🎙️062: Jak odnaleźć w życiu swoją niszę, by nie musieć już pracować?

W sześćdziesiątym drugim odcinku podcastu “Ogarnij Chaos®” zmagamy się z chęcią porzucenia obowiązków zawodowych, które nie wnoszą wartości i próbujemy odnaleźć taką niszę, w której nie będzie będziemy już musieli pracować, bo wszystko będzie wynikało z pasji i przyjemności robienia tego co sprawia nam frajdę.

Zapraszamy do posłuchania!

Zapraszamy do posłuchania!

(jeżeli nie widzisz powyżej odtwarzacza podcastu kliknij w ten link)

Podcast jest dostępny również na Youtube:

🎧 Podcast dostępny również na platformach:

✅ Spotify
✅Spreaker
✅Apple Podcast
✅Google Podcast

Transkrypt

Marcin Kwieciński:
Dzień dobry w podcaście Ogarnij chaos. Rozmawiamy o tym, jak wyjść z przepracowania i zacząć robić to, co naprawdę ważne, ale poza anteną, poza podcastem rozmawiamy też na parę innych tematów. I w tym sezonie te tematy nierozwiązane, nierozwikłane lądują w odcinkach podcastu. i chcemy się z Wami tymi tematami dzielić. I jednym z takich tematów jest też temat dzisiejszy. Tak. Co jest charakterystyczne w tym sezonie, to że w tych odcinkach mamy niejednoznaczne odpowiedzi.
Nie zawsze dochodzimy do jednoznacznych wniosków. I dzisiaj będziemy się zastanawiać nad takim pytaniem. Mikołaj, od razu Ci je zadaję. Proszę bardzo. Jak odnaleźć w życiu swoją niszę, by nie musieć już pracować?

Mikołaj Foks:
No słuchaj, ja od razu Ci powiem.

Marcin Kwieciński:
No to mów.

Mikołaj Foks:
Mieliśmy ten temat zamknięty. Trochę żarty, trochę nie. Wiesz, w ogóle dla mnie takim ważnym wydarzeniem w życiu, i tutaj już jest niebezpieczeństwo, mówię dla mnie, to jest uniwersalne, prawda, mimo wszystko. mimo że już wiele lat pracowałem i różne rzeczy robiłem, które myślę, że pozwalały mi powiedzieć, o, Ty już robisz coś, co jest właśnie tym czymś Twoim, to jednak jest zrobienie testu swoich mocnych stron, swoich talentów galupa Galupa. Myślę, że to jest w ogóle ważne, żeby odnaleźć w swoim życiu niszę. To jest ważne, ale myślę, że to nie jest konieczne i niezbędne. I myślę sobie, że jak człowiek odnajduje już w życiu swoją niszę, no to pytanie, czy właśnie nie musi już pracować.
Znaczy pytanie, co to znaczy to pracowanie. myśmy to specjalnie tutaj tak wstawili, no bo niektórzy tak mówią, no znajdź to, co kochasz robić, a nigdy w życiu już nie będziesz musiał pracować. No i teraz ja myślę sobie, że jak znajdujemy tą swoją niszę, to swoje coś, coś, co nas samonapędza do pracy, no to faktycznie w jakimś sensie niektórzy powiedzą, no Ty już nie pracujesz, a my po prostu pracujemy. tylko jakby inne paliwo tam jest nalewane do tego silnika. i inaczej wtedy patrzymy na odpoczynek, inaczej patrzymy na pracę. to po prostu się staje wszystko trochę, trochę bardziej. jesteśmy w takim flow.
Natomiast myślę, że właśnie ważne jest takie poznanie siebie, bo tak naprawdę o tym są te talenty. I wiesz, ja powiem coś, co zabrzmi trochę romantycznie, ale jednak jakoś jest mi to bliskie, że po prostu warto jednak robić to, co się w życiu kocha, to co się lubi, to co Cię jakoś nakręca. Nawet jeśli nie masz takiego głębokiego poznania siebie, bo robiąc te rzeczy, robiąc je, myślę, że można właśnie wejść na ścieżkę odkrycia tej swojej niszy. i wydaje mi się, że oczywiście słyszymy takie historie, wiesz, 16-latek już tam skończył studia i ma doktorat, bo on odkrył swoją niszę, która coś tam. Myślę, że ktoś może mieć 40 i 60 i dopiero odkrywać swoją niszę albo nigdy jej nie odkryć. Ale chyba warto też wcześniej spróbować wejść na taką ścieżkę, gdzie odkrywasz takie elementy, które Ciebie pociągają. Bo ostatnie zdanie, ja wierzę, że ta nisza to nie zawsze jest tak, że wiesz, Twoją niszą jest właśnie konstruowanie czegoś tam z drewna, zegara z kukułką.
Myślę, że ta nisza się często z różnych rzeczy składa. Ktoś może konstruować rzeczy, zegary z kukułką, bo lubi czas, mierzenie czasu i mechanizmy, a ktoś inny dlatego, że lubi drewno, a ktoś inny dlatego, że lubi ciszę i spokój. Więc z różnych powodów coś może być w czyjąś niszą. Tak na początek.

Marcin Kwieciński:
Jak słuchałem Twojej wypowiedzi, to było o szukaniu niszy, ale nie tylko takiej niszy dowolnej, ale też takiej niszy, która trochę w założeniu ma dawać jakąś satysfakcję. A wydaje mi się, że też to łączysz, tak? Że jeżeli tak naprawdę poszukasz tej swojej niszy, to to, co tam znajdziesz, będzie też dawało Ci jakąś satysfakcję, spełnienie, a nie tylko to, że nie będziesz już musiał pracować.

Mikołaj Foks:
No tak, dlatego, że ja poszedłem oczywiście taką ścieżką. Można w tym pytaniu pójść zupełnie inną ścieżką. Zidentyfikuj, że potrzebne są szczotki do WC, których nikt nie produkuje. To jest ta nisza. Utwórz linię produkcyjną szczotek do muszli klozetowych. Nawet jak Ci to nie sprawia frajdy, to zrób z tego tak działający biznes, żeby już nie musieć pracować. I nie będziesz musiał pracować, bo to sprzedawane będzie tyle.
I rzeczywiście powiem Ci, że nawet w takiej branży toaletowej, ja znam taki przypadek. nie powiem szczegółów, bo wtedy łatwo można byłoby zidentyfikować kogoś, kto zarabia bardzo dobre pieniądze na czymś, co się wiąże z toaletami, bo znalazł niszę. I się cieszy z tego, ma dobre dochody i tylko to koordynuje. Tak też można. Pytanie, jaka jest nasza filozofia, czego szukamy. Tego czy tego.

