
W trzydziestym pierwszym odcinku podcastu “Ogarnij Chaos®” zapraszamy do posłuchania rozmowy na temat łączenia odpowiedzialności i mądrego stawiania granic. Mówimy o mrocznej stronie odpowiedzialności oraz o tym jak wykorzystać branie odpowiedzialności do zwiększania własnej produktywności.
Zapraszamy do posłuchania!
Zapraszamy do posłuchania!
(jeżeli nie widzisz powyżej odtwarzacza podcastu kliknij w ten link)
Podcast dostępny jest również na Youtube:
Transkrypt
Marcin Kwieciński
Ogarnij
Mikolaj Foks
chaos
Marcin Kwieciński
Podcast o tym, jak wyjść z przepracowania
Mikolaj Foks
I zacząć robić to, co naprawdę
Marcin Kwieciński
ważne Marcin Kwieciński, autor projektu Ogarnij chaos
Mikolaj Foks
I Mikołaj Fox, autor projektu Zautojciec.
Marcin Kwieciński
Witamy w kolejnym odcinku naszego podcastu. No I dzisiaj weźmiemy na warsztat taki temat, no bym powiedział ważny I odpowiedzialny.
Mikolaj Foks
Bardzo odpowiedzialny. Mam za dużo, bo jestem odpowiedzialny, my oba jesteśmy odpowiedzialni. Dlatego bladym świtem się spotykamy, bo mamy dużo odpowiedzialności, a zależy nam na tym, żeby spotkać się ze sobą po to, żebyście wy mogli spotkać się z nami. No I mimo że jest wcześnie rano, słońce niedawno wstało, to my nagrywamy. Temat jest ciekawy, bo odpowiedzialność to coś, co trochę jest w naszej głowie, a trochę bywa, że życie nam narzuca różne odpowiedzialności I znalezienie gdzieś tej granicy między tym, co nam się wydaje, że my za to jesteśmy odpowiedzialni I koniecznie musimy się tym zająć, A tym, gdzie faktycznie to jest nasza odpowiedzialność, może być wyzwaniem szczególnie dla osób.
Marcin Kwieciński
Odpowiedzialnym.
Mikolaj Foks
Dokładnie.
Marcin Kwieciński
Nawet nie może być, ale jest. No bo właśnie, to spróbujmy się zmierzyć z takim tematem jak być odpowiedzialnym I nie dać się wykończyć, bo to szukanie tego balansu to jest właśnie z jednej strony chcę być odpowiedzialny, chcę dostarczać to, co obiecałem, wywiązywać się z tego, za co właśnie wziąłem odpowiedzialność, ale jednocześnie jak w tej odpowiedzialności no zadbać też o siebie I o to, żeby nie skończyło się na tym, że no mówiąc kolokwialnie, padnę na pysk I już nie wstanę. Więc właśnie, jak być odpowiedzialnym I nie dać się wykończyć?
Mikolaj Foks
No tak, bo po co światu człowiek, który jest super odpowiedzialny, ale już go nie ma? No dobrze, to jak być odpowiedzialnym I nie dać się wykończyć? To może ty powiesz, jak to robisz? Wiem, że masz takie swoje asertywne sposoby, przecież to trochę osobny temat, żeby brać różne odpowiedzialności, ale wszystko w granicach. Jak stawiasz te granice?
Marcin Kwieciński
Jak stawiam te granice? Wiesz co, myślę, że temat zaczyna się od przepracowania w ogóle zrozumienia tego, że odpowiedzialność ma swoje jasne I mroczne strony. I z jednej strony to jest taka cecha, która daje wiele pozytywów. Jest pożądana w społeczeństwie, jako cecha charakteru. No generalnie chyba chcemy się otaczać ludźmi odpowiedzialnymi, chcemy mieć do czynienia z odpowiedzialnymi współpracownikami. Też cenimy ludzi, którzy właśnie potrafią być odpowiedzialni, ale myślę, że warto również popatrzeć z takiej perspektywy, że osoby, które bywają odpowiedzialne mają też tendencję czasami właśnie tej mrocznej strony, czyli dobrania na siebie za dużo do nieumiejętności odpuszczania I takiego powiedzenia sobie to to już wystarczy. To jest coś, co ja gdzieś po swojej stronie myślę, że dość dużo wysiłku włożyłem, żeby zrozumieć, że właśnie, że mogę mieć 10 znaczy, bywają takie sytuacje,
Mikolaj Foks
że mam tendencję do brania na siebie za dużo,
Marcin Kwieciński
ale też właśnie takie do brania na siebie za dużo, ale też właśnie takie uświadomienie sobie tych negatywnych konsekwencji, że czasem to branie tej odpowiedzialności, za dużej odpowiedzialności, po prostu jest szkodliwe w pierwszej kolejności dla mnie, a później też również dla otoczenia, bo to nie jest tylko tak, że to szkodzi tylko tej osobie odpowiedzialnej, ale również otoczeniu. I wydaje mi się, że tu się zaczyna to stawianie granic, czyli to takie przemyślenia, przynajmniej u mnie, takie dobre przemyślenie tego tematu, Właśnie czym dla mnie jest odpowiedzialność, na jakich zasadach, też w jakich właśnie granicach.
