W sześćdziesiątym siódmym odcinku podcastu “Ogarnij Chaos®” rozmawiamy na temat pierwszych kroków, które należy wykonać, kiedy masz poczucie że zarządzanie czasem w rodzinie nie działa. Proponujemy konkretną metodę odzyskania kontroli nad chaosem spraw do załatwienia.

Zapraszamy do posłuchania!
Pobierz materiały dodatkowe do podcastu:
https://ogarnijchaos.pl/zarzadzanieczasemwrodzinie
Zapraszamy do posłuchania!
(jeżeli nie widzisz powyżej odtwarzacza podcastu kliknij w ten link)
Podcast jest dostępny również na Youtube:
🎧 Podcast dostępny również na platformach:
✅ Spotify
✅Spreaker
✅Apple Podcast
UWAGA:
Treści prezentowane w tym podcaście nie mają charakteru porad medycznych, a autorzy podcastu NIE posiadają uprawnień lekarzy medycznych. NIE posiadają również tytułów naukowych w randze doktora. Wszelkie odniesienia do świata medycznego mają jedynie charakter konwencji artystycznej sprzyjającej łatwiejszemu przyswojeniu prezentowanej wiedzy.
Jednocześnie informujemy, że usługi świadczone w ramach projektów „Ogarnij Chaos®” oraz Zawód ojciec mają charakter szkoleniowy, są wykonywane profesjonalnie i służą usprawnieniu efektywności osobistej zarówno w pracy jak i w życiu prywatnym Klientów.
Transkrypt
Marcin Kwieciński: Ogarnij. Chaos. Podcast o tym, jak wyjść z przepracowania. I zacząć robić to, co naprawdę ważne. Marcin Kwieciński.
Mikołaj Foks: I Mikołaj Foks.
Marcin Kwieciński: Witamy w siódmym sezonie podcastu Ogarnij Chaos.
Mikołaj Foks: Bardzo się cieszymy na ten sezon, bo to jest sezon wyjątkowy, wyjątkowy w swojej prostocie i oczywistości. Z Marcinem zajmujemy się dwoma obszarami, które no jakoś gdzieś tam obok siebie płyną, czasem się przecinają. No i zobaczyliśmy, że istnieje przestrzeń do niesamowitej synergii, przestrzeń bardzo oczywista. Ja zajmuję się sprawami ojcowskimi, męskimi, rodzinnymi. Marcin to oczywiście, jak dobrze wiecie, ekspert od produktywności i w związku z tym ogarniania chaosu.
Mikołaj Foks: No i słuchajcie, gdzie się dzieje największy chaos? Oczywiście poza firmami, ale o tym już mówiliśmy chyba w poprzednim albo jeszcze poprzednim sezonie naszego podcastu. No oczywiście ten chaos dzieje się w rodzinach. No to jak go ogarnąć? Jak to zrobić? Hej, mamy pomysł. Mamy pomysł i zaczynamy właśnie realizację.
Mikołaj Foks: Drodzy, pomyśleliśmy sobie, że fajnie byłoby w tym sezonie połączyć te nasze kompetencje i właśnie przyjąć dwie takie perspektywy. Czy te techniki produktywnościowe zderzone z technikami, czy metodami, czy podejściem do układania życia rodzinnego mogą ze sobą współgrać? No i pomyśleliśmy sobie, że takim fajnym motywem tego sezonu i mamy nadzieję ciekawym również dla was, będzie zarządzanie czasem w rodzinie.
Marcin Kwieciński: Mikołaj, chcesz powiedzieć jeszcze coś więcej o tych założeniach?
Mikołaj Foks: Oczywiście, słuchajcie, bo tak naprawdę ten podcast jest hmm trochę prostszą realizacją czegoś, o czym pomyśleliśmy w pierwszej chwili. W pierwszej chwili pomyśleliśmy, że no mamy tutaj sporo do powiedzenia w tej kwestii, to może byśmy razem napisali książkę. No ale książek jeszcze razem nie pisaliśmy, a podcasty już razem nagrywaliśmy. Więc padł pomysł, że zaczniemy od podcastu, a jak to nam się bardzo spodoba, to kto wie, może będzie też książka.
Mikołaj Foks: Więc jeśli wam się podoba, jeśli chcecie nam kibicować, żeby była też książka, no to super, to kibicujcie, dawajcie nam znać. My będziemy w odcinkach do tego podcastu, do tego sezonu, będziemy też do nich szykować różne materiały dodatkowe. Więc na pewno osoby, które sobie skorzystają po prostu z tych materiałów dodatkowych, zostawiają nam wtedy adres mailowy, no i wtedy też na pewno dowiecie się, jeżeli zdecydujemy się, tak, robimy też wspólną książkę.
Mikołaj Foks: Więc zaczynamy od podcastu, mamy przekonanie o dużym sensie tego, co chcemy zrobić i o tym, że możemy dać wam dużą wartość, a jak będzie, no to sprawdźcie sami. Ale właśnie, też będziemy czekać na wasze komentarze, bo nasze założenia to jedno, ale pytanie, czy ten temat dla was będzie ciekawy.
Marcin Kwieciński: Tutaj Mikołaj, powiedziałeś też o tej zmianie, takiej kolejnej zmianie, która będzie w tym naszym podcaście, czyli właśnie wymyśliliśmy sobie, że w tym sezonie też chcielibyśmy poza tymi nagraniami przygotować dla was taki zestaw narzędziowy, pewnych narzędzi, które będą pomagały wam właśnie lepiej ogarniać i zarządzać czasem w rodzinie. Myślę, że warto od razu już powiedzieć, gdzie można pobrać te narzędzia, to jest adres ogarniachaos.pl ukośnik zarządzanieczasemwrodzinie, oczywiście z pominięciem polskich znaków. Bez żadnych kresek, kropek, z pewnością łatwo znajdziecie.
Marcin Kwieciński: Ogarnij. Chaos.
Mikołaj Foks: No dobra, to przechodzimy do esencji. Co będzie esencją tego sezonu? No właśnie, bo to też będzie trochę, słuchajcie, inaczej. Pomyśleliśmy sobie o różnych historiach własnych rodzin, ale też i rodzin naszych znajomych, osób, z którymi jakoś też pracujemy. Jak to wygląda, kiedy w rodzinie pojawia się chaos? I pomyśleliśmy, że to jest tak naprawdę trochę podobne do tego, kiedy dzieje się z nami coś, z naszym ciałem, kiedy chorujemy, albo mamy wypadek, albo właśnie coś, zapadliśmy na jakąś chorobę. No i wtedy, kiedy sprawa jest naprawdę poważna, to nie jest tylko przeziębienie i wystarczy aspiryna, no to wtedy najczęściej jedziemy do szpitala.