Marcin Kwieciński:
Tak, no właśnie, więc wracając do Ogarnij Chaos i tego, co staramy się robić w Ogarnij Chaos, to jednak bliskie jest nam spojrzenie to, że w produktywności i w życiu w ogóle ważne jest znalezienie tych rzeczy, które nas jakoś napędzają, jakoś nas satysfakcjonują, dają nam jakieś poczucie spełnienia.
No i tezę, którą chyba obydwaj stawiamy, jest taka, że jednym ze sposobów na tę dużą taką satysfakcję, spełnienie, też wysoką produktywność, jest to, żeby jednak poszukać takiej swojej unikalnej niszy, która spowoduje, że właśnie uzyskamy te benefity. ale jednocześnie też trochę łatwiej nam się będzie właśnie pracowało, czy może właśnie już nie będziemy musieli w ogóle pracować. to zobaczymy, gdzie dojdziemy w tej. Szukamy takiej niszy, która daje nam satysfakcję, a być może nawet spełnienie. To jest może trochę rozmowa o tym. może nie powinniśmy od tego uciekać, od tej rozmowy na temat tego, co to znaczy pracować i nie pracować. Bo rzeczywiście, no tutaj to jest trochę filozofia, prawda?
Czy my filozoficznie mówimy, no nie pracujesz, no bo nie wiem, na przykład ujeżdżasz konie, a uwielbiasz jazdę konną i po prostu dla ciebie to nie jest praca, bo to jest coś, co uwielbiasz robić i cieszysz się, mimo że ci jeszcze za to płacą, że ty ujeżdżasz te konie, na przykład. Czy to jest zupełnie inna historia, właśnie, że masz te szczotki do WC-tów i po prostu je sprzedajesz w takich ilościach, że nie pracujesz, bo nie musisz, nawet zdelegowałeś jakieś tam codzienne zarządzanie na kogoś. Więc ty bardziej jesteś w którym kierunku? Jak mówisz, nie musisz pracować, to co dla ciebie to znaczy?

Mikołaj Foks:
Wiesz, ja tu patrzę tak inżyniersko i jednak właśnie nie tylko filozoficznie, ale też tak popatrzę przez pryzmat tego, co już wiemy o produktywności. No na koniec dnia istotnym składnikiem produktywności w wykonywaniu obowiązków zawodowych jest to, że masz jakąś wewnętrzną motywację. I teraz im bardziej te obowiązki zawodowe są do ciebie dopasowane, im bardziej właśnie wynikają z tych twoich predyspozycji, na przykład odkrytych za pomocą talentów Galupa, im bardziej są właśnie jakąś taką twoją niszą, w której czujesz się bardzo dobrze, tym łatwiej i tym sprawniej wychodzi ci wykonywanie tych obowiązków.
W konsekwencji twoja wydajność rośnie i twoja produktywność rośnie, a w długoterminowej konsekwencji to w ogóle satysfakcja z całego życia rośnie. Więc ja patrzę na to tak bardzo też użytkowo, jeżeli mnie pytasz.

Marcin Kwieciński:
Wiesz co, to ja dorzucę do tego jeszcze jedną rzecz. Trochę ostatnio rozmawialiśmy o tym, czy są prawa fizyki i czy należy o nich mówić. No jest takie powiedzenie, prawda, pieniądze szczęścia nie dają. niektórzy to trochę obśmiewają, ale wiesz, ostatnio słyszałem… Inni jeszcze dodają, ale spróbuj być szczęśliwy bez pieniędzy.
Właśnie, ja znam, pieniądze szczęścia nie dają, ale ty to sprawdź. Wiesz co, ale ostatnio słyszałem kolejną taką historię, których jest pewnie też wiele, o człowieku, który zbudował dość duży biznes i nie brakuje mu na nic, ale nie jest szczęśliwy. Generalnie jest w dużej depresji. no wiadomo też, depresja nie zawsze wiąże się z tym, że człowiek nie chce tego wiązać, ale powiedzmy, że są pewne elementy w życiu, które możemy robić, nie wiem, utrzymywać dobre relacje z ludźmi, robić to, co właśnie lubimy robić, które nas jakoś tam trochę przed tą depresją, powiedzmy, chronią. Mniejsze prawdopodobieństwo, że na nią zapadniemy. A przynajmniej, żeby nie używać wielkich słów, nie tyle depresją, co obniżonym nastrojem czy brakiem satysfakcji. Jasne, możemy też tak o tym porozmawiać.
Więc jest tak, że rzeczywiście to, że mam dużo pieniędzy nie sprawia jeszcze, że będę w życiu właśnie na pewno szczęśliwy. Natomiast wydaje mi się, że wiele osób, które cieszą się z tego, co robią każdego dnia, są często chyba szczęśliwe w życiu, że robią właśnie to, co lubią, co im przynosi jakąś satysfakcję. Nie, że to jest lekkie zawsze, ale że jest pełne jakiegoś takiego spełnienia.

Mikołaj Foks:
Tak, daje jakiś taki błysk w oku. Wiesz, ja myślę, że jak sobie tak myślę o tym naszym pytaniu, jak odnaleźć w życiu swoją niszę, to pierwsze, co w ogóle się zastanawiam, czy jest tylko jedna nisza i czy ona jest na całe życie. I myślę, że to jest taki obszar niejednoznaczności. No właśnie, czy generalnie to jest tak, że ja mam najpierw znaleźć tą swoją niszę i już później, jak już mam tą niszę, no to do końca życia w tej niszy pozostać? Czy może to jest tak, że mamy jakąś sezonowość? A może w ogóle mamy kilka niszy i możemy sobie powiedzieć trochę tego, trochę tego? Masz tu jakieś przemyślenia?

Marcin Kwieciński:
Wiesz co, ja słucham tego, co mówisz i czuję, że ty masz odpowiedź. I mam pewne przemyślenia, ale chętnie się nim podzielę za chwilę. Jak to jest? Uważasz, że to się zmienia?