Mikolaj Foks
Wracamy znowu trochę do naszych rozmów filozoficznych, to znaczy do takich, że trzeba samemu ze sobą się naradzić, co czym jest dla mnie, gdzie te granice mają się pojawić albo nie. Ja myślę tutaj o życiowych rolach, o roli pracownika albo o roli nawet pracownika wewnątrz różnych projektów, ale też o roli, nie wiem, męża czy ojca, czy przyjaciela, czy brata, czy syna itd. I myślę sobie, że przynajmniej u mnie tak jest, że w różnych tych rolach w różny sposób potrafię być właśnie odpowiedzialny albo nad odpowiedzialnym, bo to chyba tak należy nazwać, że to jest nad odpowiedzialność.
I są takie role. Myślę tu szczególnie o takich rolach rodzinnych, mniej może o rolach zawodowych, bo w rolach zawodowych mam takie wrażenie, żyję w takim przekonaniu, że jakby co to zawsze ktoś mnie zastąpi. Jest jakiś projekt, nawet jeżeli tam się jest osobą niezastąpioną, czy niezastąpiowalną, to I tak zawsze to się jakoś uda. Natomiast w tej rzeczywistości rodzinnej, no to po prostu jestem ja, jakby nie da się mnie wymienić.
Mogę albo być, albo może mnie nie być. I wtedy, no właśnie, I wtedy jest dużo brania na siebie. 10 czas jest zupełnie inny niż czas zawodowy I inaczej on funkcjonuje. To nie jest tak dobrze wykrojona, solidna ilość czasu, którą spędzamy w dobrze takim energetycznym też, energetycznej części dnia. Tylko to jest albo wcześnie rano, albo mocno po południu, pod wieczór.
Marcin Kwieciński
No I
Mikolaj Foks
to jest po prostu bardzo trudne, bo wtedy się kumuluje mnóstwo rzeczy I trudno nie brać na siebie więcej niż da się udźwignąć. Więc myślę, że to sporo zależy od obszarów I sądzę, że pewnie są osoby, które mówią nie, no tu mam właśnie uporządkowane sferze prywatnej, ale w sferze zawodowej to bywa gorzej, bo ja akurat w pracy biorę wszystko, co mi dają. Sądzę, że tak może być w niektórych przypadkach.
Marcin Kwieciński
Wydaje mi się, że jak mówimy o odpowiedzialności, to mamy tam kilka członów. Jeden to jest taki właśnie byśmy powiedzieli strategiczny, gdzie właśnie sobie odpowiadamy na różne rzeczy, tak. Co to jest dla mnie odpowiedzialność? Za co jestem odpowiedzialny?
Jakie są te role? Na czym to w ogóle odpowiedzialność polega? W takiej rzeczywistości zawodowej to jest też takie pytanie, które ja bardzo często klientom zadaję. A słuchaj, a za co ci płacą na tym stanowisku? Powiedz, co jest twoją odpowiedzialnością, co jest esencją na przykład twojej roli. Tak samo w tych obszarach poza zawodowych czy rodzinnych, czy jakichś innych ról, które pełnimy, to też warto sobie po prostu doprecyzować, ale za co ja jestem odpowiedzialny w tej roli, co jest taką esencją, o co potrzebuję zadbać, żeby mieć takie poczucie, że ta rola jest zaopiekowana I to jest na takim poziomie właśnie byśmy powiedzieli strategicznym. Natomiast później jest jeszcze 10 poziom taki operacyjny, gdzie zaczynamy się przyglądać temu, co teraz mam na talerzu I czego teraz czy praca, czy życie ode mnie wymaga I taka duża uważność ile tego się kumuluje I tutaj wrócimy do tego mojego ulubionego sposobu, który gdzieś na każdym kroku staram się gdzieś I propagować I może nawet promować czyli przegląd tygodniowy, bo na poziomie operacyjnym najlepszym sposobem na zapanowanie nad listą odpowiedzialności to jest znaleźć czas, żeby raz w tygodniu się zatrzymać I sobie powiedzieć no dobra, to co ja mam w tym tygodniu, co absolutnie muszę zaopiekować, czym potrzebuję się zająć I czy rzeczywiście jestem w stanie to wcisnąć do swojego kalendarza.
I tu już schodzimy bardzo na ziemię, bo jeżeli się zatrzymamy I zaczniemy się temu przyglądać, to możemy I to policzyć I możemy to jakoś rozłożyć. Możemy się też zastanowić, czy tego nie jest za dużo. Właśnie możemy też przede wszystkim zauważyć, że po prostu tych tematów, które się gdzieś skolejkowały albo które mówię sobie trzeba się tym zająć w tym tygodniu będzie po prostu zwyczajnie za dużo.
Mikolaj Foks
To o czym mówisz to jest absolutnie bardzo, bardzo ważne dlatego, że nawet wtedy kiedy czujemy odpowiedzialność jakąś taką, której nie da się zmieścić w kalendarz I nawet nie damy zbić żadnym argumentem, że to jest nasza odpowiedzialność I musimy to zrobić, no to ona nadal nie mieści się w kalendarzu. Czyli to jest temat dotyczący moim zdaniem szacowania zasobów, jakie mamy. Zasobów głównie czasowych, ale może też finansowych, energetycznych itd. Bo może być tak, że my jesteśmy przekonani, że w tej danej roli, nie wiem, czy pracownika, czy ojca, czy jakiejś innej, mamy do zrobienia dziesięć rzeczy, ale zasobów mamy na siedem, po prostu. I coś trzeba skreślić, Nie ma wyjścia. Więc rzeczywiście to, o czym mówisz, przegląd tygodniowy to jest absolutnie genialne narzędzie, żeby szybko sobie zdefiniować, które z tych dziesięć będą najistotniejsze. Bo wydaje mi się, że szacowanie zasobów I myślenie, a to się jakoś zmieści, no to jest historia pewnie wielu z nas.
