
W czterdziestym odcinku podcastu “Ogarnij Chaos®” rozmawiamy na temat jednej techniki, której brak rozwala skuteczność zespołu. Sprawdź, czy ta technika jest wdrożona w Twoim zespole. A jeśli nie, to zastosuj praktyczne porady, które przygotowaliśmy aby jak najszybciej zagospodarować tę lukę kompetencyjną.
Zapraszamy do posłuchania!
Zapraszamy do posłuchania!
(jeżeli nie widzisz powyżej odtwarzacza podcastu kliknij w ten link)
Podcast dostępny jest również na Youtube:
🎧 Podcast dostępny również na platformach:
✅ Spotify
✅Spreaker
✅Apple Podcast
✅Google Podcast
Transkrypt
Marcin Kwieciński: Ogarnij Chaos. Podcast o tym, jak wyjść z przepracowania. I zacząć robić to, co naprawdę ważne.
Marcin Kwieciński: Marcin Kwieciński i Mikołaj Foks. Witamy w podcaście Ogarnij Chaos. Witamy w pierwszym odcinku piątego sezonu. I dzisiaj na tapet bierzemy bardzo ważny temat. Jedna oczywista technika, której brak rozwala skuteczność zespołu. Bardzo ciekawy temat, ale zanim powiemy, to chcę zauważyć dwie rzeczy. Po pierwsze, Marcinie, że to jest piąty sezon i trzeci wspólny, czyli więcej sezonów już wspólnych.
Mikołaj Foks: Więc ja się tu powoli zaczynam czuć trochę współgospodarzem tego podcastu. A po drugie, że powiedziałeś na tapet, a nie na tapetę. A to oznacza, że znasz powiedzenie i wiesz, dlaczego bierze się na tapet, a nie na tapetę. I teraz wszyscy sobie będą googlać, dlaczego to jest tapet, tapeta. Ale możemy powiedzieć, że to jest ten tapet, to jest ten taki stolik, na który my właśnie rzeczywiście sobie wyrzucamy na takie zielone sukno bardzo konkretne tematy. I dzisiaj tym tematem jest jedna oczywista technika, której brak rozwala skuteczność zespołu, ale nie bierze się to znikąd. Ponieważ w tym pierwszym sezonie, co pewnie wiecie z zapowiedzi, ogarniamy chaos mniej osobisty, a bardziej organizacyjny.
Mikołaj Foks: I dlatego więcej rozmawiamy o zespołach. Jak zerkasz sobie na ten tytuł, to pociągający, wciągający, że jedna technika i już wiesz, i już zespół działa lepiej. No tak, przykuwając uwagę, taką mamy przynajmniej nadzieję, ale rzeczywiście to jest taka technika, bez której ciężko mówić o skuteczności. Bo jeżeli mówimy sobie o takiej perspektywie, kurczę, jak uporządkować pracę w zespole, to w zasadzie bez tego się nie da. Mhm, i ja bym powiedział jeszcze tutaj, zanim powiemy co to za technika, o problemach zespołowych. Każdy zespół, myślę, że każdy przeżywa takie chwile, kiedy brakuje motywacji, kiedy właściwie nie wiemy, gdzie jesteśmy. To znaczy ktoś nam mówi, rób stąd do 15 albo stąd do 17.
Mikołaj Foks: I trochę nie wiesz, czy już się zbliżamy do celu, czy jeszcze jesteśmy daleko. No i w związku z tym trochę się nie chce. Nie wiemy po co to się dzieje. To nas też demotywuje.
Mikołaj Foks: No i co? I w związku z tym też wytracamy zasoby. Ja myślę sobie o dzieciach często w takich sytuacjach, którym bardzo ciężko przychodzi branie udziału w różnych wycieczkach rodzinnych, jeśli one nie widzą sensu tych wycieczek. Nie wiedzą po co one są, dokąd mamy właściwie dojść, tylko tak się włóczymy. I kiedy lądujemy gdzieś w środku lasu i nagle one mówią, okej, czyli możemy budować szałas i wtedy mają swój własny cel, no to wtedy budują ten szałas. Albo wiedzą, że mają dojść do jakiegoś zamczyska, to mają swój cel. I naprawdę niewiele różnimy się od dzieci.