Mikołaj Foks:
Ja uważam, że to się zmienia. Że są sezony życia, sezony pracy i myślę, że to jest mocno skorelowane z poziomem samoświadomości. Że jak wzrastamy, jeżeli świadomie wzrastamy i podejmujemy taką decyzję, że jednak nasze życie ma nie być jakąś wypadkową przypadku, tylko mamy na nie jakiś wpływ i zaczynamy poznawać siebie, reguły, te prawa fizyki, o których rozmawialiśmy w poprzednim odcinku.
Poznajemy te nasze talenty. to może się okazać, że na danym etapie życia albo na danym etapie kariery jest jakaś nisza, jest jakaś taka rzecz, której odnajdziemy takie poczucie, o, to jest to. Rzeczywiście mam takie poczucie, że po prostu to jest to. Że to są te rzeczy, które jestem i dobry, i one przynoszą mi satysfakcję. ludzie są zadowoleni, wyniki są, żebyśmy powiedzieli, ta produktywność jest. Jest to takie dopasowane do tego etapu życia, na którym jestem, albo etapu kariery, na którym jestem. I myślę sobie, że to nie jest na całe życie.
Że jednak ta sezonowość i ten wzrost, który gdzieś tam się pojawia, albo zmienność naszego życia powoduje, że coś, co dzisiaj wydaje mi się taką moją niszą, na przykład za 5-10 lat, może zupełnie już nie być tą niszą. Że może się coś zmienić. Tak jak mówię, to jest bardziej właśnie sam się tutaj przyglądam, więc nie mam na to badań na przykład jednoznacznych, że to jest tak, że zawsze się ta nisza zmienia, czy że w ogóle większość profesjonalistów ma tak, że tych niszy ma 15 na przykład w swojej karierze. Ale moje takie obserwacje, intuicja i też jakieś doświadczenie pracy z klientami sumuje się do tego, że tych nisz jest więcej niż jedna. W takim sensie, że one są jakoś cykliczne, jakoś się zmieniają wraz ze wzrostem samej świadomości i w ogóle rozwoju człowieka.

Marcin Kwieciński:
Cieszę się z formuły naszego podcastu, bo to mi daje prawo do tego, żeby powiedzieć coś, co prawdopodobnie nie prowadzi nas do żadnego brzegu, tylko wypycha nas trochę bardziej jeszcze na środek wody. Wiesz co, a mianowicie chodzi mi o takie słowo, które jest chyba znane każdemu, powołanie.
Ono oczywiście może się kojarzyć trochę religijnie, ale przecież nie tylko, bo często się mówi, że ty masz do bycia nauczycielem, do pracy z dziećmi, z młodzieżą ty masz powołanie. O, jesteś lekarzem z powołania. Więc to słowo oczywiście gdzieś tam się wiąże z takimi zawodami, które, no bo nawet jak to rozszyfrujemy trochę religijnie, czy ten ksiądz to jest ksiądz z powołania, że to są takie zawody, wiesz, trochę długodystansowców. Jak pójdziesz gdzieś do jakiegoś biznesu, i tam nawet w czymś się specjalizujesz, to myślę, że to jest chyba łatwiej coś zmienić, niż to, że zostajesz pediatrą. też w sumie nie wiem, niech pediatrzy komentują, bo nie jestem pediatrą, ale wydaje mi się, że pewnie się doskonalisz w tym byciu pediatrą. może tam coraz bardziej jesteś specjalistą czegoś w tym obszarze leczenia dzieci, ale że generalnie, kurczę, robisz to całe życie. I że jak jesteś nauczycielem, to może jeszcze jakiegoś dodatkowego przedmiotu będziesz uczyć, ale robisz to całe życie.

Marcin Kwieciński:
Chyba, że istnieje ta sezonowość, o której powiedziałeś i może być tak, że ktoś stwierdzi, a znam taki przypadek, prawnika, który miał pragnienie uczyć historii i wosu i uczy, będąc pan mecenas, doktor. pewnie już wielu rozszyfruje, którzy mogą znać, jest prawnikiem, ale miał takie pragnienie i uczy w liceum historii. Nie porzucił swojej pracy prawnika, nadal nim jest, ale po prostu przeorganizował swoje życie tak, żeby jakby wygospodarować jakąś taką przestrzeń, bo uważa, że to jest w ogóle ważne pracować z młodzieżą. Fantastyczna sprawa. Zresztą nie wiem, czy wiesz, że w Norwegii tak jest, że ludzie tam właśnie ze względu na taki płodozmian, ale to jest chyba coś w mindsecie, w takim sposobie myślenia Norwegów. oni pracują w różnych miejscach i to jest zupełnie normalne, że nie wiem, kogoś, kogo spotykałeś w biurze księgowym, nagle widzisz, że on na kasie w jakimś tam sklepie po prostu, wiesz, pracuje albo w jakimś, nie wiem, barze szybkiej obsługi. Oni po prostu mają po kilka prac na trochę mniejszy etap.
No i ja nie wiem w związku z tym. Położyłeś to słowo, powołanie. Bo może ono nie istnieje, no i tyle. Albo to się zmienia, albo może… Ogarnij chaos. No ja bym może tutaj trochę rozbroił to słowo, bo rzeczywiście może w ogóle jest to jakaś specyfika naszej tutaj kultury polskiej, że to słowo, tego słowa powołanie, to wiele osób się jakoś boi i właśnie te konotacje takie religijne. Kiedyś pamiętam, jedna z osób na warsztatach mi powiedziała, że takie pytanie, z czym wam się kojarzy słowo powołanie, to w zasadzie powiedziała właśnie do kapłaństwa i do armii.
I to było takie pierwsze skojarzenie i ono gdzieś tam później się często nawet pojawiało w jakichś innych grupach. A ja bym je rozbroił, bo przecież jeżeli mówimy o powołaniu, to ja uważam, że to jest już dzisiaj takie sformułowanie, byśmy powiedzieli mainstreamowe. Bo na studiach MBA bardzo często mówi się o powołaniu organizacji, zespołu, na wszelkiego rodzaju takich programach rozwojowych i studiach dla przywódców. Mówi się o powołaniu lidera. Więc myślę, że w takiej świadomości, powiedzmy w tego obszaru zarządzania, psychologii, to jak najbardziej, to jest słowo, które funkcjonuje. To już nie jest tylko domena, powiedzmy, filozofii i teologii. Jak to się tak pierwotnie gdzieś najbardziej kojarzyło.
Ja w ogóle mam taką swoją definicję, jak tak staram się, bo rzeczywiście jakby też mierzę się z tymi konotacjami tego słowa. Więc jak ktoś tak mnie prosi podczas konsultacji, żeby wyjaśnić, ale Marcin, co to jest to powołanie? To ja często mówię, wiesz, to jest takie najlepsze wykorzystanie potencjału, który posiadasz. Masz jakiś potencjał i teraz możemy się zastanowić, jakie będzie najlepsze wykorzystanie na przykład w pracy tego potencjału, który posiadasz. Ale też może być w życiu, w jakimś obszarze życia, nie wiem, w rodzinie czy w jakimś hobby nawet. I tak na to patrzę. I to jest bardzo o tej niszy.
Wydaje mi się, że to szukanie powołania, to jest bardzo blisko szukania tej niszy. Bo jak popatrzymy z takiej perspektywy, co mnie napędza, co jest tą taką moją wyjątkowością. Mi się bardzo podoba to słowo też unikability po angielsku. Ciężko to przetłumaczyć, ale właśnie każde z nas ma jakieś takie unikability, coś takiego wyjątkowego, które wynika z tego potencjału, który posiadamy. Potencjału miejsca urodzenia, talentów, genetyki, kultury, w której zrozumieliśmy finansowego. Mamy jakiś potencjał i jakąś unikalność. I teraz zarówno powołanie, trochę próbuję zgłębić, rozszyfrować to, no dobra, to co ja z tym napędza.
i to szukanie niszy, no to jest takie trochę, byśmy powiedzieli, odkrywanie tego powołania. To jaka ta moja nisza będzie właśnie nie tylko taka, że ja tam dorobię się milionów, ale będę nieszczęśliwy. Chociaż tak sobie myślę, że to taka kalka. Że te miliony nie równa się nieszczęśliwym. Tak i nieszczęśliwy. Jest wielu milionerów, którzy są szczęśliwi. To też trzeba sobie powiedzieć.
To jest też dobry sposób. No i jest bardzo wielu ludzi biednych, którzy nie poszli zgodnie ze swoim, nie wiem, powołaniem, niszą, czy jak zwał. W związku z tym nie wykorzystali tych talentów, tych zasobów i w związku z tym są biedni, żyją bardzo skromnie i wcale nie są szczęśliwi, więc warto o tym pamiętać. Albo nie realizują powołania, a bywają szczęśliwi. To ja myślę, że to jakoś może nie idźmy też w takim kierunku łączenia szczęścia z powołaniem, ale…