Znamy tematy wakacyjne, prawda? Jakoś 10 bagażnik zawsze udawało się chyba dopchnąć I to się jakoś mieściło. Chociaż Chociaż czy ja wiem, może czasem człowiek podejmował decyzję, że tego już nie weźmie I już.
Marcin Kwieciński
Tutaj jak mówimy o zasobach, to kłopot jest taki, że w głowie, tak w wyobraźni, jak sobie myślimy, o czy ja to jeszcze wcisnę, no to w głowie to się wszystko zmieści, tak? A, to tutaj dopchnę, tutaj jakoś jest to takie też powiedzenie kulturowe. To jest tylko kwestia, jakbyś się bardziej postarał, to na pewno to sobie gdzieś tam wciśniesz albo jakbyś się lepiej zorganizował, to na pewno da się to wcisnąć. I właśnie w głowie to się wydaje, że to wszystko da się dobrze zorganizować, da się to gdzieś tam podopychać, jak nie ręką, to kolanem. Natomiast właśnie tu znowu wracamy do takiej rzeczywistości. Kalendarz bardzo fajnie weryfikuje I teraz powiedzenie sobie: Dobra, to kiedy ja to zrobię? Bardzo konkretnie.
W poniedziałek, wtorek, w środę, czwartek, piątek, sobotę czy w niedzielę? O której godzinie? Ile na to potrzebuje czasu? Ale oprócz tych zasobów czasowych, to też jeszcze takie popatrzenie z perspektywy zasobów energetycznych. Okej, w piątek na przykład mam bardzo ważne spotkania w pracy. Czy jak przyjdę po pracy do domu, to będę miał energię, czy już raczej będę wyczerpany I raczej będę chciał się zregenerować albo przejść bardziej w tryb weekendowy? Bo ja oczywiście w głowie sobie mogę powiedzieć: Tak, I po pracy jeszcze zrobię malowanie pokoju, ale może zupełnie na to nie będę miał energii chociażby.
Więc patrzymy też z takiej perspektywy właśnie, czy mój organizm to wytrzyma, czy udźwignie to. Myślę, że tutaj czasami gdzieś tego nie zauważamy.
Mikolaj Foks
Ta energochłonność różnych zadań I znajomość samego siebie I tego, na ile dane zadania pochłaniają naszą energię, to jest absolutnie, ojej, to jest niesamowicie ważne. Nie wiem np. Czy ty tak masz, ale dla mnie dzień szkoleniowy właśnie uczenia innych interakcji z innymi jest, potrafi być wykańczający totalnie. To znaczy tak, że ja już tego dnia bardzo często nie jestem w stanie nic zrobić. Jestem tak zmęczony, mimo że ktoś by powiedział no tam sobie wyszedłeś na osiem godzin, pogadałeś szkolenie, na czym się w sumie znasz, więc nic nowego. Pogadałeś sobie z ludźmi I tyle. A to jednak jest niezwykle przynajmniej w moim przypadku energochłonne.
Nie wiem, czy u ciebie jest podobnie?
Marcin Kwieciński
Tak, u mnie jest podobnie. Aktywności szkoleniowe, rozwojowe prowadzone szczególnie z grupą to rzeczywiście jest tak, że to bardzo pochłania mi energię. Nawet mam taką zasadę, że jak prowadzę dwa dni szkolenia, to wtedy następnego dnia w zasadzie nic nie planuję Takich rzeczy zawodowych. Mogę sobie na to jakoś tam pozwolić przy organizacji swojej firmy I mam taką po prostu zasadę, że 10 dzień po dwudniowym szkoleniu to jest dzień niezaplanowany, bo może być tak, że tej energii stosunkowo niewiele zużyję I wtedy coś tam sobie biznesowo zrobię, ale czasami bywają takie szkolenia, gdzie ja po prostu wiem po takim szkoleniu, że następnego dnia to jedyne co to muszę przejść w tryb takiego odpoczynku. Wtedy mogę ewentualnie jakieś rzeczy takie przyjemne porobić, typu bardziej może sam się rozwinąć, może coś sobie poczytać, a czasami po prostu sobie powiedzieć: A w pierwszej połowie dnia po takim dwudniowym szkoleniu to w ogóle nic nie muszę robić, bo nie jestem w stanie. Po prostu gdzieś 10 organizm wymaga po prostu zregenerowania. Już tego się nauczyłem, żeby tak układać 10 kalendarz zawodowy, żeby właśnie też ta przerwa na regenerację po prostu była, ale tak samo jest jakby z tym patrzeniem jakby, czy ja będę miał siłę po pracy, bo to też da się przewidzieć.
Jeżeli my sobie patrzymy na dany dzień, no to wiemy, czy to będzie raczej trudny dzień, czy to będzie przynajmniej w tym kontekście rzeczy zaplanowanych, czy raczej to będzie właśnie taki dzień, gdzie ja po pracy jeszcze raczej będę miał energię, czy raczej nie będę miał energii. I oczywiście też warto spojrzeć z takiej perspektywy, że czasami wydarzają się rzeczy niezaplanowane. Może mi się wydawać, że to będzie, a, leciutki dzień, a w ciągu dnia się wydarzy tyle rzeczy, że ja wrócę, czy wrócimy do domu wyczerpani. I wtedy też takie bycie odpowiedzialnym za wszelką cenę, bo ja obiecałem I teraz dowiozę, padnę, ale dowiozę, może nie być najlepszym pomysłem. Czasem trzeba te plany po prostu zmienić. Ogarnij.
