011: 4 etapy wychodzenia z przepracowania

W jedenastym odcinku podcastu odpowiadam o 4 etapach wychodzenia z przepracowania.

Życzę przyjemnego słuchania, a jeżeli wolisz poczytać, to do zapoznania się z transkryptem odcinka.

(jeżeli nie widzisz powyżej odtwarzacza podcastu kliknij w ten link)

Transkrypt

Odcinek 011: 4 etapy wychodzenia z przepracowania

Cześć, dzień dobry, dobry wieczór. Witam Was bardzo serdecznie w 11. odcinku podcastu Ogarnij Chaos®. Z tej strony Marcin Kwieciński i w dzisiejszym odcinku porozmawiamy o tym, w jaki sposób wychodzi się z przepracowania. 

Najważniejsze, co chciałbym Wam dzisiaj przekazać, to to, że kiedy myślicie o wyjściu z przepracowania, to należy przygotować się na pewien proces. To nie jest tak, że da się to zrobić jak za pstryknięciem palców, za pomocą jednej magicznej techniki, jednego skomplikowanego narzędzia czy na zawołanie. To wygląda zupełnie inaczej. Mamy tu do czynienia z pracochłonnym i rozłożonym w czasie procesem, który składa się z czterech etapów. 

Ratowanie tonącego

Opowiadając o wychodzeniu z przepracowania, ja często używam metafory ratowania tonącego. Ktoś zdecydował się wypłynąć w morze i w pewnym momencie z zaczął tonąć. Czuje, że zalewają go fale, woda zaczyna zabierać coraz więcej przestrzeni, coraz trudniej złapać oddech. Zaczyna tonąć. I podobnie jest z ludźmi przepracowanymi. Człowieka tonącego zalewają zadania, oczekiwania. Ma wokół siebie wiele rozproszeń, bodźców, własnych często natrętnych myśli. I jeżeli jesteśmy przepracowani, to dosłownie wszystko nas zalewa. Pojawia się ogromny stres, który czasem wręcz fizycznie pozbawia nas oddechu, powoduje, że bardzo ciężko nam się skupić, cokolwiek zrobić, coraz częściej zaczynamy wpadać w panikę. Praca staje się przytłaczająca, zalewająca. Wchodzimy w stan przetrwania. I w zasadzie pierwsze, co musimy wtedy zrobić, to wyciągnąć tonącego na powierzchnię, pozwolić mu zaczerpnąć powietrza, ustabilizować oddech, utrzymać go na powierzchni, pomóc zdobyć ponownie siły, żeby w ogóle można było bezpiecznie wrócić na brzeg. Przecież wiadomo, że jeżeli ktoś tonął, to nie powiemy mu: „Wyciągnęliśmy cię na powierzchnię i płyń dalej”, tylko: „Wróć na brzeg, odetchnij, zregeneruj się, odzyskaj siły, poczuj się bezpiecznie”. I dopiero jak jesteśmy na tym brzegu, to możemy wyschnąć, wytrzeć się, rozgrzać, zjeść posiłek, odpocząć, na spokojnie pomyśleć co dalej, gdzie chcemy dopłynąć, co zrobić, żeby tym razem się udało, żeby znowu nie zacząć tonąć. Możemy się też dodatkowo przygotować, zastanowić, co zmienić w naszym płynięciu, żeby ponownie nie dać zatopić się falom. I dopiero jak odzyskamy siły, to stajemy się gotowi na to, aby ponownie podjąć się próby przepłynięcia tego naszego dystansu przez to wzburzone morze. 

Podobnie przebiega proces wychodzenia z przepracowania. Składa się on z czterech etapów, które zawsze występują. Etap pierwszy to rozeznaj sytuację, etap drugi – zwiększ kontrolę, trzeci – przejmij dowodzenie, i etap czwarty – odkrywaj nowe lądy.

