🎙️050: Praca zdalna i hybrydowa – patologia czy innowacja?

W pięćdziesiątym odcinku podcastu “Ogarnij Chaos®” rozmawiamy na temat pracy zdalnej i hybrydowej. Dla jednych to wciąż innowacja, dla innych nowa normalność, a dla jeszcze innych totalna patologia. Posłuchaj jak w „Ogarnij Chaos®” patrzymy na kwestie pracy zdalnej i hybrydowej. Jak zawsze staramy się podpowiedzieć praktyczne rozwiązania zwiększające produktywność osobistą i zespołową.

Zapraszamy do posłuchania!

Zapraszamy do posłuchania!

(jeżeli nie widzisz powyżej odtwarzacza podcastu kliknij w ten link)

Podcast dostępny jest również na Youtube:

🎧 Podcast dostępny również na platformach:

Spotify
Spreaker
Apple Podcast
Google Podcast

Transkrypt

Marcin Kwieciński: Marcin Kwieciński

Mikołaj Foks: i Mikołaj Foks.

Marcin Kwieciński: Witamy w kolejnym odcinku podcastu Ogarnij Chaos. Dzisiaj będziemy rozmawiać o tym, co przyniósł nam świat po pandemii, co spopularyzował nam świat po pandemii, czyli o pracy zdalnej, pracy hybrydowej. Dwa pojęcia coraz bardziej popularne dzisiaj. Wiele osób sobie nawet może nie wyobraża, że pracuje tylko i wyłącznie w biurze. Często wybierany model to praca zupełnie zdalna, ale też chętnie wybierany model to praca hybrydowa.

Mikołaj Foks: Okazuje się, że wiele osób uważa, szczególnie tych zarządzających, że to jest jednak jakiś rodzaj patologii. Czy rzeczywiście tak jest, o tym porozmawiamy dzisiaj, a może bardziej o tym, co zrobić, żeby to nie była patologia, bo tak jak praca na miejscu, w biurze może być pracą patologiczną, tak samo praca hybrydowa czy praca zdalna może być patologiczna. No i tutaj raczej nie chodzi nam o jakiś mobbing czy tego rodzaju patologie, chyba raczej chodzi nam… No właśnie, o co nam chodzi, Marcin?

Marcin Kwieciński: Poprzyglądamy się, czy ta praca zdalna, ukośnik, hybrydowa, bo będziemy pewnie tutaj jakoś zamiennie na to patrzeć, chociaż to nie to samo. Właśnie, czy będziemy się zastanawiać, czy to patologia, czy i może innowacja. I myślę, że zanim pójdziemy dalej, to też warto powiedzieć, że to będzie taki odcinek, gdzie my porozmawiamy o naszych doświadczeniach, przypuszczeniach, też jakichś wnioskach i obserwacjach, bo z punktu widzenia akademickiego, to my jesteśmy cały czas w trybie sporu.

Marcin Kwieciński: Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, czy praca zdalna i hybrydowa bądź hybrydowa jest bardziej efektywna czy mniej efektywna. Znajdziemy badania, które pokazują, że w pewnych obszarach taka praca jest mniej efektywna, znajdziemy badania, które pokazują, że jest bardziej efektywna. Znajdziemy praktyków, którzy powiedzą tylko praca stacjonarna, bo ona przynosi najwięcej efektów w firmie. I znajdziemy praktyków, którzy powiedzą już nigdy więcej praca stacjonarna, tylko zdalna w modelu no office, bo tylko ona przynosi najlepsze efekty. Więc myślę, że my jesteśmy cały czas w takim trybie definiowania tego obszaru. No i właśnie, myślę, że dzisiaj pozderzamy różne myśli na ten temat. A jak ty patrzysz na ten odcinek?

Mikołaj Foks: Wiesz co, praca zdalna to jest dla wielu firm rzeczywistość jedyna słuszna. Są takie firmy, które przecież nie mają biura w ogóle. Te pieniądze, które mogłyby zainwestować w wynajem, inwestują w jakieś inne formy integracji. Myślę teraz o jednej konkretnej firmie, która proponuje spotkania pracownikom raz na jakiś czas, już nie pamiętam w tej chwili, czy to jest teraz na kwartał czy na miesiąc, w każdym razie w jakiejś cykliczności, gdzie jest powiedzmy forma integracji, czyli czegoś, co zazwyczaj firmy robią jednak trochę rzadziej, może bardziej raz w roku, czy raz na pół roku. Tutaj te spotkania są częściej, zespół się wtedy integruje, natomiast zasadniczo ludzie pracują zdalnie.

