Więc twierdzisz, że nie masz motywacji?

W tym tygodniu miałem przygotować dla Ciebie tekst na temat kolejnej sprytnej techniki, która pozwoliłaby Ci lepiej wykorzystywać Twój czas. Miałem już nawet zebrane materiały i pomysł na wpis, kiedy przesłuchując zaległe podcasty, wysłuchałem pewnego wywiadu i rozmowa ta wywołała we mnie ogromne spustoszenie! Do tego stopnia, że od teraz zapis tego wywiadu będzie pierwszym narzędziem motywowania tych, którzy uważają że ich praca jest ciężka, albo brakuje im motywacji do działania. (jeżeli nie możesz wytrzymać, to link do wspomnianego wywiadu znajduje się na końcu tego wpisu).

20140721_brak_motywacji

Zdjęcie z kolekcji (c)Tambako The Jaguar Flickr Creative Commons na licencji CC2.0

Prawda jest taka, że na Twoją produktywność ogromny wpływ mają Twoje nastawienie oraz wewnętrzna motywacja. Jeżeli zaczynasz każde zadanie od myśli „znowu muszę się tym zająć”, do pracy przychodzisz z ogromnym bólem, albo wręcz nie cierpisz tego czym się zajmujesz, techniki zwiększające produktywność ani system wspierający produktywność za bardzo Ci nie pomogą. Owszem, być może pozwolą Ci trochę uśnieżyć ból, ale w długim okresie czasu Twoja wydajność i skuteczność pozostaną na niskim poziomie.

Stykając się z osobami, które zainteresowane są zwiększaniem własnej produktywności, zidentyfikowałem kilka grup zainteresowanych ogarnianiem chaosu:

Grupa 1: Osoby totalnie przytłoczone, znajdujące się na skraju wyczerpania i wypalenia zawodowego. Charakteryzują się chronicznym przemęczeniem, przytłoczeniem nadmierną ilością zadaniami, rozedrganiem, przepracowaniem oraz wysokim poziomem przewlekłego stresu. Dawno już straciły zapał do pracy, jak same o sobie mówią „próbują przetrwać”. Pozostając w takim stanie przez dłuższy czas, zagrożone są poważnymi skutkami zdrowotnymi: wrzodami, zawałem, udarem, chorobami psychicznymi, a nawet nowotworami.

Grupa 2: Osoby, które szukają sposobów by jak najszybciej „odwalić swoją robotę”, by móc zająć się ciekawszymi rzeczami, zwykle niezwiązanymi z pracą. To osoby, które zwykle nie przepadają za swoją pracą. Nie znajdują motywacji do wykonywania poleceń szefa, jednak z różnych względów chcą lub muszą wykonywać swoje obowiązki. Szukają technik, które pozwalają „zrobić i się nie narobić”. Chcą przyjść, zrobić swoje i jak najszybciej wyjść. Idealnie byłoby gdyby mogły pracować godzinę dziennie, a pozostałe 7 godzin pracy spędzić np. na Facebooku lub pogawędkach towarzyskich. Bardzo często nie lubią swojej pracy, nie widzą w niej sensu, a przede wszystkich „nie chce im się”.

Grupa 3: Osoby, które zrozumiały wartość swojego czasu. Lubią swoją pracę, są zaangażowane. Realizują wyznaczone cele. Osiągają sukcesy. Mają jednak wrażenie, że sukcesy te osiągają zbyt dużym kosztem: nadmiernego stresu, przepracowania, niskiego poczucia kontroli nad sytuacją czy nadmiernym tempem pracy. Chcą ogarnąć chaos, by pracować spokojniej, mieć więcej czasu dla siebie, na aktywności niezwiązane z aktywnością zawodową. Cenią swój czas i chcą go wykorzystać jak najlepiej w każdej dziedzinie swojego życia.

Grupa 4: Osoby, które stale szukają sposobów na zmaksymalizowanie swoich możliwości. Chcą wycisnąć z dostępnego czasu jak najwięcej. Mają duże oczekiwania od życia. Zależy im, by osiągnąć jak najwięcej. Wiedzą, że stać ich na więcej i szukają sposobów na jeszcze lepsze wykorzystanie swojego czasu. Nie narzekają na brak zadań. Po zakończeniu jednych, same szukają kolejnych wyzwań. Nigdy się nie nudzą. Mają tendencję do prowadzenia wielu przedsięwzięć jednocześnie. I właśnie by móc realizować jak najwięcej tych przedsięwzięć szukają sposobów by zwiększać własną produktywność.

