10 sytuacji, które NIE są normalne w pracy menedżera

W mojej działalności mam przywilej obserwowania wielu top menedżerów przy ich codziennej pracy. Reprezentują różne działy i różne branże. O większości z nich mogę powiedzieć, że są menedżerami niezwykle skutecznymi. Dowożą założone wyniki, niejednokrotnie przekraczają stawiane oczekiwania. Często są podziwiani i wzbudzają szacunek współpracowników. To co zwraca uwagę gdy im się przyjrzeć bliżej i porównać, to w jak różnym stanie „docierają na metę”. Niestety wielu z nich swój sukces okupuje ogromnymi kosztami: balansowaniem na granicy wypalenia zawodowego, toksycznym stresem, nałogami lub poważnymi zaburzeniami w pozostałych obszarach życia.

20141027_pracamanagera

Zdjęcie z kolekcji (c)Louis du Mont Flickr Creative Commons na licencji CC2.0

Charakterystyczne dla tych najbardziej „poobijanych” jest przekonanie, że ich stan jest zupełnie „normalny”. „Przecież tak się dziś pracuje” często słyszę. „Na stanowiskach dyrektorskich to zupełnie normalne” mówią. I pewnie mają rację: wiele odpowiedzialnych stanowisk, gdzie gra się o najwyższą stawkę niesie za sobą ogromny bagaż negatywnych konsekwencji. Z doświadczenia wiem jednak, że pewne zachowania nie są normalne. Są menedżerowie, którzy do pewnych sytuacji nie doprowadzają. Są skuteczne zespoły, w których pewne rzeczy się nie dzieją. Poniżej znajdziesz listę takich sytuacji, które nie są normalne w życiu top menedżera.

Ten wpis powstał po to byś poważnie zastanowił się nad tym jak działasz. Proszę, zrób sobie prezent i zastanów się chwilę nad tym, w jaki sposób pracujesz. Jeśli okaże się, że identyfikujesz którąś z poniższych sytuacji w swoim życiu zawodowym, proszę zaakceptuj fakt, że nie jest to sytuacja normalna. Jedynie wtedy będziesz w stanie coś z tym zrobić, coś zmienić.

Często lub nieustannie towarzyszą Ci obawy, że zapomniałeś o jakimś ważnym temacie – to nie jest tak, że nieodzowną częścią życia szefa jest obawa „z tyłu głowy”, że coś ważnego mogło Ci umknąć, albo że za chwile coś o czym zapomniałeś może „wybuchnąć Ci w twarz”. Wielu skutecznych menedżerów potrafi mieć „na radarze” wszystkie sprawy, które nadzorują i być przygotowanym na niespodziewane sytuacje. Pewnie, są wydarzenia, których nie przewidzisz lub które wydarzą się pomimo Twoich analiz ryzyka. Ale zwykle dotyczą świata zewnętrznego, poza obszarem Twojego wpływu. Wszystkie pozostałe tematy możesz mieć pod kontrolą. Drobna podpowiedź: ci którzy się nie niepokoją nie bazują jedynie na swojej pamięci i intuicji! Mają bardzo dokładnie spisane wszystkie tematy, którymi zarządzają.

Nadganiasz zaległości w weekendy i po godzinach – prawdopodobnie znasz wiele osób, które dużo pracują wieczorami i w weekendy, gdyż tylko wtedy mogą nadgonić sprawy, którymi zarządzają. Chciałem Ci jednak powiedzieć, że znam wiele osób na wysokich stanowiskach zarządczych, które potrafią obejść się bez tego. Skutecznie zarządzają dużymi organizacjami i mają czas dla siebie. Co więcej, niektórzy z nich tak organizują pracę, że pracują ok 5-6 godzin dziennie. Proszę nie popadaj w idealizm: będzie się zdarzać, że trzeba popracować więcej, czasem do późnych godzin nocnych. Może nawet w weekend. Ale nie częściej niż kilka razy w roku.