Mikołaj Foks: Ja zapytałem Cię o tą patologiczność tej rzeczywistości, bo myślę, że jest pierwsze podstawowe skojarzenie, to znaczy wielu menadżerów, dyrektorów, osób zarządzających mówi, jak ludzie pracują w domu, to oni po prostu nie pracują. Oni robią pranie, oni chodzą do kuchni jeść, oni robią mnóstwo rzeczy, ale nie pracują i na pewno nie pracują tak efektywnie, jakby to miało miejsce, gdyby przyjeżdżali do biura.

Mikołaj Foks: No i tutaj abstrahując już od sporów akademickich i od badań, o których Ty powiedziałeś, to wydaje mi się, że tutaj jest bardzo ciekawy spór, bo są dwa stanowiska, przynajmniej dwa. Jedno stanowisko, które jest właśnie takie, że w domu jak ludzie pracują, no bo oczywiście praca hybrydowa to jest trochę przyjeżdżam do biura, trochę pracuję w domu, a praca zdalna to jest taka, że generalnie pracuję wyłącznie z domu, no ale w jednym i drugim rozwiązaniu jest ten element pracy zdalności właśnie w domu. Czyli jedni mówią, no dobra, no to ci co pracują w domu nic nie robią i tam się obijają, czyli nie wiem, powinni pracować 8 godzin, a pracują nie wiem, 4 załóżmy. I odwrotnie, są tacy, którzy mówią, nie, właśnie ja w domu pracuję efektywnie, dlatego, że jak przyjeżdżam do pracy, to w biurze ciągle ktoś mnie zaczepia, a poza tym jest jakaś taka pokusa, żeby pójść na kawę, z kimś tam pogadać, no pojawiają się jakieś inne sprawy.

Mikołaj Foks: Tutaj z tym zaczepianiem jeszcze, tu też trzeba powiedzieć, że są bardzo ciekawe badania, one głównie wylewają kubeł zimnej wody na głowę tych, którzy są zwolennikami open space’ów. Są badania, które pokazują, że w open space’ie pracownicy tracą bardzo, ale to bardzo oceany czasu, to się przekłada w godziny. Po prostu poziom rozproszenia, jakby próby wrócenia do zadań, z których zostaliśmy wybici, to bardzo długo trwa.

Mikołaj Foks: Więc tutaj też jest bardzo taki ciekawy wątek dotyczący rodzaju wykonywanej pracy i pomieszczenia, które jest dedykowane do tego danego rodzaju wykonywanej pracy. Więc są właśnie dwa różne, myślę przynajmniej dwa różne stanowiska, zwolenników i przeciwników, no i jeszcze tutaj trzeba sobie to jasno powiedzieć, dochodzi do tego wszystkiego branża. Są tacy, którzy, czy branże, są tacy, którzy by chcieli, żeby ludzie więcej pracowali z domu, a są tacy, no i tutaj jest nieruchomości, to jest jednak potężna branża, którzy by jednak woleli, żeby ludzie pracowali z biur. No i pytanie, czy tutaj też jest jakiś element wpływu wywierania presji?

Marcin Kwieciński: Tak, no i mamy jeszcze branże albo stanowiska w danej branży, gdzie nawet jakbyśmy bardzo chcieli pracować zdalnie, to nadal jest to niemożliwe. Tutaj przykładem branża deweloperska chociażby, tak? No nie da się zdalnie na przykład wybudować jakiejś nieruchomości.

Marcin Kwieciński: Można jakieś elementy przełożyć do zdalności, ale jednak zarządzanie pracownikami fizycznymi na fizycznej budowie, no raczej nigdy nie zostanie uzdalnione. Dobrze, że o tym mówisz, bo też nasze wyobrażenie o pandemii jest takie. Mam takie wrażenie, że może twoje i moje, to tak zaryzykuję, a i ludzi, którzy może dzisiaj nas słuchają. W większości spodziewam się, że są to osoby, które właśnie wykonują jakąś formę pracy biurowej. Nasze wyobrażenie o pandemii jest takie, że właśnie wszyscy byli zamknięci. Ale to jest nieprawda. Są kurierzy, są właśnie ludzie na budowach, są lekarze, jest mnóstwo zawodów, o wiele więcej.

Marcin Kwieciński: Teraz w tej chwili nie potrafię przypomnieć sobie jaki to był procent, ale to tylko część ludzi była w pełni uzdalniona. A wręcz może miała ten luksus pracy zdalnej. Dla mnie, pamiętam, szokiem w pandemii było to, akurat tak się zdarzyło, że zaraz jak wybuchła pandemia, to właśnie naprzeciwko bloku, w którym mieszkam, ruszyła budowa kolejnego bloku. Jakież to było ciekawe zestawienie, właśnie z jednej strony te wszystkie komunikaty i że teraz wszyscy pracujemy zdalnie, a z drugiej strony codzienna obserwacja tych wszystkich jakby budowlańców, pracowników fizycznych, ale też tych pracowników umysłowych, kierowników projektu, pracowników nadzoru budowlanego, którzy wykonywali swoją pracę tak jak zawsze, przyjeżdżając na budowę, zamykając się w baraku, kontenerze, tam pracując, robiąc te wszystkie niezbędne obowiązki.

