tak właśnie takie delikatne przesunięcie.

Mikołaj Foks: Czyli mamy na przykład temat. Uważamy, że to jest właśnie bardzo ważne, że to jest to jest to zalanie sąsiada. I czekaj, co miało być drugie? Szczepienia były, gdzieś się pojawiały i relacje, na przykład randka. Okej, niech to będą te trzy rzeczy, prawda? Czyli jeden temat, pożar, że po prostu my widzimy, że my się od siebie oddzieliliśmy, wyobcowaliśmy. Jesteśmy od siebie daleko, nie wiem, potrzebna nam jest terapia może, coś trzeba z tym związkiem zacząć robić, bo nam to wszystko się rozwali. Równocześnie pękła rura, a jeszcze o szczepieniach, żeśmy zapomnieli, zbliża się termin albo już minął.

Mikołaj Foks: Czyli robimy sobie po prostu trzy te rzeczy, wypisujemy. Relacja w związku, szczepienia i pęknięta rura. I pod spodem piszemy tak, pęknięta rura, no to co trzeba? Okej, kosztorys zrobić, nie wiem, może już to jest zatamowane albo nie, nie wiem, tam zrobić wizję lokalną, nie wiem, zdjęcia tego, co jest do naprawy, sprawdzić, ile te rzeczy do naprawy będą kosztować. Te pierwsze rzeczy, które nam przychodzą do głowy, tu nie chodzi o super szczegóły, no możliwe na tyle, ile się da, ale po prostu wypisać te rzeczy.

Mikołaj Foks: Jeżeli mówimy o związku, zobaczcie, tak naprawdę mi przychodzą do głowy dwie rzeczy. Zaplanować jedną randkę albo rozmowę jakąś, taki dialog w związku dłuższy. Nie zawsze będziemy w stanie rozmawiać, więc może po prostu wyjdźmy sobie razem do kina albo na kolację i zaplanujmy wizytę albo umówienie, nawet nie wizytę, umówienie wizyty na terapię par.

Mikołaj Foks: No i zostaje tam kwestia szczepień, to na przykład wydzwonić w przychodnię, to jest tylko jedno zadanie. I nagle nam się okazuje, że widzimy te, jakby wszystkie te zadania widzimy. I widzimy, kiedy te zadania da się zrobić. No do przychodni o 23:00 się nie da zadzwonić, ale film można wtedy wybrać w kinie. I nagle nam się okazuje, kiedy to można zrobić, można sobie dopisać, nie ile to trwa i kiedy to można zrobić. I nagle się okazuje, że przy okazji, nie wiem, telefonu do przychodni można zadzwonić gdzieś jeszcze i parę rzeczy ze sobą po prostu powiązać. Nagle to się robi przejrzyste i nagle się okazuje, że wiemy w ogóle od czego zacząć, jaki zrobić pierwszy krok.

Mikołaj Foks: No to tak jest z mojej strony, ale liczę, wiesz, że jak widzisz coś do uzupełnienia, to to super.

Marcin Kwieciński: Nie, ja się bardzo cieszę, że właśnie podałeś konkretny przykład i właśnie bardzo prostej aplikacji, tak? Google Keep dostępny bezpłatnie, w zasadzie dla każdego do ogarniania życia rodzinnego w zupełności wystarcza. Chciałbym podkreślić to, co powiedziałeś, że właśnie, bo też jakby o tym powiedziałeś, że jest duży temat i pierwszy mały krok, który popycha temat do przodu, bo to jest bardzo ważne w tym gaszeniu pożarów, że ja mam tę parę, duży temat i pierwszy krok, który mogę wykonać, żeby popchnąć ten krok do przodu. I bardzo ważne jest to, żeby ten krok był w moim tak zwanym kręgu wpływu, czyli ja rzeczywiście jestem w stanie go zrobić. To nie jest krok, że ja czekam, aż ktoś go za mnie zrobi, albo no jak się ładnie gwiazdy ułożą, to wtedy i szczęście nam dopisze, to to się wydarzy, tylko to zadanie, ten pierwszy krok musi być w kręgu wpływu, w kręgu naszego wpływu, my możemy go zrobić.

