Kiedy praca nie daje satysfakcji

Jeżeli zastanawiasz się dlaczego Twoja praca nie sprawia Ci satysfakcji, dzisiejszy wpis jest właśnie dla Ciebie. W ubiegłym tygodniu opisałem 3 elementy niezbędne do wykonywania satysfakcjonującej pracy. Dziś przyjrzymy się sytuacji, gdy któregoś z elementów brakuje.

ogarnij_chaos_bez_satysfakcji

Zdjęcie z kolekcji Flickr Creative Commons na licencji CC2.0

Dla przypomnienia – aby wykonywać satysfakcjonującą pracę, musi ona przecinać 3 obszary: Twoje Kompetencje, Twoje Zainteresowania i Zapotrzebowanie rynku.

Mój znajomy pracuje tak już ponad 10 lat. Codziennie chodzi do pracy jak do obozu prac przymusowych. Zaczął pracę po studiach, bo akurat szukali młodszego specjalisty. Nie mając większego wyboru zgłosił się, a jako że jest inteligentny, szybko nauczył się wykonywać powierzane zadania. Z czasem awansował. Jednak jak sam mówi “codziennie robię nudne rzeczy. Już nie mogę patrzeć na mojego szefa. Robię swoje, nie czepiają się mnie, a ja po 8 godzinach idę do domu. Ale jestem zadowolony, bo płacą regularnie i mam pracę w tych trudnych czasach”.

Na pytanie co zrobi, gdy w firmie nadejdą cięcia nie zna odpowiedzi. “Mam nadzieję, że mnie nie dotkną, w końcu pracuję tu już 10 lat”. Mój znajomy marzy tylko o tym by jakoś dotrwać do 17.00. Jest przeciwnikiem wszelkich zmian, nowinek czy propozycji szefostwa. Bo albo zagrażają jego zatrudnieniu, albo jest przekonany, że to wszystko po to, by szef mógł mu zlecić jeszcze więcej pracy. Nie czuje też frajdy z tego co robi. Jak sam mawia “żyje się po pracy, a nie w pracy”.

To klasyczny przykład przypadku, gdy wykonujesz zajęcia co do których masz Kompetencje i istnieje Zapotrzebowanie rynku na Twoje umiejętności, natomiast zajęcia te zupełnie Cię nie interesują. Pracujesz, bo musisz jakoś zarobić na życie. Pracujesz “bez serca” do tego co robisz. Nie masz motywacji by się rozwijać. W długiej perspektywie tracisz swoją wartość rynkową. W pewnym momencie możesz nie znaleźć zajęcia, a oferowane wynagrodzenie będzie z czasem malało. To także prosta droga do wypalenia zawodowego i spadku zadowolenia ze swojego życia. W pracy spędzasz prawie 1/3 swojego życia. Czy naprawdę warto poświęcać je na coś, co Cię zupełnie nie interesuje?

Moja znajoma uwielbia jeździć na snowboardzie. Jest w tym naprawdę dobra. Czuje deskę, na stokach może spędzać całe dnie. Ma talent do jazdy na desce. Jest to również jej pasja. Jednakże kiedyś, gdy opowiadałem jej o modelu 3 obszarów, stwierdziła: “wiesz, w sumie to ciekawe co mówisz, ale jakoś nikt nie chce mi płacić za jeżdżenie na snowboardzie. I muszę pracować w działce, której nie cierpię, bo w tym co lubię i mnie interesuje nikt nie chce mnie zatrudnić”.

Znajoma nie znalazła pomysłu, w jaki sposób zarabiać na swoim talencie i zainteresowaniach. Niestety zaczęła również obwiniać innych, że nie chcą jej zatrudnić. To najgorsze co można zrobić. To do Ciebie należy znalezienie sposobu, w jaki sposób zarobić na tym co lubisz robić.

Z punktu widzenia rozwiązania to najłatwiejszy przypadek. Bo jeśli coś umiesz (masz Kompetencje) i jeszcze temat ogromnie Cię pociąga (Zainteresowanie tematem), to znalezienie w dzisiejszych czasach sposobu zarobienia na tym jest stosunkowo łatwe. Jeżeli słyszałeś historie o osobach, które odeszły z korporacji i założyły swój biznes, w którym się realizują, to najczęściej ten przypadek. Takie osoby znalazły ten sposób, zwykle wykorzystując wiedzę, którą nabyły w korporacji. Przyjrzyj się również osobom, które pracują w Twojej firmie ze szczerym zaangażowaniem. Widocznie Twoja firma potrzebowała ich kompetencji i zainteresowań.

Spotkałem kiedyś osobę, która uwielbiała śpiewać. Śpiew to była ogromna część jej życia. Ćwiczyła, czytała na ten temat dziesiątki artykułów i książek. Z teorii śpiewu była doskonała. Niestety zupełnie nie miała do tego talentu. Jej śpiewu nie dało się słuchać. Fałszowała, nie czuła rytmu, można by powiedzieć „że słoń nadepnął jej na ucho”.

Na rynku jest wiele zespołów i agencji artystycznych, które poszukują dobrych śpiewaków. To znaczy, że Zapotrzebowanie jest. Istnieje również Zainteresowanie tematem. Niestety wspomnianej osobie brakuje Kompetencji. Pewnych aspektów nie da się przeskoczyć. Jeżeli nie masz kompetencji, nawet pomimo Zainteresowania i Zapotrzebowania rynku, nie uda Ci się znaleźć satysfakcjonującej pracy. Po prostu bez kompetencji nie będą chcieli Cię zatrudnić.

Jeżeli czujesz, że Twoja praca nie sprawia Ci satysfakcji zastanów się, którego obszaru brakuje w Twoim zatrudnieniu?