Mikołaj Foks:
Czy pieniędzy ze szczęściem? O, pieniędzy ze szczęściem. Ale właśnie, to się może wszystko łączy. No tak, wiesz, niektórzy mówią, że pieniądze to są takim, wiesz, czy jakby wynikiem ubocznym. Jak po prostu robisz coś dobrze, to one się będą po prostu. Chociaż myślę, że to jest trochę zbyt proste, bo to oczywiście pięć innych rzeczy mi się otwiera. Ale chciałeś coś dopowiedzieć, a ja też chcę coś jeszcze wrzucić.

Marcin Kwieciński:
Nie, no to ja bym tutaj zaparkował na razie, ale w takim sensie, że rzeczywiście to odkrywanie swojej niszy, swojej niszy, to mi się jakoś rzeczywiście łączy też z takim poszukiwaniem powołania. Ale właśnie, bo wiesz, to też są różne szkoły tego szukania. Jedni mówią, że to trzeba odkryć, inni mówią, że to trzeba sobie wykuć. Jeszcze inni mówią, że to jest w ogóle nadawane, czy takie namaszczenie byśmy powiedzieli. Więc ja myślę, że my też jakby znajdziemy kilka strategii odkrywania tej niszy, ale one rzeczywiście będą gdzieś bardzo blisko. Jeżeli nie będą tym samym, to będą gdzieś bardzo blisko tego, co nazywamy powołaniem. Chciałeś coś powiedzieć jeszcze?

Mikołaj Foks:
Tak, wiesz co, chciałem się podzielić pytaniem coachingowym, które kiedyś usłyszałem. i wiesz, ono dla mnie było jakoś tam ważne. Więc nie tylko się dzielę na zasadzie takie pytanie, które podobno nieźle działa, ale ono dla mnie było jakoś istotne w trakcie jakiejś rozmowy coachingowej, kiedy to ja byłem tym, który korzystał z pomocy coacha. I wiesz co, to pytanie to mniej więcej ono idzie tak, że w trakcie jakiej czynności, w trakcie jakiej twojej aktywności, twojego działania, Bóg uśmiecha się z radości, że to robisz. I to pytanie jest fajne, bo przynajmniej dla mnie tak ono się zarysowało wówczas, że jednak ja robię dużo różnych rzeczy i czasem może mi się wydawać, o, to jest właśnie tutaj, potrafię dobrze robić to, a tamto potrafi robić skutecznie. A tamto mi przynosi satysfakcję. Ale zebranie tego wszystkiego, oczywiście wiadomo, to nie trzeba wierzyć w Boga, żeby sobie zadać takie pytanie, ale chodzi o to, że coś więcej, o, to jest właśnie to coś.
I kiedy człowiek sobie znajdzie takie odniesienie, tak, to jest właśnie ta rzecz, że nawet czy Bóg istnieje, czy nie, gdyby istniał, no to właśnie z tej rzeczy, jak to robię, tę konkretną rzecz, to jest właśnie ta rzecz, która coś wnosi nowego do świata. Myślę, że to jest w jakimś sensie odnajdywanie swojej niszy. Tylko wiesz, z tą niszą to jest jeszcze trochę tak, że ona jest, no bo tu dotykamy nowego też tematu. ona jest dla wielu osób, wiesz, wielkim problemem, bo to, że ktoś odnajdzie swoją niszę, jakiś taki przykład dawałem niedawno, że tam zegary z kukułką, no to to jeszcze nie oznacza, znalazł tę niszę, że on będzie robił zegary z kukułką. no to to jeszcze nie oznacza, że teraz wszystko będzie pięknie i cudownie, bo jeszcze może się okazać, że on się po prostu sfrustruje. nie Nie, i kurczę, robię te zegary z kukułką, ale ja nie umiem sprzedawać tych zegarów, albo nie wiem, ludzie nie chcą ich w dzisiejszych czasach kupować. no i że wiesz, to odnalezienie niszy, no no to nie jest taka prosta sprawa.