Marcin Kwieciński: Jest jeszcze jedna rzecz, o której pomyślałem, jak mówiłeś, bo wiem, że nas słuchają też bardziej zaawansowane osoby w tych kwestiach cyfrowych, które mogą powiedzieć: „A panowie, ale tam Google Keep to taki tam w zasadzie bardzo proste narzędzie, ja to znam dużo bardziej zaawansowane rozwiązania”. To po pierwsze gratulacje, bo rzeczywiście fajnie, to już jesteście na tym etapie, ale chciałbym właśnie może podpowiedzieć też takie narzędzia alternatywne do tego Google Keepa, właśnie dla tych osób, które czują, że technicznie są bardziej, byśmy powiedzieli, ogarnięte i potrzebują czegoś bardziej takiego dostosowanego do złożoności ich życia.

Marcin Kwieciński: I tutaj przychodzą mi na myśl takie systemy jak Microsoft To Do, wiem, że ty, Mikołaj, też używasz gdzieś, przynajmniej używałeś. Też prosty system, ale już dający troszeczkę więcej możliwości też tego rozpisywania na zadania. Drugi system to jest TikTik, będą w opisie odcinka linki do tych systemów, będzie można sobie popatrzeć. Trzeci system to jest polskiej produkcji Nosby, bardzo fajny, prosty system z dużymi możliwościami. To Doist i ostatni, też dosyć popularny, to Trello. Myślę, że dla tych osób, które poszukują czegoś do ogarniania swoich zadań bardziej zaawansowanego, to jedno z tych narzędzi jako taka baza danych do tych do tych wszystkich spraw pożarów, które ogarniamy. To myślę, że może być, że warto tutaj zajrzeć.

Marcin Kwieciński: Ale to wszystko powiedziawszy, to chciałem docenić te osoby, które są bardziej zaawansowane. Pamiętajcie, że dla niektórych już ten Google Keep to może być ogromna rewolucja, że to już jest wprowadzenie w ogóle czegoś na tyle zaawansowanego, że te wszystkie systemy, które powiedziałem, są zdecydowanie czymś dalej. To jeżeli by tak byście mieli takie poczucie, to to zostajemy przy Google Keepie.

Mikołaj Foks: Wiesz, ja jeszcze polecam ten Google Keep, czy no nie chodzi o Google Keep, tylko chodzi o prostotę tego narzędzia i możliwość współdzielenia, dlatego że często, ja wiem, że nas słuchają osoby czasem no mega zaawansowane, ale to nie zawsze będzie znaczyło, że ich żony, mężowie, partnerki, partnerzy będą też tak zaawansowani. nie Mogą być zaawansowani nawet, nieźle, ale nie aż tak. I czasem w takich rzeczach rodzinnych, w których, wiesz, no właśnie nie robimy jakiegoś super szczegółowego planowania, jakichś, wiesz, wykresów Ganta, jakichś estymacji, nie wiadomo jakich, to to, że po prostu będziemy potrzebować po prostu troszeczkę bardziej skomplikowanej kartki papieru, którą będą widziały obydwie strony i będą bardzo łatwo ją ogarniać.

Mikołaj Foks: I jak powiedziałeś o Trello, to też pomyślałem, że to jest w sumie też trochę taki system, który może być bardzo prosty, on jest widoczny. Wiesz, ja korzystam z To Do, o którym mówiłeś, ale tam jest taka rzecz, która jest świetna, a zarazem tu uważam, że jest wadą. To znaczy, że po prostu pod koniec rzeczy ustalone na dany dzień potem jakby znikają, prawda? Oczywiście one gdzieś tam są w tych listach, ale one jakby znikają z takiego planu tego dnia. Można je tam sobie wpisać, żeby się pojawiły, a w takiej prostej kartce Google Keepa jakby masz cały czas te rzeczy już jakby raz przez siebie zdefiniowane, jakby sprawdzasz, że one już zeszły lub nie. Dlatego o tym powiedziałem.