Mikołaj Foks: Jeśli interesuje was temat zarządzania czasem w rodzinie, to prawdopodobnie jesteście rodzicami i prawdopodobnie mieliście takie doświadczenie, żeby pojechać kiedyś na SOR. Marcin, miałeś?
Marcin Kwieciński: O, nie raz. Hahaha
Mikołaj Foks: No nawet nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Ja też miałem nie raz. Był taki miesiąc, że byłem kilka razy na na SORze dziecięcym, na Banacha, więc temat jest nam znany.
Mikołaj Foks: No właśnie. Myślę, że wielu rodziców ma to doświadczenie, szczególnie rodziców małych dzieci. A no właśnie, więc słuchajcie, my dokładnie mamy taki plan, to znaczy zabierzemy was na początek na SOR i tam spędzimy trzy odcinki naszego podcastu i tam będziemy robić bardzo konkretną pracę związaną z działaniem interwencyjnym. To znaczy, kiedy naprawdę jest bardzo, bardzo trudno i to nie jest tak, że jakieś filozoficzne złote myśli pomogą, tylko trzeba bardzo konkretnych narzędzi, bardzo konkretnych działań, ale też nie ciężkich, nieosiągalnych, przeogromnych, tylko takich do zrobienia. Czyli szybkie działania ratunkowe.
Marcin Kwieciński: Rzeczywiście najpierw wcielimy się w ratowników, a później przejdziemy…
Mikołaj Foks: No właśnie, powiedz, gdzie później będziemy.
Marcin Kwieciński: A później przejdziemy do tego właściwego leczenia, no bo wiadomo, że na SORze dostajemy pierwszą pomoc, jesteśmy zaopiekowani w pierwszej chwili, ale zwykle okazuje się, że problem jest dużo głębszy i potrzebne jest leczenie szpitalne. Więc w dalszej części sezonu przejdziemy sobie przez wszelkiego rodzaju diagnostykę, badania, interwencje i metody, które pomogą wyleczyć różne rzeczy, które tam w tej rodzinie mogą się pojawiać pod kątem oczywiście pojawiania się chaosu i trudności w zarządzaniu czasem w rodzinie.
Marcin Kwieciński: Bo myślę, że warto też podkreślić, że my nie jesteśmy ekspertami z zakresu w ogóle układania życia rodzinnego. Tutaj sami też posiłkujemy się różnymi osobami profesjonalistami w swojej dziedzinie. Natomiast będziemy patrzeć przede wszystkim właśnie, co zrobić, żeby ta rodzina nie była przeciążona i w jaki sposób ją poukładać, czy aktywności poukładać w taki sposób, żeby one właśnie przynosiły więcej owoców, przynosiły więcej spokoju, w taki sposób, że od rodziny przeciążonej postaramy się przeprowadzić was do takiej rodziny, która funkcjonuje w spokoju, robiąc to, co najważniejsze.
Marcin Kwieciński: No i żeby tak się wydarzyło, to słuchajcie, oczywiście po wyjściu ze szpitala jest jeszcze przestrzeń na rehabilitację, jest przestrzeń na profilaktykę, więc na koniec tego sezonu wyjdziemy też ze szpitala i będzie też trochę czasu, żeby porozmawiać o tym, co dalej, jak dalej złapać jeszcze równowagę poza środowiskiem szpitalnym.
Mikołaj Foks: Mam, ja przynajmniej i wierzę, że Marcin też, przekonanie, że to jest sezon bardzo potrzebny, o którym to temacie mało się mówi, w którym to sezonie my o tym temacie mówić będziemy dużo, więc nawet jeśli nie jesteście rodzicami, to i tak bardzo was zapraszamy do tego, żeby posłuchać, bo na pewno jesteście czyimiś dziećmi i prawdopodobnie też prowadzicie jakieś życie, może jeszcze nierodzinne, ale ale może właśnie żyjecie w związku, więc może to jednak dla was też będzie jakaś wartość. No i mamy nadzieję, że będziecie polecać tę naszą rozmowę. Niech ona idzie sobie w świat do innych rodzin. Strasznie długi wstęp, ale chyba był potrzebny.
Mikołaj Foks: Jedziemy z tematem?
Marcin Kwieciński: Jedziemy z tematem. To co, wsiadamy do karetki i zapraszamy na SOR.
Mikołaj Foks: Jesteśmy na SORze, dojechaliśmy, a jak się dojeżdża na SOR, to pierwsza rzecz, którą tam spotykamy, to jest oczywiście triaż. Kto nie był. To wyjaśniamy. Jest to rodzaj sortowania pacjentów, żeby szybko zweryfikować, czy jest ktoś, kto potrzebuje pomocy natychmiast, czy też może poczekać. No i zazwyczaj to czekanie niestety trwa, czasem kilka mniejszych, kilka, a czasem większych kilka godzin. No i dopowiem z mojego doświadczenia, zaraz Marcin może się swoim podzieli, że że jednak jedzie się na ten SOR, no i jest się przekonanym, że no no mój przypadek no to jest już ekstremalny, powinni się tym zająć od ręki, a okazuje się, że no właśnie, że niekoniecznie tak jest. Ja kiedyś jechałem z bardzo dużą raną ciętą i myślałem, że to jest temat na już, na natychmiast, bo w ogóle okazało się, nie, spokojnie, pani zapytała…
Marcin Kwieciński: Cztery godziny można poczekać. Można, naprawdę.
Mikołaj Foks: Pani zapytała, czy czy czy czy ta część ciała to jest nadal zrośnięta z ciałem, czy czy to już jest osobno, przywiozłem w pudełku. A ja mówię, że nie, no a no to spokojnie, wszystko jest dobrze. Bez paniki. Tak, no właśnie, myślisz na tym na tym triażu. Nie wiem, podobne masz doświadczenie, że myślisz, że twój temat jest mega i na już, a jeszcze czekasz?
Marcin Kwieciński: Tak, no bo myślę, że tutaj to jest taka naturalna sytuacja, kiedy kiedy nas coś boli, kiedy jesteśmy wystraszeni, kiedy kiedy właśnie coś się wydarzyło nagłego, no to wiadomo, że że że chcemy jak najszybciej uzyskać pomoc. Z drugiej strony jest jakaś racjonalność tego właśnie sortowania czy segregacji medycznej, no bo wiadomo, że nie każdy przypadek równy i wymagane jest pewne poukładanie kolejności, w jakiej będziemy leczyć tych pacjentów. Dla tych, którzy nie mają doświadczenia z wizytą na SORze, to jeszcze myślę, że warto byłoby powiedzieć, że pierwsze, co dostajemy, to zostaje nam przydzielony kolor i ten kolor właśnie jest określa, jak szybko uzyskamy pomoc.