Marcin Kwieciński:
Tak, ani prosta, ani też ja bym powiedział tak inżyniersko, taka zero-jedynkowa, że to wiesz, dzisiaj nie masz tej niszy, a jutro budzisz się i już masz tę niszę. to jest jakiś proces jednak odkrywania i odkrywania. Teraz zaczynasz wspaniałe, wymarzone życie, nie? To jak myślimy o tej niszy, to żeby to też tak sprowadzić trochę inżyniersko do konkretu, to wydaje mi się, że takim dobrym ćwiczeniem, czy modelem, które tutaj może pomóc, to jest ten tak zwany sweet spot zawodowy, który pojawia się na przecięciu takich czterech wymiarów. gdzie masz właśnie jakieś predyspozycje, talenty, umiejętności, które, jakiś potencjał, który posiadasz, jednocześnie z otoczenia zewnętrznego i z takiej samej oceny widzisz, że rzeczywiście robienie tego rzeczy, w tym przypadku na przykład robienie tych zegarów, po prostu Ci wychodzi. że to nie jest tak, że tak sobie myślisz, no ja bym umiał robić te zegary, ale rzeczywiście umiesz budować te zegary. ludzie Ci mówią, wiesz, fajne te zegary rzeczywiście, no tutaj podziwiają, że one jakieś takie ładne.
ale jest jeszcze ta kwestia zapotrzebowania, że ludzie nie tylko Cię chwalą i mówią, wiesz, jaki Ty dobry jesteś w tych zegarach, ale jeszcze mówią, no my potrzebujemy tego. te zegary są nam potrzebne, żeby na przykład codziennie ranno wstawać, albo żeby ozdabiały nasze mieszkanie. i w konsekwencji chcą Ci dać za to pieniądze, bo często ten model się tutaj kończy. ludzie mówią, no tak, tam to predyspozycje, umiejętność, że to Ci wychodzi i ludzie tego potrzebują, ale jest jeszcze w tej niszy bardzo ważne, że to jest dopasowane do takiego preferowanego przez Ciebie stylu życia na tym etapie życia, na którym jesteś. że to jest też bardzo ważny czynnik w tej niszy i to się też łączy z tą sezonowością, bo jednak, wiesz, możesz sobie wymyślić świetną niszę, która będzie spełniała te wszystkie warunki. że lubisz to robić, że właśnie, że umiesz, że ludzie potrzebują, zarabiasz na tym furę kasy, ale jeżeli to będzie np. wiązało się z codziennym lataniem na drugi koniec świata, albo cotygodniowym lataniem na drugi koniec świata, a Ty na tym etapie życia powiesz, mój preferowany styl życia to jest mieszkanie w tym moim domku, na tej mojej działeczce, nieruszanie się w ogóle i tylko jakby pracowanie zdalne, no to może się okazać, że nadal po odkryciu tej niszy będziesz bardzo niezadowolony z tego wszystkiego, bo to będzie naruszało właśnie te preferencje co do stylu życia, które moim zdaniem są bardzo sezonowe.

Mikołaj Foks:
Ciekawe jest to, co mówisz. Pomyślałem od razu o dwóch rzeczach. Pierwsza rzecz to taka, o której właściwie nie chciałbym zbytnio w tej chwili rozmawiać, bo myślę sobie, że ona jest rozmową na sezon podcastów. To jest kwestia modelu biznesowego, bo to jest tak, ja nie wiem nawet, czy to jest precyzyjne określenie, ale pomyślałem o tych zegarach i też tak się składa, że znam trochę osób, które miały jakąś taką swoją pasję, czy właśnie niszę. nie wiem, czy to nisza, czy pasja, czy to jedno i to samo. i widzę, że im zupełnie się nie udawało nic z tym zrobić. i dlatego, że prawdopodobnie dlatego, że jakby bardzo jednowymiarowo patrzyły na to przedsięwzięcie.
i myślę sobie, że ktoś, kto robi te zegary z kukułką, tak się tego trzymajmy, on może oczywiście robić te zegary z kukułką i je sprzedawać. on może robić też warsztaty na przykład zrobienia zegarów z kukułką, prawda? i nie wiem, zapraszać ludzi, żeby te zegary konstruowali. a może, nie wiem, prowadzić muzeum zegarów z kukułką, w trakcie których na przykład można zobaczyć, jak się konstruuje taki zegar. Oczywiście tak jest zupełnie luźne trzy pomysły, ale no właśnie, że wokół tego czegoś, tej naszej niszy też czasem warto podrążyć, bo może coś, co nam się wydaje no takie oczywiste, prawda, no jeśli zegary z kukułką, to tylko je robić albo tylko je sprzedawać, to może być coś trochę innego. i może się okazać, że świat potrzebuje tego czegoś, tylko w trochę innym wydaniu, które jest po prostu nieszablonowe. i o tym chciałem powiedzieć jako pierwszej rzeczy.
a o drugiej rzeczy w kontekście jeszcze tego, tej swojej niszy, wiesz co, bo ty tutaj mówiłeś o tym, jak my się z tym pracujemy, co nam to przynosi. Ja jednak jestem zwolennikiem takiego podejścia, że coś takiego jak talent to właściwie nie istnieje. To znaczy pewnie, no istnieją te tak zwane talenty galupa Galupa, czy mocne strony galupa Galupa, czyli jakieś powiedzmy predyspozycje do czegoś, ale… Oczywiście, mówię teraz w taki sposób. proszę mnie za słówka nie łapać. chcę przekazać pewną myśl, że nie istnieje taki talent. wiesz że no ty to masz talent do, wiesz, prowadzenia samochodu.
Jest taka bardzo ciekawa książka na ten temat, Malcolma Gladwella, której tytułu teraz nie pomnę, ale to proszę bardzo. będzie zadanie, można sobie znaleźć tę książkę. I to jest książka, w której on w bardzo ciekawy sposób opisuje historię różnych ludzi, którzy robili coś wybitnie. I dowodzi, że w bardzo dużym skrócie, trochę to jest spoiler, ale nadal warto sięgnąć po książkę, że jednak ilość powtórzeń ma znaczenie. I myślę sobie, że jeśli ktoś coś robi wybitnie, to albo dlatego, że go gdzieś tam w szkole muzycznej, wszystkich muzyków przepraszam, ale wiem, że często to przeżywacie, zmusili do tego, że ma to robić. albo on po prostu na tym rowerze, albo na tej hulajnodze, czy deskorolce na jakimś tam takim torze, nie pamiętam jak to się nazywa. no to, że on po prostu potrafi robić godzinę za godziną, godzinę za godziną i jeszcze chce, i jeszcze ma niedosyt, i jeszcze jest nienasycony, i robi więcej, i więcej, i więcej.
i w związku z tym staje się w tym coraz lepszy, coraz lepszy. Więc niekoniecznie to jest tak, że my dzisiaj obydwa jak usiądziemy do zegarów z kukułką, to ty masz talent, a ja nie. tylko któryś z nas będzie jakby bardziej chciał to robić, po prostu. Bardziej gdzieś tam będą jakieś elementy w nim go pociągały. Więc myślę, że to jest też trochę historia o niszach, że te nisze biorą się. i tu może też jeszcze jedna myśl, którą dzisiaj chciałem się bardzo podzielić, że niektórzy odnajdują te nisze mając lat 16. ale fajnie powiedziałeś o tych sezonach, bo są ludzie, którzy odnajdują swoje nisze, czy nową niszę, czy trzecią niszę mając lat 30, 40, 50.