Mikołaj Foks: Ale chciałbym powiedzieć jeszcze o jeszcze jednej rzeczy, która może być nawet jeszcze trudniejsza niż tylko spisanie, a bardzo jest ważna. Ona jest trudniejsza ze względów, no nazwijmy je tak, psychologicznych. Dlatego, że słuchajcie, mamy prawo prosić o pomoc. Mamy prawo. A nawet wielu ludzi chciałoby pomóc.

Marcin Kwieciński: Mhm

Mikołaj Foks: Nawet niektórym to jest bardzo potrzebne do równowagi wewnętrznej, żeby innym pomagać. I chcą pomagać. W ogóle ludzie chcą sobie pomagać. Pewnie dzięki temu, żeśmy zbudowali taką wielką cywilizację, że gdzieś tam pod spodem była ta chęć współdziałania i pomocy.

Mikołaj Foks: Jak sobie wypiszecie te rzeczy do zrobienia, to naprawdę zastanówcie się, czy komuś nie można tego, mówiąc tak językiem bardziej firmowo-korporacyjnym, zdelegować.

Marcin Kwieciński: Mhm

Mikołaj Foks: Jestem przekonany, że każdy z nas ma może malusieńką, a inni całkiem niezłą sieć wsparcia. Może ta sieć wsparcia to jest jeden kolega, jedna koleżanka, a może to jest, nie wiem, jakaś społeczność szkolna, nie wiem, może jakiś właśnie, tak jak mówiłem, że prowadzę męskie kręgi, to widzę, że one są dla ci mężczyźni są dla siebie sieciami wsparcia, czy jakieś jeszcze inne inicjatywy, czy nawet w pracy.

Mikołaj Foks: I może jest naprawdę tak, że jakieś jedno zadanie ktoś dla ciebie zrobi, chociaż ci wybierze dobry film, nie? Za propozycję trzech fajnych filmów, które nie będą wyplute przez AI, chociaż czemu nie, tylko przez kogoś, komu ufasz. Po prostu takie delegowanie i proszenie o pomoc może być czasem dla kogoś wielką barierą psychologiczną, a kiedy to niemy, to naprawdę wołamy około ratunkowe i nie ma się co tego wstydzić. Ktoś pomoże tobie dziś, ty pomożesz komuś jutro.

Marcin Kwieciński: Tutaj zwróciłem uwagę na dwie kwestie. Jedno to jest, że właśnie my możemy prosić o pomoc w zadaniach, bo czasami jest tak, no ale przecież Marcin, nie wiem, nikt za mnie nie wychowa dziecka albo nikt za mnie nie zaszczepi tych dzieci, nie jakby nie ogarnie jakby tematu szczepień. No i to ja zawsze mówię, no tak, być może są przedsięwzięcia, czyli te duże tematy, których całego dużego tematu nie możesz oddać. Ale właśnie zastanów się na tych małych zadaniach, bo już małe zadania absolutnie możesz się posiłkować pomocą innych. W sytuacjach edukacyjnych to możemy myśleć o wielu rzeczach. Ktoś za nas może dowieźć dziecko do szkoły, ktoś za nas może pomóc jej odrobić lekcje z jakiegoś jednego konkretnego przedmiotu, ktoś może w przypadku randki na przykład zrobić dla nas rezerwację. No jest wiele rzeczy, gdzie my rzeczywiście możemy te małe rzeczy możemy oddawać.

Marcin Kwieciński: A druga rzecz, na którą zwróciłem uwagę, to jest ta kwestia szerokiego kręgu znajomych, bo czasami też wydaje mi się, my się zawężamy do tych takich najbliższych osób. No ja czasami słyszę taki komunikat, no tak, ale mój mąż, żona też są przeciążeni, babcia to na drugim końcu Polski, dziadek tak samo. W zasadzie nie mam, nie mam człowieka, który mógłby mi tutaj pomóc. I wydaje mi się, że to jest takie bardzo wąskie myślenie, bo wystarczy się po prostu trochę bardziej otworzyć i i zobaczyć, że wkoło nas rzeczywiście to mogą być rodzice, inni rodzice z klasy naszego dziecka. To mogą być sąsiedzi, to mogą być członkowie wspólnot, w których jesteśmy. Czasem to po prostu nasi koledzy, koleżanki, przyjaciele. Czasem możemy podzielić się nawet taką kwestią, że raz my, raz wy coś organizujemy. tak I w zasadzie szukanie takiego, kto jeszcze może nam tutaj odciążyć. Oczywiście nie, żeby ich wykorzystywać, ale żeby właśnie w zasadzie wymieniać się.

