Podsumowanie roku 2014

Planowałem, by ten tekst ukazał się jeszcze w poprzednim roku. Niestety mój niespodziewany pobyt w szpitalu pokrzyżował te plany. Zależy mi jednak aby domknąć mijający rok takim tekstem – podsumowaniem, zatem publikuję go dzisiaj. Będzie pewnie inny niż te dotychczasowe. Pewnie bardziej osobisty, być może bardziej o mnie. Zależy mi jednak, by pokazać Ci kilka faktów, które wydarzyły się w 2014 roku, które zdecydowanie miały, mają i będą miały wpływ na naszą relację. Chciałbym również rozliczyć się z Tobą z zaległymi wynikami ankiety. Postarałem się również wyciągnąć kilka lekcji, które mam nadzieje przydadzą się i Tobie w codziennej pracy. Po co masz uczyć się na swoich błędach, jeśli możesz na moich?

Gdybym miał porównać mijający rok do filmu, to z pewnością byłby to film przygodowy z niespodziewanymi zwrotami akcji. Było dużo akcji, chwil radości, ale również momentów słabszych i trudniejszych. Było dużo niespodziewanych zwrotów akcji, głównie pozytywnych. No i w zasadzie śmiało mogę powiedzieć, że był to dobry rok, dający ogromną satysfakcję i radość z życia.

Ankieta

Zacznijmy od ankiety. Jej wyniki miałem opublikować znacznie wcześniej, jednak zwykle, gdy miałem już napisać o wynikach, pojawiał mi się temat, który wydawał mi się bardziej wartościowy dla Ciebie. Stąd takie opóźnienie, za które Cię przepraszam.

30 czerwca 2014 opublikowałem na blogu ankietę Czytelników, w której poprosiłem Cię o podzielenie się swoja opinią i oceną na temat bloga. W sumie odpowiedziało 35 osób: 22 mężczyzn i 13 kobiet. Średnia wieku Czytelnika to 35 lat. Wypowiedzieli się głównie Czytelnicy z Polski, ale również z Niemiec i UK. Średnia ogólna ocena bloga (w skali 0-10) to 8,4 a średnie poszczególnych kategorii to: Priorytety – 8,67, Planowanie – 8,81, Realizacja – 9,05, Narzędzia – 8,44. Wśród ankietowanych 20 osób potwierdziło, że korzysta z kursów internetowych, a 15 zaprzeczało. 17 osób wskazało zainteresowanie kursem online na temat ogarniania chaosu.

Udzieliliście również bardzo ciekawych i inspirujących odpowiedzi na pytania opisowe. Oto czego się dowiedziałem: Czego szukacie na blogu? Przede wszystkich praktycznych, konkretnych, prostych porad i inspiracji na temat wyznaczania i realizacji celów, zarządzania zadaniami, czasem i priorytetami. Niektórzy wskazywali również, że szukają narzędzi i aplikacji wspierających produktywność oraz zaawansowanych technik zwiększających produktywność.

Jakie pytania chcielibyście mi zadać? Pytania, które zadawaliście dotyczyły głównie 3 obszarów: jak ja stosuję opisywane techniki (w tym czy stosuję je zawsze i wszędzie), pytania o narzędzia techniczne oraz pytania o kulisy mojej działalności biznesowej (skąd pomysł, jak to wygląda w praktyce, plany kontra rzeczywistość, itp.)

Co Wam się podoba na blogu? konkret, jasne wytłumaczenie zawiłych tematów, praktyczność porad, systematyczność, poważne traktowanie Czytelników.

Co mógłbym zmienić? Najczęściej pisaliście o częstszych wpisach oraz opisywaniu konkretnych studiów przypadków.

Skojarzenia z blogiem. To było bardzo ciekawe. Wskazywaliście na profesjonalizm, praktyczność, produktywność, OneNote, cele, ogarnianie chaosu, poniedziałek, czytelność, przydatność treści, użyteczność, parcie na szkło, zdjęcia lotnicze, życiowy, chrześcijański, łysy.

Inne blogi, które czytacie: Jak się okazało, wiele z Was za wiele innych blogów nie czytuje. Ale wymienialiście również: jakoszczedzacpieniadze.pl; alexbarszczewski.natemat.pl; http://productivemag.pl/; http://mateusz-grzesiak.pl/; paweltkaczyk.com; wolnymbyc.pl; salesguru.pl; KlaudiaTolman.pl, PracowniaSukcesu.com, MariuszKapusta.pl; lifehacker.com

Słowo komentarza: Dziękuję wszystkim za wypełnienie ankiety. Bardzo wtedy potrzebowałem informacji zwrotnej, gdyż przygotowywałem się do określania dalszych planów rozwojowych bloga. Szukałem również motywacji i informacji co z tego co piszę jest dla Was przydatne i czy w ogóle to co piszę ma dla Was znaczenie. Jestem dumny i szczęśliwy, że tak wysoko oceniliście treści które publikuję. Odpowiedzi na zadane pytania postaram się zamieszczać w miarę blogowania, mam nadzieję że dzisiejszy wpis również odpowiada na to zapotrzebowanie.