Mikołaj Foks: My dorośli pewne rzeczy są wspólne. Jakie? No właśnie, często mówimy o tej produktywności, skuteczności, o tym, że my chcemy coś osiągać. Myślę, że też nasi słuchacze po to tutaj przychodzą, żeby zastanowić się jak być bardziej skutecznym. A na taki margines spychamy właśnie tę technikę, która sprawia, że my w ogóle mamy takie poczucie, że idziemy we właściwym kierunku, że ta skuteczność jest ukierunkowana. I rzeczywiście, tu nie różnimy się od dzieci. Wszyscy potrzebujemy celów.
Mikołaj Foks: Jeżeli chcemy coś osiągać, jeżeli chcemy działać skutecznie, to bez wyznaczenia tego kierunku i nazwania celu, to w zasadzie nie będzie skuteczności, nie będzie wydajności, nie będzie wysokiej produktywności. No i w tym punkcie można byłoby powiedzieć, okej, no to dobra, oni mówią po prostu dzisiaj o wyznaczaniu celów, że to jest ta jedna oczywista technika, no to to jest takie oczywiste, to wiadomo, że wyznaczamy cele. Pewnie. Jest wiele zespołów, w których wyznaczanie celów się pojawia. Wiele osób zaczyna spotkanie i mówi, dobrze, to wyznaczmy sobie cel spotkania i świetnie, bo na koniec wiemy, czy się udało osiągnąć, czy nie. Ale prawda jest taka i to wynika z naszego doświadczenia, inaczej tego odcinka by tutaj nie było, że jednak w tej codziennej gonitwie bardzo często zapominamy o tak prostej, bo ona jest prosta, i oczywistej, bo ona jest oczywista rzeczy, jak wyznaczanie celów. I rzeczywiście to jest tak, że bez tej techniki, bez wyznaczania celów, no to skuteczność zespołów leci na łeb, na szyję.
Mikołaj Foks: Ludzie po prostu nie wiedzą, gdzie są, nie wiedzą, jak daleko są od celu, nie wiedzą, jaki on jest, no właśnie, nie wiedzą, jaki jest, no to trudno, żeby wiedzieli, jak daleko są. To ja bym cię tu jeszcze, Mikołaj, zatrzymał, bo tak powiedziałeś, że oczywistym jest wyznaczanie celów i ja myślę sobie, że tak, może w korporacji, w takich dużych organizacjach, które już mają wdrożone zarządzanie przez cele, to jest absolutna oczywistość. No tak, przecież mamy cele. Może dla sportowców to jest też oczywistość, no że są jakieś cele do osiągnięcia. Dla handlowców? To jeszcze jest oczywiste? Dla handlowców, tak, targety, te tak zwane.
Marcin Kwieciński: Ale ja myślę, że tak dla wielu firmach to wcale nie jest oczywiste. I w wielu zespołach to wcale nie jest oczywiste. Też mam taką obserwację, że w niektórych zespołach to jest tak, że no tak, tak, to te cele, to tam kierownictwo, ci menedżerowie nam trują o tych celach, ale później tak robimy. Na czytaliści, książek i teraz tam. Wydaje mi się, że mimo, że dla niektórych może być to oczywiste, to warto, żebyśmy powiedzieli, że a, jeżeli jesteś w zespole, w którym nie ma celów, to warto wyznaczać cele. Jeżeli chcesz zwiększyć produktywność swojego zespołu, to zacznij wyznaczać cele. I tak podchodzić do tego i serio, i metodycznie.
Marcin Kwieciński: A jeżeli jesteś w takim zespole, gdzie to jest oczywiste, to b, warto sobie odświeżać to. Bo ja mam też taką obserwację, że nawet w zespołach, w których jest duża świadomość takiego metodycznego podejścia do celów i zarządzania przez cele, to często te cele później, czy te techniki zarządzania celami po prostu erodują. One gdzieś schodzą i właśnie zaczynają być nudne, powszechne, pospolite, zaczyna się kwestionować, czy to ma sens, w ogóle jakby takie świadome ukierunkowywanie zasobów. Więc dla tych wszystkich, którzy się zastanawiają, czy te cele mają sens, bo przecież to jest takie oczywiste, ja bym powiedział tak, to ma sens i nie rezygnujmy z tej ścieżki, bo nasze doświadczenie też pokazuje, że jak nie ma celów, jak one się rozmywają, to zespół działa gorzej. A wręcz tak jak napisaliśmy w tytule tego odcinka, skuteczność zespołu drastycznie maleje, a w zasadzie jej nie ma. Ja nie bez powodu powiedziałem o tych celach sprzedażowych, do tego mam nadzieję jeszcze wrócić, bo one są po prostu bardzo abstrakcyjne i to jest bardzo abstrakcyjne powiedzieć komuś, masz zarobić, przynieść do firmy w tym roku nie wiem, tysiąc złotych monet. Myślę, że to jest dość abstrakcyjny cel i do tego jeszcze chciałbym wrócić.