Marcin Kwieciński: Zazwyczaj to jest tak, że kolor czerwony to jest pomoc natychmiastowa, czyli nasz przypadek kwalifikuje się do tego, żeby natychmiast, czy na salę operacyjną, czy jakaś interwencja, procedura medyczna. Później mamy pomarańczowy, czyli pomoc bardzo pilna, ale kilka, kilkanaście minut można poczekać. Żółty to jest taki czas oczekiwania do 60 minut. Zielony to już nawet właśnie do 4 godzin możemy poczekać i niebieski to nawet do 8 godzin może się zdarzyć, że będziemy czekać na wykonanie jakiejś procedury medycznej. I to jest z punktu widzenia układania tego, jak działa szpital i jak zarządza swoimi zasobami, bardzo dobra metoda, bo my jesteśmy w stanie obsłużyć najważniejsze przypadki, jednocześnie dbając o to, żeby no szpital nie utknął, żeby ten lekarz, który czy zespół lekarzy, który który udziela pomocy, po prostu się nie przeciążył i nie spowodował, że nie będzie w stanie nikomu pomóc.
Mikołaj Foks: No tak, i my tu sobie rozmawiamy o szpitalu, to co to ma wspólnego z rodziną? No słuchajcie, ma dużo wspólnego, bo też jak przyjeżdża się na ten SOR, to przeważnie te pierwsze, te najbardziej właśnie interwencyjne kolory są wolne, to znaczy tam nikogo nie ma, to znaczy no czasem jest, czasem nie ma, ale grupa jakby tej największa grupa oczekująca jest jest w tych jakby kolejnych, mniej interwencyjnych kolorach i i to jest świetne, bo dzięki temu ktoś, kto naprawdę potrzebuje pomocy natychmiast, prawda, bo rzeczywiście ma odciętą tą rękę, no to on jest przyjmowany jako pierwszy.
Mikołaj Foks: I to jest dla mnie, to jest historia o tym, że w naszej rzeczywistości rodzinnej, takiego życia, prawda, nie tylko zawodowego, kiedy mamy życie zawodowe, ale mamy też to życie rodzinne i po prostu spraw jest bardzo, bardzo wiele, to nasze przygniecenie sprawami może się wydawać w ogóle nie do ogarnięcia i nieznośne. Natomiast w momencie, kiedy jakby nasza rzeczywistość jawi się między innymi rzeczywistościami, prawda, zyskujemy jakieś porównanie, mówiąc, prawda, bardziej po angielsku, ten taki benchmark, popularne dzisiaj słowo, no to wtedy możemy sobie, aha, powiedzieć, to to rzeczywiście, to to to u mnie u mnie jest tak, jest trudno, ale tutaj jednak jest może nie aż tak trudno, to jest jedna sprawa i jakby zyskujemy trochę takiego przekonania właśnie, jak bardzo interwencyjnie musimy działać. I jak pilnie. A na ile możemy coś zrobić właśnie spokojnie. Mhm
Marcin Kwieciński: Tak, właśnie fajnie, że o tym mówisz, Mikołaj, bo tutaj ja bym chciał, żebyśmy zobaczyli właśnie tę perspektywę z jednej strony szpitala, który ma jakieś procedury i umówmy się, nasz przypadek nie jest dla tego szpitala czymś nowym, czymś niestandardowym. Zazwyczaj, zazwyczaj to są powtarzalne przypadki, których ci lekarze i zespół wspierający widział już niejeden raz, nieraz uratował, nieraz stosował te procedury, więc z punktu widzenia tych udzielających pomocy, to jest to kolejna, można by powiedzieć, standardowa sprawa, ale jest ta perspektywa pacjenta, który jest w tej sprawie, jest w tej sytuacji, dla którego to jest niemalże koniec świata. Jest ogromne przerażenie, jest trudno, jest właśnie niecierpliwość, jest bardzo dużo dużo stresu i ta procedura segregacji czy czy sortowania pozwala nam też zobaczyć, aha, no dobra, to teraz już się ktoś nam zaopiekuje we właściwej kolejności.
Marcin Kwieciński: Nadal jest ten dyskomfort, bo to nie jest przyjemne siedzieć cztery godziny na niewygodnym krzesie albo wręcz na stojąco, niemalże słaniając się na nogach i czekać na swoją kolej, ale znaczy, że ktoś to jednak ocenił i uznał, że warto poczekać. Jednocześnie, będąc na tej sali oczekujących, też widzimy, że te inne osoby są w bardzo podobnych sytuacjach i myślę, że tutaj wracając do życia rodzinnego, no jest tak, że przeciążona rodzina, myślę, że to warto też powiedzieć, że przeciążona rodzina, rodziny, gdzie bardzo dużo się dzieje, gdzie tych spraw się spiętrza, gdzie one wszystkie są i trudne, i wymagają jakichś różnych niestandardowych podejść i i rozwiązań natychmiastowych, no to nie jest tak, że to jest tylko twoja konkretna rodzina. Takich rodzin jest bardzo wiele, spotykamy je na salach szkoleniowych, wśród znajomych, wśród klientów, często też układając życie zawodowe, okazuje się, że też trzeba poukładać życie pozazawodowe, więc myślę, że to, o czym też tutaj mówimy, to zestawiając właśnie te doświadczenia Mikołaja z życia rodzinnego i moje produktywnościowe, chcemy też jasno powiedzieć już na początku, że tak, to się wydaje bardzo trudne, to poukładanie tych spraw, ale jednocześnie chcemy wam dać taką, myślę nawet, nadzieję, że no jest to po prostu do ułożenia, że to nie jest coś wyjątkowego, co tylko wam się przydarzyło i teraz cały wszechświat się sprzysiągł właśnie, żeby to wam konkretnie w tym życiu było źle i że tylko wasza rodzina jest przeciążona.
Marcin Kwieciński: Podobnie to widzisz, Mikołaj?
Mikołaj Foks: Świetnie, że o tym powiedziałeś. Dzisiaj w tym odcinku chcemy zmierzyć się z takim pytaniem, od czego zacząć, gdy rodzina tonie w chaosie spraw i oczywiście, że jest tak, że jak toniesz w chaosie spraw, czy toniesz w ogóle w morzu, prawda? I ktoś stoi na na statku i ma w ręku koło ratunkowe i mówi: „Spokojnie, takich ludzi tonęło dużo, tak jak ty, to ja już to wiem, jak to, to tylko nie przejmuj się, daj spokój, człowieku, ja tu tonę, rzuć mi to koło”. Więc trzeba powietrza. Tak.