Mikolaj Foks
Właśnie, tutaj mówimy o tym aspekcie zawodowym. Wtedy, kiedy rozmawiam z uczestnikami różnych moich właśnie nie biznesowych, ale tych bardziej prorodzinnych ojcowskich warsztatów, to rozmawiamy też o robieniu różnych rzeczy w obszarze rodzinnym, rzeczy, które są ważne. Wyjście do kina może być czymś super ważnym, bo jest takie twórcze dla relacji, ale nie wiem, spędzenie czasu nawet takiego spokojnego, popołudniowego w domu I zaplanowanie tego. I tutaj rzeczywiście też planując to, to jest bardzo ważne, żeby mieć w świadomości to, co wydarza się wcześniej w pracy. Tak jak powiedziałeś, że to nie jest osobny jakiś w ogóle zbiór zadań, który absolutnie nie wpływa na to, co wydarzy się po tej szesnaście, siedemnaście czy osiemnaście godzinie, tylko że to jest bardzo połączone I planowanie czegoś ważnego, pójścia na koncert czy cokolwiek innego właśnie, czy gotowanie wspólne, to może być trudne w realizacji, jeśli wcześniej dzień był bardzo intensywny, co zazwyczaj mi się wydaje, że jednak można przewidzieć w wielu przypadkach. Może czasem bywają wrzutki, takie niespodziewane, ale w wielu przypadkach to można przewidzieć. Ja natomiast chciałbym Cię zapytać trochę o temat robienia nieproszonym, takiej nado odpowiedzialności rozumianej w taki sposób, że nie, że ktoś nam tutaj tu wrzuci, tam wrzuci, tylko że czasem mamy tak, że robimy, bo uważamy, że to my powinniśmy zrobić albo że to jest obszar naszych odpowiedzialności, a nie jest.
Marcin Kwieciński
A możesz podać przykład?
Mikolaj Foks
Powiedzmy sobie, że w jakimś aspekcie zawodowym, że ktoś zaczyna koordynować jakiś projekt, który tak naprawdę nie jest jego projektem, bo na nim bardzo zależy. No ale to nie jest jego projekt. Zaczyna wchodzić w czyjś obszar. I bywa tak, że ta druga osoba mówi halo, halo, to jest mój obszar, gdzie tutaj mi wchodzisz. Bywa tak, że ta druga osoba nic nie mówi, bo może to jest np. Jakiś przełożony I co będę przełożony mu mówił, że to w sumie w pewnym sensie jest jego projekt. Chociaż ja jestem project managerem, on jest sponsorem tego projektu, ale 10 sponsor po prostu gdzieś tam ingeruje.
Albo może być taka sytuacja, gdzie komuś jest po prostu na rękę. Myślę sobie o, świetnie, ktoś przyjmuje moje obowiązki. Dalej, niech tak robi.
No I tak bywa. Wydaje mi się, że czasem tak mamy, że się pakujemy w nie nasze zadania. Nie rozgraniczamy tej przestrzeni, gdzie no dobrze, to tu jest moja odpowiedzialność, ale tutaj jest już odpowiedzialność Iksińskiego. Ja nie mogę się w to pakować, bo nie mam na to zasobów, ale też no po prostu nie na to się umówiliśmy. Nie wiem, czy spotykasz się z takimi historiami w pracy ze swoimi klientami?
Marcin Kwieciński
Chyba nie aż tak często, że ktoś jakoś tak rozpędził się I jeszcze bierze na siebie dodatkowe rzeczy. Natomiast raczej to widzę w takim tego typu, znaczy takiej sytuacji nadodpowiedzialności to widzę w takim obszarze, gdzie mam jakiś problem, chcę go szybko rozwiązać I robię coś za kogoś. Na zasadzie w imię tego, żeby mi się tu szybciej właśnie moje sprawy poszły do przodu. I to jest rzeczywiście takie, że zamiast pozwolić komuś na przykład, to bardzo często się u menedżerów zdarza, tak? Zamiast poczekać aż ci moi ludzie to zrobią, nawet niedoskonale, to ponieważ kiedyś byłem w tym ekspertem to samemu zaczynam teraz za tych ludzi to robić bo będzie łatwiej będzie jakoś szybciej sobie szybciej sobie ogarniemy I de facto jakby wchodzę właśnie z butami w 10 obszar, który nie jest moją odpowiedzialnością, bo jest odpowiedzialnością człowieka, którego zatrudniam, to z takim zapędzeniem się spotykam albo z takim znowu braniem na siebie za dużo, bo ktoś inny nie robi swojej roboty. I teraz zamiast łatwiej jest mi zrobić za kogoś, zamiast udzielić informacji zwrotnej słuchaj, ale tutaj jakby to ja potrzebujesz, żebyś to ty zrobił, bo mieliśmy taką umowę. I często jest tak, że właśnie jak gdzieś ktoś ma jakiś opór przed takim asertywnym gdzieś poinformowaniem czy wręcz po prostu taką otwartą komunikacją, no to właśnie, a, no to nie zrobiłeś, no to ja już zrobię, tak?