Jeżeli chodzi o proponowane zmiany to obawiam się, że nie będę w stanie ich wprowadzić w najbliższym czasie. Obecnie nie mam przestrzeni na częstsze publikowanie niż raz w tygodniu. Natomiast studia przypadków mają to do siebie, że wymagają zgody opisywanej firmy lub osoby. W moim zawodzie zachowanie poufności moich Klientów to podstawa. Tematy związane z produktywnością należą do klasy tematów wrażliwych i mało kto wyraża chęć by mówić o tym otwarcie na rynku. Oczywiście w miarę możliwości będę starał się pokazać realne sytuacje, jednak zawsze w taki sposób by niemożliwe było jakiekolwiek powiązanie wpisu z rzeczywistymi projektami. Poniżej znajdziesz jeszcze dodatkowe przemyślenia na temat mojego blogowania.

Projekt „Ogarnij Chaos”

3,5 roku minęło…

Trzy i pół roku ogarniania chaosu na własny rachunek za mną. Patrzę na to z nieukrywaną dumą, bo mam wrażenie, że przekroczyłem pewien próg rozwoju własnej firmy. Odchodząc z Microsoft miałem dużo obaw, czy „da się z tego żyć”. Czy znajdzie się odpowiednia ilość osób, które zechcą zaufać bliżej nieznanemu konsultantowi, który twierdzi że zna się na usprawnianiu pracy i sposobach jak najlepszego wykorzystywania czasu. Z tyłu głowy miałem statystyki, które mówią że większość firm upada w pierwszych dwóch latach działalności, a także historie znajomych którzy wracali na łono korporacji.

O ile pierwsze 2 lata jakoś minęły i nie musiałem zamykać działalności, daleki byłem od oceny, że wszystko idzie we właściwym kierunku. Zmagania ze spinaniem budżetu, wzrost wydatków związanych z powiększeniem rodziny, niepewna przyszłość sprawiały, że bywały miesiące gdzie mocno zastanawiałem się nad uruchomieniem planu awaryjnego.

Punktem przełomowym był październik 2013, a rok 2014 spowodował, że dużo odważniej patrzę w przyszłość. Gdy dziś znajomi pytają jak idzie biznes, odpowiadam że jest wiatr w żaglach, ale nadal trzeba ciężko wiosłować, bo nigdy nie wiadomo kiedy przestanie wiać. Bardzo się cieszę, że w tym roku znaleźli się Klienci, którzy decydują się zarezerwować mnie na kilka miesięcy w przód. Daje to ogromny komfort rozwijania działalności i planowania wydatków. Z drugiej strony, wciąż jeszcze są okresy gdzie kalendarz wypełniony jest aktywnościami wewnętrznymi, a mógłby być w tym czasie wypełniony pracami płatnymi.

Transformacja…

Gdy startowałem projekt „Ogarnij chaos” zakładałem, że większość czasu będę szkolić i prowadzić warsztaty. I początkowo tak było. Głównie szkoliłem. Rok 2014 przyniósł zmianę w modelu biznesowym i rodzaju świadczonych usług. W mijającym roku największą część moich przychodów stanowiły przychody z konsultacji, z czego ogromnie się cieszę. Konsultacje to obszar, który sprawia mi największą radość i jednocześnie obszar gdzie najbardziej mogę wpłynąć na to jak działają moi Klienci. Szkolenia zaszczepiają nowe umiejętności i poszerzają wiedzę, ale po szkoleniu jako trener nie mam już wpływu na to jak te umiejętności i wiedza będą używane w firmie Klienta. Konsultacje natomiast pozwalają przeprowadzić Klienta przez zmianę i wprowadzić nowe zasady działania, które przekładają się później na wyniki i satysfakcję z pracy menedżerów oraz ich zespołów. Chciałbym, aby ten trend się utrzymał w roku 2015.

Klienci

Nie byłoby mnie tu gdzie jestem, gdyby nie moi wspaniali Klienci. Osoby, które własnym budżetem zdecydowały się zagłosować za projektem „Ogarnij Chaos”. Osoby, które obdarzyły projekt swoim zaufaniem i wykazały się chęcią wprowadzenia w życie zasad metodycznego osiągania celów. W mijającym roku projekt „Ogarnij Chaos” zagościł w kilku znanych korporacjach (m.in: Bayer, Citibank, Johnson & Johnson, Microsoft, Orange, PKP S.A.) ale również w firmach z sektora MSP, może mniej znanych, ale za to realizujących niezwykle ciekawe przedsięwzięcia w kraju i za granicą (m.in: Ambra S.A., Arteria S.A., Fild.Net). Miałem również możliwość wystąpić z wykładami o ogarnianiu chaosu na kilku polskich uczelniach (SGH, PJWSTK, Politechnika Warszawska, WWSI) oraz za granicą (Litwa, Łotwa, Rumunia). Utrzymałem również współpracę z dwoma niezwykłymi organizacjami NGO: Fundacja Dzieci Niczyje oraz PWN Global.

DRODZY KLIENCI – OGROMNE WAM DZIĘKUJĘ!