Etap 1: Rozeznaj sytuację

W etapie pierwszym „Rozeznaj sytuację” potrzebujemy uświadomić sobie, jaka jest sytuacja. Uświadamiamy sobie i akceptujemy fakt, że rzeczywiście wpadliśmy w przepracowanie. Dopóki to się nie wydarzy, my nie przyznamy przed sobą, że mamy problem, on nadal stanowi część naszej pracy, naszego życia, to nie będziemy w stanie go rozwiązać. Dopiero przyjęcie go do świadomości spowoduje, że możemy coś z nim zrobić. 

Drugą rzeczą, którą potrzebujemy zrobić w pierwszym etapie, to zrozumieć, jakie elementarne błędy popełniamy przy organizacji naszej pracy. Czyli troszeczkę się doszkolić i zrozumieć, czym charakteryzuje się dobrze zorganizowana praca. Dlatego zawsze na początku staram się powiedzieć klientom w pigułce, jakie są fundamenty organizacji pracy, chociażby to, że jednym z nich jest używanie kalendarza, w którym nie planujemy więcej niż 60%, zrozumienie, jak działa mózg w sytuacji obciążenia pracą. Potrzebujemy się troszeczkę doszkolić, aby zrozumieć, gdzie popełniamy elementarne błędy. Możemy też podjąć decyzję, że chcemy wyjść z przepracowania. Dopóki nie podejmiemy tej decyzji, będziemy tylko dostrzegać i akceptować ten fakt, ale nie pójdziemy do przodu. Czasami klientom opowiadam, że bardzo wiele osób doświadcza przepracowania, natomiast ja pracuję z tymi, którzy podjęli decyzję, że chcą coś z tym zrobić, czyli doszli do takiego etapu, w którym mówią: „Tak dalej być nie może. Podejmuję świadomą decyzję włożenia wysiłku w to, że chcę coś z tym zrobić”. I wtedy doprowadzamy do sytuacji, w której nazwiemy naszą pracę, fizycznie ją zobaczymy, wyrzucimy z naszej głowy, i będziemy w stanie określić, ile mamy otwartych inicjatyw, ile zadań one generują, ile czasu powinniśmy spędzić na ich wykonywaniu. Czyli uczymy się nadawać strukturę naszej pracy i zbieramy ją w jedno miejsce, żeby zobaczyć, ile mamy otwartych przedsięwzięć i ile one generują zadań. Można by powiedzieć, że w tym pierwszym etapie  wypływamy na powierzchnię, pozwalamy klientowi złapać oddech. Dopiero wtedy możemy przejść do etapu drugiego. 

Etap 2: Zwiększ kontrolę

Etap drugi to „Zwiększ kontrolę”. Złapaliśmy już oddech i teraz musimy bezpiecznie wrócić do brzegu. Uczymy się tu lepiej ogarniać powierzone nam obowiązki. Skupiamy się na tym, żeby zabezpieczyć naszą karierę. Bo nie sztuka zacząć optymalizować swoją pracę a jednocześnie zostać zwolnionym, na to nie możemy sobie pozwolić. Zazwyczaj jesteśmy przepracowani, bo podjęliśmy się bardzo ważnych zobowiązań i wykonujemy je po to, żeby nie zostać zwolnionym, i niestety w skutek tego wpadliśmy w przepracowanie. Więc nie możemy sobie pozwolić na niewykonywanie tych obowiązań, odetnięcie się od tego wszystkiego, zaszycie się gdzieś w buszu i ułożenie sobie kariery czy życia na nowo. Nie, najpierw musimy doprowadzić do tego, że nadal wywiązujemy się z powierzonych nam obowiązków, ale w dużo bezpieczniejszy i kontrolowany sposób. 

W drugim etapie wdrażamy tzw. bazę produktywności. Składa się ona z pięciu elementów. Najpierw budujemy Rejestr Aktywnych Przedsięwzięć – jedno miejsce, w którym spisane są wszystkie nasze przedsięwzięcia, sprawdzimy tam, ile my w ogóle mamy pracy, co my obiecaliśmy komuś dostarczyć. Uczymy się również poprawnie używać kalendarza, obsługiwać wrzutki, czyli profesjonalnie podejść do wszelkiego rodzaju przerwań, rozproszeń i do tego, co wywraca nam niespodziewanie plany. Potrzebujemy również działać w rytmie tygodniowym i wprowadzić do naszego funkcjonowania przegląd tygodniowy, czyli takie miejsce na pomyślenie, wyciągnięcie wniosków z mijającego tygodnia, a także zaplanowanie i wyznaczenie priorytetów na nadchodzący tydzień. 