Dzisiejszy wpis kieruję głównie dla osób, które identyfikują się jako członkowie grupy 2. Osoby z grupy 1 wymagają bardzo ostrożnego działania i problem motywacji schodzi na dalszy plan. Osoby z grup 3 i 4 mają mniejsze trudności z motywacją do pracy. Zwykle napędzają się same. Czasem potrzebują wzmocnienia, gdy następuje okresowy spadek motywacji wywołany spiętrzeniem, zmęczeniem albo niejasnymi priorytetami. Natomiast w grupie 2 najczęściej pojawia się problem braku motywacji. To tutaj najczęściej pojawiają się pytania o to co zrobić, by się zmotywować do pracy, jak przestać odwlekać i wziąć się do roboty, albo pada pobożne życzenie „oby tak mi się chciało, jak mi się nie chce” 🙂

Jak sprawdzić czy jesteś w grupie 2?

Jeżeli zastanawiasz się właśnie czy czasem nie zakwalifikowałeś się do tej podgrupy, jest prosty test, aby się o tym przekonać. Przyjrzyj się swoim obowiązkom, które wykonujesz na co dzień. Jaka jest proporcja pomiędzy tymi, które nie sprawiają Ci satysfakcji, a tymi które uwielbiasz robić? Jeżeli około 70 % lub więcej zadań zupełnie nie sprawia Ci przyjemności, wykonujesz je „bo musisz”, a jedynie pozostałe 30% lub mniej to te, które jako tako lubisz robić, to znaczy że prawdopodobnie znalazłeś się w grupie 2.

Nie będę teraz analizować z jakich powodów tak jest. Być może wyrosłeś z roli? Być może życie zmusiło Cię do podjęcia takich, a nie innych decyzji? Na pewno był jakiś ważny powód. Chciałbym, abyś zapamiętał tylko jedno – dłuższe przebywanie w tej grupie spowoduje, że Twoja sytuacja tylko się pogorszy. Będziesz coraz mniej produktywny, coraz bardziej sfrustrowany, coraz mniej przydatny Twojej firmie. W konsekwencji masz duże szanse na wylądowanie w grupie 1 lub zasilenie szeregów osób bezrobotnych.

Zamiast szukać prostych technik i systemów zwiększających Twoja produktywność, zacznij od zmiany Twojego nastawienia i motywacji do pracy. To będzie miało największe przełożenie na wzrost Twojej wydajności i skuteczności. Jeżeli pomyślałeś teraz, że bardzo chętnie, ale w pierwszej kolejności „powinni Ci więcej zapłacić, bo to zbyt niskie wynagrodzenie sprawia, że tak bardzo Ci się nie chce”, to przestań się oszukiwać. Istnieje wiele badań, które pokazują, że wyższe wynagrodzenie ma niewielki wpływ na wysoką motywację do osiągania ponadprzeciętnych wyników. Zależność jest wręcz odwrotna – to za wynikami osiąganymi z pomocą wysokiej motywacji wewnętrznej idzie nagroda w postaci wyższego wynagrodzenia. (jeżeli temat Cię zainteresował, polecam świetną książkę Dana Pinka „Drive”).

Co zrobić, by zwiększyć swoją motywację do pracy?

Co zatem zrobić, by zwiększyć własną motywację do pracy? W dużym uproszczeniu, należy ogarnąć poziom tzw. sensu. Przywrócić powiązanie pomiędzy tym co robisz, z tym co ma dla Ciebie sens. Trzeba odkryć i zrozumieć jak Twoja praca wpływa na funkcjonowanie Twojej firmy. Pan Tomasz Sielicki, twórca i wieloletni prezes firmy Computerland, zwykł mawiać, że tak trzeba zorganizować pracę w firmie, by recepcjonistka witająca gości na recepcji rozumiała jak jej praca przekłada się na zysk całego przedsiębiorstwa.

Zacznij jednak od czegoś prostszego. Weź kartkę papieru i wypisz 5 zmian, które mógłbyś wprowadzić by poprawić swoją motywację. Co się powinno wydarzyć, by Twoja motywacja wzrosła? Jeżeli napisałeś podwyżka lub zmiana pracy, to to wykreśl i wymyśl coś bardziej oryginalnego 🙂 O wynagrodzeniu pisałem już wyżej, a zmiana w pracy będzie tylko ucieczką po której znajdziesz ten sam problem w nowym miejscu pracy.