Jakby I w imię tego, żeby projekt się udał, żeby tutaj jakoś to działało, no żeby nie było jakiejś wielkiej wtopy, czyli w takie wchodzenie, ja to nazywam w tryb ratownika. Ratuje wszystkie rzeczy, które nie wyszły, no bo inni nie zrobili swojej roboty. To raczej tego typu nadodpowiedzialności spotykam.
Mikolaj Foks
No właśnie, ale to zatrzymajmy się przy takich nadodpowiedzialnościach, bo mi się wydaje, że 1 wszystkie mają trochę wspólny mianownik, bo takie historie, kiedy ktoś coś robi, bo wychodzi z założenia, że no dobrze, jak ja mu zacznę tłumaczyć, jak właśnie tam coś zrobić, to to zajmie piętnaście minut, a jak ja to zrobię, to zajmie czternaście. I w ogóle po co, już dobrze, już nie chce mi się jeszcze będę musiał tłumaczyć, rozmawiać, próbować jakoś to dobrze przedstawić tej osobie, to już lepiej ja to zrobię sam. I takich sytuacji, myślę, podobnych jest bardzo wiele I wszystkie, które ty wymieniłeś I myślę, o których mówiłem ja wcześniej, są trochę podobne, bo mi się wydaje, że właściwie nie da się ich zmienić. To znaczy, można oczywiście powiedzieć tej drugiej osobie słuchaj, ale to nie jest twoja odpowiedzialność, słuchaj, jak on teraz się nie nauczy, to potem znowu będziesz to robił za niego, daj mu też tą odpowiedzialność jego itd. Itd. No I co z tego? Ci, którzy tak robią, rzadko kiedy coś z tym robią I się zmieniają.
Marcin Kwieciński
Pytanie, kiedy będą mieli motywację do zmiany? To znaczy wydaje mi się, że można.
Mikolaj Foks
Nic będzie już tak bolało, że się nie będzie dało.
Marcin Kwieciński
Albo właśnie jak ktoś się doprowadzi taką Znaczy, bo tu akurat mówimy o sytuacjach menedżerskich I w przypadku życia menedżera czy menedżerki, no to w pewnym momencie jak nie delegujesz I właśnie cały czas wpadasz w takie, że to ja zrobię, to ja zrobię, to ja zrobię, to jest bardzo prosta droga do wypalenia I w pewnym momencie coś upadnie, znaczy nie masz wtedy czasu zarządzać po prostu, więc albo się doprowadzisz do tego momentu, bo właśnie cię bardzo mocno zaboli I wtedy zaczniesz coś być może zmieniać, no ale też w procesie edukacji, no jednak wszystkie szkolenia menedżerskie głównie sprowadzają się do tego, żeby właśnie nauczyć się w taki mądry sposób delegować I oddawać tę odpowiedzialność, bo w ogóle przy takiej perspektywie budowania zespołu I budowania roli menedżera to stan idealny, do którego dążymy to jest taki, że powierzamy pełną odpowiedzialność naszym podwładnym, żeby to oni wzięli odpowiedzialność za swoje obowiązki. Więc jeżeli jakiś menadżer nie chce oddawać tej odpowiedzialności, no to to jest bardziej tak w ogóle do rozwoju roli menadżerskiej, bo to jest jakby takie oddawanie odpowiedzialności do zespołu, to jest jedna z podstawowych ról menedżerskich. To jest znowu za co mi płacą? Jeżeli jesteś menedżerem, to płacą ci o to, żeby oddawać tę odpowiedzialność, bo po to zatrudniasz sobie ludzi. Natomiast rzeczywiście tam trzeba znaleźć też te przekonania. Bardzo często na przykład u menedżera czy w rolach menedżerskich to jest tak, że no właśnie, bo ja teraz spędzę dużo czasu na tłumaczenie, a tyle samo by mi zajęło zrobienie. Tylko, że w tym delegowaniu to trzeba sobie uświadomić, że uczymy tej odpowiedzialności nie po to, żeby dzisiaj było łatwiej, tylko żeby za dwa-trzy miesiące mieć wyzwolone zasoby I mieć właśnie przestrzeń na to, żeby pomyśleć, jak ułożyć zespół, w jaki sposób też zorganizować pracę w zespole albo usprawnić pracę w zespole, więc tutaj akurat taki przykład menedżerski, bardzo powszechny, kitram, czy trzymam sobie odpowiedzialność dla siebie, bo ta odpowiedzialność jakoś z jakichś powodów nie chcę jej oddać do swoich ludzi, to jest bardzo powszechny problem, natomiast rozwiązywalny, tylko oczywiście wymagający takiej pracy I na przekonaniach I też nauczenia pewnych technik, zmierzenia się z pewnymi lękami, które się pojawiają pod
Mikolaj Foks
spodem. Ostatnio słyszałem zdanie, które bardzo mi się podoba na 10 temat właśnie.
Uwaga, mówię zdanie. Każda decyzja ma dwa rodzaje skutków. Natychmiastowe znikają, długofalowe zostają.