Przy tym punkcie chciałem dodać jedno zastrzeżenie. Bywają menedżerowie niezwykle skuteczni, którzy pracują bardzo dużo. Obserwując ich z boku można by powiedzieć, że są opętani swoją pracą, albo co najmniej, że są pracoholikami. Gdy jednak porozmawiasz z nimi w zaufaniu, okaże się że dokonali takiego świadomego wyboru. W określonym momencie swojego życia postawili wszystko na jedną kartę -> karierę, projekt lub własną firmę. Podjęli decyzję o zrobieniu czegoś niezwykle ważnego i wykorzystują każdą wolną chwilę, aby popchnąć swój życiowy projekt do przodu. Mniej więcej rozumieją również konsekwencje swojego wyboru. Jeżeli uważasz, że jesteś właśnie w takiej sytuacji upewnij się kilkukrotnie, że na pewno rozumiesz konsekwencje swojego wyboru. Nie umieszczaj się w tej kategorii zbyt łatwo. Praca powyżej 50 godzin tygodniowo ma naprawdę bardzo wiele negatywnych konsekwencji.

Budzisz się w nocy lub masz problemy z zaśnięciem z powodu nadmiaru spraw na głowie – zaczyna się niewinnie. Masz taki mętlik w głowie spowodowany natłokiem spraw zawodowych, że bardzo trudno Ci zasnąć. Przekładasz się z boku na bok, starając się podsumować mijający dzień i pomyśleć o jutrzejszym. Potem zauważasz, że tych myśli o pracy jest więcej i więcej. Najchętniej w ogóle byś się nie kładł. Przecież możesz jeszcze tyle zrobić wieczorem. Stres i adrenalina sprawiają, że przecież wcale nie chce Ci się spać. Zasypiasz dopiero jak oczy Ci się same zamkną. Niejednokrotnie z laptopem lub tabletem w ręku. Potem w środku nocy budzisz się, bo jakaś ważna sprawa nie daje Ci spokoju. Nie możesz o niej zapomnieć. Musisz przygotować się do ważnego spotkania. Musisz przeanalizować te wszystkie sprawy. Potem nawet jakbyś chciał zasnąć, to niestety nie możesz. Trwasz w środku nocy, trawiony bezsennością. I dużą dawką stresu. Uwierz mi proszę! Taki stan nie jest normalną sytuacją w pracy dyrektora!

Członkowie Twojego zespołu otrzymują zaproszenie na spotkanie 2 godziny (lub krócej) przed spotkaniem – Właśnie przypomniałeś sobie, że masz kolejny temat do ogarnięcia. Na szczęście masz swój zespół. Musicie się spotkać i przegadać temat. Wysyłasz szybkie zaproszenie lub rzucasz przez open space: „za 5 minut u mnie w gabinecie!„. Jeżeli Twój zespół ma być w gotowości do spotkania z Tobą praktycznie w każdej chwili, przemyśl do czego Ci ten zespół. Kiedy mają wykonywać swoją pracę? Tylko nie mów, że „w międzyczasie, pomiędzy spotkaniami”.

Ludzie nie są samodzielni – musisz stale pilnować, aby wykonywali swoją robotę – „Gdy nie ma kota, myszy harcują” to Twoje ulubione powiedzenie. Gdyby nie Ty, projekty w Twoim dziale w ogóle nie szłyby do przodu. Przecież Ci Twoi ludzie gdyby mogli to by w ogóle nie pracowali tylko plotkowali, grali, romansowali albo siedzieli na Facebook’u. A już najgorzej jest, kiedy pójdziesz na urlop. Wtedy firma staje na 2 tygodnie. Dobrze, że rzadko pozwalasz sobie na odpoczynek. Jeżeli takie myślenie nie jest Ci obce, proszę zapamiętaj że jest wielu menedżerów, którzy organizują pracę w taki sposób, że ludzie działają samodzielnie.