Mikołaj Foks: Więc oczywiście każdy, kto tonie w rzeczywistości rodzinnej, niekoniecznie może chcieć słyszeć o tym, że jego sprawa jest typowa, ale ta informacja jest dlatego ważna, że to oznacza, że wiadomo, jak to koło ratunkowe rzucić, albo przynajmniej jest kilka na to pomysłów, które zazwyczaj się sprawdzają. Więc słuchajcie, my dzisiaj zaczynamy od takiej rzeczywistości, kiedy faktycznie rodzina tonie w chaosie spraw, od czego zacząć i chcemy wam dać kilka bardzo konkretnych też narzędzi, żebyście mogli się po prostu pozbierać, a potem, żebyśmy mogli jeszcze kolejne rzeczy zrobić na SORze, a potem w szpitalu i żeby po prostu całe to leczenie jakby no jakoś tam nam nam przeszło.
Mikołaj Foks: Dobrze, jeżeli trafia się na SOR rodzinnie, tak, ten nasz metaforyczny SOR, no to co się co się mogło wydarzyć? Ja myślę sobie o takich sytuacjach, jednej takiej sytuacji, że mamy po prostu dużo, prawda? Mamy życie rodzinne, mamy życie zawodowe, nie wiem, mamy dziecko, więcej niż jedno dziecko, wydaje mi się, że tam gdzie jest już dwoje i w górę, to się rzeczywiście komplikuje, bo ilość tych interakcji i spraw do załatwienia jest coraz większa.
Mikołaj Foks: No i nagle w tej maszynie, która, prawda, działa na pełnych obrotach, nagle jakaś zębatka się psuje, prawda? Czyli rodzina działa na pełnych obrotach, tu zajęcia dodatkowe, tutaj tutaj szkoła, tu praca, tu jakiś projekt, tu jakieś zaangażowanie, tu jakieś moje zobowiązania, no i nagle się okazuje, że nie wiem, psuje się samochód, albo ktoś ma wypadek, nie wiem, właśnie skaleczył się, nie wiem, nożem kuchennym, albo i tak dalej, i tak dalej, prawda? Czyli dużo jest takich historii. Ja myślę o takiej sytuacji i wtedy się okazuje, że ta wydolna jeszcze chwilę temu maszyna przestała być wydolna, a druga sytuacja, o jakiej myślę, to jest taka sytuacja takiej stopniowej erozji, prawda? Tak jak znamy osoby, które na coś tam chorowały, a do tego dołączyła się druga choroba, albo chorowały trochę, prawda? No nie wiem, kogoś bolał ząb, no ale tam trochę go bolał, trochę nie bolał, ale potem zaczął boleć trochę drugi, a nagle się orientuje w pewnym momencie, że wszystkie zęby mu się posypały, nie? I że on już coś musi z tym zrobić. No i że to już nie jest tak, że wystarczy pójść jedną małą plombkę zrobić, tylko że to jest potrzebna potężna interwencja medyczna. Nastąpiło jakieś duże pogorszenie, tak? Nagłe, duże pogorszenie stanu pacjenta. No i po prostu ta sytuacja zaczyna nas dojeżdżać. To są takie dwie sytuacje, o jakich ja myślę. Jak u ciebie?
Marcin Kwieciński: Ja bym powiedział, że to często jest tak, że właśnie te dwie rzeczy się spiętrzają, czyli z jednej strony, czy czy sumują ze sobą, czyli z jednej strony mamy właśnie, że już mamy dużo, a czasem może w ogóle za dużo i nagle coś nam się jeszcze dołożyło, czegoś takiego, co się nie spodziewaliśmy. I w ogóle to jest z mojej obserwacji częsta sytuacja, kiedy ona jest trudna, ale jednocześnie daje nam taki motyw do działania, żeby coś z tym zrobić, czyli uświadamiamy sobie, że no już tak dalej być nie może i my rzeczywiście teraz to już potrzebujemy tej tej interwencji.
Marcin Kwieciński: To trochę jak z tutaj z tym stomatologiem, o czym wspomniałeś. Zwykle jest tak, że wielu ludzi wie, że trzeba robić jakieś przeglądy, okresowo pojawić się na wizycie kontrolnej, jakoś dbać o to uzębienie na co dzień, natomiast praktyka życia codziennego pokazuje, że najczęściej u stomatologa pojawiają się te osoby, kiedy już ten ból jest i nie do wytrzymania wręcz już i rzeczywiście trzeba to zaopiekować. Więc też trochę może dla tych, którzy jeszcze nie są w takim przeciążeniu, to z naszej strony myślę też taki apel, że żeby może nie dopuszczać do tego przeciążenia i i zaopiekować tematy wcześniej. Natomiast jeżeli już się pojawiło, że rzeczywiście jesteśmy w takiej sytuacji dużego przeciążenia i i że mamy takie poczucie, że ten czas w rodzinie nam się totalnie rozłazi i nie starcza nam tego czasu i się zastanawiamy, jak to wszystko ogarnąć, jak to wszystko zmieścić w ten nasz kalendarz, no to to właśnie, zaczynamy od tego, co się pojawia na SORze, czyli od rejestracji, bo jakkolwiek byśmy tego nie lubili, to pierwszy krok to jest zarejestrowanie przypadku i klasyfikacja tego przypadku.
Marcin Kwieciński: I albo zrobimy go my, bo jesteśmy na własnych siłach, czasami zrobi to ratownik, kiedy my już nie jesteśmy w stanie podjąć decyzji, czy w ogóle udzielić informacji zwrotnej, wtedy ktoś, kto przystępuje do opieki nad takim pacjentem, przechodzi do tego, żeby po prostu określić, z czym my mamy do czynienia.
Marcin Kwieciński: Ogarnij chaos.
Mikołaj Foks: No dobra, to teraz spróbujmy to wszystko przełożyć na nasze życie rodzinne, ale będzie jednak mała anegdota. Słuchajcie, jak pamiętacie pandemię? Jaka ona była dla was? Ja zauważyłem, że są dwa rodzaje wspomnień. Jedni mówią, to był najgorszy czas, po prostu masakra. Nagle znaleźliśmy się pod jednym dachem z rodziną, po prostu wszyscy żeśmy na siebie działali jak płachta na byka, nie można było nigdzie przejść, nigdzie złapać jakiejś odrobiny prywatności, a są inni, którzy wspominają, że to był fantastyczny czas, wreszcie skończyły się dojazdy, nie było zajęć dodatkowych, na które trzeba było pędzić z dziećmi, można było po prostu posiedzieć razem w domu, coś sobie pooglądać, zagrać w planszówkę, no po prostu wreszcie zwolnione obroty.
Mikołaj Foks: No i no i właśnie, no i to jest dokładnie chyba historia o tym, że że my dużo sobie narzucamy i oczywiście chcemy, żeby to nasze życie było ciekawe, fajne, wartościowe, więc sobie po prostu bardzo dużo narzucamy i no i ono jest po prostu bardzo mocno, często bardzo mocno dociążone. Od czego zacząć, Marcin, od czego zacząć, gdy rodzina tonie w chaosie spraw, gdy mieliśmy codzienne rzeczy, jeszcze doszły dodatkowe, jaki jest pierwszy krok?