Mikołaj Foks: Ale to jest dobry moment też, żeby powiedzieć o sposobie wyznaczania celów. Oczywiście cele SMART to są cele bardzo popularne, bardzo znane. Wiele osób mówi, że znowu cele SMART, my to już wiemy. Ale myślę, że tutaj ważne, żeby zrozumieć pewne podejście, bo oczywiście te cele SMART to jest taki akronim, prawda? SMART, każda literka tego słowa SMART albo SMARTER, albo SMARTES, różne tam są wersje tego SMARTA, oznaczają konkretne słowa. Warto sobie po prostu popatrzeć, jakie tam są słowa. Jest kilka, które są bardzo proste, ale myślę mądre i one pomagają złapać taki cel, żeby on rzeczywiście był wspierający do pracy.
Mikołaj Foks: Potem może spróbujmy je rozszyfrować, te literki. S jak? Pewnie będą różne wersje, prawda? Ale dla mnie S to jest przede wszystkim, że on jest simple. Simple, prosty. Że jest prosty, że nie jest wielokrotnie złożone zdanie, ale że dość łatwo wiemy o co chodzi. A ty z czym się spotykasz?
Marcin Kwieciński: Ja chyba najczęściej ze specific, czyli konkretne. Że konkretne? Na dobrą sprawę o to samo chodzi. Tak jest. M. To, że to jest mierzalne. Mierzalne, tak.
Mikołaj Foks: Mierzalne, czyli że wiadomo. Musi mieć konkretny miernik. Pięć jabłek, dziesięć jabłek, sto kilometrów, trzy spotkania, siedem raportów i tak dalej.
Marcin Kwieciński: No to A. A. Ja znam dwie wersje, ale moja ulubiona to jest, że to jest agreeded, czyli że to jest uzgodnione. A, no widzisz. A ja często spotykam się z actionable, czyli taki nastawiony na działanie. A, a ja myślałem, że archivable. Archivable, okej.
Mikołaj Foks: Czyli, że taki, wiesz, osiągalny. Osiągalny. Jeszcze niektórzy mówią ambitious, ambitny. Okej. Aha. No proszę, ale wiesz co, ja lubię ten agreeded bardzo. To jest świetne, bo jeśli nie masz tego swojego celu, masz swój własny, nie?
Marcin Kwieciński: Ale on jakby nie jest połączony z innymi ludźmi. Inni ludzie nie wiedzą, do czego dążysz. Prawda? I czy w zespole, czy nie wiem, w domu, domownicy nie wiedzą, że ty właśnie postanowiłeś trenować, biegać, nie? Albo ćwiczyć. No to nie będą cię w tym wspierać, prawda? Nie będą znali tego twojego celu i nie będą cię wspierać, nie będą ci pomagać w tym, żeby go osiągnąć.
Mikołaj Foks: No to co tam dalej nam zostało? No to mamy jeszcze literę R. R, no to ja pamiętam to jako realistic. Czyli coś trochę już było, ale właśnie, że jest realistyczny, że nie jest w kosmosie. Ja znowu kojarzę z ryzykowny. Czyli taki, że jednak nas trochę umieszcza poza strefą komfortu i wprowadza pewien poziom adrenaliny i takiego zaangażowania, żeby to osiągnąć. No bo nie jest oczywiste, że go możemy osiągnąć. Okej, okej.
Marcin Kwieciński: No to literka T, jak u ciebie? Timebound, określane w czasie. Timeframed. No to samo określi. Różne szkoły, ale to ciekawe, bo u ciebie jest bound, czy jakby przywiązany gdzieś do jakiegoś miejsca, a u mnie jest frame, czyli jest ta ramka, czyli to jest taki ujęty w jakieś ramy czasowe. No i drugie bardzo fajne, ale do tego samego się sprowadza, żeby to nie było gdzieś tam kiedyś, tylko, nie wiem, do końca tygodnia czy w przeciągu miesiąca i tak dalej. No to mamy cele smart.