Pomyśl. Co możesz zmienić, by Twoja sytuacja uległa poprawie? Czasem to będą drobne rzeczy, takie jak namówienie szefa, abyś mógł pracować w inny niż dotychczas sposób. Może powinniście zmienić sposób komunikacji? Może chciałbyś, aby szef Cię więcej chwalił a mniej krytykował? Może potrzebujesz, by ktoś wyjaśnił Ci dlaczego to co robisz jest ważne dla Twoje firmy? Czasem zmiany będą poważniejsze. Może trzeba będzie zmienić współpracowników? Pogodzić się z trudnym Klientem, którym musisz się opiekować? Nauczyć się czegoś wyjątkowo trudnego?

Nawet w rutynowych, nudnych zadaniach, których wykonywanie Cię demotywuje możesz znaleźć pole do usprawnień i zwiększenia swojej motywacji. Rozmawiałem kiedyś z Patrykiem Góralowskim, w jaki sposób motywuje się do przygotowywania nudnych raportów i zestawień, które potrzebne były na zebrania kierownictwa. Jego technika była bardzo prosta – przygotowując taki nudny raport szuka sposobu, aby wpleść w niego coś, co spowoduje że będzie się dobrze bawił, np.: nowy sposób wizualizacji, inny niż dotychczas punkt widzenia albo niestandardowy sposób zaprezentowania standardowych zestawień. Takie podejście pozwala mu nawet z najbardziej nudnego zadania wykrzesać powód do zaangażowania się ze zwiększoną motywacją.

Zacznij do 5 zmian, które wprowadzisz. Gdy już masz je wypisane, uszereguj od najłatwiejszej do przeprowadzania, do najtrudniejszej.

Następnie ustal ze swoim przełożonym, zasady wprowadzenia tych zmian w życie. Ustalcie wspólnie w jaki sposób będziesz je realizował. Wyjaśnij dlaczego jest to dla Ciebie ważne. Może niekoniecznie komunikuj, że chcesz wprowadzić te zmiany, aby zwiększyć swoją motywację do pracy. Pokaż, że wprowadzenie tej zmiany spowoduje, że będziesz jeszcze lepiej realizował swoje obowiązki, a jakość Twoje pracy wzrośnie. Wykażesz się inicjatywą oraz chęcią do usprawnień. Koniecznie jednak uwzględnij punkt widzenia szefa! Jeżeli będzie miał inne zdanie, wprowadź zmiany do swojego planu. Być może ma szerszą od Ciebie perspektywę, a Ty czegoś nie zauważyłeś?

A co jeżeli Ci się nie chce?

Czas wrócić do wywiadu, o którymi pisałem na początku tego artykułu. Poznaj Jon’a Morrow. Jon jest redaktorem serwisu Copyblogger, jednej z najbardziej wpływowych stron na temat tworzenia profesjonalnych blogów. Prowadzi również blog Boost Blog Traffic na temat tworzenia poczytnych blogów. Ze swoich przedsięwzięć wyciąga „sześciocyfrową” kwotę miesięcznie (czyli min. 100 000 USD / miesiąc). Pomaga pisarzom i blogerom stać się poczytnymi autorami. Pomaga firmom okiełznać świat social media. Jak sam kiedyś napisał, pomagając innym zarabia na zmienianiu ich życia, na sprawianiu, że ich marzenia stają się rzeczywistością.

Jon Morrow

I teraz najważniejsze. Jon od urodzenia choruje na Rdzeniowy Zanik Mięśni. Oznacza to, że jest sparaliżowany od szyi w dół. Może jedynie poruszać głową. Swoje teksty „pisze” mówiąc do programu rozpoznającego mowę. Swój usługi może świadczyć jedynie przez Internet, komunikując się głosowo ze swoimi Klientami. Wszystkie powyższe przedsięwzięcia ( i wiele innych) zrealizował będąc niemal całkowicie sparaliżowany.

Historia Jon’a którą opowiedział we wspomnianym wywiadzie jest niesamowita! Pewnego dnia, gdy leżał przed telewizorem, wsłuchując się w pikający dźwięk maszyny dozującej leki uświadomił sobie, że gdyby w tym momencie umarł z powodu choroby lub na przykład błędu owej pikającej maszyny, to świat nawet by tego nie zauważył. Toczyłby się dalej swoim torem. A on zniknąłby bez echa. Postanowił to zmienić. Postanowił sprawić, że świat o nim usłyszy i go zapamięta. Zaczął interesować się blogowaniem. Od rana do wieczora zaczął zgłębiać tę dziedzinę.

W pewnym momencie stanął przed dylematem. Mógł zacząć zarabiać ponad 700 USD miesięcznie, ale to znaczyłoby anulowanie jego polisy gwarantującej mu opiekę medyczną i opiekę pielęgniarską. Opieka ta kosztowała go 127 000 USD rocznie. Mógł zarabiać, ale nie był w stanie zarobić tyle, by zagwarantować sobie tę opiekę. Mógł pozostać ubezpieczonym, ale pogrzebać pomysł na własną firmę. Zgadnij co zrobił?