Marcin Kwieciński: Więc jak najbardziej tutaj myślę, że to co mówisz, że pamiętajmy, że ta praca zdalna, ona nie jest dla wszystkich, nigdy nie była i pewnie nigdy nie będzie. To co, może jakoś spróbujmy to rozpakować. Ja bym chciał jeszcze wrócić do tego twojego spostrzeżenia, tego komunikatu, który słyszysz czasami, że jak ludzie pracują z domu, to właśnie robią pranie, sprzątają, zajmują się dziećmi, a może po prostu w seriale oglądają.

Marcin Kwieciński: Ja zawsze tak prowokacyjnie pracując z klientami mówię, i co z tego? No i wtedy jest takie, ale jak to? I wtedy zaczynamy rozmawiać, no ale dobrze, to za co to tym ludziom płacisz? Porozmawiajmy co jest trzonem danej roli i tu się nagle okazuje, że jeżeli my mamy z tyłu głowy takie poczucie, czy nawet przekonanie, że ta praca to musi być wykonywana tylko w jednym miejscu i tylko w danym czasie i w ogóle rozliczana minutowo, no to możemy mieć kłopot z wprowadzeniem pracy zdalnej czy hybrydowej do naszego zespołu, bo praca zdalna, praca hybrydowa to nie jest to samo, co praca w biurze i trzeba ją na nowo wymyślić, na nowo zdefiniować, ustalić też zasady. Jedną z takich podstawowych zasad to jest wprowadzenie rozliczalności efektów. Żeby praca zdalna mogła działać, potrzebujemy wprowadzić do zespołu zasady rozliczalności efektów. I wtedy ten problem znika, bo nawet jeżeli ktoś zdecydował się oglądać seriale, robić pranie, zająć się dzieckiem w przerwie od swoich obowiązków, to nadal liczy się efekt.
I jeżeli mamy efekty, no właśnie, to w czym problem. Jeżeli nie mamy efektów, no to też mamy jasne pole do dyskusji, co przeszkadza osiągać te efekty.

Mikołaj Foks: Przypominają mi się rozmowy z pewnym menadżerem, który może nas nawet słucha, bo wiem, że słuchał naszych nagrań, naszych podcastów na temat spóźniania się do pracy. Taka rozmowa o tym, że to jest bardzo denerwujące, kiedy ktoś spóźnia się do pracy, ale na to pytam, no dobrze, no ale w gruncie rzeczy, co z tego, że ta osoba spóźnia się do pracy? Przecież tak na dobrą sprawę to nie ma znaczenia, czy ona się spóźnia, jest przed czasem, czy w ogóle do pracy nie przyjeżdża, bo ta osoba jest zakontraktowana na pewien konkretny efekt. Czyli na dobrą sprawę, no to co z tego, że ta osoba właśnie wzięła sobie zdalną pracę danego dnia, bo ona jest umówiona na konkretny efekt. Więc rzeczywiście jest w naszej głowie tak to poukładane, że no, że chcielibyśmy, żeby tutaj ktoś był stacjonarnie, chociaż ja nie uważam, że to jest w ogóle źle, bo tutaj trzeba zobaczyć to jeszcze w ten sposób, że to, co jest w biurze stratą czasu, czy często przez nas jest postrzegane jako strata czasu, prawda, bo tam ludzie razem wychodzą na papierosa, bo tam piją kawę, to oczywiście razem obiad jedzą i gadają przy okazji.

Mikołaj Foks: Wiesz co, to jest tak, że w relacjach, czy na relacjach się pracuje lepiej. Jeśli ludzie się ze sobą znają, jeśli jest taki klej w formie tych relacji, ja wiem, że nie wiem, twoje dziecko jest chore, a ty wiesz, że moje i możemy o tym zagadać.
I że w ogóle mamy dzieci, tak? Dokładnie, albo że jakąś kawę lubisz, a jakiejś nie lubisz i tak dalej, to buduje się między nami relacja. Zobacz, że my jak nagrywamy nasze podcasty, ja mam czasem taką pokusę, chociaż chyba ci tego jeszcze nie mówiłem, mam czasem taką pokusę, jak mamy ustawione tą godzinę nagrania w kalendarzu, myślę, dobra, to wbijemy się i od razu zaczniemy nagrywać. I myślę sobie, no tak to będzie, ale zawsze ileś minut mija, że my po prostu ze sobą rozmawiamy. W gruncie rzeczy ja bardzo lubię te rozmowy i one też budują relacje między nami i budują efektywność tych naszych podcastów. Ale jednocześnie pozwalają nam nagrać mniej odcinków, to też prawda, tak?