Mikołaj Foks: Te smarty właśnie one są bardzo przydatne i ja myślę, że chyba takie bardzo spopularyzowane, więc jak ktoś uczestniczył w jakimś szkoleniu, zarządzania czasem, czy w jakimś webinarze, czy właśnie z wyznaczania celów, to pewnie się z tym smartem spotkał. I one rzeczywiście to są takie literki, które jeżeli sprawdzimy, czy te warunki są spełnione, to mamy pewność, że cel jest w miarę poprawnie wyznaczony, czy opisany. Też w Ogarnij Chaos uprościliśmy to trochę i tam mamy zoom, z-o-o-m i to jest cel powinien być zapisany, a nawet zapisany i przeglądany, czyli musimy mieć go uzewnętrzniony tak naprawdę, gdzieś spisany, możemy go regularnie przeglądać. Osiągalny, czyli właśnie musimy wierzyć, że jest do osiągnięcia. Może być nadal ryzykowny, ale potrzebujemy mieć przekonanie do tego, że to jest do zrobienia po prostu, że to jest osiągalne. Określony w czasie, czyli znowu kiedyś będzie takie miejsce, że my go sprawdzimy i powiemy sobie, jest osiągnięty albo nie jest osiągnięty. Mamy bardzo konkretne takie wskazanie w czasie i mierzalny, no właśnie po czym poznamy, że ten cel został osiągnięty, jak my to zmierzymy, że to osiągnięcie nastąpiło.
Marcin Kwieciński: Więc mamy nadzieję, że takie odświeżenie właśnie gdzieś tutaj Wam pomoże. Sprawdźcie sobie drodzy słuchacze, czy właśnie jak wyznaczacie swoje cele albo dostaliście od szefa, szefowej swoje cele, to czy one właśnie spełniają takie warunki. Czy macie je zapisane, są określone w czasie, mierzalne, czy wierzycie, że są do osiągnięcia. Może jakiś przykład byśmy podali też. O, to przykład. Wiesz co, ja już, moja głowa już się nastawiła na to, tak, tak, tak, żeby mówić o celach sprzedażowych.
Mikołaj Foks: No to tak. Może rzeczywiście, właśnie o tym powiemy. Dlatego, że cele sprzedażowe, prawda, przeważnie one się wiążą z jakąś kwotą. I to może być bardzo trudne, prawda, jakąś kwotę osiągnąć tak po prostu. Czyli że ścieżka dojścia do osiągnięcia tego celu jest zbyt daleka. I myślę sobie, że jest wiele takich przestrzeni w życiu, w których możemy sobie postawić jakieś cele i one są zbyt odległe. Nawet, nie wiem, zrzucić ileś kilogramów to jest zbyt takie enigmatyczne, bo trudno powiedzieć co sprawi, że zrzucę te kilogramy, prawda.
Marcin Kwieciński: Albo w takich organizacjach nietypowych. Bo my teraz rozmawiamy o organizacjach, o zespołach i głównie pewnie mamy na myśli firmy, które coś wytwarzają albo coś sprzedają. Ale mogą być przecież inne organizacje.
Mikołaj Foks: Może być na przykład szkoła, prawda. No i teraz można by było nauczycielom postawić taki cel, że mają właśnie sprawić, żeby uczniowie byli dobrze wykształceni. Ale on to jest mało smartowy, bo nie wiadomo ani do kiedy, ani po czym to zmierzyć i tak dalej. Więc myślę sobie, że w wyznaczaniu celów do takich rzeczy bardziej enigmatycznych, tak jak zrzucić kilka kilogramów albo właśnie zarobić ileś tam pieniędzy, to jest wyznaczanie sobie celów, które łatwiej będzie zmierzyć, które będą trochę w połowie drogi. Czyli pewnie, żeby zrzucić kilka kilogramów można sobie postawić taki cel, który nie wiem, czy będzie smart, to ty ocenisz. Ale na przykład codziennie wykonać dziesięć pompek. Albo zestaw ćwiczeń dziesięciominutowy.