Zrozumienie…

Bardzo dużo energii i czasu zainwestowałem w tym roku w dogłębne dotarcie do źródeł moich motywacji w projekcie „Ogarnij Chaos”, a także propozycji wartości oferowanych usług. Na przestrzeni poprzednich lat po prostu dostarczałem konsultacje zwiększające produktywność menedżerów i specjalistów w organizacjach. Jednak w wakacje 2014 podjąłem próbę znalezienia odpowiedzi na pytania „Co jest największą wartością ogarniania chaosu?”, „Gdzie wnoszę największą wartość u Klienta?”, „Czy powinien się charakteryzować Klient, by odniósł największe korzyści z projektu?”, „Co stanowi esencję projektu Ogarnij Chaos?” oraz „Z jakich powodów zajmuję się ogarnianiem chaosu?”.

Jak się okazało, odpowiedź wykuwałem dłużej niż planowałem, bo praktycznie do grudnia 2014. Jestem jednak przekonany, że intensywna praca nad tymi obszarami zbudowała bardzo solidny fundament pod przyszły rozwój firmy, a także pod jeszcze lepsze optymalizowanie sposobów pracy Klientów. Myślę, że przełoży się to również na jakość i formę blogowania w 2015. O tych odpowiedziach napiszę osobny wpis wkrótce, teraz jednak zwrócę uwagę na 3 lekcje, które wyciągnąłem z tego procesu:

W ogarnianiu chaosu nie chodzi o zarządzanie czasem ani nawet o zwiększanie produktywności. Chodzi o coś znacznie większego – o to czy osiągniesz swoje cele w terminie, o to czy osiągając te cele stracisz zdrowie lub wypalisz się zawodowo oraz o to czy w drodze do swoich celów zdewastujesz swoje najbliższe otoczenie: zespół, rodzinę, bliskich? Lepsze zarządzanie czasem i większa produktywność to tylko „efekty uboczne” przeprowadzonego procesu.

Ogarnianie chaosu to mój wkład w lepsze jutro. Zawsze zależało mi, by robić rzeczy wartościowe, takie które mają wpływ na otaczającą rzeczywistość. W pewnym momencie zacząłem zastanawiać się, czy to co robię, czy projekt „Ogarnij Chaos” należy do tej kategorii działań? Czy czasem nie jest tak, że znalazłem sposób na dobre zarobki na czymś, co niekoniecznie jest bardzo potrzebne? Analizując efekty zrealizowanych konsultacji, wykładów i szkoleń, czytając ankiety, komentarze na blogu i maile, które do mnie piszecie, zrozumiałem że projekt „Ogarnij Chaos” jest dla mnie czymś więcej niż sposobem na zarobienie pieniędzy. Że pomagając zapracowanym liderom wpływam na komfort z jakim ludzie pracują oraz na to jak gospodarują swoim najcenniejszym zasobem, czyli własnym czasem. Że jest ogromna różnica, czy zapracowany menedżer wróci do domu „mocno poobijany” i bez energii do czegokolwiek, czy może wróci wyluzowany i zadowolony z pracy którą wykonał. Jest ogromna różnica w tym czy pracownicy będą traktowali swoją pracę „na odwal”, aby tylko wytrzymać do końca dnia, czy będą szli do niej z poczuciem, że robią sensowne rzeczy, w spokoju, bez niepotrzebnych nerwów, wykorzystując własne mocne strony i talenty. Dziś wiem, że pomagając liderom wdrożyć zasady metodycznego osiągania celów pomagam wielu ludziom sensownie i jak najlepiej spędzić ponad 1/3 ich życia, którą spędzają w pracy. I choćby tylko z tego powodu warto rozwijać ten projekt, aby był jeszcze lepszy i dotarł do jeszcze większej liczby osób.

Rób dobrze to co umiesz, a reszta przyjdzie – ilekroć zaczynam kombinować i udziwniać, a także szukać drogi na skróty do większych i szybszych pieniędzy, tylekroć biznes idzie w dół. Natomiast, jeśli skupiam się po prostu na jak najlepszym służeniu swoim Klientom i Czytelnikom, tym biznes idzie w górę. Nagle pojawiają się nowe szanse i propozycje współpracy. Docieram do ludzi, o których nawet nie marzyłem, że kiedykolwiek dotrę. To dla mnie ogromna lekcja, a jednocześnie wskazówka do jeszcze większej pokory i cierpliwości. Bo osobiście to chciałbym szybciej, lepiej i więcej w bardzo krótkim czasie 🙂

Zespół

Od 1 września do zespołu w projekcie „Ogarnij Chaos” dołączył Patryk Żak – Koordynator projektów. To dla mnie bardzo duża zmiana i jednocześnie jeden z istotniejszych kamieni milowych w rozwoju firmy. Patryk zajmuje się koordynacją wszystkich moich projektów. Dzięki temu jestem w stanie skupiać się na innych zadaniach związanych ze świadczeniem usług spod znaku „Ogarnij Chaos”. Bardzo duża zmiana na lepsze. Zarówno dla mnie jak i dla Klientów.

Media

To z czego jestem szczególnie dumny to nawiązana współpraca z Magazynem Coaching. Miałem przywilej udzielenia wywiadu dla tego magazynu (wraz ze świetną sesją zdjęciową!), a pod koniec roku w Magazynie Coaching Extra ukazał się mój artykuł. Dodatkowo mogliście usłyszeć mnie w Radiu PIN i Radiu TOK FM. Te medialne występy są dla mnie bardzo ważne, gdyż pozwalają pokazać innym, że można trochę inaczej pracować, z mniejszym stresem, z większą przyjemnością. A poza tym są zawsze niezwykłą przygodą i możliwością podejrzenia, jak wygląda świat mediów „od środka”.