I ostatni element bazy produktywności to wybór priorytetów. Potrzebujemy nauczyć się takiego algorytmu, który pozwoli nam określać, co jest najważniejsze do zrobienia w danym momencie. Bo jeżeli nie umiemy tego zrobić, to będzie nam bardzo trudno decydować, co trzeba zrobić, wszystko wyda nam się ważne. Więc etap drugi – zwiększ kontrolę – to etap wdrażania i ugruntowania bazy produktywności, po to, aby odzyskać kontrolę nad naszymi obowiązkami i dostarczać efekty, o które nas się prosi, ale z mniejszym przepracowaniem. 

W konsekwencji wdrożenia tej bazy produktywności, my, po pierwsze, zyskujemy kontrolę nad tym, co się dzieje, bardziej świadomie korzystamy z naszego czasu, rośnie świadomość tego, gdzie go tracimy, i stopniowo eliminujemy te punkty jego straty, stajemy się też bardziej asertywni. Dzięki temu umiemy profesjonalnie obsługiwać te wrzutki, czyli te przerwania, które do nas trafiają. My uczymy się też odmawiać w sposób nieszkodliwy dla naszej kariery. Tak jak wspomniałem, w etapie drugim, czyli zwiększaniu kontroli, zależy nam na tym, żeby zabezpieczyć naszą karierę, nadal osiągać ambitne cele i wywiązywać się z powierzonych nam obowiązków, ale w sposób, w którym zaczynamy bardziej kontrolować sytuację. 

Etap 3: Przejmij dowodzenie

Kiedy już to zrobimy, mamy już tę bazę produktywności, to możemy przejść do etapu trzeciego, czyli „Przejmij dowodzenie”. I tutaj zaczyna dziać się magia, ponieważ zaczynamy przebudowywać i swoją karierę, i często całe swoje życie. Zaczynamy odzyskiwać moc sprawczą. Świadomie zastanawiamy się, jak ma wyglądać nasze życie, jakie zmiany chcemy wprowadzić do naszej pracy, żeby ponownie nie zacząć tonąć. W tym etapie dopłynęliśmy już do brzegu, odzyskaliśmy kontrolę, bezpieczeństwo, siłę, to teraz zastanawiamy się, jak ma wyglądać ta nasza równowaga życiowa, w jaki sposób zadbamy o te nasze obowiązki, ale po nowemu, jakie nowe zasady wprowadzimy do naszej pracy. W tym etapie zaczynamy projektować nasze życie, karierę i określać warunki, które chcemy, żeby były spełnione, dzięki którym osiągniemy równowagę życiową pomiędzy najważniejszymi obszarami naszego życia. Ta równowaga czasami w takim żargonie korporacyjnym nazywa się work life balance, choć coraz częściej mówimy o work life integration albo work life blending, czyli integrację życia z pracą albo przenikanie się życia z pracą. 

W etapie trzecim dokonujemy niezbędnych zmian, wycofujemy się z niektórych przedsięwzięć, rzeczy, które uznajemy za zbędne, zmieniamy zakres naszych odpowiedzialności, bardzo świadomie wyznaczamy granice naszej pracy. Zastanawiamy się, na jakich zasadach chcemy pracować, wprowadzamy je później w życie. Często renegocjujemy z naszymi współpracownikami, przełożonymi nowe zasady współpracy, ustalamy, że np. po godzinie 17 nie odbieramy telefonów. Dbamy o to, żeby ci, którzy z nami współpracują, nadal mieli do nas zaufanie, ale jednocześnie – żebyśmy my również mogli tę pracę wykonywać w sposób, który nam nie szkodzi. Wzmacniamy również relacje z kluczowymi dla nas osobami. Taką kluczową osobą jest m.in. nasz bezpośredni przełożony. Bo jeżeli relacje z taką osobą są oparte na partnerstwie i na wzajemnym zaufaniu, to mamy też większe pole manewru i wpływ na to, co się dzieje, możemy zachęcać i wprowadzać nowe eksperymenty, próbować zmienić coś więcej, niż tylko to, czy ja zrobię zadanie, czy go nie zrobię. 