Marcin Kwieciński: Codziennie wykonać zestaw ćwiczeń dziesięciominutowy. Albo na przykład sześć na siedem dni w tygodniu wykonać zestaw ćwiczeń dziesięciominutowy. Myślę, że jest całkiem ryzykowny, bo jednak sześć na siedem dni to jest sporo, ale też jest i osiągalny. No i mamy to właśnie time frame, tak jak powiedziałeś. Czyli, że codziennie, może nie ma konkretnej daty, ale ustalamy sobie taki rytm, że codziennie chcę to zrobić. I trochę podobnie to działa z wszystkimi działaniami takimi jak właśnie na przykład sprzedaż. Mówię akurat o sprzedaży, bo dzisiaj większość firm to są firmy, które, czy nie wiem, czy większość, ale bardzo wiele firm to są firmy sprzedażowe.
Marcin Kwieciński: I wiele osób de facto pełni rolę handlowców, osób, które odpowiadają za kontakt z klientem. Więc można sobie napisać na przykład, prawda, okej, każdego dnia skontaktuje się z grupą, nie wiem, trzech klientów na przykład. I to przyniesie jakiś wymierny efekt później, prawda. Jedno z drugiego będzie wynikało, ale ten cel jest po prostu, łatwiej jest nakreślić, kiedy on jest rzeczywiście taki simple. Widzialny, wiadomo o co chodzi. Tak, czyli ja tu słyszę, że podajesz takie przykłady, które w literaturze są nazywane celami nawykowymi. Czyli one trochę prowadzą do wprowadzenia pewnej powtarzalności.
Mikołaj Foks: Codziennie, tak, jakby, i znowu mamy bardzo konkretny ten nawyk, tak. Skontaktuję się z trzema klientami, czy właśnie zrobię tą jedną, czy trzy pompki, czy sześć pompek, tak. Jakby to przez cel od razu wprowadzamy pewną rytmiczność, pewną nawykowość. Mi przyszły do głowy takie bardziej tradycyjne cele w tym ujęciu, takim właśnie punktowym bardziej. Czyli na przykład do końca lipca zwiększymy obroty dwukrotnie na przykład. I wtedy mamy dwukrotność jako mierzalność do końca lipca, czyli bardzo konkretne umiejscowienie w czasie, kiedy to sprawdzimy. Zwiększymy, czyli nastawione na akcje.
Marcin Kwieciński: No i tylko jest pytanie, czy to jest oczywiście osiągalne, tak, czy ryzykowne. To już jakby te dodatkowe parametry. Ale na pewno też jest to konkretne. Inny przykład, który mi jakoś tutaj przychodzi to na przykład do końca roku przeniesiemy się z Warszawy do Poznania na przykład. Przeniesiemy siedzibę firmy z Warszawy do Poznania. I to też możemy sprawdzić. Tutaj może nie ma takiej mierzalności jednoznacznej na zasadzie jakiegoś konkretnego wyniku.
Marcin Kwieciński: No ale możemy zaobserwować stan. Czy ta firma po prostu już funkcjonuje w Poznaniu, tak. I czy na przykład od 1 stycznia nowego roku ona już będzie w pełni funkcjonowała z tego nowego miasta. Więc tutaj czasami ten cel nie musi być taki bardzo mierzony za pomocą jakiegoś miernika. Możemy też zaobserwować ten pomiar, że jakiś stan zaistniał, tak. Widzimy, że coś się realnie zmieniło. Wiesz co, no super.
Mikołaj Foks: Bo rzeczywiście ja powiedziałem o takich działaniach małych codziennych. Ty powiedziałeś o takich celach, które de facto mogą być celem jakiegoś dużego projektu. I świetnie, bo to pokazuje, że mając taki cel duży, cel, do którego ma nas prowadzić jakiś projekt, jakieś duże przedsięwzięcie, to w trakcie tego projektu wykonujemy jednak bardzo dużo mniejszych zadań. I tych takich malutkich codziennych i tych takich, nie wiem, tygodniowych czy miesięcznych. I one też dobrze, żeby miały określone swoje cele. Czy zgodnie z tym podejściem SMART, czy ogarnij chaosowym podejściem Zoom. Ale żeby to po prostu było opisane, żebyśmy wiedzieli do czego dążymy i żebyśmy wiedzieli jak szybko to ma być zrealizowane.