Marcin Kwieciński: Prawda, ale czy ten odcinek miałby taką jakość?

Mikołaj Foks: No właśnie.
Czy miałby taką jakość? To już słuchacze ocenią.
Więc kończąc ten wątek, że wiele elementów, które nam się wydają stratą czasów w biurze, nie są nią. I z wielu elementów właśnie takich relacyjnych jesteśmy ogołoceni w rzeczywistości pracy z domu. I myślę sobie, że jeżeli szukać patologii w domu, bo kto wie, może tak być, że jest patologia, tak jak Ty powiedziałeś, czyli że w gruncie rzeczy można cały dzień oglądać seriale, bo gdzieś tam brakuje jakiegoś uporządkowania tej pracy, pracując z domu. To równocześnie jest tak, że w firmie może panować patologia, bo na przykład, nie wiem, ja siedzę biurko w biurko z kimś, kto rozmawia przez telefon, bo ma taką formę pracy, a moja praca polega na skupieniu. Ja po prostu nie jestem w stanie się skupić. Ja wytracam oceany czasu.
Czy to nie jest też forma patologii?

Marcin Kwieciński: Tak, ona może też pojawić się w biurze. W świecie mobilności i smartfonów oglądanie seriali w biurze też nie jest kłopotem. To jest tylko kwestia znalezienia przestrzeni, gdzie nikt tego nie zobaczy. I takie przypadki też się zdarzają. Ale wiesz, ja mam tutaj koronny kontrargument, wracając do tej punktualności szczególnie, który często słyszę. No tak, ale wiesz, jak ktoś pracuje w takich dowolnych godzinach, to sobie, nie wiem, jeden sobie zacznie o siódmej, inny zacznie o piętnastej, to nie ma się kiedy spotkać.
I jakby no jednak musimy się umówić, że my jesteśmy od tej do tej, bo wtedy możemy robić spotkania. I teraz jakby ja z całym empatią słucham tych argumentów, bo też uważam, że spotkania są potrzebne. Natomiast też zawsze mówię znowu, praca zdalna to nie praca biurowa. I tak samo jak potrzebujemy nauczyć się pracować na efektach, pracując zdalnie, to również potrzebujemy się nauczyć pracować asynchronicznie. Czyli z jak najmniejszą liczbą spotkań, jak najmniejszą liczbą takich interakcji na żywo, właśnie czy na Teamsach, czy na Zoomie, czy na jakimkolwiek innym komunikatorze. I to jest dla wielu osób szok. Mówią, no ale jak to, bez spotkań, to przecież właśnie ta relacja się nie buduje, to przecież jakby w ogóle nie da się pracować.
Otóż da się pracować z małą liczbą spotkań, z mniejszą liczbą spotkań, pewnie nie z zerową, bo jednak spotkania są niezbędne, natomiast z dużo mniejszą. Tutaj uważam, że tej lekcji jeszcze jako tak rynkowo to jeszcze dużo firm nie odrobiło. Myślę, że też wiele zespołów poszło na łatwiznę. Na zasadzie przeniosło do pracy zdalnej po prostu, czy skompensowało brak bycia w biurze byciem na Teamsach, czy byciem na komunikatorach i są non-stop na spotkaniach. I to jest takie pójście na łatwiznę. Ta trudniejsza ścieżka, ale dużo bardziej efektywna, to jest wprowadzenie zasad pracy asynchronicznej. I wtedy właśnie znowu ta godzinowość jest dużo mniej ważna.
Tylko tego trzeba się nauczyć, trzeba włożyć wysiłek, żeby zacząć to robić.