Marcin Kwieciński
Ładne, bo
Mikolaj Foks
to jest właśnie o tym, że różne rzeczy chcemy na już, ale to właśnie znika, a na dłuższą metę coś zostaje. No I pytanie, co chcemy, żeby zostało na dłuższą metę. No dobrze, to 10 wątek nad odpowiedzialności. A co z takimi sytuacjami, wiesz, bo my tak sobie rozmawiamy, że właśnie możesz zdelegować, bo jesteś menadżerem itd. A ja myślę sobie o takich sytuacjach, kiedy właściwie nie możesz zdelegować. To znaczy, kiedy albo jesteś takim menadżerem, który po prostu musi zrobić I ma tego wszystkiego za dużo. Na przykład nie ma zespołu albo z jakiegoś powodu organizacja mu daje do zrobienia zbyt dużo, bo na przykład nie jest to stan permanentny, ale powiedzmy, że to jest jakiś stan kryzysowy.
Ale tu bardziej myślę o przedsiębiorcach. Jak rozmawiam z osobami, które prowadzą swoje firmy, może ty jesteś wyjątkiem, to te osoby są po prostu przepracowane zupełnie. I oczywiście, że 1 popełniają również te błędy właśnie nie delegowania na swoich pracowników różnych rzeczy, ale 1 mają po prostu za dużo, za dużo też takich spraw, które właściwie wydaje się obiektywnie, że Trzeba zrobić. Tak, no że on tych, nie wiem, bankowych, księgowych, decyzyjnych różnych rzeczy nie może zdelegować, bo to jest w sumie jego odpowiedzialność. Może powinien sobie kogoś zatrudnić, tak?
Marcin Kwieciński
No ale czasami może nie mieć pieniędzy na przykład. Firma jest na przykład w takim stanie, gdzie jeszcze nie ma zasobów na to, żeby zatrudniać osoby.
Mikolaj Foks
To co wtedy?
Marcin Kwieciński
Wiesz co, znaczy mi jest bardzo trudno operować w takim obszarze, że
Mikolaj Foks
jakiegoś przykładu kogoś, kogo nie znamy, prawda?
Marcin Kwieciński
Nie, nie, takiego przekonania, że przecież tego nie da się odpuścić. To trzeba zrobić, to musi być zrobione. Ja mam czasami, jak spotykam takiego bardzo przekonanego klienta bądź klientkę właśnie, to mówię: Ale wiesz Marcin, to absolutnie to wszystko musi być zrobione. To ja czasami używam takiego przykładu. Mówię: Słuchaj, a jak zrobisz to dzisiaj rzeczywiście, ale to współskutkuje, że dostaniesz udaru I najbliższe trzy miesiące spędzisz w szpitalu, a później kolejny rok na rekonwalescencji, to to naprawdę to trzeba zrobić?
Co będzie lepsze. No I to jest czasami takie otrzeźwiające, bo jak się zastanowimy, rzeczywiście jest ileś odpowiedzialności I takich spraw, które po prostu trzeba załatwić, ale to nie jest tak, że to jest zawsze tak I że absolutnie cały czas permanentnie jest tak, że tego jest za dużo. Może być jakaś kumulacja, że akurat wydarzyło się parę rzeczy, które no jakoś trzeba rozwiązać. Natomiast jeżeli to jest tak non stop, non stop, non stop, no to znaczy, że po prostu wzięliśmy na siebie za dużo tych odpowiedzialności I po prostu musimy się z nich albo wycofać, albo je oddać. Być może jakoś tam zautomatyzować. Natomiast na pewno musimy zmniejszyć obciążenie, bo prędzej czy później, to znaczy, a często prędzej, po prostu organizm nam odmówi posłuszeństwa. To, co chcę powiedzieć, to że to jest bardzo często w głowie.
Mamy często taką, szczególnie jak są duże emocje, bo tutaj też pojawia nam się wątek, tak pod spodem trzeba sobie powiedzieć, że jak jest dużo I my się czujemy tacy odpowiedzialni, to jeszcze się pojawia emocjonalność. Że albo jak tego nie zrobię, to jaki koszmar się wydarzy, czy jakie będą negatywne konsekwencje, albo wręcz jakieś takie poczucie właśnie przytłoczenia I takiej wręcz beznadziei, że ja jestem w potrzasku. Po prostu muszę, muszę, muszę, muszę, muszę zrobić jakby I wpadam w taki tryb paniki na przykład, czy kompulsywnego działania I tu też trzeba popatrzeć, okej, czy to nie jest trochę tak, że mi się 10 realny osąd zasłonił przez emocje. No bo muszę to, muszę oddychać, muszę zjeść. Jest ileś rzeczy, które absolutnie muszę. Być może czasami potrzebuję wybrać, że czegoś nie zrobię I poniosę tego konsekwencje. Czyli w imię po prostu jakiegoś takiego większego dobra typu właśnie, że zdrowia, rodziny wybieram, że pewne rzeczy nie będą zrobione.
I to jest bardzo dyskomfortowy wybór, ale może
Mikolaj Foks
dobry. Czyli to jest znowu o tym, żeby umieć mówić stop I przyglądać się rzeczom, które są tak naprawdę do zrobienia, ustalać, które są do zrobienia bardziej, a które jednak troszeczkę mniej. Zawsze ta hierarchia jest nawet wśród rzeczy najistotniejszych. Wybierać I porządkować I robić zgodnie z tym, co mogę, na co mnie stać energetycznie czy czasowo, co jest realne.