Online

W połowie roku we współpracy z Eduweb wydaliśmy kurs online “Produktywność i OneNote” Zebrałem w nim wszystko co wiem na temat tego narzędzia. Była to bardzo ciekawa przygoda i jednocześnie sprawdzenie się w zupełnie nowej roli – instruktora w szkoleniach online. Ci co skorzystali mówią, że wypadło bardzo dobrze. Ja widzę pewne mankamenty, które mam nadzieję wyeliminować w kolejnych szkoleniach.

Nowy system zarządzania przedsięwzięciami

Po prawie 4 latach korzystania z Nozbe zdecydowałem się na przesiadkę na nowy system. Decyzja ta była dla mnie o tyle trudna, że Nozbe po prostu uwielbiam – zarówno pod kątem aplikacji jak i zespołu, który go tworzy. Niestety moje potrzeby i poziom skomplikowania działalności wzrosły na tyle, że zdecydowałem się zoptymalizować swój system wspierania produktywności. Wybór padł na Wrike, którego już wcześniej używałem, ale w bardzo ograniczonej formie. Obecnie, od września 2014 Wrike stanowi mój główny system zarządzania wszystkimi przedsięwzięciami. Gdy tęsknota i nostalgia minęły, obecnie już osiągnęliśmy pełną sprawność operacyjną w nowym systemie, wykorzystując funkcje których nie było w Nozbe (np. Widok Gant Chart, podzadania, raport obciążenia pracą, itp). Nozbe nadal polecam jako doskonały system „na początek”. Wrike natomiast to dużo bardziej zaawansowane (i droższe) narzędzie przeznaczone do bardziej zaawansowanego zarządzania projektami. Oprócz Wrike, mój system wspierania produktywności to również Goalscape, OneNote i Office 365. Bez tych 4 narzędzi nie wyobrażam sobie obecnie efektywnej pracy.

Nie udało się…

Oprócz niewątpliwie udanych przedsięwzięć, było kilka rzeczy, które nie wyszły tak jak planowałem.

Zakończyliśmy projekt „O Biznesie Po Godzinach”. Niestety okazało się, że ten projekt mimo, że miał być realizowany „po godzinach” zabiera zbyt wiele czasu i zasobów. Nie byliśmy w stanie dłużej kontynuować tej inwestycji (głownie ze względów czasowych), mimo że projekt sprawiał nam ogromną frajdę i zyskiwał grono nowych odbiorców. Szkoda.

Generowanie nowych projektów – mam wrażenie, że w 2014 roku zbyt mało czasu i energii włożyłem w docieranie do nowych potencjalnych Klientów. Na szczęście zaczął działać efekt marketingu szeptanego, który spowodował że rok finansowy zamykam z bardzo zadowalającym wynikiem, jednakże w nowym roku ten obszar wymaga znacznej poprawy. Zależy mi, aby jak najwięcej osób mogło skorzystać z projektu „Ogarnij Chaos” i dowiedziało się, że można osiągać swoje cele inaczej niż dotychczas.

Częstotliwość pisania na blogu – niestety w drugiej połowie roku spadła mi regularność publikowania nowych wpisów. Poniżej piszę więcej na ten temat, jednak w 2015 chcę przywrócić ten obszar do wcześniejszego standardu, czyli nowy wpis co poniedziałek.

Blog

Podsumowanie blogowania pisałem w październiku, więc tutaj chciałbym dodać tylko 2 rzeczy:

Po pierwsze ogromnie Ci dziękuję, że tutaj zaglądasz i czytasz to co napiszę. Dziękuję za wyrozumiałość i komentarze pod wpisami. Dziękuję, że od czasu do czasu wyślesz link do wpisu do znajomych lub umieścisz na Facebooku. Dziękuję, że zapisałeś się na powiadomienia o nowych wpisach. I wreszcie dziękuję, że decydujesz się do mnie napisać bezpośrednio. Wszystko to sprawia, że możemy regularnie spotykać się i pomyśleć co zrobić, by lepiej wykorzystywać swój czas.

A po drugie chciałem Ci wyjaśnić co spowodowało, że ostatnio publikuję z mniejszą regularnością. Najłatwiej byłoby napisać, że to z powodu innych zobowiązań projektowych. Że ilość pracy wynikająca ze zleceń bywa tak duża, że nie starcza mi już miejsca by pisać na blog. Że aby napisać nowy wpis musiałbym wybierać między czasem z rodziną, a czasem blogowania. I byłaby to prawda. Tak, nieregularność wynika z tego, że podjąłem decyzję by nie pracować więcej niż 40 godzin tygodniowo. I jeśli zdarza się tak, że mam bardzo aktywny tydzień to niestety wtedy już nie zostaje przestrzeni dla pisania bloga. Tylko że byłaby to prawda w około 40%. Ponieważ jest jeszcze drugi powód, dla którego moja regularność publikowania spadła.