Mikołaj Foks: Jak o tym powiedziałeś, to przypomniało mi się, jak część szkół wprowadzało naukę zdalną. Wtedy były takie sytuacje, że dokładnie przeniesiono szkołę jeden do jednego, czyli np. był WUF, no i pan czy pani od WUF-u, prawda, robili ćwiczenia, a dzieci miały mieć włączone kamerki i robić swoje ćwiczenia. Wszystkie rzeczy wyglądały dokładnie tak samo. 45 minut, sprawdzanie obecności, lekcji, zadań itd. No to jest jednak inna rzeczywistość.
Tak jak o tym powiedziałeś, to myślę, że to jest bardzo ważne, żeby o tym pamiętać. Faktycznie pojawia się ten kult spotkań i myślę, że tutaj w ogóle dużą odpowiedzią na to pytanie, jak to dobrze uporządkować jest nasz chyba dziewiąty odcinek o tym, co zrobić, żeby zespoły szybciej i łatwiej realizowały zadania, bo wydaje mi się, że tam jednak żeśmy też sporo na ten temat powiedzieli. Ale wracając do samej pracy zdalnej, to wydaje mi się, że tutaj jest przestrzeń też, żeby powiedzieć o miejscu pracy i o organizacji miejsca pracy. Panie Janik, no i też ogromne doświadczenie. Wiele lat spędziłeś w firmie, która zajmuje się ergonomią pracy. Właśnie, to podziel się trochę doświadczeniami.

Marcin Kwieciński: Tak, to rzeczywiście jest jakoś mój temat, natomiast no właśnie, co tu można powiedzieć. No to, co chyba w ogóle cenimy w pracy, która jest w biurze, to jest to, że wychodzimy z domu i jedziemy do pracy i pojawia się taki bufor. Wtedy, kiedy pracujemy w domu, dobrze jest po prostu zrobić sobie takie miejsce. No oczywiście ktoś powie, no tak, jak ktoś pracuje w domu, to może, ale jak ktoś pracuje w mieszkaniu, no to niby jego dom, ale to jest mieszkanie. Można, naprawdę można tak zrobić, żeby wydzielić sobie miejsce pracy, które jest nawet składanym, chowanym miejscem pracy. To jest też ciekawe, że pandemia, tu nastąpił wysyp różnych takich rozwiązań no meblarskich po prostu, jak można sobie zaaranżować łatwo miejsce pracy. I to od takich dużych sklepów, nie wiem, popularnych jak IKEA, po bardziej, powiedzmy, długotrwałe i profesjonalne wyposażenie. I rzeczywiście to organizowanie sobie miejsca, że to jest taka moja przestrzeń pracy, moja jakby rzeczywistość, do której ja trochę wchodzę, do której wychodzę, no to jest też z takiego mentalnego poziomu bardzo ważne.
I warto po prostu o coś takiego zadbać wtedy, kiedy nie pracujemy na miejscu ze swoim zespołem.

Marcin Kwieciński: Natomiast wtedy, kiedy pracujemy na miejscu ze swoim zespołem, to o tym już właściwie powiedziałem, ale chciałbym do tego wrócić, bardzo jest ważne to, żeby miejsce, nasze stanowisko pracy odpowiadało naszym zadaniom. To jest znowu ta historia o open spacach, które służą do wszystkiego i do niczego. Tam właściwie pracują ludzie, którzy wykonują bardzo różnego rodzaju pracę. Teraz to się zmienia, teraz jest więcej w biurach takich przestrzeni, do których można wyjść od swojego biurka, czy od biurka, które mam przydzielone w danym dniu, czy w danych godzinach. Przenieść się w miejsce, gdzie mogę odbyć krótkie spotkanie, albo skąd mogę wygodnie zadzwonić. Ale miejsce pracy to jest w ogóle taka przestrzeń, która nam się wydaje, że to jest tylko takie miejsce.

Marcin Kwieciński: A tak naprawdę miejsce pracy to jest narzędzie, to jest tak jak laptop. Programista ma innego laptopa niż grafik i niż ktoś, kto zajmuje się logistyką. Inne tam są bebechy, innej wielkości monitor może i jeszcze jakieś pewnie inne rzeczy są. I tak samo jest z miejscem pracy. Innego miejsca pracy potrzebuje ktoś, kto weryfikuje umowy i potrzebuje ciszy i skupienia. Innego ktoś, kto jest w jakimś dziale kreatywnym. Jeszcze innego, gdy to jest sprzedaż i jest dużo telefonów.
No i tak dalej, i tak dalej. Można byłoby tutaj długo na ten temat mówić. Natomiast miejsce pracy powinno być postrzegane jako narzędzie do wykonywania pracy i w związku z tym wysoko cenione tak, żeby wzmacniało daną formę pracy, którą ktoś wykonuje.

Mikołaj Foks: Ogarnij chaos. I też dopasowane do naszych ciał, organizmów i do tych wymogów pracy, którą wykonujemy.