5 komentarzy do “Kiedy praca nie daje satysfakcji

    • Oczywiście że nie jedynym. Wyjść jest zwykle wiele – ważne, aby wziąć odpowiedzialność za siebie i sytuację w której się znalazłem. Wtedy mogę zadać sobie pytanie: „Co mogę zrobić, aby coś zmienić?”

  1. Pominął Pan w tym artykule dwie bardzo istotne rzeczy.

    1. Nawet, jeśli mamy wszystkie trzy punkty spełnione, nikt nie gwarantuje nam, że odniesiemy upragniony sukces. Najczęściej powodem jest albo duża konkurencja albo zbyt niszowa specjalizacja, na którą może nie być większego popytu.

    2. Bariera finansowa. Nie ukrywajmy, że w Polsce poziom życia w porównaniu do krajów Europy Zachodniej czy USA jest kilka razy niższy i zaczynając konkurować z tymi państwami przegrywamy na starcie. Bez funduszy nie założymy firmy, nie kupimy potrzebnych narzędzi, nie sfinansujemy zakupu niezbędnego sprzętu do wykonywania danej czynności.

    A wiem to stąd, że sam zarabiam (jeszcze) na tym, co bardzo lubię ale wiem też, że zapotrzebowanie na to się kończy a i brak większych funduszy (dużo większych niż unijne dofinansowania czy zdolności kredytowe banków polskich) na kontynuację mojej specjalizacji.

    Witamy w polskim realu :(.

    • Panie Pawle,
      Ad 1: we współczesnym świecie mało co jest gwarantowane. Stosując metody produktywności zwiększamy prawdopodobieństwo sukcesu, ale gwrancji nigdy nie ma. Takie życie 🙂
      Ad2. Myślę, że zaczynanie w sposób generujący wysokie koszty na starcie to mało bezpieczna strategia. Jest wiele sposobów aby najpierw przetestwać pomysł. Nie pisałem również w tym wpisie, że zawsze trzeba zaczynać od zakładania włansnej działalności i to jeszcze kapitałochłonnej. Rynek ciągle się zmienia i czy tego chcemy czy nie należy poszukiwać usprawnień i zmian.

      Polski real nie jest taki zły. Ma swoje mocne i słabe strony, jak każdy. Pomocne jest zastanowienie się czy kieruję się filozofią dostatku czy ograniczeń. Ta druga sprawia, że wielu szans nie dostrzegamy.

      Pozdrawiam i dziękuję za ciekawy komentarz. Dobrego dnia!

      • Ad. 1: No właśnie, Panie Marcinie, osobiście uważam, że stopień gwarancji to podstawa do konkretnej motywacji w działaniu, bez podstawowego zabezpieczenia oraz pewności sporo osób ma kłopoty w pójściu dalej. Produktywność jak najbardziej zwiększa prawdopodobieństwo sukcesu, jednak pamiętajmy o tym, że nie każdy z nas jest urodzonym liderem lub posiada wystarczającą smykałkę do przedsiębiorczości. Tu tkwi wada systemu wolno-rynkowego, który zakłada, że wszyscy bez wyjątku są w stanie sobie w nim bez problemu poradzić. Po to w wielu państwach Europy Zachodniej istnieje możliwość skorzystania z pomocy socjalnej w wypadku, gdy dana jednostka chwilowo ma problemy z odnalezieniem się na rynku pracy. W Polsce tego brakuje, stąd spora emigracja oraz ciągle niewielki wzrost gospodarczy z udziałem małych oraz średnich przedsiębiorstw, które w stopniu najwyższym są zagrożone konkurencją ze strony gigantów oraz potentatów rynkowych oraz całkowita ignorancja aparatu państwowego, który teoretycznie powinien ułatwiać start dla takich osób oraz wspomagać drobną oraz średnią przedsiębiorczość, tak, jak ma to miejsce we wspomnianych przeze mnie państwach zachodnich.

        Ad. 2: Zależy, z której strony się patrzy ;). Proszę jeszcze raz uważnie przeczytać to, co napisałem w punkcie pierwszym. Liczba osób działających w tzw. szarej strefie lub emigrujących zarobkowo przemawia na niekorzyść pańskich tez oraz obserwacji. Filozofia nie ma tutaj nic do rzeczy, nie można mówić o dostatku lub ograniczeniu w momencie, gdy nie można spokojnie wystartować z własnym pomysłem, bo składki ZUSowskie oraz bardzo ograniczony rynek lokalny praktycznie uniemożliwiają rozwinięcie skrzydeł. Co do szans, tu się zgadzam. Ale znowu kłania się brak roli państwa jako narzędzia wspomagającego oraz ułatwiającego dostrzeganie owych szans. Jesteśmy młodą gospodarką wolno-rynkową, gdzie praktycznie nikt nie jest zainteresowany uświadomieniem ludzi, na czym tak naprawdę wolny rynek polega. Skoro państwo przestało pełnić rolę włodarza a na jego miejsce pojawiła się typowo liberalna polityka wolno-rynkowa, nie ma się co dziwić, że ludzie nie będący wcześniej przyzwyczajeni i nauczeni jej praw słabo sobie z nią radzą, co przedkłada się na to, co napisałem powyżej plus to, że tracimy na tym wszyscy jako społeczeństwo (niski dochód PKB na mieszkańca, tym samym niższa podaż na rodzime produkty oraz usługi, w efekcie czego nasza rodzima gospodarka kuleje i jest daleko w tyle za zachodnią konkurencją oraz potentatami krajowymi, którzy raczej nie są zainteresowani ani tym bardziej obligowani jakimkolwiek prawem lub ichnimi regulacjami do tego, aby ułatwiać innym wdrożenie się w obecny system gospodarczo-ekonomiczny.

Dodaj komentarz