Tym drugim powodem jest to, że w mijającym roku zatraciłem wyrazistość spojrzenia z jakich powodów bloguję. Coś co początkowo było ciekawym urozmaiceniem i sposobem na podzielenie się wiedzą (a także dobrą techniką wspierającą działania sprzedażowo-marketingowe), stało się cotygodniową rutyną. W okolicach czerwca zacząłem mieć wątpliwości, czy tym pisaniem wnoszę jakąś wartość do życia innych. Czy rzeczywiście ma to jakiś głębszy sens.

Zacząłem się zastanawiać się czy taki jeden wpis tygodniowy może cokolwiek zmienić. Moje wątpliwości polegają na tym, że pisząc jeden wpis tygodniowo jestem w stanie pokazać Ci kilka ciekawych aspektów optymalizacji Twojej produktywności, ale nie jestem w stanie dostarczyć Ci całościowego rozwiązania. To trochę tak, jak trener fitnessu, który co tydzień przysyłałby Ci e-mailem: „wiesz, możesz robić pompki”. A w następnym tygodniu: „Dobrze jest również robić przysiady”. Ale niestety nie jest w stanie dostarczyć Ci całościowego planu i zaleceń specyficznych dla Twojej konkretnej sytuacji.

Ta nieregularność to klasyczny przykład tego o czym wspomina Michael Hyatt: „People loose their way when they loose their why”. W pewnym momencie zagubiłem moją odpowiedź dlaczego publikuję na blogu.

Z drugiej strony dostaję do Was sygnały, że te treści które publikuję naprawdę Wam się przydają i pozwalają coś usprawnić w Waszej pracy. Wiem, że wprowadzacie w życie to o czym piszę i macie swoje efekty. Z ankiet jasno wynika, że cenicie sobie te teksty, jako inspirację do tego by przyjrzeć się swojej pracy. Dlatego też intensywnie szukam formuły czym ma być ten blog, jakie treści chcecie na nim znajdować i dlaczego (poza względami uwiarygodnienia mojego biznesu) ważne jest bym publikował tu regularnie. Myślę, że większość odpowiedzi znalazłem. Pozwól proszę, że premierowo podzielę się zarysem tych przemyśleń, a doprecyzuję już w roku 2015.

Moje “Dlaczego?”

Mam takie duże przekonanie, że moją rolą w obecnym momencie mojego rozwoju jest pokazywanie ludziom, że można pracować inaczej. Że można osiągać swoje cele i pracować, będąc zaangażowanym, zmotywowanym i zadowolonym z tego co się robi. Że praca to nie tylko ciężka harówka, ale dobrze dobrana i mądrze wykonywana, staje się źródłem ogromnej satysfakcji i rozwoju. Że możliwe jest zorganizowanie swoich zadań i priorytetów w taki sposób, by ich realizacja przebiegała spokojnie, bez większych turbulencji. Że można pracować w taki sposób, aby wykorzystywać swoje unikalne talenty. Że można mierzyć daleko i osiągać cele w sposób metodyczny, spokojny, z większym luzem i przestrzenią na życie pozazawodowe.

Gdy sięgnąłem do swoich najgłębszych motywacji dlaczego zawodowo zająłem się produktywnością, przypomniałem sobie, że zawsze chodziło mi o to, by ludzie osiągali to na czym im zależy i wykorzystywali w maksymalnym stopniu swój potencjał i własne unikalne talenty. Tak się złożyło, że w trakcie mojej kariery dane mi było nauczyć się w jaki sposób można to zrealizować, a moje naturalne talenty pozwalają mi pomagać liderom w zorganizowaniu ich pracy w taki sposób by wszystkim pracowało się lepiej i spokojniej, mając pewność że zrealizują swoje cele w terminie.

To mój sposób na systemowe usprawnianie otaczającej rzeczywistości. Docierając do liderów i pomagając im ogarnąć chaos związany z realizacją wyznaczonych celów, sprawiam że wielu ludziom pracuje się lepiej i spokojniej, a sami liderzy osiągając te cele zachowują zdrowie, życie prywatne, unikają wypalenia zawodowego oraz zyskują przestrzeń by cieszyć się swoimi sukcesami. Zrozumiałem w mijającym roku, że mój blog ma właśnie temu służyć – by inspirować i doradzać w jaki sposób osiągać wartościowe cele na czas, wykorzystując swoje talenty, realizując przedsięwzięcia w sposób spokojny, zdrowy, zachowując życie prywatne, unikając wypalenia zawodowego, pracując na luzie i tworząc przestrzeń na świętowanie odniesionych sukcesów.

Chcę nadal dostarczać Ci konkretnych i rzeczowych informacji o tym jak sprytniej i sprawniej pracować. Nie wiem czy uda mi się zwiększyć częstotliwość publikacji, chciałbym jednak nieustannie zasilać Cię w sprawdzone sposoby, techniki i narzędzia, które pomagają realizować własne aspiracje.

Moją własną aspiracją jest by w przeciągu 2-3 lat blog stał się miejscem w Sieci dla liderów, którym zależy na osiąganiu ponadprzeciętnych celów, którzy znajdą tu wartościowe, praktyczne i przede wszystkim działające sposoby na optymalizację własnej produktywności i jak najlepsze wykorzystywanie własnego czasu i talentów. A także by utworzyła się wśród nas społeczność wyjątkowych osób, którzy mogą się wspierać i wzajemnie inspirować do jeszcze sprawniejszego działania i ogarniania otaczającego chaosu.