Marcin Kwieciński:
Nie wiem ile tam lat mieli ci różni założyciele różnych wielkich firm, ale kiedyś widziałem tam na jakimś portalu społecznościowym taką oś czasu, gdzie były pokazane właśnie, że niektóre wielkie firmy to powstały jak ich założyciele mieli nie wiem, 50 lat. Wydaje mi się, że książką, o której mówisz, to jest Outliers Gladwella i rzeczywiście ona zrobiła swego czasu dużą furorę. ale też ostatnio gdzieś mi się rzuciło przed oczy, że tam jakieś kontrowersje do tej reguły 10 tys. godzin się pojawiły, że może to jednak nie do końca tak. aczkolwiek myślę, że jako taki koncept pracy nad sobą i poprawiania swoich właśnie tych predyspozycji, czy budowania jakby bardzo swoich kompetencji, to to jak najbardziej jest to bliżej. raczej tego bliżej tego prawu fizyki, czy jakimś prawu naturalnemu niż zakładanie, że jest inaczej. Wiesz Mikołaj, bo jak tak spróbujemy rozwałkować ten temat niszy, to ja bym jeszcze wszedł w taki temat, który też jest tutaj blisko, a mianowicie nisza a misja.
Myślę, że on będzie szczególnie Tobie bliski. od wielu lat zajmujesz się również metodyką, czy frameworkiem Stevena Coveya, gdzie ten element misji jest jakoś szczególnie poruszony. No i właśnie, a jak to jest z Twojej perspektywy między tą misją a powołaniem? to jest to samo? Jak Ty na to patrzysz, jak Covey na to patrzył?

Mikołaj Foks:
No wiesz co, trochę mnie zaskoczyłeś, muszę powiedzieć. Nie do końca spodziewałem się, że w tym kierunku pójdziemy, czy po prostu się nie spodziewałem.
i teraz trudno jest mi pewnie tak odpowiedzieć, żeby to było takie czyste i przejrzyste. No pierwsze intuicje takie, bo też nie chodzi o to, żeby z tego szkolenia zrobić. Jak powiedziałeś misja, to oczywiście od razu mi się skojarzyło też z wizją, że do czegoś dążymy. mamy jakąś wizję, prawda, że będziemy mieli ten jacht na morzu, ale misja. ale właściwie po co to wszystko jest i w jaki sposób to chcemy realizować, tą zmianę. Ja myślę, że to się jedno z drugim wiąże jednak, że powołanie się z tym wiąże. Rzeczywiście jest bardzo ciekawe ćwiczenie w trakcie szkolenia z siedmiu nawyków skutecznego działania.
bardzo polecam to szkolenie. Nie powiem jakie to jest ćwiczenie, żeby to zostało tajemnicą, ale jest bardzo takie ciekawe ćwiczenie w obszarze misji. Jest zarezerwowany taki w ogóle specjalny czas na to, żeby chwilkę nad swoją własną życiową misją się zastanowić. i to jest, no to jest w ogóle wyjątkowa sprawa, bo wiesz, my zazwyczaj nie zastanawiamy się nad misją. i może też nawet nie do końca wiemy jaka jest nasza misja. i zazwyczaj jak w ogóle się mówi o misji, to się mówi czasem o misji firm. i to zazwyczaj wychodzi trochę taki korporacyjny bełkocik.
Jesteśmy, misją naszą jest, no i tam generalnie sprowadza się do tego, żeby zarabiać pieniądze. Nic złego w zarabianiu pieniędzy, nie? ale pewnie super by było, jakby na przykład misją służby zdrowia nie było zarabianie pieniędzy, tylko leczenie ludzi, a pieniądze mogą się też pojawić, czemu nie. Więc myślę, że powołanie i misja to jest trochę coś w tym. i myślę, że to jest taki w ogóle element jeszcze z tą misją i pewnie powołaniem też, to ja bym dorzucił jeszcze ten kątek służby. Służby to już w ogóle jest dzisiaj niepopularne sformułowanie, a szkoda, bo przecież wiele zawodów, które przecież przynoszą pieniądze, to są zawody służebne. Ja myślę, że dwójzawód jest bardzo służebnym zawodem.
to znaczy Ty pomagasz ludziom wychodzić z przepracowania i świetnie, że jest taki człowiek, który mogę zapłacić za to, że pomoże mi wyjść z przepracowania. i to jest służba na rzecz społeczeństwa, że są tacy ludzie. Tak samo jak są streetworkerzy, ludzie, którzy chodzą po ulicy i tam wynajdują taką młodzież, co tam niepotrzebnie robi jakieś głupoty na boiskach i zaczyna z nimi grać w piłkę na tych boiskach. I to jest zdecydowanie rodzaj też dla mnie, to jest właśnie rodzaj misji. Więc myślę, że to jest po prostu duże pytanie, po co my to coś robimy i czy w znalezieniu tej swojej niszy jest też taki element sensu. No i tu mnie bardzo płynnie podprowadziłeś pod taki wątek, który w Covey’u jest ważny, ale ważny też jest dla mnie. Ja nieraz wspominałem Wiktora Frankla i Wiktor Frankl, właśnie psychiatra austriacki, wybitny, znany, który doświadczył obozu Zakłady, mówił, że człowiek potrzebuje w życiu sensu, poczucia sensu.
czyli właśnie jakiegoś ukierunkowania na coś, co wnosi coś do świata, coś, co ma znaczenie, coś, co jest potrzebne. No i myślę, że jakbyśmy sobie tak częściej zadawali pytanie, ale po co, po co ja to robię, co to wnosi dobrego, w czym to innym służy, to może wtedy różnych rzeczy byśmy nie robili, a robili inne. i może też świat byłby lepszy.

Marcin Kwieciński:
Ten temat misji poruszyłem trochę tak nieprzypadkowo, bo rzeczywiście obserwuję też u siebie może nie tyle brak jednoznaczności, ale też pewną ewolucję poglądów, wysubtelnienie poglądów. bo dla mnie to jest też bardzo blisko, ta nisza, powołanie, misja, to są bardzo bliskie sobie terminy. każdy znaczy trochę co innego. Wydaje mi się, że i misja, i powołanie, i to poszukiwanie własnej niszy, to gdzieś się wszystko ze sobą łączy.
że zaczynasz od niszy, później dojdziesz gdzieś do powołania. na przykład jak pracujesz coachingowo, to właśnie pojawi się gdzieś to pytanie, czy masz jakąś świadomość swojej misji. czy właśnie, czy pójdziesz na siedem nawyków, to tam bardzo też ten wątek misji jest bardzo poruszany. A im dłużej o tym myślę, to myślę, że kiedyś bardziej byłem przekonany do takiej wersji, że misja jest niezbędna do tego, żeby być wysokoproduktywnym. a dzisiaj myślę sobie, że bardzo przydaje się w produktywności, ale jednak jest świadomym wyborem. Że na pewnym poziomie tego takiego wzrostu świadomości możesz powiedzieć, ja nie chcę tylko odkryć niszy, ale chcę w ogóle pomyśleć i wybrać jakąś tam swoją właśnie misję, czy życiową, czy zawodową. A mówię to dlatego, że sporo osób spotkają na przestrzeni lat, które były strasznie zblokowane tym komunikatem w cudzysłowie potrzebujesz misji, czy musisz mieć misję.
Bo gdzieś tam właśnie usłyszały, przeczytały z różnych miejsc, mówią tak i dopóki tej misji nie odkryję, to przecież to nie będzie taka pełna produktywność. i się tak bardzo blokowały w tym obszarze poszukiwań, że właśnie wydaje mi się, że spokojnie wystarczyłoby się trzymać na poziomie niszy bez tego takiego wchodzenia w te takie obszary wysokiego C. a później być może zdecydować się, chcę pogłębić to i gdzieś przenieść to na wyższy poziom, który nazwali byśmy misją. To z takich rzeczy, które gdzieś jakoś więcej niejednoznaczności mi wprowadzają ostatnimi czasy.