Marcin Kwieciński: Tak, no tutaj mówisz po prostu o ergonomii. To jest bardzo dobrze, że o tym mówisz, bo rzeczywiście zapytałeś o to, a ja jakoś nie poszedłem w ten temat. Tak, no to na czym siedzimy, to przy jakim biurku pracujemy, czy ono na przykład ma regulowaną wysokość, czy nie. Kwestia akustyki w pomieszczeniu. To są wszystko ważne elementy, to właśnie jak siedzimy. Dużo tutaj można by o tym mówić, naprawdę bardzo dużo, ale chociażby taki jeden prosty wątek, że nasze ciało nie jest przystosowane przez ewolucję. Przez tysiące czy setki tysięcy lat myśmy nie siedzieli i nie siedzieliśmy wiele godzin przy komputerze. Prędzej byśmy kucali, czy stali, czy biegali, czy chodzili, czy może leżeli. I forma siedzenia taka, jaka jest najpopularniejsza, to zresztą łatwo sobie wyszukać gdzieś tam w internecie, wpisać w Google grafika i są takie obrazki pokazujące, że to jest jedna z najbardziej obciążających form dla kręgosłupa.

Marcin Kwieciński: Znaczy ta, która najmniej obciąża, to jest leżąca, a potem stojąca. Stąd też ten pomysł pracy stojącej jest teraz coraz bardziej popularny, warto o tym wiedzieć. A jeżeli jakąś postawę przyjmujemy przez, nie przez rok, ale przez dziesięć lat, przez piętnaście, przez dwadzieścia lat, to jest wielce prawdopodobne, że to się po prostu odbije na naszym zdrowiu. Myślę, że wysyp różnych chorób związanych z tym, w jaki sposób pracujemy, w jakiej postawie, już się z nim spotykamy, ale on będzie tylko się potęgował. Więc o to też warto zadbać i o to też można często poprosić, to znaczy teraz już w ogóle to jest bardziej uregulowane, ale wiele jest takich firm, które wprost mówią, no nasi pracownicy pracują z domu, my im po prostu mamy taki budżet, my im kupujemy odpowiednie fotele, odpowiednie fotele pracownicze, odpowiednie biurka i tak dalej.

Marcin Kwieciński: Tak, tutaj jeszcze w kontekście konfiguracji miejsca pracy to takie dwie rzeczy, które każdy z nas może zrobić, niemalże od razu, a czasem bardzo często zapominamy o tym. Pierwsze to jest uporządkowanie biurka, czy tego miejsca pracy na koniec dnia pracy, czyli taka trochę wprowadzenie takiej polityki, nic w mieszkaniu nie przypomina mi o pracy po pracy. Bo bardzo często mamy takie sytuacje, że ktoś mówi, ja non stop, odkąd pracuję zdalnie, to non stop myślę o pracy. Ja mówię, no to powiedz mi trochę o tym swoim miejscu pracy. No i słyszę, tak, że no tak, no bo komputer wystawiony, otwarty, dokumenty jakieś leżą, właśnie jakieś notatki. Ja mówię, no właśnie to trzeba chować, tak. Jak wychodziliśmy z biura, mieliśmy ten komfort, że to zostawało w biurze i nie szło z nami do domu, no jak pracujemy zdalnie, to ten koszt posprzątania na koniec dnia jest bardzo ważny, żeby właśnie ta praca nie wlewała nam się w te przestrzenie prywatne. Oczywiście jak mamy dom i możemy sobie zrobić gabinet, no to jest łatwiej, bo zamykamy gabinet na klucz i już nam nic nie przypomina, ale jak pracujemy w mieszkaniu, to jak najbardziej trzeba za to zadbać.

Marcin Kwieciński: I druga kwestia, praca na dwóch monitorach, bo niestety też bardzo często obserwuję sytuację, że praca zdalna przeniosła się do pracy tylko na tym monitorze laptopa, co z punktu widzenia ergonomicznego jest kiepskie, z punktu widzenia wzroku też nie jest najlepsze, ale też z punktu widzenia produktywności. Są badania, które pokazują, że praca na dwóch, a nawet na trzech monitorach jest bardziej wydajna niż praca na jednym monitorze i to też tutaj warto zaopiekować, że jak pracujemy, to żebyśmy co najmniej na tych dwóch monitorach mogli pracować. Tutaj też zawsze możemy, szczególnie jak pracujemy w jakiejś większej firmie, wystąpić do firmy o to, żeby to nasze miejsce było tak wyposażone, żeby też ten drugi monitor po prostu dostać jako element, standardowy element naszej pracy.