Naiwne? Z nadmiernym patosem? Być może. Wiem jednak, że aby zmieniać świat, wpływać na otaczającą rzeczywistość, trzeba sięgać do swoich najgłębszych motywacji. To co opisałem powyżej to moje motywacje, które każdego dnia napędzają mnie do rozwijania projektu „Ogarnij Chaos” oraz myślenia o tym co jeszcze napisać na blogu. Potrzebowałem prawie pół roku by do nich powrócić i odkryć na nowo, z dużo większą wyrazistością. Mam nadzieję, że mój zapał i zawartość bloga przekonają Cię do tego, byś sam zaczął pracować inaczej, sięgać wysoko i realizować to, co dla Ciebie najważniejsze.

Lekcja: Regularnie wracaj do własnych motywacji i pracy na poziomie sensu. Poszukuj (i uaktualniaj) swoje „Dlaczego?”.

Pozazawodowo

Jak pewnie zdążyłeś zauważyć, na blogu nie poruszam za wiele tematów prywatnych. Nie zależy mi na statusie „celebryty”, ogromnie szanuję i dbam o prywatność mojej rodziny, bliskich i przyjaciół. Jest jednak kilka wydarzeń, które chciałbym wyróżnić, gdyż były dla mnie niezwykle ważne w mijającym roku, a może i Tobie posłużą jako inspiracja do sięgania po więcej.

Nowe mieszkanie

W mijającym roku udało nam się zakupić nowe mieszkanie. Jeszcze się nie przeprowadziliśmy, ale przygotowania trwają. Być może pomyślisz, co w tym wyjątkowego? Dla postronnych być może nic wielkiego, dla mnie ogromny znak, że wszystko idzie we właściwym kierunku. Kiedy zdecydowałem się na „pójście na własne”, sprawa nowego mieszkania była jednym z tych ryzyk, które budziły moje szczególne obawy. Wiedziałem, że w perspektywie kilku lat czeka nas zmiana lokum, a zupełnie nie wiedziałem czy z nowej działalności uda się sfinansować tak poważną inwestycję. Poza tym miałem wątpliwości czy będąc przedsiębiorcą uzyskam odpowiednią zdolność kredytową. Moje obawy nasiliły się, gdy w pierwszym roku działalności znacząco uszczuplałem poduszkę finansową.

Na początku roku 2014 nic nie wskazywało, by w przewidywalnej niedalekiej przyszłości zmienić mieszkanie. Wiedzieliśmy z żoną, że to nas czeka, zupełnie nie wiedząc jednak jak zrealizować tę inwestycję. I nagle, zupełnie niespodziewanie, w lipcu 2014 udało się zakupić dużo większe niż pierwotnie zakładaliśmy mieszkanie! 🙂 Ilość „przypadków” które doprowadziły do tego wydarzenia, pokazuje mi, że Bóg rzeczywiście otacza nas swoją opieką i we właściwym czasie daje nam to, co jest rzeczywiście potrzebne (zupełnie jak napisane jest w Mt 6,31)

Lekcja: Rób tyle na ile Cię stać, ale również oczekuj (i proś o to) niespodziewanego. Bądź otwarty na pozytywne zwroty akcji.

Rozwój duchowy

W mijającym roku więcej niż zwykle skupiłem się na rozwoju duchowym i lepszym zrozumieniu mojej wiary (chociaż wciąż uważam że dużo za mało). Moim przewodnikiem duchowym (wirtualnym, niestety nie osobistym) stał się ojciec Adam Szustak, dominikanin – kaznodzieja obdarzony niezwykłym darem objaśniania zawiłości Pisma Świętego. Interpretacje o. Adama bardzo mocno trafiają do mojej wrażliwości, zawsze słuchając jego rekolekcji czy konferencji znajduję coś wartościowego. Jasne stają się fragmenty Pisma, których nigdy do końca nie rozumiałem. Mogę napisać, że w mijającym roku o. Adam zaszczepił we mnie fascynację Starym i Nowym Testamentem i zachęcił do częstszego, samodzielnego zaglądania do Czytań. Udało mi się również w miarę regularnie słuchać codziennych rozważań jezuitów z serwisu Modlitwa w Drodze.

Dlaczego o tym piszę? Bo mam wrażenie, że w środowisku biznesowym w naszej szerokości geograficznej zupełnie wyrugowaliśmy znaczenie duchowości lidera. To zupełnie inaczej niż np. w środowisku biznesowym w Stanach Zjednoczonych, gdzie duchowość i sprawy wiary są naturalną częścią funkcjonowania liderów w biznesie. Mój Klient, który zarządzał zespołami na Bliskim Wschodzie również tam dostrzega podobne analogie. Bardzo dużo pisał na ten temat Stephen Covey, który twierdził, że rozwój własnej duchowości jest jednym z 4 obszarów tzw. ostrzenia piły – nawyku regeneracji i rozwoju skutecznych liderów.