Projekty przekraczają terminy, a ludzie spóźniają się z dostarczeniem swojego kawałka pracy – ten punkt nie dotyczy jedynie zapracowanych menedżerów. Mam wrażenie, że w wielu organizacjach jest to wyznacznik „normy”. „Projekty po prostu się opóźniają. Zadania po prostu się opóźniają. Ludzie robią co mogą, ale i tak normalne jest, że dostarczają swoje kawałki prac kilka dni po terminie„. Otóż nie, to nie jest norma. Wiele projektów potrafi być na czas. Wiele zespołów potrafi tak zorganizować pracę, by wyrabiać się w deadline’ach. Wiele firm potrafi zobowiązać się do astronomicznych kar umownych za przekroczenie choćby 1 dnia harmonogramu. Jeżeli u Ciebie w firmie i u Twoich znajomych jest inaczej, to jedynie znaczy że taka kultura pracy panuje u Ciebie w firmie i u Twoich znajomych 🙂

Zarządzanie przez „przebłyski” – znasz to? Jak Ci sie o czymś przypomni, to nagle projekt idzie do przodu. Twoi ludzie pewnie już dawno przyzwyczaili się, że dopóki nie pytasz to nie trzeba się tym zajmować. Jak Ci się przypomni, będzie wystarczająco czasu. Ale jest duża szansa, że w tym tygodniu taki przebłysk się nie zdarzy. To po co się wysilać? I tylko ty frustrujesz się, że sprawy toczą się wolno, a masz wrażenie, że mogłyby dużo szybciej i sprawniej. Domyślasz się, że można inaczej? 🙂 Można, a nawet trzeba! Podpowiedź jak w punkcie pierwszym: zacznij od posiadania listy aktywnych przedsięwzięć.

Przypominanie sobie o przedsięwzięciu „za 5 dwunasta” – tu sprawa ma się podobnie jak z przebłyskami, tylko w bardziej regularny sposób. Chwilę przed terminem ktoś z Twojej organizacji przypomni Ci, że zaraz trzeba domknąć kolejne zadanie. Rzucasz wszystko, przysiadujesz wieczór, a po wykonanej pracy myślisz sobie „Znowu się udało!„. I tylko lęk rośnie, że w końcu ktoś zauważy. Pomyśl, nie byłoby fajnie gdybyś Ty swoje tematy miał stale „na radarze”?

Brak czasu na refleksję – w firmie tyle się dzieje, że nie masz kiedy podrapać się po głowie. Spędzasz czas na spotkaniach, do tego e-maile i stale ktoś coś chce. Sprawy dzieją się jak zawsze – siłą rozpędu, siłą krzyku i tupania nogą osób zainteresowanych. Robicie wyniki. Tylko Ty masz coraz częściej wrażenie, że „taki zapieprz, że nie ma kiedy taczek załadować„. Kiedy ostatnio znalazłeś czas by przemyśleć swoją strategię? Kiedy ostatnio wygospodarowałeś pół dnia, aby wyznaczyć kierunek dalszych działań? A wiesz, że są menedżerowie, którzy potrafią zamknąć się na 2 dni, odciąć od bieżącego biznesu i obmyślić plan działania w dłuższej i szerszej perspektywie? I jest to dla nich standardowe, zupełnie naturalne doświadczenie, które powtarzają regularnie kilka razy w roku.

Brak czasu na regenerację – ostatnia na liście, ale nie mniej ważna jest Twoja regeneracja. Być może w Twoim świecie długi, regularny urlop to luksus, na który ludzie na Twoim stanowisku nie mogą sobie pozwolić? Przecież nie można zostawić firmy i zespołu na 2-4 tygodni? Na koncie masz kilkanaście dni zaległego urlopu. Zwykle wybierasz go po 1 dniu. Czasem decydujesz się na ekwiwalent. To też nie jest normalne. Jeżeli nie chcesz skończyć z zawałem serca, udarem lub chronicznym wypaleniem zawodowym po prostu musisz zadbać o regularną regenerację i dłuższe przerwy od biznesu. Aha i gdy wybierzesz się już na urlop, pamiętaj aby odciąć się od służbowego telefonu i emaila. Najlepiej obejrzyj to video: krok po kroku dowiesz się jak wygospodarować czas na dłuższy urlop.

Ufff, dobrnąłeś do końca. Mam nadzieję, że nie było tak strasznie. Ogromnie jestem ciekawy Twoich przemyśleń. Napisz proszę co jest normą w Twojej pracy?