Przyzwyczajenie do przeciążenia

Czasem jest tak, że w zasadzie to przyzwyczaiłeś się do swojego przeciążenia. To trochę jak przyzwyczajeniem do nadwagi (wiem coś o tym bo stale z nią walczę). W pewnym momencie „aż tak bardzo Ci nie przeszkadza”, da się z tym żyć.

Z przeciążeniem pracą jest podobnie. Łatwo się przyzwyczaić. W pewnym momencie aż tak bardzo nie przeszkadza Ci to, że zostajesz po godzinach. Aż tak bardzo nie przeszkadza, że myślisz o pracy w czasie pozazawodowym. Aż tak bardzo nie przeszkadza, że wracasz do domu i na nic nie masz energii.

Utrata czujności w tym aspekcie jest niezwykle niebezpieczna. Bo nagle okaże się, że z życia którego pragniesz zostaje tylko praca. Wszystko jest jej podporządkowane.

Znajdujesz na to wiele rozsądnych uzasadnień: bo przecież to Twoje źródło utrzymania, bo bez pracy nie będzie jak spłacić kredytów, bo przecież nie zostawisz ludzi z którym współpracujesz, bo przecież to twoja firma, itd., itp.

A chyba nie o to chodzi? Być może jest tak, że kiedyś chciałeś mieć życie kompletne, w którym jest miejsce na pracę, ale i na inne ważne obszary i relacje? Czy coś się zmieniło w międzyczasie?

Jeżeli zauważasz, że powoli przyzwyczajasz się do swojego przeciążenia, to dziś chciałem przekazać Ci tylko jedno – chciałbym, abyś wiedział, że tak nie musi być.

Przepracowanie i przeciążenie to nie jedyna droga na udaną karierę i tzw. sukces. Można mieć udaną karierę, osiągać ambitne cele i cieszyć się kompletnym życiem.

Pytanie: Jakie jest Twoje najczęstsze uzasadnienie dla przebywania w stanie przeciążenia pracą?

Dodaj komentarz