Ja swoją duchowość rozwijam w duchu wiary chrześcijańskiej. Nie chcę Cię naginać do jedynego „słusznego punkutu widzenia”, chciałbym byś po prostu zwrócił uwagę na ten obszar swojego funkcjonowania i jeżeli uznasz że warto, poszukał własnych źródeł rozwoju duchowego. Mam wrażenie, że w naszym środowisku biznesowym umieściliśmy rozwój duchowy (jak również wiary) w kategorii „sprawy intymne”.

Lekcja: W rytmie dnia lub tygodnia zadbaj o świadomy rozwój własnej duchowości. To bardzo ważny obszar każdego lidera.

Elastyczność

Jest jedna kwestia, którą szczególnie sobie cenię w życiu przedsiębiorcy i wolnego strzelca. Elastyczność działania. Już wcześniej dostrzegałem jej zalety, ale w tym roku dostrzegam to niezmiernie wyraźnie. Możliwość dopasowania godzin pracy do własnych priorytetów daje ogromny komfort życia. Jestem ogromnie wdzięczny losowi, że wykonywany zawód pozwala mi tak poukładać pracę by spędzać czas z rodziną w godzinach „biznesowych”. Możliwość jedzenia wspólnych obiadów, wspólnego spaceru, czy pobawienia się z synem „w ciągu dnia” daje ogromną radość i spełnienie. Oczywiście są okresy, gdy praca jest tak intensywna, że widujemy się jak większość rodzin – rano i wieczorem, jednak wiele razy udaje się tak ustawić zajęcia by wpleść czas dla rodziny w środku dnia, a popracować na przykład wieczorami.

Lekcja: Jeśli to możliwe, znajdź sposobność na pracę z domu lub w bardziej elastycznych godzinach pracy. Nawet, jeśli pracujesz na etacie jest to możliwe, bo gwarantuje to Kodeks Pracy. Niestety wciąż niewielu pracowników wie, że ma taką możliwość.

Nawyk zdrowego odżywiania

Z tego nawyku jestem niezwykle dumny. W lipcu 2014 rozpocząłem współpracę z moim serdecznym kolegą Jackiem Rubikowskim, którego poprosiłem o pomoc w powrocie do formy i zdrowszego funkcjonowania. Jacek przeanalizował moje aktywności, sposoby żywienia, aktywności sportowe (czy raczej ich brak) i zaproponował mi szereg zmian, które wprowadzimy w przeciągu najbliższych 2 lat. Zaczęliśmy od zmiany sposobu odżywiania. Obecnie na koniec 2014 mam wdrożony nawyk zdrowego odżywiania o 5 stałych porach dnia: o godzinie 8, 11, 14, 17 i 20. Nauczyłem się wybierać zdrowsze posiłki i przede wszystkimi jeść mniej. Efekt? Sama zmiana sposobu odżywiania spowodowała spadek 5,5 kg w ciągu 6 miesięcy. Ale najważniejsze, że wpłynęła na moje samopoczucie i produktywność. Teraz wszystkie działania planuję w odniesieni do mojego rytmu odżywiania, co spowodowało jeszcze lepsze estymacje moich możliwości. Niestety ze względu na pewne problemy zdrowotne nie udało nam się wprowadzić zmian w moich aktywnościach sportowych. Liczę, że w 2015 roku się uda.

Lekcja: Jeżeli masz trudności z utrzymaniem własnej wagi / kondycji – znajdź kogoś kto Ci w tym pomoże. Ja zbyt długo zwlekałem łudząc się, że poradzę sobie sam. Znalezienie kogoś, kto przeprowadzi Cię przez proces i będzie „pilnował” w okresie wdrażania nowych nawyków jest ogromnie ważna.

Siła coachingu

Po raz kolejny przekonałem się, że w coaching’u tkwi ogromna siła. Sam nie jestem coachem, mój stosunek do tej formy rozwoju był raczej zdystansowany. Na szczęście przekonał mnie do coachingu mój wieloletni mentor Krzysztof Skubis (gorąco zapraszam Cię do odwiedzenia jego bloga), który jednocześnie jest niewiarygodnie skutecznym coachem. W mijającym roku sesje coachingowe z Krzysztofem dały mi ogromne przyspieszenie w biznesie, jak również dużo szybsze odkrycie odpowiedzi i rozstrzygnięć na rozdrożach biznesowych. Moim zdaniem w tym tkwi siła coachingu – dzięki narzędziom, które posiada coach, jesteś w stanie znacząco skrócić drogę do celu. Dobry coach nie pozwoli Ci umykać w poszukiwaniu odpowiedzi i wprowadzi obiektywny, niezależny punkt widzenia do Twoich przemyśleń. Bardzo ważne przy podejmowaniu kluczowych decyzji biznesowych!

Lekcja: Jeżeli masz trudność z wyklarowaniem swoich priorytetów lub kierunków działania, skorzystaj z wsparcia coacha. Zaoszczędzisz dużo czasu.