Marcin Kwieciński: Zanim zaczniemy robić jakieś dokładne badania, morfologię, rentgeny, tomografie itd., pierwsze, od czego trzeba zacząć, to rejestracja. Bierzemy czystą kartkę papieru, dla osób, które wolą bardziej cyfrowe rozwiązania, to bierzemy jakiś elektroniczny notatnik albo aplikację do zarządzania zadaniami i spisujemy absolutnie te wszystkie sprawy, które mamy na głowie.
Marcin Kwieciński: Te wszystkie nasze zobowiązania, te wszystkie rzeczy, zadania, sprawy, obietnice, które mamy spełnić, oczekiwania innych, te wszystkie sprawy, które też wynikają z podjętych umów, posłania dzieci na jakieś zajęcia dodatkowe, z naszych spraw rodzinnych, również takich spraw, które sami dla siebie chcemy zrobić, bo też warto powiedzieć, że często to przytłoczenie bierze się z tego, że my mamy mnóstwo fajnych pomysłów, że nie tylko dociąża nas bieżączka i zobowiązania, ale też nagle wpadliśmy na kilka genialnych pomysłów i one wszystkie są fajne, że chcielibyśmy gdzieś pojechać, pójść do kina, zorganizować jakiś wypad ze znajomymi, odwiedzić jakichś bliskich, dalszych znajomych, dalszą rodzinę, to wszystko nagle stwierdzamy, że no już tyle to odwlekaliśmy i teraz już to trzeba zrobić, czyli nie wynika to z takiego bieżącego zobowiązania, tylko z pewnego pomysłu i właśnie z refleksji, że za długo odwlekaliśmy. I to wszystko chcemy spisać.
Marcin Kwieciński: Bardzo konkretnie, kartka, długopis, piszemy, bez żadnych technik, bez żadnych jakichś algorytmów, tylko wyrzuć to z siebie. Nawet jeżeli byłoby to spisanie 200-300 spraw, które właśnie cię przeciążają, przytłaczają, przytłaczają waszą rodzinę, to wszystko to spisz. Jeszcze nic z tym nie robisz, ale chcesz to zarejestrować.
Marcin Kwieciński: I myślę sobie, tak porównując tę naszą metaforę SOR-u, czy doświadczenia SOR-u, z doświadczeniem wielu klientów, którzy przechodzą ten proces, że ten ta irytacja może się pojawić, że taki dyskomfort tego spisywania może się pojawić, no bo właśnie, ja tutaj mam ten problem, mnie tu naprawdę boli, ja się tutaj boję, jestem przytłoczony, przytłoczona, a pan bądź pani w rejestracji mówi, jak się pan nazywa, data urodzenia, skąd pan przyjechał, czy ma pan ubezpieczenie, a co pana boli, a jakie pan leki wziął, a prawda, czyli jest jakiś wywiad, a my już chcemy rozwiązanie. No i my trochę też, Mikołaj, takie mam wrażenie, że wcielamy się w tych rejestratorów, mówimy, no ale spokojnie, weź tą kartkę, usiądź i spisz. I ktoś powie, ale po co, ja wiem, co mam zrobić, ja tutaj powiedzcie, jakie są rozwiązania. Jak ma pan na imię, jak się pani nazywa, jaka jest data urodzenia, spisujemy.
Mikołaj Foks: Mnie to w ogóle nie dziwi, bo ja szczerze mówiąc sam to w sobie widzę, prawda, że w momencie, kiedy jestem przeciążony i ktoś by mi powiedział, no teraz proszę wziąć karteczkę i na tej karteczce spisać wszystkie rzeczy, to bym powiedział, panie, z czym to ludzi, ja tu nie mam siły pisać, ja tu jestem tak przygnieciony, daj mi jakieś rozwiązanie. Ale wiesz, wtedy, jak ktoś tak też mi mówi, to używam metafory samochodu, no i ona jakoś działa, może wam też zadziała, kto wie, prawda, że kiedy coś nam się popsuje, że samochód nie jedzie, albo ledwo jedzie, no to zanim się zacznie go naprawiać, tę jedną rzecz w tym samochodzie, to raczej ogląda się też rzeczy, które są wkoło, tak, raczej patrzy się na cały samochód, bo może nie super szczegółowo na cały, prawda, ale sprawdza się, czy to, że tam jakiś element właśnie stuka, nie wynika z tego, że jest jakiś inny element, który sprawił, że to stuka. I trudno jest zabrać się za naprawę, nie wiedząc, co mamy naprawiać, prawda, weź pan napraw sam, ale co, no samochód, no nie, po prostu trzeba określić bardzo precyzyjnie, od czego zaczniemy i rzeczy się po prostu robi się po kolei, niektóre trzeba zrzucić na dalszy plan, niektóre rzeczywiście nam funkcjonują na na drugim planie i tak jak powiedziałeś o tych fantastycznych pomysłach, bardzo często tak jest, że są rzeczy, które w ogóle nawet nie przeszły do fazy realizacji, ale on nimi żyjemy, one jakby funkcjonują w naszej głowie i my się nimi się zajmujemy, nie to doskonała zresztą technika spisywania rzeczy, to też na nasz mózg fantastycznie działa, prawda, że jak mam jakiś, ja tak robię, to mogę się podzielić z własnego doświadczenia, że jak mam jakiś pomysł, to i żeby mi on nie uciekł, ale też po to, żeby on nie blokował mi pamięci operacyjnej, ja go sobie spisuję, mam takie miejsce akurat elektroniczne, gdzie sobie po prostu spisuję ten pomysł i te szczegóły, które wokół niego wymyśliłem, wtedy łatwo do niego wracam i wtedy też on zwalnia moją pamięć operacyjną, mówiąc takim językiem właśnie informatycznym, na to, żeby zająć się tym, czym próbuję się zająć w danej chwili albo czym potrzebuję się w danej chwili zająć.
Marcin Kwieciński: No właśnie, to żeby też jakoś tutaj podpowiedzieć, jak to zrobić, bo jak już uspokoimy tę emocję, która się pojawiła, że to jednak, ale po co i w ogóle, że to może być dyskomfortowe, też chciałbym zapewnić, że to nie będzie nie wiadomo ile trwało, tak jak ta rejestracja w szpitalu jest stosunkowo szybka, to tutaj też stosunkowo szybko jesteśmy w stanie to zrobić. Ja mam taką podpowiedź, którą też daję klientom w trakcie konsultacji, żeby przejść sobie przez obszary życia, bo jeżeli my się tak popatrzymy z takiej perspektywy, jakie my te mamy sprawy, to one są z kilku obszarów i może byśmy sobie przeszli przez te obszary, to nasi słuchacze by mieli po prostu od razu ściągawkę, słuchając, by mogli sobie tutaj od razu właśnie ponotować w każdym z tych obszarów. Co ty na to? Ile tych obszarów proponujesz? 11. O, aż. Dobra. Aż.