Marcin Kwieciński: No i to jest ta naprawdę bardzo oczywista technika, której brak rozwala skuteczność zespołu, ale kiedy ona jest i to jest uzgodnione, no to jest… Czyli chcemy powiedzieć, że że co, jak będą te cele, to ta skuteczność będzie. No nie. Chcemy powiedzieć, czy ja chcę powiedzieć, że jak będą te cele, to jest trochę tak, jakbyśmy jechali samochodem z napompowanymi oponami. To możemy osiągać więcej i lepiej. To zwiększy prawdopodobieństwo. Tak jest.
Marcin Kwieciński: Ale czy to zrobimy, to jeszcze tego nie wiadomo i właśnie dlatego nagraliśmy dla was nie tylko ten jeden odcinek, ale cały sezon. Bo to nie jest takie proste. A zanim skończymy ten odcinek, ja bym nie chciał się tutaj jeszcze zatrzymać, bo jak sobie rozmawiamy o celach, to ja bym chciał jeszcze popatrzeć z takiej perspektywy, że samo wyznaczenie celów nie jest wystarczające. Ja zawsze klientom mówię, że w pakiecie jest wyznaczanie i regularne monitorowanie. I mam takie poczucie, że wiele osób ma świadomość, że no tak, warto wyznaczać cele albo muszę wyznaczać cele, bo taka firma. I to jest jakoś tam w miarę usankcjonowane, natomiast dużo trudniej jest z uzyskaniem tego metodycznego przeglądu, monitorowania. Jakoś wydaje mi się, że tutaj się też wiele zespołów i menedżerów wykłada, często to argumentując brakiem czasu albo właśnie jakąś taką bieżączką, że nie ma czasu przejrzeć i regularnie skalibrować się, czy my w ogóle w tej drodze do celów, gdzie my jesteśmy w tej drodze do celów.
Marcin Kwieciński: Więc tutaj ja bym chciał jednak ten odcinek też zostawić z takim domknięciem, że nie tylko wyznaczanie, ale też regularny przegląd i takie prawdziwe rozliczanie się, uczciwe rozliczanie się z tego, gdzie my jesteśmy w drodze do tego celu. No to ja myślałem, że powiesz o czymś innym, ale dziękuję, że o tym powiedziałeś. To jest rzeczywiście bardzo ważne, no bo nawet my jak sobie stawiamy na początku roku ten cel, wiele osób sobie stawia i pewnie już wiele, jak słucha ten odcinek, zrezygnowało z chodzenia na siłowni albo coś tam innego, no to właśnie kwestia tego monitorowania sami dla siebie, gdzie jesteśmy, ale też monitorowania celów całego zespołu i innych osób, to jest absolutnie ważne i tak jak słusznie zauważyłeś, bez tego to niespecjalnie zadziała, ale ja myślałem, że ty powiesz o tym, że cele są ważne, ale nie zawsze one są sensowne i że wyznaczenie jakiegoś celu, jeśli on prowadzi nas w złym kierunku, na przykład bardzo efektywnie jedziemy, ale w przepaść, no to taki cel nie ma sensu, to jest oczywiste, jak ja to mówię, ale gorzej jak się w rzeczywistości zawodowej człowiek orientuje w połowie drogi, że ten cel został wyznaczony błędnie, w tym sensie, że robimy, kopiemy nie tę dziurę, co trzeba, nie tam fundament, gdzie trzeba, czyli to pewnie jest trochę temat wiążący się z powiązaniem z jakimiś wyższymi celami, ale też i monitorowaniem takim, żeby być gotowym, żeby powiedzieć sobie, nie, no jednak po prostu trzeba to porzucić. Tak, świetnie, że o tym mówisz, bo to jest rzeczywiście też taka rzecz, która jest pułapką de facto w tym wyznaczaniu celów, że my wyznaczamy cele i one nie są powiązane z tym, gdzie zmierza firma, tak jak patrząc z punktu widzenia organizacji, czyli z tymi wyższymi poziomami. Każda firma ma jakąś misję, ma jakąś wizję, ma też aspiracje, czasem strategie i rzeczywiście bardzo ważne jest to, żeby te cele powiązać z tymi poziomami, bo jeżeli to będzie tylko tak, że my sobie gdzieś powiesimy ten cel, jeszcze go wydrukujemy i powiesimy na ścianach, ale ten cel w ogóle będzie niezwiązany z tym, co robi dana organizacja albo do czego został powołany dany zespół w tej organizacji, no to to też jest taka, no ryzykowna sytuacja, tak. Ta skuteczność wtedy pewnie się pojawi, no bo ten zespół będzie bardziej ukierunkowany, tylko pytanie, czy będzie dostarczał te efekty, których firma oczekuje, tak. To rzeczywiście niezwykle ważne.