SPFL i fotografia lotnicza

Z tego obszaru jestem wyjątkowo w mijającym roku niezadowolony. Miałem chrapkę na dużo więcej. Niestety dynamika biznesu i możliwości budżetowe nie pozwoliły mi w tym roku zbytnio poszaleć w fotografii lotniczej. Nie byłem na żadnym airshow, odbyłem jedynie 2 wizyty w bazach, nie znajdowałem przestrzeni na obróbkę zdjęć „z szuflady”. Jednym słowem bardzo mizernie. Mam nadzieję, że 2015 okaże się w tym obszarze łaskawszy, choć przygotowania do przeprowadzki mogą spowodować dalszą mizerię w pierwszej połowie roku.

Co dalej

Nowy rok, nowe otwarcie. Dla mnie ten rozpoczynający się 2015 to skupienie na dalszym szerzeniu wiedzy na temat ogarniania chaosu i metodycznego osiągania celów. Nie będzie rewolucyjnych zmian, ale kilka na drodze ewolucji. Myślę, że metamorfozę przejdzie blog, chciałbym również wygenerować więcej okazji do opowiadania o ogarnianiu chaosu na forum publicznym, a także na spotkaniach w firmach, które borykają się z dużym przepracowaniem pracowników. Prawdopodobnie uruchomię wykład dostarczany bezpłatnie w firmach i zespołach, które odnotowują dużo symptomów opisanych we wpisie o nienormalnych sytuacjach w życiu menedżera (jeżeli widzisz takie sytuacje i chciałbyś zaprosić mnie do swojej firmy – proszę napisz do mnie). Byłoby cudownie, gdybym w 2015 powiększył zespół o asystentkę i/lub koordynatora sprzedaży. O planach pozazawodowych nie chcę pisać, ewentualnie napiszę jak się zrealizują. Jak będzie, czas pokaże.

Chciałbym, aby w nowym roku udało mi się połączyć umiejętność realizacji wyznaczonych celów z otwartą postawą na niespodziewane zwroty akcji.

Uff… ale mi się napisało… Mam nadzieję, że nie zanudziłem Cię dzisiejszym wpisem. Miałem (i nadal mam) sporo obaw związanych z tym wpisem. Czy takie pisanie o tym co u mnie się działo może być dla Ciebie wartościowe? Nie chciałem, by wyszło tak jakbym się przechwalał. Zależało mi jednak, by podzielić się z Tobą tym podsumowaniem, aby zainspirować Cię do zrobienia własnego. Gorąco zachęcam Cię byś napisał własne podsumowanie mijającego roku. Takie spojrzenie wstecz, przejrzenie kalendarza, odkurzenie minionych wydarzeń sprawia, że z dużo większą świadomością i refleksją wkraczasz w nowy rok. Możesz bardziej świadomie wyznaczyć kierunek i cele na nadchodzące 365 dni. Przed Tobą, jak co roku, nowe otwarcie. Może warto wyciągnąć wnioski i wprowadzić korektę kursu? A może zdecydować się na zupełnie nowy lot?

Pytanie: Jakie wydarzenia były dla Ciebie szczególnie ważne w mijającym roku 2014?

10 myśli nt. „Podsumowanie roku 2014

  1. Ciekawe ujęcie podsumowania roku. Szczególnie zainteresowała mnie refleksja dotycząca duchowości w biznesie. Myślę, że w jakiś sposób nawiązuje do starej, indiańskiej (w kontekście „różnych punktów widzenia”) sentencji: „Everyone is a house with four rooms, a physical, a mental, an emotional and a spiritual. Most of us tend to live in one room most of the time but, unless we go into every room every day, even if only to keep it aired, we are not a complete person.”
    Powodzenia w 2015 i odwagi w szukaniu odpowiedzi na kolejne „why?”

  2. Oj Marcinie… To był ciężki rok. Rok zmian. Nie sądziłam, ze w jednym roku tyle może się wydarzyć :). Najważniejsze jednak, ze „odchwaszczam i odkrzaczam” swoją ścieżkę i już widzę gdzie mnie ona prowadzi.
    Dużo zdrowia Ci życzę!

  3. Szczera spowiedź! Gratuluję i życzę skuteczności w 2015 roku! I zdrowia!

    Sposób odżywiania się – modelowy! Nie zauważyłem tylko nic o aktywności fizycznej… 😉

  4. Marcin, przeczytałem Twoje podsumowanie i – jak zwykle – jest to opis bardzo przemyślany i kompletny (dobrze się czyta 🙂

    W roku 2015 życzę Ci, abyś znalazł czas na ruch, gdyż – jak się ostatnio dowiedziałem na ciekawych warsztatach – ciało do sprawnego funkcjonowania potrzebuje przede wszystkim pożywienia oraz właśnie ruchu. O ile nasi praprzodkowie (zapewne nieświadomie) realizowali obie z tych potrzeb, o tyle dzisiejsze czasy i tryb życia pozbawił nas, albo przynajmniej mocno ograniczył aktywność ruchową (siedzenie w domu przed ekranem, siedzenie w drodze za kierownicą, siedzenie w pracy przed komputerem lub na spotkaniu, etc.).

    A przy okazji – wielkie dzięki za bardzo przydatne inspiracje (w naprawdę różnych obszarach)!

  5. Pingback: Powrót do gry, korekta kursu | Marcin Kwiecinski

  6. Pingback: Blaski i cienie 2015 – moje 21 lekcji z mijającego roku | Marcin Kwiecinski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s