Marcin Kwieciński: No i też pamiętajmy, że za pewne zadania my możemy po prostu zapłacić. Niedawno znajomy mówił mi, że na przykład regularnie płaci taksówkarzowi za wożenie dzieci i przywożenie dzieci ze szkoły, bo po prostu wyszło im, że w tym w tym sezonie życia to po prostu jest bardzo duże duże ułatwienie. Czy też częsty scenariusz to jest, że ktoś przyjdzie i pomoże na przykład zrobić zakupy albo albo posprzątać mieszkanie. Więc więc też pamiętajmy, że że my po prostu możemy kupić konkretną usługę i w ten sposób też jakoś tutaj się dzielić tymi obowiązkami.

Mikołaj Foks: Wiesz co, chciałem się podzielić małą historyjką. W jednym z kręgów, który który prowadzę, właśnie jeden mężczyzna napisał, mam taką grupę WhatsAppową i napisał pytanie, czy ktoś jest, no to była powiedzmy nie wiem 18:20, wymyślam teraz, ale coś coś w tym stylu, czy ktoś z was może jest tam gdzieś, podał jakąś wiesz jakiś zakres ulic w Warszawie, bo potrzebuję pomocy. I powiem ci, że nie bywam specjalnie często w tym miejscu, raczej rzadko i właśnie wtedy tam byłem. Nie sam. I

Mikołaj Foks: właśnie miałem takie 30 minut, żeby tak spokojnie przyjechać w drugi koniec miasta. Podjechałem, wnieśliśmy razem szafkę, która nie była ciężka, ale nie do wniesienia przez jedną osobę.

Marcin Kwieciński: Mhm

Mikołaj Foks: I oczywiście, że no bywają też takie historie, że ktoś, że że nie ma komu pomóc. No nie każde pytanie na grupie WhatsAppowej kończy się pomocą. No ale warto je zadawać po prostu. Warto je zadawać. I warto mieć takie grupy WhatsAppowe. Też prawda.

Mikołaj Foks: No dobrze, słuchaj, to jak szybko przejąć kontrolę nad największymi pożarami w rodzinie, wiedzieć, które to są te największe, rozpisać je sobie, sprawdzić, czy na pewno to są te największe, rozpisać je sobie na zadania, zobaczyć, co jestem w stanie zrobić, co mogę poprosić, żeby ktoś dla mnie zrobił, no i kiedy to zrobić i i po prostu to zrobić, ale może tutaj nie powiedzieliśmy, albo powiedzieliśmy, a jeszcze dodam, że że właśnie no nie robić innych rzeczy, to znaczy mhm olać te pożary, czy czy coś, co nie jest w ogóle nawet pożarem. Czasem siedzimy w takich tematach, które no no na przykład są jakieś powinności, że inni oczekują, że chyba to by było ważne, a po prostu tutaj trzeba też wiedzieć, że że pewne rzeczy po prostu trzeba zostawić i zająć się właśnie tym.

Mikołaj Foks: No i co najważniejsze, to jest koniec tego algorytmu, prawda? Taki trochę prosty, jejku, cały podcast o takim prostym algorytmie, ale on się składa z takich istotnych jednak elementów. I wydaje mi się, że tu chyba kropkę stawiamy. Czy jeszcze coś potrzebujemy dopowiedzieć?

Marcin Kwieciński: Nie, zdecydowanie stawiamy kropkę.

Marcin Kwieciński: Jesteśmy na SOR-ze. Myślę, że w tej części szpitalnej, gdzie przejdziemy do leczenia, to możemy się zastanowić, a co zrobić, jak tego jest nadal za dużo, albo jak mi się nie chce zrobić, bo myślę, że tutaj jest też taki element, właśnie, i później trzeba to zrobić. To to to jest też bardzo ważne, tak żeby żeby nie tylko zatrzymać się na etapie listy. Pamiętajmy, że te listy są tylko po to, żeby po prostu później te rzeczy zrobić. Z tego nas nikt nie zwolni. Być może pewne rzeczy oddamy, ale resztę zostaną dla nas do wykonania.