Mikołaj Foks: Znaczy ja w ogóle mam taką obserwację i jeszcze nie tylko moją, ona wynika też z badań, którymi jakiś czas temu się zapoznawałem, że jest ogromny problem w organizacjach z tym, żeby pojedynczy pracownik połączył te swoje zadania z tym, gdzie firma chce dojść, właśnie jaką ma wizję i misję organizacji. Czyli jakby bardzo często pracownicy coś robią, zespoły coś robią, ludzie w tych zespołach coś robią i mają takie poczucie, wow, robimy dużo, no męczymy się, jakby mamy też jakieś efekty, ale w takich badaniach, które sprawdzają, czy ty rozumiesz, jak twoja praca wpływa na ten większy obrazek, albo jakie jest to połączenie, to okazuje się, że bardzo często tego połączenia nie ma. Są różne badania, ale ja jakoś bardzo zapamiętałem, że to jest nawet do 75% ludzi w firmach nie ma tego połączenia, czyli tylko 25% ludzi w firmach wie, że ta praca, którą wykonuje codziennie, te telefony do klienta, te obowiązki związane, nie wiem, z wypełnianiem dokumentów, z rozliczaniem czegoś, z wykonywaniem takiej codziennej uczestnictwa w projektach, procesach, że to wszystko prowadzi do czegoś, to tylko 25% ma tego świadomość, że to wszystko prowadzi do czegoś większego. I tutaj myślę, że cel jest taką świetną techniką, która właśnie wprowadza ten łącznik poprzez, można by powiedzieć, że zadania poprzez cele prowadzą nas do tych wyższych poziomów, czyli aspiracji, wizji, misji przedsiębiorstwa. Na koniec ja bym chciał jeszcze też jedną rzecz od siebie powiedzieć, której nie planowałem teraz mówić, ale jak powiedziałeś, że wydrukujemy ten cel, to sobie to wyobraziłem, że się wiesza w jakiejś firmie taki cel wydrukowany i to jest piękne, bo w tej wizji on jest jeden i myślę, że drugim takim problemem częstym jest to, że stawiamy sobie zbyt wiele różnych celów. I oczywiście też nie zrozumcie, drodzy słuchacze, źle. Wiadomo, że mamy różne cele, w różnych projektach i tak dalej, ale najgorsze są te cele strategiczne i to też a propos badań, były takie badania, które pokazały, że jak firma sobie wyznacza ileś priorytetów, kiedy priorytet oznaczał po prostu jedną rzecz, tak jak alternatywy nie mogą być cztery, tak priorytety nie mogą być dwa nawet, może być jeden.
Mikołaj Foks: Więc kiedy wyznaczano sobie jakieś cele strategiczne i tych celów było nie wiem, dziesięć, no to najczęściej realizowano zero. Im ich było mniej, tym szansa na zrealizowanie rosła i tam gdzie były nie wiem, jeden, dwa cele, tam przeważnie właśnie to, co założono było zrealizowane. Więc oczywiście, że na poziomie nie wiem, robienia pompek czy tych trzech telefonów do klientów można tych celów na każdy dzień mieć, to jest bardzo wiele na swojej liście do zrobienia. Ale generalnie skupianie się na zbyt wielu rzeczach wyklucza możliwość skupiania się. Soczewka, trudno żeby się skupiała na piętnastu rzeczach, prawda? Wiemy, jak ten strumień światła w soczewce się skupia w jednym punkcie. Więc pewnie warto też te cele precyzować i maksymalnie koncentrować w jednym miejscu.