Mikołaj Foks: Tak, bo powiedziałeś o tym miksowaniu się rzeczywistości zawodowej i prywatnej i o tym, że gdzieś tam laptop jest wyłożony. Ja próbowałem to powiedzieć wcześniej, ale może nie dość dobitnie. Bardzo ważne jest, żebyśmy sobie powiedzieli, kiedy praca się kończy i kiedy praca się zaczyna. Nawet jeżeli to jest taki sposób, że pracujemy 4 godziny, robimy sobie przerwę, bo odbieramy dziecko z przedszkola, ze szkoły, jemy obiad i potem znowu pracujemy 4 godziny, to jest bardzo ważne, żeby sobie powiedzieć, to jest czas pracy, a teraz nie jestem w pracy. To też bardzo pomaga, bo w pandemii to było chyba dużo takich osób, które miały z tym trudność, że opiekuje się dzieckiem, ale równocześnie pracuje.

Mikołaj Foks: No ok, są zadania, które można zrobić z dzieckiem, odsłuchać jakiś materiał, ale generalnie jestem w pracy albo jestem w domu, nawet jeśli fizycznie jestem w domu. Tak, tu trzeba sobie powiedzieć, że niezależnie czy pracujemy w biurze czy w domu, to ta zasada, że nasz mózg ma kłopot z przełączaniem się między zadaniami, obowiązuje i z multitaskingiem też. Drodzy słuchacze, multitasking generalnie nie działa, niezależnie od płci, więc generalnie jeżeli mamy pracę, to jednak trzeba też nauczyć się w taki sposób ją sobie organizować, że w tym czasie właśnie tych innych rzeczy nie robimy. A jeżeli potrzebujemy jakoś zaopiekować tę rzeczywistość pozazawodową, to wtedy też w większości przypadków potrzebujemy powiedzieć, ok, to robię teraz przerwę od właśnie pracy czy od skupienia.

Marcin Kwieciński: Trochę spróbujmy to zebrać, co dotychczas. Dotychczas powiedzieliśmy sobie o tym, że jeżeli decydujemy się na pracę zdalną bądź hybrydową, to w tej sferze pracy zdalnej potrzebujemy wprowadzić do zespołu zasady rozliczalności efektów, a nie czasów, zasady dbania o relacje, w jaki sposób my jednak utrzymamy relacje, zadbamy o ergonomię i w ogóle jakby o miejsce pracy, traktując je jako po prostu narzędzie pracy. Ja bym tu jeszcze dodał taką kwestię, która często jest pomijana i którą bardzo często obserwuję, to jest próbujemy pracować z użyciem dotychczasowych narzędzi.
Zapominamy, że jeżeli my nie jesteśmy w biurze, pracujemy zdalnie, to my też potrzebujemy zadbać o jakąś platformę wykonywania zadań, czyli takie można by powiedzieć wirtualne biuro. No i tutaj jakby z mojej perspektywy to jest zawsze wspominanie systemu zarządzania zadaniami, bo ja głoszę osobiście taką tezę, że jeżeli pracujemy zdalnie i nie używamy systemu zarządzania zadaniami, no to nie dziwmy się, że ta praca idzie nam jak po grudzie, że nie wiemy co się dzieje, że komunikację mamy dużo gorszą i że w ogóle jakby pracownicy są rozproszeni i w ogóle ciężko ich rozliczać z tych efektów, no bo właśnie nie mamy tej platformy, na której byśmy mogli to rozliczenie wykonać. A wprowadzanie jakichś dodatkowych raportów, dokumentów, gdzie my się uaktualniamy jest po prostu pracochłonne i ludzie tego nie chcą robić. Systemy zarządzania zadaniami, platformy organizacji pracy czy zarządzania pracą trochę nam wprowadzają od razu tę rozliczalność.

Marcin Kwieciński: Co byś jeszcze dodał Mikołaju?

Mikołaj Foks: Wiesz co, ja bym dodał jeszcze trochę kwestii związanych z miejscem pracy, ale tak sobie pomyślałem, że w następnym odcinku mamy rozmawiać o czymś takim jak well-being. I właściwie to jest taki wątek, to miejsce pracy, miejsce, które nam służy, które buduje naszą kreatywność, bo są też pewne sposoby na to, żeby miejsce właśnie budowało naszą kreatywność albo wręcz przeciwnie nasze skupienie, nasze wyciszenie. No i to są sposoby nie tylko takie, żeby wrzucić nas do kogoś, do tego samego pomieszczenia albo zabrać, ale są inne sposoby, które tutaj można zastosować. Natomiast ja bym chciał chyba o nich powiedzieć już w następnym odcinku, bo tak mi się wydaje, że w tym odcinku sporo już powiedzieliśmy.

Marcin Kwieciński: Tak, będziemy lądować i tutaj rzeczywiście zróbmy tak, że to tylko, drodzy słuchacze, dodajcie sobie punkt do checklisty. Pracując zdalnie też trzeba zadbać o well-being, a o tym sobie powiemy, jak zadbać o ten well-being, powiemy sobie już w następnym odcinku.