Zrezygnował z ubezpieczenia i aby zmniejszyć koszty opieki i dać sobie szansę na stworzenie swojej firmy przeniósł się do Meksyku, gdzie usługi medyczne są znacznie tańsze. Spakował cały swój dobytek i z pomocą kogoś z rodziny, odbył 7-dniową podróż wysłużonym vanem z South Carolina do Meksyku. Przez 3 lata rozwinął swoją firmę do takiego poziomu, że mógł sobie pozwolić na powrót do USA. Obecnie mieszka w San Diego w Californii.

Historia Jon’a jest niesamowita. Możesz o niej posłuchać tutaj lub przeczytać tutaj oraz tu.

Nie będę ukrywał, że wzruszyłem się, gdy słuchałem wywiadu z Jon’em. Jechałem samochodem, słuchałem podcastu i człuem, że szklą mi się oczy. Dla mnie Jon (oraz wywiad, którego udzielił) jest przypomnienem, jak wielki jest dystans od moich bolączek, trudności i lęków do prawdziwych życiowych trudności. Przypomina, że zawsze warto sięgać po największe marzenia. Przypomina, że warto w najlepszy możliwy sposób wykorzystać swój czas. Mam nadzieję, że i dla Ciebie stanie się potężną inspiracją do działania.

To jak? Nadal uważasz, że nie masz motywacji i Ci się nie chce? Może zamiast biadolić weź się do roboty i zrób opisane wyżej ćwiczenie? 🙂 A gdybyś uznał, że historia Jon’a może pomóc komuś z Twojego otoczenia, proszę przekaż ten wpis tej osobie. Chciałbym, aby historię Jon’a poznało jak najwięcej osób w Polsce.

Pytanie: Gdyby świat stał przed Tobą otworem i wszystko było możliwe, czym byś się zajmował zawodowo?

4 myśli nt. „Więc twierdzisz, że nie masz motywacji?

  1. Dobrze, że poruszasz taki temat. Problem własnej motywacji wynika czasem z tego, że na własną aktywność patrzymy z własnej perspektywy. Nasz czas, nasze problemy, nasze niczego nie przynoszące wysiłki – wydaje się, że to nas spadają największe trudności. A tymczasem, obok nas są też inne osoby, które też każdego dnia walczą z przeciwnościami, od takich zupełnie codziennych, nieraz banalnych, do takich, które są wręcz trudne do zrozumienia. Choćby Jon Morrow, o którym piszesz w tym tygodniu. Mógł przecież poddać się, zrezygnować i egzystować z dnia na dzień. Wybrał aktywność i produktywność 🙂 Technika, jaka obecnie jest do dyspozycji pozwala komunikować się z całym światem i pracować pomimo wielu trudności zdrowotnych. Fajnie, że udało mu się wypracować własny pomysł na życie. Może pomyślą nad tym osoby, którym się nie chce „bo nie”. Trzeba zapytać samego siebie co wolimy: telewizor i piwko każdego wieczoru, czy… 🙂
    A odpowiadając na pytanie co robiłbym gdyby świat stał przede mną otworem i wszystko było możliwe, to chętnie pracowałbym w sposób bardzo mobilny. Można skutecznie zarządzać przedsiębiorstwem z różnych, pięknych zakątków świata. 🙂 Póki co jednak koncentruję się na tym co teraz jest ważne i istotne do wykonania, chciałbym aby to w przyszłości odpowiednio zaprocentowało 🙂

  2. Bardzo ciekawy post. Zanim rozpoczęłam pracę w obecnej pracy pewnie w 100% bym się z Tobą zgodziła. Niestety ciężko jest wymyślić 5 zmian, które można by wprowadzić by poprawić swoją motywację w sytuacji gdy zarabia się 1200zł a szef wymaga od Ciebie żebyś był księgowym, zakupowcem, prawnikiem, informatykiem i jeszcze ogarniał całą stronę administracyjną działalności firmy. Ponadto, gdy chcesz porozmawiać o podwyżce słyszysz tylko, że jesteś kobietom i nie możesz zarabiać zbyt wiele… Na chwilę obecną życie zmusiło mnie do podjęcia takiej pracy, ale mimo to mam nadzieję, że wkrótce uda mi się ten stan zmienić. Dlatego podtrzymuję stwierdzenie, że w moim przypadku najlepszym rozwiązaniem jest zmiana pracy.
    Dodam tylko, że w moich poprzednich pracach nie miałam problemów z motywacją a do firmy przychodziłam z uśmiechem na twarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s