Na tym etapie również doprecyzowujemy projekt naszego życia, czyli bardzo mocno zastanawiamy się, co poza pracą jest jeszcze dla nas ważne. Miejmy tu jasne odpowiedzi. Czasami mówi się, że w etapie przejmowania dowodzenia uzyskujemy dużą większą klarowność tego, o co nam w życiu chodzi, nie tylko w pracy. Dlaczego ja tyle mówię o projektowaniu życia? Ponieważ nie da się wyciągnąć kogoś z przepracowania na stałe, jeżeli nie uświadomimy mu tego, co poza pracą jest ważne. Bo bardzo często przepracowanie bierze się również z tego, że mamy bardzo dobrze zdefiniowaną pracę i dużą jasność, co jest do zrobienia, ale jednocześnie te pozostałe obszary są traktowane trochę po macoszemu, nie ma tam jasności, przekonania, że to jest ważne, nie ma też uporządkowania w tych obszarach, dlatego w przejmowaniu dowodzenia również musimy uzyskać  klarowność. 

W mojej ocenie to najciekawszy i najbardziej nieprzewidywalny etap procesu przeciążenia pracą. Najciekawszy, ponieważ jest w nim dużo pracy twórczej. To właśnie tutaj wymyślamy, eksperymentujemy, mamy dużo czasu na rozmyślania, analizy, szukamy różnych inspiracji z różnych źródeł, właśnie po to, żeby wymyślić nowe zasady, ten nowy sposób działania. Natomiast najbardziej nieprzewidywalne jest to, że tak naprawdę nigdy nie wiadomo, jaki będzie finalny kształt tego projektu życia, projektu kariery. Sami klienci często są zaskoczeni, co odkryli, porządkując te obszary swojego życia. To jak układanie puzzli, ale bez znajomości finalnego obrazka, który wyłania się w trakcie łączenia różnych elementów. I to jest bardzo ciekawe, te zmiany są tu też czasami bardzo spektakularne. Niektórzy decydują się wręcz dokonać przebudowy całego swojego życia i kariery.  

Jedne z najciekawszych przypadków, które mi się przytrafiły podczas pracy z klientami, to kiedy klient postanowił przeprowadzić się do zupełnie innego kraju i stamtąd zarządzać swoim biznesem. Miałem też przypadki spektakularnej zmiany kariery, kiedy ktoś wymyślił sobie swój zawód zupełnie na nowo. Wzruszają mnie projekty prowadzące do tego, że przepracowanym klientom poprawiają się relacje z osobami, które są dla nich ważne. Ciekawie jest obserwować, że nagle poprawiają się czy to relacje rodzicielskie, czy związki, albo gdy ktoś znajduje wreszcie czas na dobroczynność czy wolontariat. 

Etap 4: Odkrywaj nowe lądy

I po tym przejęciu dowodzenia przechodzimy do etapu czwartego „Odkrywaj nowe lądy”. To już ostatni etap wychodzenia z przepracowania. Można go porównać do tej metafory z płynącą osobą jako ponowne wypłynięcie w morze, ku nowej destynacji, czyli ktoś odzyskał siłę, wypracował nowe umiejętności i podejmuje raz jeszcze próbę wypłynięcia. Najciekawsze jest to, że zaczynamy dostrzegać zupełnie nowe możliwości, ponieważ płyniemy po nowemu, czyli pracujemy po nowemu. Bardzo często klienci na tym etapie z takim wręcz zdziwieniem mówią: „O rany, dlaczego ja wcześniej nie dostrzegłem tak oczywistych rozwiązań, ponieważ jak teraz na to patrzę, to oczywistym staje się, że trzeba było tak zrobić”, „Dlaczego ja kiedyś działałem w zupełnie inny sposób?”. Bo wcześniej to było niemożliwe, ponieważ to przepracowanie powodowało, że my wpadaliśmy w takie tunelowe myślenie, w którym widać tylko jedno rozwiązanie, szczegóły się pomija, a dopiero w etapie odkrywania nowych lądów widać, co stało się możliwe. Mamy poczucie bezpieczeństwa, jasno wytyczony kierunek, nowe umiejętności organizacji własnej pracy, uporządkowaną równowagę życiową. 