Marcin Kwieciński: Dwa są takie dodatkowe, więc tak naprawdę dziewięć, więc zaraz tutaj uprościmy. No jestem ciekaw, bo ja mam propozycję alternatywną, ale to zobaczymy. Ale jedziemy po jednym. No właśnie, to zbierzmy a słuchacze sobie wymiarą. To jeżeli mówimy o takich sprawach życia codziennego, rodzinnego, to spisujemy po pierwsze w takie sprawy, które są związane z zadbaniem o samego siebie. Bo my mamy sporo takich rzeczy, które potrzebujemy, musimy albo chcemy zadbać o siebie. Czy to właśnie jakieś kwestie fizyczne, na przykład chociażby związane z zadbać o swoją swoją jakby garderobę albo tężyznę fizyczną chociażby, chodzimy na jakiś może trening albo chcemy chodzić na trening czy na basen. Też takie kwestie związane z jakimś naszym funkcjonowaniem i emocjonalnym i społecznym. Więc najpierw, co ja chcę zadbać o siebie?
Marcin Kwieciński: Druga kategoria to wszystkie kwestie zdrowotne. I swoje, ale też tej naszej najbliższej rodziny. Bo jednak, szczególnie jak mówimy właśnie o życiu rodzinnym i życiu rodziców, to jednak to zarządzanie zdrowiem rodzinnym no jest bardzo wymagające i czasami potrafi obciążać. Bo to nie jest tylko leczenie tych chorób bieżących, które się pojawiają nagle, ale też różne obowiązki rodzinne związane ze szczepieniami, związane z przeglądami, z takim dbaniem o dobrostan dzieci, no i również o zdrowie własne. Więc druga kategoria zdrowie.
Marcin Kwieciński: Trzecia kategoria to takie sprawy tej naszej najbliższej rodziny. Jakkolwiek ją sobie zdefiniujemy, czy tylko małżeństwo, czy jakiś związek partnerski, czy właśnie rodzicielstwo, my i nasze dzieci, taka ta najbliższa rodzina. Tu mamy sporo spraw do pozałatwiania, różne uroczystości, rocznice, takie wydarzenia, które nadchodzą, święta, celebrowanie, wszystkie takie rzeczy związane z najbliższą rodziną.
Marcin Kwieciński: Czwarta kategoria tutaj dla rodziców to wszystkie kwestie edukacyjne. Co my z tymi, co nas tutaj, co nas przyciąża edukacyjnie? Zajęcia dodatkowe, szkoła, wszystkie te sprawy, które są.
Marcin Kwieciński: Kolejna kategoria, piąta, to sprawy domowe, remonty, naprawy, usterki, wszystko to, co tutaj do nas trafia.
Marcin Kwieciński: Kolejna kategoria to sprawy rodzinne, relacyjne, czyli dalsza rodzina, nasi znajomi, przyjaciele, koledzy, koleżanki z pracy, różne też społeczności czy wspólnoty, w których funkcjonujemy. Tam też może być sporo rzeczy, które nas przytłacza i które wpadają nas na jako zobowiązanie.
Marcin Kwieciński: Nieoczywista rzecz, ale też kwestie takie regeneracyjne związane z relaksem i rozrywką, żebyśmy mieli coś od życia. I czasami chcemy mieć coś od życia i czasami to w ogóle się w nas tak kumuluje, że my już w ogóle nie mamy tego życia dla siebie, a przecież no już teraz to już koniecznie jest coś, co my musimy dla siebie zrobić. Więc czy jakiś serial, który koniecznie musimy obejrzeć, czy czy jakiś wypad z dzieciakami taki i z najbliższymi gdzieś, gdzie chcemy wreszcie pojechać na jakieś ognisko czy coś, relaks i rozrywka.
Marcin Kwieciński: No i dziewiąty element, finanse i majątek, czyli wszystkie takie kwestie związane z tym stanem posiadania, który gdzieś gdzieś też potrzebujemy zaopiekować. I to jest te dziewięć kategorii podstawowych. Ja może jeszcze raz wymienię dla tych, którzy robią sobie notatki z naszego odcinka. To jest obszar zadbania o siebie, zdrowie, najbliższa rodzina, edukacja, sprawy domowe, rodzina i relacje, relaks i rozrywka oraz finanse i majątek.
Marcin Kwieciński: I są jeszcze dwie rzeczy dodatkowe, dwie kategorie dodatkowe. Jak już sobie przejrzymy te wszystkie nasze kategorie, to jeszcze warto się zastanowić, jakie wydarzenia i rocznice czekają mnie w takiej perspektywie, które mogły mi umknąć i czekają mnie w najbliższej perspektywie. I to są te wszystkie takie kwestie związane ze świętowaniem urodzin, imienin, spotkań rodzinnych, świąt, również jakichś wydarzeń, rocznic, które mamy. One oczywiście powinny nam wyjść w tych w tych obszarach, które sobie powiedzieliśmy, ale czasami umykają i właśnie ja mam takie doświadczenie, że mimo wszystko warto przejrzeć i zobaczyć, czy jakieś wydarzenia czekają mnie najbliżej.
Marcin Kwieciński: I ostatnia kategoria to, co ja już mam otwarte z takich zmian, które wprowadzam w swoje życie. Bo może mam jakiś remont już otwarty, może mam jakiś temat tak zwany rozwojowy, nie wiem, czegoś się uczę, coś teraz kupuję, coś naprawiam, coś buduję, coś wprowadzam w życie naszej rodziny. I znowu to nam powinno wyjść w tych dziewięciu kategoriach, ale czasami tego nie zauważamy, więc czy mam jeszcze jakieś takie otwarte tematy rozwojowe, które teraz mam uruchomione. I to daje nam 11 kategorii.
Mikołaj Foks: Powiedziałeś o tym relaksie i rozrywce w taki sposób, że może czasem ktoś potrzebuje, myślę, że bardzo potrzebuje. To to jest też moje doświadczenie prowadzenia męskich kręgów, gdzie no bardzo często powraca trochę, wiesz, jak jak jakiś refren w męskich historiach, to, że no no nie dawałem sobie przestrzeni na to, nie dawałem sobie, nie pozwalałem sobie na to, żeby żeby mieć po prostu tak jakby ucieszyć się życiem, prawda? Tu nie chodzi o jakiś, wiesz, wielki relaks, tak, ale żeby żeby dawać sobie przestrzeń na jakiś spacer, czy dawać sobie przestrzeń na jakieś hobby i tak dalej.