Marcin Kwieciński: Tak, tutaj są pewnie różne szkoły i różni menedżerowie by podzielili się różnymi doświadczeniami i ile tych celów wyznaczać. Natomiast rzeczywiście warto pamiętać, żeby nie było ich za dużo ponad możliwości naszego zespołu. Mi tutaj na myśl przychodzi taka metoda Goalscape, która wielu też moim klientom uświadomiła, jak to jest ważne i jak łatwo się rozproszyć. Bo w Goalscape’ie jest taka fajna wizualizacja, gdzie każdy cel musisz określić w jakim procencie on kontrybuuje do tego wyższego poziomu. I dokładanie sobie kolejnych celów zmniejsza procentowo udział w tych pozostałych. No i to jest niby oczywiste, no bo wiadomo, że jeżeli sobie wyznaczymy dwa cele, no to każdy cel kontrybuuje w 50%. Na przykład.
Marcin Kwieciński: Chyba, że stwierdzimy, że jeden w 60%, a drugi w 40%. Ale tu masz to zwizualizowane, prawda? Tak, ale jest to zwizualizowane. I teraz dodawanie trzeciego, czwartego, piątego powoduje, że nagle te poprzednie cele no muszą zmniejszyć tą kontrybucję, ten udział i to nagle widać. I jak na przykład ja mam często doświadczenie, że klienci na przykład wizualizują cele na mapach myśli. Co jest fajną techniką, bo na mapie myśli też zobaczysz jakby taki ogląd cały, tylko mapa myśli na przykład ma to, że tam wszystko przyjmie. Po prostu dokładasz sobie kolejną gałązkę i widzisz, a no to mam po prostu kolejną gałązkę, kolejny cel.
Marcin Kwieciński: I jak mamy osoby ambitne, to te osoby sobie dokładają kolejne, kolejne, kolejne i nawet można powiedzieć ta mapa jest nadal czytelna, ale nie czuć tego, że nam się właśnie to rozwodniło. A w goalscape’ie jest niesamowite to, że ta każda kolejna gałązka, czyli ten kolejny cel, on zmniejsza i to widać wizualnie, że nagle udział w tej całości tego poprzedniego celu się zmniejsza. I nagle jakby często osoby stosujące tę metodę mówią, o rany, no nie, to za bardzo to rozwodniłem, to jest jakby za bardzo rozdrobnione, to jednak musimy się cofnąć i zmniejszyć tę liczbę celów. Marcin z takim entuzjazmem o tym opowiada, bo jest wielkim orędownikiem i użytkownikiem, przede wszystkim użytkownikiem goalscape’a. Jeśli nie zapomnimy, to dodamy w opisie do tego odcinka link do tej platformy, do tego oprogramowania, do tej metody. W ogóle w opisie do odcinka możecie znaleźć miejsce, gdzie możecie dać nam informację zwrotną i też szereg informacji dotyczących podcastu. No i zapraszamy, żebyście przede wszystkim w tych informacjach odszukali taki guziczek z napisem subskrybuj.
Mikołaj Foks: I na swojej ulubionej platformie zasubskrybowali albo po prostu wysłali link komuś znajomemu, komu może się ten dzisiejszy odcinek i kolejny przydać. Tak jest, te subskrypcje są dla nas bardzo ważne, pozwalają też dotrzeć do innych osób, które jeszcze nas nie usłyszały o tym, co opowiadamy, ale też budują taką naszą satysfakcję, że widzimy, że właśnie to, co robimy ma dla was sens i jest dla was jakoś wartościowe. Więc jeżeli chcecie nam powiedzieć, że to, co robimy ma dla was sens i jest dla was wartościowe, to po prostu kliknijcie tą subskrypcję, będzie nam bardzo miło. To co, będziemy zamykać dzisiejszy odcinek? Oczywiście, zapraszamy na kolejny, a tymczasem mówimy do usłyszenia, Mikołaj Foks.
Marcin Kwieciński: Marcin Kwieciński, do usłyszenia. Ogarnij chaos!
Transkrypt wygenerowany za pomocą AI.
📜 Informacja zwrotna na temat odcinka
Równie ważny jest dla nas udział w rankingu Apple Podcast.
Jeśli możesz oceń również podcast w ITunes.
Dzięki Twojej ocenie pomożesz nam dotrzeć z naszym podcastem do innych osób.
Z góry dziękuję za pomoc!
💬 Porozmawiajmy
Zapraszam Cię do dyskusji w komentarzach na temat tego odcinka.
Pytanie: Podaj przykład celu, który realizujecie w zespole. Czy spełnia on parametry ZOOM?