Mikołaj Foks:
Ale zobacz, że to każdy, który ma dwa końca. Tutaj to powiedzenie bardzo pasuje. Nisza może być też niezwykle blokująca.
Bo zobacz, ktoś na przykład chce zostać prawnikiem i myśli sobie, nie no to bym chciał, ale ojej, ale jest tylu prawników, jest tylu świetnych prawników. no to co ja tam będę się pchał, nie? To nie ma to, to jest żadna nisza, nie? W tej niszy to jest mnóstwo ludzi. No ale przecież wiesz, zobacz, są różne tam jakieś kwestie prawne, o których się można specjalizować. No tak, ale zobacz, w każdej nawet z tych specjalizacji jest bardzo wiele osób. Wtedy ktoś może tą niszą zostać zblokowany i myśli sobie, dobra, idę wymyślać te szczotki do tych WC-tów, prawda?
Żeby poszukać niszy. Co prawda, no kocham prawo, chciałbym się w nim rozwijać, ale brak mi śmiałości, bo już jest tylu świetnych ludzi w tym miejscu. Więc wiesz, każdy z tych elementów, czy to będzie misja, czy to będzie nisza, może nas blokować. No a przecież ci świetni prawnicy nie wzięli się znikąd. Najpierw oni tam po prostu przyszli jako nieświetni prawnicy, albo zapowiadający się prawnicy i zaczęli się jakąś tam kwestią zajmować. i z czasem może specjalizować się. Nawet mieć doświadczenie jakichś kwestii konkretnych, raczej jakby tak zwanych case’ów, prawda?
Że poprowadzili, nie wiem, danego klienta w taki, a nie inny sposób i właśnie dlatego na tych rzeczy się teraz znają. Więc myślę sobie, że ważny jest w ogóle ten element, o którym ty zresztą też powiedziałeś. bo powiedziałeś, nie wiem czy użyłeś dokładniej słowa wybór, wydaje mi się, że tak, albo jakiegoś podobnego, które mi się ze słowem wybór skojarzyło. że zobacz w tym wątku też misji czy powołania, to czasem tak jest, że sobie myślimy, no może to wreszcie do mnie przyjdzie. Może to kiedyś odkryję, jakbym szukał starożytnego zwoju gdzieś w jakichś tam piramidach, prawda? Jakbym odkrył czym to jest. A mi się wydaje, że to jest jednak też związane bardzo mocno z wyborem.

Marcin Kwieciński:
Oczywiście trochę wracamy do początku rozmowy. Dobrze jest poznać siebie, zobaczyć jakie są moje mocne strony, czy coś co wydaje mi się zwyczajne u każdego człowieka, może jest nadzwyczajne jednak u mnie, że to coś nie jest. Wcale nie jest zwyczajne, że ty tak na przykład świetnie potrafisz myśleć strategicznie na przykład. Więc odkrywając, poznając siebie, odkrywając siebie można odkryć, ale też w pewnym sensie wybrać. Dobra, to ja chcę to robić, to pójdę za tym.
Jest mój wybór. Nawet jeśli jest wielu świetnych prawników, no to ja będę jednym z nich i tyle. Wybór jest ważny. Tu mi przychodzi właśnie ten wybór i taką pomocą też, która czasami może się pojawić w tym wyborze. bo jedno to jest takie patrzenie przez pryzmat ok, jakie ja mam predyspozycje, talenty i właśnie to taka samoświadomość. ale warto też czasem popatrzeć na to odkrywanie niszy z takiej perspektywy zewnętrznej. Z takich pytań, które gdzieś też bywają pomocne, to jest do czego zaprasza mnie życie na tym etapie właśnie życia czy kariery.
i myślę, że to też właśnie, no coś obserwuję w tym świecie zewnętrznym, w otoczeniu. i być może te okoliczności zewnętrzne jakoś mnie potrafią nakierować. a drugie, co mi jest jakoś szczególnie bliskie i notabene ma swój udział też w definiowaniu tego projektu Ogarnij Chaos. kiedyś natknąłem się na taki koncept compassion anger, współczująca złość czy gniew. Nie pamiętam teraz autora, natomiast pamiętam, że to było dla mnie bardzo odkrywające, takie uwalniające i też otwierające nowe perspektywy. Zmierzenie się z taką perspektywą, co tak bardzo mnie aż złości, czy wkurza, czy gniewa, że ja to potrafię, a ludzie gdyby to potrafili, to byłoby im łatwiej i lepiej. właśnie z takim współczuciem właśnie do innych, że inni mają ciężko i w sumie to rozwiązanie jest proste.
Znamy te rozwiązania, można by je komuś dać, to komuś będzie łatwiej. i to pamiętam, że dość mocno też pomogło mi jakoś doprecyzować tą moją niszę w obszarze produktywności. Chciałem jeszcze wrócić do tego wątku, bo gdzieś chyba przeskoczyliśmy, związanego z wiekiem. Jak tu się ma to odkrywanie niszy do wieku? Masz jakieś obserwacje? Bo zdaje się, że chciałeś podzielić się tutaj swoimi obserwacjami. Kwestia wieku i odkrywania swojej niszy, czy jeszcze ty używałeś takiego słowa, że ludzie się boją, że może to każdy musi tam odkryć swoją misję.
dzisiaj też często mówi się, że pasja, że wszystko musimy robić z pasją. Że z pasją murujemy, z pasją heblujemy. Ja nie wiem, czy wszystko musimy robić z pasją. Zresztą to jest takie ciekawe pytanie, które lubi stawiać mój kolega, przyjaciel nawet, który mówi tak.
Ej no jak to jest? RTCK czy KTCR? Czyli rób to co kochasz, czy kochaj to co robisz? Znaczy jakby od której strony do tego podchodzimy? Czyli wybieramy coś, co to będę kochał, czy nie, to robię i kurczę, i będę to kochał to, co już robię. Więc to jest też ciekawe, bo to jest bardzo ważny ten element wyboru. No i to czy z pasją robić?