Marcin Kwieciński: Ja jednak jeszcze chciałbym dodać jeden punkt, taki do sprawdzenia, dlaczego praca zdalna czasami może być patologiczna, a nie innowacyjna. To jak my komunikujemy kierunek i priorytety. Znowu, przenosząc pracę do świata wirtualnego, czy w ogóle takiego asynchronicznego, gdzie my nie spotykamy się na co dzień ze sobą, potrzebujemy w zespołach zadbać dużo bardziej o to, żeby komunikować sobie w jakiś sposób, nawet wizualizować to, w jakim kierunku my zmierzamy i też jakie są teraz priorytety. I bardzo często też to obserwuję, że właśnie zespoły, które przeszły do pracy zdalnej, asynchronicznej, o tym zapominają. I nagle się okazuje, że ludzie robią jakieś zadania, ale w ogóle nie rozumieją po co je robią, gdzie są w tym robieniu, zespół też nie wie co jest priorytetem. I o ile w biurze było to, to też zawsze jest wyzwanie, określanie priorytetów, bo to jest w ogóle wyzwanie współczesnych czasów, o tyle w pracy zdalnej, jeżeli lider, czy w ogóle zespół nie zadba o to, żeby wiedzieć w którym kierunku my idziemy, jaki jest postęp tego podążania w tym kierunku i jakie są priorytety na ten czas, no to tutaj mamy znowu bardzo dużo, dużo zamieszania. Jak my to robimy, to są różne podejścia, tak, firmy wdrażają i zarządzanie przez cele, teraz są bardzo modne OKR-y, w jednym z odcinków wspominałem na przykład o metodzie GOLSKIE, która też tutaj jest bardzo pomocna, szczególnie w tej takiej wizualizacji zarządzania priorytetami, czy nawet poprzez mądrze wprowadzane statusowanie, regularne statusowanie, które właśnie uwzględnia również to, że rozmawiamy o kierunku, progresie i priorytetach.

Marcin Kwieciński: Więc tutaj metod mamy dużo, ale w ogóle jak patrzymy sobie z takiej perspektywy, dlaczego praca zdalna przerodziła nam się w jakąś patologię, to zdecydowanie sprawdzamy, czy zaopiekowaliśmy kwestię kierunku i priorytetów.

Mikołaj Foks: No wiesz co, po takiej Twojej wypowiedzi, to tutaj ciężko jest coś dodać. Ja się już cieszę na kolejny odcinek, w którym porozmawiamy na temat tego, czym jest well-being i kiedy nie warto w niego inwestować, bo czasem nie warto i myślę sobie, że ciekaw też jestem opinii naszych słuchaczy, jakie są ich przemyślenia o tym, o czym dzisiaj mówiliśmy, dlatego jak zawsze zachęcam do komentarzy, do wypełnienia ankiet, no i przede wszystkim do tych subskrypcji, lajków, podawania naszego podcastu dalej, bo to nas napędza po prostu, także bardzo do tego zapraszamy.

Marcin Kwieciński: Tak, dziękujemy za uwagę, zostawiamy Was z inspiracją i z myślami, bardzo prosimy o napisanie też w komentarzach właśnie, na co Wy jeszcze zwracacie uwagę przy pracy zdalnej, albo co jest wyzwaniem przy pracy zdalnej bądź hybrydowej. Przypominamy, że w tym sezonie my chcemy Wam pokazać pewne takie obszary, które nieuporządkowane powodują, że w firmie pracuje się i mniej wygodnie i mniej efektywnie i często wdziera się przepracowanie i ten obszar pracy zdalnej hybrydowej to rzeczywiście jest wyzwaniem współczesnych czasów. Mamy nadzieję, że podaliśmy Wam kilka takich punktów, na co zwrócić uwagę, żeby po prostu było bardziej innowacyjnie, a mniej patologicznie. Bardzo dziękujemy za uwagę, żegnają się.

Mikołaj Foks: I Marcin Kwieciński. Do usłyszenia. Do usłyszenia. Ogarnij chaos.

Transkrypt wygenerowany za pomocą AI.

📜 Informacja zwrotna na temat odcinka

Stworzone w serwisie interankiety

Równie ważny jest dla nas udział w rankingu Apple Podcast.

Jeśli możesz oceń również podcast w ITunes.

Dzięki Twojej ocenie pomożesz nam dotrzeć z naszym podcastem do innych osób.

Z góry dziękuję za pomoc!

💬 Porozmawiajmy

Zapraszam Cię do dyskusji w komentarzach na temat tego odcinka.

Pytanie: Co jest dla Ciebie największym wyzwaniem przy wykonywaniu pracy w modelu zdalnym lub hybrydowym?

Leave a Reply