Mikołaj Foks: I wiesz, i ja mam taką swoją ulubioną anegdotę, którą o której chcę tutaj powiedzieć. Nie wiem, czy ona się wydarzyła naprawdę, ale w iluś miejscach w internecie jest, to może się wydarzyła, kto to wie. Ona dotyczy Winstona Churchilla, który był pytany o to, co zrobić, ponieważ no Niemcy się zbroją, mają coraz więcej wojska, no i Wielka Brytania też potrzebuje tego wojska, więcej, więcej broni. No i pojawiło się pytanie, no skąd wziąć fundusze na to? No i ktoś powiedział, chyba minister wojny miał to powiedzieć, że no to może z kultury weźmiemy te pieniądze. A Churchill miał na to odpowiedzieć coś w tym stylu, że no to czego my w tej wojnie będziemy bronić, jak jak nie będzie pieniędzy na kulturę i z niej zrezygnujemy?
Mikołaj Foks: Ja myślę, że to jest trochę o tym, prawda, że my sobie myślimy, dobra, tam moje te właśnie jakieś miłe rzeczy mogą poczekać i w życiu rodzinnym się ciągle właściwie frustruje te potrzeby swoje. To w gruncie rzeczy na tym też ta rodzinność polega. I to jest w jakimś sensie nawet powiem, że to jest dobre, no bo bo bo to jest tak, że my jesteśmy dorośli w w naszych rodzinach, potrzebujemy zaopiekować się dziećmi, one same się sobą nie zaopiekują. No ale jednak też jest tak, że jeżeli my naprawdę nie jesteśmy w stanie, nie wiem, raz w miesiącu sobie pozwolić na na jakiś wieczór, który który daje nam po prostu frajdę, no to o co ta cała wojna jest? Nie? To jest to jest takie ważne pytanie.
Mikołaj Foks: Ty mówiłeś, Marcin, o tych obszarach, ja bym powiedział o rolach. Ja lubię listować rzeczy przez rolę, bo każdy z nas jest czyimś synem albo córką, może tak zacznę, nietypowo. Bo coś typowe jest, że jesteś czyimś pewnie mężem, żoną, partnerem, partnerką, jest pewnie czyimś rodzicem, jest czyimś pracownikiem albo czyimś szefem, jest może czyimś bratem, może czyimś przyjacielem, może jest jeszcze w jakiejś jeszcze innej roli, jakiejś społecznej, jakimś liderem w czymś tam albo właśnie wolontariuszem gdzieś tam. Także ja bym też szukał przez rolę, wydaje mi się, że to jest też fajny pomysł.
Mikołaj Foks: Natomiast to, co chcę powiedzieć jeszcze bardzo wyraźnie, że słuchajcie, nie wiem, bo zobaczymy, może potem zmienię zdanie w trakcie naszych nagrań, ale w tej chwili mam poczucie, że nie mam przekonania do żadnego innego narzędzia tak dużego jak do tego.
Mikołaj Foks: Wiem, że to się wydaje może dziwne i proste, jak ktoś myśli, no co wy, naprawdę wy gadacie tyle minut o tym, że mam sobie wypisać na kartce? No tak, naprawdę.
Mikołaj Foks: To ja to też widziałem już. No to po prostu to po prostu robi mega robotę i naprawdę to jest proste. I to uwalnia. To jest super.
Marcin Kwieciński: Na kartce bądź w jakiejś formie elektronicznej. Tutaj pomyślałem sobie też o pewnym takim protipie. No dzisiaj żyjemy w cudownych czasach. Też jeżeli ktoś kogoś przeraża ta kartka i o rany, ja teraz będę to spisywać i tak dalej, ja myślę, że tutaj to jest doskonały obszar też, gdzie możemy wprząt sztuczną inteligencję uruchomić sobie model, na przykład Chata GPT czy Copilota, czy cokolwiek innego i i po prostu poopowiadać temu modelowi o naszej sytuacji. Tak jakbyś poszedł do lekarza czy właśnie na tą rejestrację, to odpal ten model i podaj informację, słuchaj, chcę, żebyś przygotował dla mnie listę moich otwartych spraw, wciel się w taką rolę, gdzie jesteś właśnie moim asystentem, który zarejestruje wszystkie sprawy, wszystkie sprawy, które mam na głowie w życiu rodzinnym, zadawaj mi pytania, a ja będę odpowiadał, co mam teraz na głowie. I i właśnie przejdź w takim dialogu z tym z tym Chatem GPT po prostu przez te role. Nie wymyślając, jak ja mam to nazwać, w jakiej jak to teraz dobrze sformułować, tylko tak jak my tu teraz ze sobą, z Mikołajem rozmawiamy, to tak samo pogadaj z tym z tym czatem, a na koniec poproś o zrobienie podsumowania, żeby właśnie wyszła z tego lista spraw, którą masz do załatwienia. I też zauważyłem, że to może być właśnie dużo dużo przyspieszające właśnie sposób rejestracji i i ułatwiające właśnie rozpoczęcie tego, szczególnie jeżeli jesteśmy przeciążeni i przytłoczeni.
Mikołaj Foks: Tak, no to to to jest genialna sprawa. Muszę powiedzieć, że no ja mam czasem takie chwile, że jest mi coś bardzo ciężko napisać, bo bo jestem zmęczony, bo no każdy z nas tak ma. nie Jest mi ciężko teraz usiąść, że teraz usiądę przy stole, przy komputerze, przy kartce będę pisał. No i ja tak rzeczywiście też robię, że po prostu odpalam mikrofon w telefonie i po prostu mówię mu, słuchaj, teraz chodzi mi o to i i i strumień świadomości leci. Naprawdę nie trzeba tego robić w jakiś bardzo precyzyjny sposób, dzielić na rozdziały, na kapity i tak dalej. Naprawdę ze strumienia świadomości AI fantastycznie zrobi listę i i właśnie można po prostu leżeć na kanapie i po prostu mu dyktować. I to jest po prostu bardzo wygodne, uwalniające właśnie w tych sytuacjach, w których jesteśmy tak przeciążeni, że naprawdę jak ktoś nam jeszcze mówi, siądź przy stole, znajdź spokojne miejsce, dzieci ci po głowie skaczą, a ty masz znaleźć spokojne miejsce. To możesz nawet wyjść, nie wiem, z psem albo po prostu wyjść, usiąść na ławce w parku i tam, gdzie akurat innych ludzi nie ma i pogadać trochę do telefonu. To jest naprawdę bardzo proste.
Marcin Kwieciński: Właśnie, tu jeszcze powiedziałeś o tej kwestii, żeby zrobić to w takich kontekstach, w których funkcjonujemy. Ja zauważyłem, że często też właśnie, że przytłacza wiele osób to, że ile czasu to zajmie. I też możemy sobie to jasno powiedzieć, że ta rejestracja nie musi być za jednym razem. To można sobie nawet na cały tydzień rozłożyć. Po prostu każdego dnia po 10-15 minut zacznij to spisywać i i zobaczysz, że że że spokojnie to będzie. Oczywiście idealnie byłoby zamknąć się na godzinkę, dwie i zrobić to od razu, ale nie każdy ma taką możliwość, więc można sobie to też rozłożyć na drobne części i i po prostu zrobić to kawałek po kawałku.