Mikołaj Foks:
No właśnie, że chyba nie wiem, czy z pasją, z zaangażowaniem. Nie wiem, czy do każdego elementu swojej pracy po prostu musimy mieć pasję. ale wracając do wieku, to myślę sobie, że w tym odkrywaniu jednak ważny jest element doświadczenia. I myślę sobie, że tak jak, no nie wiem ile miałeś lat, jak zrobiłeś prawo jazdy, ale jestem się gotów założyć, że na pewno zrobiliśmy prawo jazdy obaj będąc w innym wieku. Na pewno nie w dokładnie w tym samym dniu naszego życia. W dwudziestych któryś urodzinach i którymś tam 49 dniu życia. Na pewno w jakimś innym.
Po prostu różni ludzie robią różne rzeczy w różnych momentach życia i to jest, to trochę tak jest po prostu, że mamy jakieś odkrywania, bo mamy jakieś sezony. pewnie w różnych momentach życia zostaliśmy rodzicami, w różnych momentach podjęliśmy naszą pierwszą pracę i tak dalej i tak dalej. I myślę sobie, że to nie jest nic złego i bym się tym zbytnio nie przejmował, że ja jeszcze nie mam tej swojej niszy. Może po prostu jest potrzebne więcej doświadczenia, może jest potrzebny większy research, może to jeszcze nie ten moment, co nie znaczy, że już 80 to już, no różnie bywa. Młodość mija, a ja nie czyję. No miałem w głowie to powiedzenie, ale widzę, że ty się ośmieliłeś na nie. Cieszę się, że ktoś to powiedział.

Marcin Kwieciński:
Dobrze, wiesz Mikołaj, będziemy lądować. natomiast zanim wylądujemy, to chciałbym jeszcze się przyjrzeć, no dobra, to ta nisza jest potrzebna, żeby pracować, żeby nie pracować. bo trochę pominęliśmy ten wątek, by nie musieć już pracować. Jak odnaleźć w życiu swoją niszę, by nie musieć już pracować? I chcesz to spuentować.

Mikołaj Foks:
Chcę to spuentować. Chcę, żebyśmy wyciągnęli jakieś wnioski z tej naszej długiej dyskusji.
Sprawa jest chyba prosta, to znaczy po pierwsze trzeba sobie chyba powiedzieć, co to znaczy, że nie chcę pracować. a po drugie szukać tej swojej niszy, ale w ogóle ten temat chyba bierze się stąd, że to jest taka obietnica świata, która nas otacza. że właśnie tutaj już wystarczy, właśnie, że znajdziesz i już nie będziesz musiał. Jest gdzieś podobno taki kraj, gdzie stolik się nakrywa sam, gdzie nikt nie mówi pomóż, daj. jest gdzieś na pewno taki kraj. Jest taki, to jest fragment od dwóch takich, co ukradli księżyc z bajki muzycznej, którą ja bardzo lubię. i jak moje dzieci słuchają, to z przyjemnością się podłączę.
W życiu warto szukać, warto śledzić, ale to jest takie, wiesz, tak jest chyba w życiu, że to jest chodzenie po linię. że fajnie jest podążyć za takimi myślami, że właśnie można pracować mniej, ale bardziej zgodnie ze sobą i tak dalej. ale łatwo znowu wpaść w to, że już wcale nie muszę pracować i praca jest dla, właśnie tak było w dwóch takich, co ukradli księżyc, że praca to jest dla głupich ludzi, my to nie będziemy pracować. Nie wiem, czy to jest dobra puenta. Z mojej strony. Z Twojej na pewno będzie lepsza, więc liczę na Ciebie.

Marcin Kwieciński:
Wiesz, ja patrzę na to, ja bardzo nie lubię tego powiedzenia, odnajdź to, co kochasz, czy tam co lubisz robić, a już nigdy nie będziesz musiał pracować.
no bo tak sobie myślę, no kurczę, to po co odnajdować tą niszę, żeby już nic z nią nie robić? a jednocześnie też myślę, że spotkałem wielu ludzi sukcesu, takich, którzy rzeczywiście odkryli tą swoją niszę, przekuli ją w sukces i rzeczywiście mają spektakularne wyniki. i kurczę, żaden z nich, czy żadna z tych osób nie osiągnęła tego w taki sposób, że odkryła niszę i już teraz nic nie robi. że jednak nadal wykonują często żmudne obowiązki, czasem trudne. nadal ich ta praca męczy, nadal się borykają z różnymi wyzwaniami. wyniki mają spektakularne, satysfakcję mają ogromną, natomiast nadal ten wysiłek jest niezbędny, ta praca jest niezbędna. i oczywiście jest zupełnie inna motywacja pracując w niszy, która jest świetnie do ciebie dopasowana.
jest dużo więcej frajdy, spełnienia, poczucia takiej satysfakcji. natomiast czy odważy mi się powiedzieć, że jak odkryjesz tą swoją niszę, to już nigdy nie będziesz pracować? Oj, ja osobiście daleko jestem od zgodzenia się z tym stwierdzeniem.

Mikołaj Foks:
A ja mam nadzieję, że ten odcinek kogoś wkurzył. wkurzył kogoś, kto dosłuchał do końca i teraz nam w komentarzach po prostu pójdzie w pięty. Mam nadzieję, że w Was się pojawiła jakaś niezgoda, że macie jakiś trochę inny pomysł na tę kwestię. bardzo bym chętnie taki komentarz przeczytał.
Więc jeśli go macie, napiszcie koniecznie, czy na YouTubie, czy w innym miejscu, gdzie to tylko jest możliwe, tam gdzie słuchacie i to jest możliwe. No i zapraszamy nie tylko do komentowania, ale też do lajkowania, podawania tego odcinka dalej i po prostu do słuchania kolejnych naszych podcastów. Moim zdaniem to jest dobry moment, żeby powiedzieć do usłyszenia.

Marcin Kwieciński:
Zdecydowanie, żegnają się Marcin Kwieciński i Mikołaj Foks.

Mikołaj Foks:
Do usłyszenia.

Marcin Kwieciński:
Do usłyszenia. Ogarnij chaos

Transkrypt wygenerowany za pomocą AI.

📜 Informacja zwrotna na temat odcinka

Stworzone w serwisie interankiety

Równie ważny jest dla nas udział w rankingu Apple Podcast.

Jeśli możesz oceń również podcast w ITunes.

Dzięki Twojej ocenie pomożesz nam dotrzeć z naszym podcastem do innych osób.

Z góry dziękuję za pomoc!

💬 Porozmawiajmy

Zapraszam Cię do dyskusji w komentarzach na temat tego odcinka.

Pytanie: Jaki jest Twój sposób na odnajdowanie własnej niszy?

Leave a Reply