Marcin Kwieciński: Mam nadzieję, że tym odcinkiem pomogliśmy wam trochę oswoić te pożary, uspokoić je, bo zobaczcie, że to chodzi też o uspokojenie, o to, żeby zobaczyć, że da się tym zarządzić, że często jest tak, że jak rzeczy nam się piętrzą, to pojawia się taka perspektywa „o rany, to jest nie do ogarnięcia, to mnie już zalewa, przytłacza, ja sobie z tym nie poradzę”.

Marcin Kwieciński: I właśnie takie najpierw posegregowanie, a później zidentyfikowanie tych zadań i zidentyfikowanie tych pierwszych zadań, które popychają mi temat do przodu, wprowadzają taką klarowność, że teraz ja wiem, co jest do zrobienia. Nadal może być tego dużo, nadal może być ciężko, ale ja już wiem, co jest do zrobienia, mogę to krok po kroku zacząć robić.

Marcin Kwieciński: Tutaj przychodzi mi na myśl taka metafora kelnera, że kelner jak przyjmie dużo zamówień, to też może mieć takie poczucie „o rany, ile tego jest”, ale później zaczyna się rozładowywanie, czyli temu gościowi ze stolika numer jeden trzeba taki posiłek wydać, dostarczyć, ze stolika numer dwa taki, ze stolika numer trzy taki i po prostu rozładowujemy tę kolejkę tych posiłków, mając nadzieję, że dostarczymy właściwy posiłek do właściwego stolika. To co, lądujemy?

Mikołaj Foks: Pomyślałem, zanim wylądujemy, to powiem ci, że jeszcze jak mówiłeś o tym kelnerze, to pomyślałem też o ludziach pracujących na kasie i którzy podają produkt za produktem, ale że jest tam bardzo łatwo wpaść w taką presję czasu, że ja tu muszę, że ktoś mi mówi, że jak ktoś na mnie nakrzyczy, to co ja zrobię. Nie wiem, czy tak jest w sklepach, w tych sieciach, czy mają jakieś wsparcie psychologiczne albo trening psychologiczny, może mają, to ciekawe, jak ktoś wie, to niech napisze w komentarzu, ale teraz pomyślałem, że tu dotykamy wielkiego obszaru po prostu no psychologii, tak na ile my dajemy się wciągnąć tym tematom w taką grę psychologiczną, że muszę, że tutaj, że to, że tamto, że mnie zaraz tu ktoś ochrzani i ulegam jakiejś presji tematów, które nie są ważne, a te co są ważniejsze, to chodzi o mnie, to ja mogę siebie zrezygnować. No to to, ale to jest już, wiesz…

Marcin Kwieciński: Co ludzie pomyślą, tak.

Mikołaj Foks: Tak, tak, to jest już cały wielki temat, o którym my specjalnie mówimy. To już w szpitalu. To już w szpitalu, ale wiesz, ale to jest w tle, nie?

Mikołaj Foks: To jest trochę tak, jakby mieć super samochód do załatwiania, wiesz, spraw, nie wiem, rozwożenia rzeczy po Polsce, ale benzyny tam nie mieć, nie? Albo oleju w silniku. No także to są rzeczy, kurczę, też ważne. No ale to już innym razem.

Marcin Kwieciński: Lądujemy.

Marcin Kwieciński: Drodzy, bardzo dziękujemy za wysłuchanie dzisiejszego odcinka. Przypominamy, że materiały dodatkowe do tego odcinka są dostępne pod adresem ogarniachaos.pl/zarządzanieczasemwrodzinie.

Marcin Kwieciński: Żegnają się Mikołaj Foks i Marcin Kwieciński.

Mikołaj Foks: Do usłyszenia.

Marcin Kwieciński: Do usłyszenia.

Marcin Kwieciński: Ogarnij chaos.

Stworzone w serwisie interankiety

💬 Porozmawiajmy

Zapraszam Cię do dyskusji w komentarzach na temat tego odcinka.

Leave a Reply