Marcin Kwieciński: No dobra, to masz już tę listę. Udało nam się przekonać naszych słuchaczy, żeby ją stworzyć. Ona jest. Moje doświadczenie mówi, że to i tak już daje wytchnienie, że ja to nagle widzę, nie że nie tylko mówię, a przecież mam w głowie, to ja to znam, tylko ja to widzę i widzę, że to jest na przykład 15 stron, nie albo że to jest tylko pół strony. Więc jest pogląd, co się dzieje.
Marcin Kwieciński: No ale to co z tym można zrobić, zanim nagramy kolejny odcinek? No jesteśmy na SOR-ze, tak? I to dokładnie tak samo jak z pacjentami na SOR-ze. Czasami przyjdzie ten pacjent i powie, no tak, ale tu mnie i kolano boli, i jeszcze krew mi się leje, a w ogóle to jeszcze mam cukrzycę i trzeba by może zaopiekować moją migrenę. I rejestrator to zapisze. Natomiast oczywiście SOR wybiera te rzeczy, które muszą być zaopiekowane absolutnie w pierwszej kolejności. I my zastosujemy technikę ABC. Przejrzymy sobie teraz tę listę spraw i najlepiej wziąć markera. Trzy kolory, trzy markery. I tak jak SOR przydziela nam kolor naszej sprawy, tak my zaznaczmy, które tematy są A, aktualne, czyli to są takie, które muszą być zaopiekowane natychmiastowo, jak najszybciej. W zasadzie nie mogą czekać. Czerwony kolor. Czerwony kolor, tak, oczywiście. Mhm B, czyli bliskie. Myślę, że tutaj możemy wziąć kolor zielony. To są takie, które już za chwilę trzeba zaopiekować. Być może w tym tygodniu, być może za dwa tygodnie. Nie ma tej kwestii życia i śmierci, natychmiastowego zajęcia się, ale potrzebujemy je zidentyfikować. To będą te, które zaraz po tym, jak zatamujemy krwotok, chcemy obsłużyć w pierwszej kolejności. I C, czekające. Takie, które spokojnie mogą poczekać. Będą takie leżące sobie, oczekiwały, my je zobaczymy, one nam nie umkną. Wiemy, że są kiedyś do zrobienia, ale właśnie w ten sposób odsialiśmy te, które są natychmiastowe, aktualne. Mamy te, które mamy w drugiej kolejności. B, bliskie. I C, czekające. Tu możemy użyć koloru niebieskiego.
Mikołaj Foks: No to super. I teraz, kiedy już taką listę mamy i kiedy zidentyfikujemy te czerwone, no to jest trochę tak, że nam się może wydawać, że coś jest na już natychmiast, a lekarz nam powie, no nie. Ale może być też tak, że zrobiliśmy tę listę i ktoś mówi, no dobra, no ja wiedziałem, że ja mam te czerwone, świecące się na czerwono. No i co? I co teraz? Ja nadal tonę. Rzućcie mi jakieś koło ratunkowe. No to słuchajcie, my będziemy krwotok tamować za chwilę w następnym odcinku podcastu. Tak jest.
Marcin Kwieciński: Tu przyszedł mi do głowy jeszcze taki pomysł z tą racjonalizacją, bo rzeczywiście może tak się pojawić, że my wszystko zaczniemy kolorować na czerwono. Dobrze jest wprowadzić sobie pewnego rodzaju limity, czyli ustalić sobie, że tych czerwonych to ja mogę zaznaczyć przykładowo maksymalnie pięć, tych zielonych, czyli bliskich, tak około piętnastu do dwudziestu, a wszystkie inne to są czekające. I oczywiście tymi limitami też możemy sobie później jakoś je dostosowywać, ale myślę, że właśnie te zaproponowane tu wystarczą. I drugi pomysł racjonalizatorski to jest, pamiętajcie, że nie musicie robić tego samemu. Oczywiście na SOR-ze to sprawdzi tutaj profesjonalista i to osoba odpowiednio przygotowana, powie nam, czym zająć się w pierwszej kolejności. My nie zawsze możemy mieć taką osobę pod ręką, ale pamiętajmy, że no jeżeli jesteśmy w związku, możemy właśnie tę drugą osobę też tutaj zaprosić do rozmowy. Również możemy zaprosić starsze dzieci do takiej dyskusji, że żebyśmy właśnie wspólnie podjęli decyzję, co będzie absolutnie natychmiastowe, czyli aktualne, co będzie bliskie, a co będzie czekające. Więc to jest też, myślę, taki sposób gdzieś, gdzie gdzie dzielimy się tą odpowiedzialnością i nie wszystko robimy samemu.
Mikołaj Foks: No i tu jest to bardzo ważne pytanie, co to są starsze dzieci. I tutaj jest pytanie o linię, nie między którym a którym rokiem życia. No i tu pewnie byśmy dłużej sobie o tym pogadali, bo ja mam też parę refleksji na ten temat, więc zdradzę tylko jedną, żeby nie zostawiać was zupełnie bez niczego. Pamiętajmy, że my jesteśmy rodzicami w rodzinie i zapraszanie dzieci do do bycia w tej rodzinie, do do mówienia coś dla nich ważne, do zgłaszania swoich pomysłów, do angażowania się jest ważne, ale jest cienka granica między tym a tym, żeby przerzucać odpowiedzialność na dzieci. I czasem to robimy trochę nieświadomie, no a tutaj po prostu trzeba się wykazać już sprytem i roztropnością, czyli zadać sobie pytanie, dobra, zaproszę moje dzieci i czy to będzie aktywizowanie ich, czy to będzie przerzucanie na nie odpowiedzialności. Każdy z was sobie odpowie sam, no i dobrze, żeby to pytanie znać.
Marcin Kwieciński: Super, że to dopowiedziałeś, tak, rzeczywiście ja odpowiedzialność jest jasna, to to my jako rodzice też wydejmujemy finalne decyzje i i jakby trzymamy ten proces w odpowiedzialności, jak najbardziej. Lądujemy. Tyle na dziś.
Mikołaj Foks: Tyle na dziś, żegnają się.
Marcin Kwieciński: Żegnamy się. Marcin Kwieciński.
Mikołaj Foks: I Mikołaj Foks. Do usłyszenia.
Marcin Kwieciński: Do usłyszenia. Ogarnij chaos.
📜 Informacja zwrotna na temat odcinka
💬 Porozmawiajmy
Zapraszam Cię do dyskusji w komentarzach na temat tego odcinka.