Marcin Kwieciński
Też bardzo, bardzo wydaje mi się uważać na słowa muszę I trzeba, bo zwykle jak mamy gdzieś nam się pojawia myślenie, to musi być zrobione, to trzeba zrobić to właśnie też sprawdzać jak bardzo to musi być zrobione, jak bardzo to trzeba I wybierać wiesz, trochę tak jak też sobie myślę jak my tutaj rozmawiamy to żebyśmy nie poparli w taką utopijność że wszystko można odłożyć no bo są sytuacje, gdzie nie można odłożyć, tylko wtedy być może inne rzeczy trzeba odłożyć. Trzeba sobie powiedzieć, wiesz, taki dobry przykład poza zawodowy. Są ludzie, którzy na przykład mają takie przekonanie, że mieszkanie musi być posprzątane I co do zasady to jest taka pożerana fajna cecha. I w momencie, gdy tym osobom się coś kumuluje, na przykład przychodzi jakieś takie wydarzenie, które na przykład nie wiem, sytuacja jakaś rodzicielska, która wymaga rozwiązania tu I teraz, bo coś się wydarzyło na przykład w szkole I trzeba teraz absolutnie ze dwa dni na posprzątanie tej sytuacji rodzicielskiej. Po prostu trzeba się tym zająć. I niektóre osoby mają taki kłopot, że 1 żyją w takiej perspektywie, że muszę rozwiązać tą sytuację rodzicielską, ale to mieszkanie też musi być posprzątane. Czasem trzeba sobie powiedzieć: Mieszkanie nie będzie posprzątane.
W imię tego, że wybieram, że rozwiążę tę sytuację rodzicielską, która wymaga tu I teraz krzyczy, wybieram również to, że pewne w standardowych sytuacjach ważne I potrzebne rzeczy nie będą zrobione. Przez tydzień będziemy mieszkać w nieposprzątanym mieszkaniu. Zmywarka będzie nierozładowana albo talerze będą gdzieś brudne I nie będziemy mieli pod ręką czystych rzeczy albo wręcz będzie dużo kurzu w mieszkaniu. No taki przykład jakiś bardzo powiedzmy może prozaiczny, ale właśnie żeby też pokazać, że czasami to są tego typu wybory, że czasami po prostu trzeba z czegoś zrezygnować. Trzeba sobie powiedzieć: Tak, w standardowej sytuacji to trzeba robić, ale sytuacja jest niestandardowa I ja z tego rezygnuję. Ponoszę oczywiście konsekwencje, będzie jakiś dyskomfort tego nieposprzątanego mieszkania.
Mikolaj Foks
Balkon I piwnica, o co chodzi? Co przychodzi ci do głowy?
Marcin Kwieciński
Mi się kojarzy, balkon I piwnica mi się bardzo kojarzy z talentami Gallupa, bo właśnie w ogóle odpowiedzialność w tematach Gallupa jest zawsze jest talentem. I tu pewnie więcej Dominik Juszczyk byłby w stanie powiedzieć, pozdrawiamy. Natomiast właśnie każdy talent ma swój balkon I ma swoją piwnicę, czyli balkon, czyli ta jasna strona talentu I piwnica, czyli to, co jest tą mroczną stroną talentu. Coś, co wprowadza jakieś ograniczenia albo dyskomforty, albo wręcz szkody, jeżeli 10 talent jest nieuważnie używany. I warto właśnie mieć świadomość tego, co jest balkonem tej odpowiedzialności, a co jest w piwnicy tej odpowiedzialności.
Mikolaj Foks
Tak, szczególnie jeżeli rozpatrujemy odpowiedzialność jako talent. Bo rzeczywiście jest tak, że u niektórych ta odpowiedzialność wybija się jako coś, jako jakaś taka właśnie super moc, a u niektórych w ogóle jest niezauważana zupełnie. Nie żyją oni odpowiedzialnością, żyją innymi sprawami. Myślę, że dobrze jest też w swojej rzeczywistości zidentyfikować to miejsce, jakie odpowiedzialność ma właśnie w naszym życiu, wśród naszych cech.
No I co my z tym robimy? Czy to jest coś, co jest właśnie naszą supermocą, czy może czymś, co nas ściąga w dół?
Marcin Kwieciński
Chcesz
Mikolaj Foks
jeszcze coś dopowiedzieć do dzisiejszego tematu?
Marcin Kwieciński
Powiedzieliśmy sobie temat, który jest tak szeroki I tak pojemny, że tu można naprawdę z wielu różnych perspektyw patrzeć, a jednocześnie niezwykle ważny. No bo bez odpowiedzialności ciężko być I produktywnym I ciężko w ogóle zajmować się ważnymi sprawami. Natomiast ja bym chciał jeszcze zejść na taki poziom operacyjny, bo jednak ta operacyjność jest ważna I dobrym takim działającym sposobem na kalibrację tej naszej odpowiedzialności to jest rozmowa z życzliwą nam osobą. Czy to będzie przyjaciel, przyjaciółka, ktoś bliski, a może ktoś daleki, ale z kim mamy taki otwarty protokół komunikacyjny, gdzie możemy o różnych rzeczach porozmawiać. I właśnie tak szczególnie jak nam się włączy takie to musiki I trzebiki. Ja muszę to zrobić, bo to trzeba zrobić, bo to wszystko jest do zrobienia, jest tego za dużo, to naprawdę dobrym pomysłem jest usiąść z kimś I pokazanie tej sytuacji. Zobacz, skolejkowało mi się I mam wrażenie, że to jest po prostu nie do przerobienia, ale też mam takie poczucie, że to wszystko musi być w tym tygodniu zrobione.