Ile trwa proces wyjścia z przepracowania?

Na koniec chcę Wam powiedzieć kilka słów na temat tego, ile trwa taki proces, bo warto tu sobie ustawić oczekiwania. Z mojego doświadczenia wynika, że etap rozeznawania sytuacji i zwiększania kontroli są zazwyczaj ze sobą połączone i robi je się od razu – trwa to od miesiąca do trzech miesięcy. I szykowałbym Was raczej na to, że trzeba nastawić się na trzy miesiące. Są one potrzebne, aby zobaczyć, ile tej pracy jest, wypłynąć na powierzchnię i odzyskać kontrolę. Dwa ostatnie etapy, czyli przejmij dowodzenie i odkrywaj nowe lądy, potrafią trwać od trzech do sześciu miesięcy, w zależności od tego, co wyjdzie nam po tym odzyskaniu kontroli. Czasami okazuje się, że trzeba wprowadzić bardzo dużo zmian, a czasami wystarczą tylko zmiany kosmetyczne. W sumie trzeba się nastawić, że to potrwa minimum pół roku. Oczywiście niektórym wystarczy wdrożenie podstawowych technik, żeby zwiększyć komfort wykonywania swojej pracy, odzyskać kawałek życia. I wtedy w ogóle ten proces zamknie się w trzech miesiącach, nie dłużej. Niektórzy w wyniku pogłębionej refleksji będą chcieli zupełnie dużo głębiej wejść w tę przebudowę swojego życia. Wtedy to może trwać ok. dwóch lat. Wszystko zależy od indywidualnego przypadku. 

Podsumowując swoje wieloletnie doświadczenie pracy z klientami, zazwyczaj w większości przypadków proces zamykamy w trzy – cztery miesiące, do pół roku. Rzadko kiedy klient decyduje się od razu na taką przebudowę. Najczęściej doprowadzamy do odzyskania kontroli i rozpoczęcia tego etapu przejmowania dowodzenia. Bardzo często klienci robią ten etap przejmowania dowodzenia bez mojego udziału. I wtedy widać, że potrzebują na to ok. sześciu miesięcy. Czasami też się zdarza pytanie: „A czy nie da się szybciej?”. Moja odpowiedź jest taka: szybciej niż trzy miesiące się nie da, to niemożliwe. W te trzy miesiące odzyskamy kontrolę nad tym, co się dzieje, wprowadzimy podstawowy do odzyskania równowagi życiowej. Czyli doprowadzimy klienta do takiej sytuacji, w której odzyska on komfort w pracy. Natomiast nie da się w trzy miesiące przebudować czy przeprojektować kariery i tych obszarów życia. To musi potrwać. My nie żyjemy w próżni. Trzeba pamiętać, że to wyjście z przepracowania to nie jedyna aktywność w tym czasie. My nadal mamy pracę, biznes, który trzeba utrzymać, rodzinę, relacje, musimy nadal dbać o siebie. Można to porównać do robienia remontu w mieszkaniu, w którym my nadal mieszkamy. To jest tylko jedna z aktywności i stąd to tyle zajmuje. Również wykształcanie nowych umiejętności trwa, w zasadzie nauka nowej umiejętności trwa ok. trzech miesięcy, ale później trzeba ją jeszcze ugruntować. Gdyby ktoś miał możliwość wyjechać na jakąś pustelnię, odciąć się od całego świata, zamknąć i tylko pracować nad wyjściem z przepracowania, to być może w ogóle udałoby się to zrobić w dwa tygodnie. Natomiast ja jeszcze nie spotkałem takiej osoby, która byłaby gotowa do takiego radykalnego odcięcia i pracy nad tym jednym tematem. Myślę, że wtedy dałoby się szybciej, ale wymagałoby to bardzo indywidulanej i radykalnej zmiany. 

W moim doświadczeniu najszybciej przeprowadzony proces pomocy wyjścia z przepracowania to był projekt, który trwał półtora miesiąca i ta szybkość wynikała z tego, że, po pierwsze, klient miał bardzo unikalną umiejętność bezdyskusyjnego implementowania nowych umiejętności. W zasadzie co mu zaproponowałem, to on wdrażał od razu i to mu wychodziło. Tak więc motywacja do wyjścia z tego przepracowania i do zmiany była bardzo duża i spowodowana różnymi okolicznościami, w których ten klient się znajdował. Nie mogę więcej o tym powiedzieć, ze względu na umowę poufności, którą zawarliśmy, ale to był taki najszybszy przypadek, w którym klientowi udało się w półtora miesiąca wyjść z przepracowania. 

Podsumowując

W tym odcinku chciałem pokazać Wam cały proces wychodzenia z przepracowania, głównie po to, abyście mierząc się z tym problemem, właściwie skalibrowali swoje oczekiwania. Ponieważ spotykam się z takimi sytuacjami, w których niektórym wydaje się, że wyjście z przepracowania to takie jedno, dwa spotkania, kilka dni roboty i w zasadzie po problemie. Później niestety pojawia się dużo frustracji, zniechęcenia i w konsekwencji pozostawania w przepracowaniu. Ja zawsze rekomenduję: przygotujcie się na kilka miesięcy pracy, zobaczycie, że małymi kroczkami uda się Wam osiągnąć dużo więcej, a te kilka miesięcy takiej inwestycji w to poukładanie swojej pracy przyniesie Wam zwrot w postaci tego, że będziecie mieli życie, którego pragniecie, i zaopiekujecie nie tylko ten obszar swojej pracy, ale także harmonię w pozostałych obszarach Waszego życia. I wtedy zobaczycie też poprawę Waszego dobrostanu emocjonalnego, zadowolenia z życia, z pracy, komfortu pracy. W stosunku do korzyści te kilka miesięcy to nie tak duża inwestycja, tym bardziej, że poświęca się na to tygodniowo nie 20–30 godzin, tylko dwie, trzy godziny. 

To wszystko w dzisiejszym odcinku. Bardzo Wam dziękuję za dzisiejsze spotkanie. Zwyczajowo adres tego odcinka to marcinkwiecinski.pl/011. Zapraszam Was też do wypełnienia ankiety na temat tego odcinka. Dajcie mi znać, jak go odbieracie, jaką macie dla mnie informację zwrotną. Ankietę znajdziecie pod adresem: marcinkwiecinski.pl/011ankieta. Jeżeli uznacie, że warto, to proszę powiedzcie o tym podcaście innym lub wystawcie swoją ocenę w aplikacji do oceniania podcastów. Można też się zasubskrybować. Praktycznie podcast jest dostępny w każdej aplikacji do słuchania podcastów, np. Spotify. Zależy mi na tym, żeby docierać do osób przepracowanych i pomagać im w poradzeniu sobie z tym problemem. 

Dziękuję za uwagę i do usłyszenia następnym razem! Wykorzystajcie dobrze swój czas. Cześć! 

Informacja zwrotna na temat odcinka

Kiedy już wysłuchasz ten odcinek, zachęcam Cię do wypełnienia krótkiej ankiety:

http://marcinkwiecinski.pl/011ankieta

Zebrane dane pozwolą mi lepiej przygotować się do stworzenia kolejnych odcinków i poznać Twoje oczekiwania odnośnie podcastu.

Jeśli możesz oceń również podcast w ITunes.

Porozmawiajmy

Zapraszam Cię do dyskusji w komentarzach na temat tego odcinka.

Pytanie: Co było dla Ciebie zaskakujące po wysłuchaniu odcinka o etapach wychodznia z przepracowania?

Leave a Reply