I to bardzo często takie położenie na stół I zapytanie kogoś o informację zwrotną potrafi nam rozwiązać dużo problemów. Tak samo w pracy, jak też po to mamy hierarchię, po to mamy naszych przełożonych. Jeżeli w pracy nam się skolejkuje I wydaje nam się, że wszystko musi być zrobione, to jednym z elementów współpracy z menedżerem jest to, że ja mogę iść do menedżera I powiedzieć Słuchaj, mam taką sytuację. Jako człowiek odpowiedzialny mam takie przekonanie, że wszystkim tym trzeba się zająć, ale też jako człowiek odpowiedzialny chciałem ci pokazać, że moim zdaniem to się wszystko nie zmieści w tym tygodniu. Chciałem zapytać, jak ty na to patrzysz? Co ty byś zrobił w takiej sytuacji albo co byś mi doradził? I tutaj nie chodzi o to, że ta osoba zarządzająca nami podejmie za nas decyzję albo powie to to zrób, to tego nie zrób.
To być może byłoby fajne. Nie zawsze tak będzie. Czasami usłyszymy komunikat, że musisz podjąć jakieś decyzje, ale samo to, że ktoś nam pokaże, że dla mnie ważniejsze jest to, a to jest mniej ważne. Ja bym w pierwszej kolejności zajął się tym albo tak z perspektywy tego, co my to robimy, to to to jest ważne, a 10 temat jest trochę mniej ważny. To nam daje jakiś taki właśnie bardziej realny ogląd sytuacji, który właśnie będzie nam w stanie pomóc dokonać tego wyboru. Bo na koniec dnia, jak mamy za dużo, to to jest zawsze o wyborze. Co ja wybieram I czemu daję priorytet.
Niektórzy mówią też, że to jest o rezygnacji. A to jest tak samo. Rezygnacja to też wybór.
Z czego zrezygnuję? Czego nie zrobię, żeby móc zrobić coś ważnego? Więc tutaj ta rozmowa z drugą osobą, no to jest taka technika byśmy powiedzieli która może być bardzo pomocna szczególnie wtedy kiedy zaczynam czuć że ta moja odpowiedzialność mnie przytłacza I zaraz mnie wykończy że ja się wykończę jak to wszystko będę miał dźwigać, jak to tak dalej będę musiał to wszystko dźwigać, to wtedy absolutnie warto rozmawiać I zobaczyć, co nam ta rozmowa przyniesie.
To chyba to chciałem dodać.
Mikolaj Foks
To ja tylko powiem, że bardzo lubię korzystać z z tego wybierania, nie z rezygnacji, bo rezygnacja sama w sobie ma zaszyty jakąś stratę, ból I żal. No ale wtedy, kiedy coś jest przyjemnego, coś z czego, co chcę zrobić, tego nie robię, to staram się zadawać sobie takie pytanie no dobrze, w imię czego ja tego nie robię? Jaką większą wartość wybieram? I to wybieranie zamiast rezygnowania mi osobiście sporo daje. No dobrze, to co, zamykamy temat odpowiedzialności, chociaż on jest tak naprawdę przeogromnym tematem. Można byłoby jeszcze długo, ale co jest ciekawe, że 10 wątek, żeby nie dać się wykończyć, zostanie z nami I w następnym odcinku spojrzymy na to nie dawanie się wykończyć w trochę inny sposób. Kto wie, może nawet ważniejszy I bardziej aktualny dla słuchaczy tego podcastu niż kwestia odpowiedzialności.
Marcin Kwieciński
Tak jest.
Mikolaj Foks
Tyle na dziś.
Marcin Kwieciński
Tyle na dziś. Jeżeli jakieś wątki z tematu odpowiedzialności uważacie, że powinniśmy poruszyć albo was interesują, to zapraszamy do dyskusji w komentarzach do tego odcinka. Też nagramy jakiś kolejny poszerzony odcinek z tego tematu. Tymczasem bardzo prosimy również o wypełnienie ankiety do tego odcinka. Link do ankiety znajduje się w opisie tego odcinka. Zwyczajowo prosimy o wszelkiego rodzaju lajki, subskrypcje, również oceny naszego podcastu, bo te wszystkie mechanizmy powodują, że jeszcze więcej osób jest w stanie się dowiedzieć o tym, co tutaj dla was nagrywamy I skorzystać z tej wiedzy I może po prostu 10 podcast wniesie jakąś wartość do ich życia. To co, żegnamy się?
Mikolaj Foks
Żegnamy się, Mikołaj Fox, do usłyszenia.
Marcin Kwieciński
Marcin Kwieciński, do usłyszenia.
Transkrypt wygenerowany za pomocą AI.
🎧 Podcast dostępny również na platformach:
✅ Spotify
✅Spreaker
✅Apple Podcast
✅Google Podcast
📜 Informacja zwrotna na temat odcinka
Równie ważny jest dla nas udział w rankingu Apple Podcast.
Jeśli możesz oceń również podcast w ITunes.
Dzięki Twojej ocenie pomożesz nam dotrzeć z naszym podcastem do innych osób.
Z góry dziękuję za pomoc!
💬 Porozmawiajmy
Zapraszam Cię do dyskusji w komentarzach na temat tego odcinka.
Pytanie: Jakie tematy za które czujesz się odpowiedzialny najtrudniej Ci odpuścić i dlaczego?